Drabble # 22 – Posłuchaj mnie czasem
Zaczyna się cichutko – od niesłuchania. Od odwracania wzroku, nie żeby specjalnie czy złośliwie, tylko tak zwyczajnie z braku czasu. Potem rośnie powoli w gardle niesłyszanego, knebluje ciało od wewnątrz, oplata nieprawdziwymi uśmiechami na zewnątrz. Przemienia słowa i łzy na słodkie soki serwowane gościom na przyjęciach, jednocześnie zmywając stopniowo rozmyte w pędzie kolory świata. Obdarza snem bez snów i zmęczeniem przy czwartej kawie. Biegnie na oślep chwytając powietrze, aż w końcu opada z sił. Cisza ewoluuje… Wypełnia przestrzeń pustych pokoi. Wychodzi z siebie i krzyczy. Krzyczy głośno, ale krótko, na chwilę przed zaciśnięciem pętli.
Ostatni oddech czasem zatrzymuje czas, czasem nie.
Komentarze (25)
Myślę, że powinnaś to rozwinąć. Wiem, że drabble ma swoje ograniczenia, ale Ty nie musisz się ograniczać. :-)
Dzięki Mane, wiem, że nie muszę, ale na tym polega wyzwanie. Potem będę szaleć:))
życie w pigułce. dobre!
Dzięki sensol!
Taki ten tekst zupełnie różny od dotychczasowych. Tu, określiłbym, nasączony poezją, metaforami.
Zgadzam się z pierwszym komentarzem, że to powinno być rozwinięte.
Dobre, bo wywołuje emocje. I tym razem odchodzę bardziej rozbudzony emocjonalnie niż zamyślony.
Pozdrawiam.
Witaj Antoni, zeszłoroczna seria obfitowała w tego typu teksty. Lubię tak pisać. Cieszę się, że przypadło do gustu emocjonalnie.
Pozdrawiam
Bardzo dobre! Zgadzam się z Antonim, rozbudza emocjonalnie. I przy okazji, mimo przebijającego smutku, daje nadzieję. Nigdy nie jest za późno, żeby przyznać się przed sobą, że coś jest nie tak.
Dziękuję pkropko, czasem jednak bywa zbyt późno, oby do tego nie dopuszczać!
Pozdrawiam o poranku!
Justysko. Tak mnie się dziwnie skojarzył Twój tekst, z początkiem ''rzeki'' Najpierw cichutkie źródełko, ale im dalej, tym bardziej się rozrasta. Po drodze jeszcze kilka wodospadów, komplikuje nurt. Wpada w końcu do morza, lecz być może jej wstęga z tyłu, zostaje by walczyć.
Pozdrawiam* * * * *
Piękna interpretacja, dzięki DD:))
Pozdrawiam!
To prawda, nie słuchamy, bo czasu mało, bo się nie chce i z tysiąca różnych powodów. Umyka nam prośba o ratunek.
Później może być za późno, ale wcale nie musi.
Pozdrawiam.
Tak jest Angelo, dziękuję za refleksję i pozdrawiam!
Odpłynąłem poetycką, forma wzięła górę nad treścią, nie wiem p czym jest,a le pięknie napisane. czytam ponownie - teraz zwrócę uwagę o czym - jak nie odpłynę znowu.
Czy tu ktoś popełnił samobójstwo, a wcześniej nikt nie zwrócił uwagi, że może do tego dojść, bo to zawsze wszyscy są zdziwieni dopiero na końcu?
Właśnie yanko, na końcu zawsze jest zaskoczenie "przecież był/a taki/a wesoła/y".
Dzięki piękne i pozdrawiam!
Witam,
Ładne i bardzo obrazowe.
Pozdrawiam
Dziękuję Agnieszko, miło, że zajrzałaś:))
Pozdrówka ślę!
To jest takie właśnie życie, jakiego staram się nie mieć. Ładnie nazwałaś to, co tak ważne.
Też się staram, dzięki jesień i pozdrawiam serdecznie!
Przed chwilą obejrzałem koncert Nightwish z 2001 roku "From Wishes To Eternity". Zdaniem moim, a więc tym samym zdaniem wszystkich (specyficzna interpretacja pojęcia subiektywnej oceny) najlepszy wokalnie ich występ, jeszcze z Tarią. Z niesamowitym wirtuozerskim utworem FantasMic A skoro Taria to oczywiście Finlandia, a skoro Finlandia to pomyślałem o Justysce. I dlatego tu jestem. I teraz tak: oglądałem koncert z kochaną żoną, słuchałem Tarii, której głos uwielbiam i pomyślałem o Justysce, której pisanie niezwykle cenię. Mam więc dzisiaj trzy kobiety. Monogamię zawsze uważałem za niepotrzebną i krępującą sankcję kulturową. I tyle. A komentarzem do tekstu jest tym razem piątka ode mnie kliknięta natychmiast po przeczytaniu i nic poza tym :)
Łojej Nachszon, jak mi miło. A wiesz, że Nightwish, przez bardzo długi czas był jedyną muzyką jaka dochodziła z mojego mini radyjka? Wtedy nie zastanawiałam się skąd są, a już napewno nie przyszłoby mi do głowy, że będę mieszkać w Fi. Życie jest nie przewidywalne. I zgadzam się z Twoją oceną, Taria równa się niesamowity wokal.
Dzięki piękne za miłą wizytę i pozdrawiam o poranku!
Ładne i refleksyjne. Co prawda mój stan powoduje, że łapię jakoś tam niekompletne, ale zastanawia i do mego pustego łba się przebija.
Jeszce jeden i zaczynam dzień
Fajnie, że trafia :)
Codzienny pęd niczym cichy morderca. W punkt.
Tak, dobrze to ujęłaś. Dzięki i tu, albo potem tak ogólnie podziękuję:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania