Drabble # 15 - Wiatr we włosach
Przeskakiwała z kamienia na kamień, obdzierając gołe stopy do krwi. Za każdym razem drżała ze strachu. Czy i tym razem się uda? Silny nurt pobudzał wyobraźnię, wyciągał z zakamarków największe lęki, które wieszały się ciężkimi kiściami w okolicach kolan, utrudniając ruch. Aż pewnego dnia zmęczona dotarła do wodospadu. Przystanęła. Spojrzała w dół, kątem oka obserwując rzucające się ryby. Było w nich coś hipnotyzującego.
Chciała mimo tego zawrócić, ale odwróciwszy głowę, spostrzegła czerwone ślady na skałach. Decyzja nie była prosta.
Jeszcze przed zachodem skoczyła, szeroko rozkładając ręce. Wbrew obawom rzeka potraktowała ją łagodnie. Czysta woda obmyła rany i napoiła spragnione serce.
Komentarze (18)
Coś ze sfery senności? Trochę magicznością trąca.
No chyba tak onirycznie wyszło
Justyska, w moim odczuciu - odbiorze, co nie znaczy, że u innych stanie się podobnie - to takie moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu. Ale przecież to bardzo dobre jest swoją drogą - przede wszystkim.
Piątka za końcówkę!
Czasem taka rzeka działa wręcz magnetycznie. Człowiek się boi, a zarazem coś tam ciągnie.
Właśnie dałaś mi zalążek na opowiadanie. I za to dziękuję.
Pozdrawiam.
Bardzo mi milo Panie Antoni, chetnie przeczytam to opowiadanie!!!
Dziekuje i pozdrawiam!
Zaufała mimo poranienia i skoczyła, a rzeka wzmocniła ją swoją siłą. A przecież mogła pomyśleć, spoglądając do tyłu, że będzie jeszcze gorzej. To by można przyrównać, do wielu sytuacji w naszym życiu. Skoczyć, nie skoczyć? Pozdrawiam* * * * *
Wlasnie DD, skakac czy nie... czesto mówię "skakać".
Dzieki piekne i pozdrawiam!
:)
Ciekawa interpretacja DD. Do mnie przemawia. Od razu też widać, jak fajnie można czarować za sprawą niedopowiedzeń i tego, co w psychologii poznawczej (w psychoakustyce muzycznej np.) nazywają fenomenem phi. I oto jak pięknie nas nasza Opkowa, dyżurna Safona czaruje drabbelkami. Czary mary, abrakadabra itd.
Zdrówka życzę wszystkim, a zwłaszcza Drogiej Justyśce, której twórczość mnie inspiruje! :)
MZ
Macku dziekuje za przemily komentarz i rowniez zycze zdrowka i calej kupy jajec wielkanocnych :)))
Pozdrawiam!
DD bardzo ładnie zinterpretował. Też mówię skakać, chociaż najczęściej chyba pozostajemy w zawieszeniu, na tym ostatnim kamieniu.
Śliczne drabble, faktycznie oniryczne :)
Dziekuje pkropko i Wesolych Świąt!
Witaj Justyś! Taka moja pierwsza myśl (niekoniecznie trafna). Obdzieramy na czymś stopy - dążymy do czegoś. I zawsze jest taka myśl, że możemy to stracić, to co już zdobyliśmy - boimy się upadku. Kiedy przystajemy na chwilę - dopiero wtedy widzimy jak krwawa to była droga. Rzeka potraktował ją łagodnie - bo życie w strachu przed upadkiem często boli bardziej niż sam upadek. Piękne drabble. Pozdrawiam serdecznie :)
Łojooj sorry, to znaczy tak :
Wbrew obawom rzeka potraktowała ją łagodnie - bo życie w strachu przed upadkiem często boli bardziej niż sam upadek.
Piękna interpretacja Mia, dzięki piękne. Myślę, że często boimy się na zapas i unikamy często zmian na lepsze.
Pozdrawiam!
Gdzieś te ryby kierują w stronę rozważeń biblijnych, ale z drugiej strony mnie to wygląda na przeładowane wszystkim, przedawkowania życia, gdzie rzeka, metafora śmierci, jest wybawieniem.
Witaj i tu. Osobiście skojarzeń biblijnych na myśli nie miałam, ale w sumie też pasuje...Twoja interpretacja mi się podoba, inna od wszystkich. Dzięki wielkie!
"Chciała mimo tego zawrócić, ale odwróciwszy głowę, spostrzegła czerwone ślady na skałach. Decyzja nie była prosta." - to ciekawe. skojarzyło i się z ucieczką, droga bez wyjścia, ale być może mylnie
Dobre skojarzenia Ritho, skakać, nie skakać:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania