Drabble # 25 – To skomplikowane
Wszystkie kłamstwa i zdrady miały krótkie nogi. Sama celowo je przycinała. Chciała, by jej oszustwa wypływały na wierzch, by kąsały delikatnie niczym iskry ulatujące z ogniska. Jednak ani pożar, ani powódź nie przychodziły.
Z bezsilności szarpała się jak pies na elastycznej smyczy. Chciała uciec, ale zawsze kończyła ukołysana w tej samej budzie. Przyszedł dzień, że opadła z sił, wyszła poza oczywiste przewinienia, wyrzucając z siebie całą prawdę o niedawnych zdradach, nie szczędziła szczegółów.
– To nic… rozumiem, że możesz mieć takie potrzeby. Powiedz lepiej, co zjemy na kolację?
– Czemu wciąż mi wybaczasz?
– Bo wtedy cierpisz – wyszeptał i wstawił wodę na herbatę.
Komentarze (25)
Bardzo dobry tekst.
Zemsta ma różne twarze. Tak samo, jak potrafi komuś pomóc.
Pozdrawiam.
Dziękuję Antoni, tak masz rację z tymi twarzami.
Pozdrawiam
Fajne, nawet bardzo.
Przypomniał mi się taki dowcip:
- Chciałbyś mieć żonę brzydką i wierną, czy ładną i niewierną?
- A ty wolałbyś jeść tort z kolegami, czy gówno samemu?
Haha Mane, dobre:))Dzięki i Pozdrawiam!
Dwa aspekty przebaczenia, pozorna wielkoduszność i zadawanie bólu. Oboje są okrutni dla siebie, tylko kto bardziej. Zaskakująca końcówka. Robi wrażenie. Pozdrowienia!
Witaj Bożeno, chyba łączy ich jakaś dziwna więź. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!
Wybaczenie kiedy ktoś na to nie zasługuje może wywołać naprawdę ciężkie przeżycia u osoby która je otrzymała...
Jak to u Ciebie, zawsze jest drugie albo i trzecie dno w tekście.
Witaj Maurycy, wybaczenie to niedoceniona broń. Dziękuję i pozdrawiam!
Hmm toksyczny związek. Kobieta, która się dusi w domu i słaby facet, który używa przebaczenia jako narzędzia biernej agresji. On chyba straszniejszy. Fajnie napisane.
Witaj jesień, może masz rację, że jego spokój jest straszniejszy... trudniejszy do zrozumienia.
Dzięki za wizytę i pozdrawiam1
Justysko. Faktycznie skomplikowane. Może gdyby ją wyzwał, miał pretensje, a nawet z lekka pobił... i później prawdziwie wybaczył.
Ignorowanie nie jest przyjemne. Jak by nic się nie stało. To chyba bardziej boli. Cóż dla ciebie znaczę, skoro zrobienie herbaty jest ważniejsze od wyznania moich win? Wybaczenie = w pewnym stopniu - odrzuceniu?
To jeno moje takie. Jak zwykle Justysko... dajesz po fałdach mózgu:) Pozdrawim - * * * * *
Dzięki DD za przemyślenia, bardzo trafne. Pozdrawiam!
O, świetne pisanie! Cudna mini. Ciekawe postaci. Coś mocnego ich wiąże. Karzą się wzajemnie i żyć bez siebie nie mogą. I wcale nie z przyzwyczajenia. Zamyśliłaś tym udanym psychologicznym łańcuchem.
5.
Witaj Wrotycz,"psychologiczny łańcuch", świetnie tu pasuje, dzięki piękne. Ślę pozdrowienia!
O nieee. Kliknęło mi się 4, zamiast 5 :( Zaniżyłam Ci średnią :(
Drabble bardzo udane. Z jednej strony bardzo prawdziwe podejście partnera - faktycznie wybaczenie boli najbardziej. Z drugiej kobieta, która chce odejść, ale nie umie. Albo chce zmiany, której nie potrafi sama zainicjować. I tak się męczy w sumie sama ze sobą. Największa przegrana w tej sytuacji.
Swoją drogą stanę tutaj w obronie pana. Bo tak patrzę, że chyba został odebrany jako współwinny (z braku lepszego określenia). Ale czasem są sytuacje, kiedy tylko spokój potrafi uratować zranioną osobę. Lepiej, żeby się załamał, zaczął płakać, czy może nawet się obwiniać, że nie potrafi być dla niej wszystkim? Czy wstawić wodę na herbatę i kochać dalej, licząc, że kobieta sama wyciągnie wnioski?
Podoba mi się, że potrafisz zmusić do myślenia, używając tak niewielu słów.
O pkropko, super, że tak inaczej spojrzałaś. Bardzo dziękuję, za ten punkt widzenia. Pozdrawiam serdecznie!
Tak się już, raczej, nie dzieje... pokazałaś bardzo pragmatyczną istotę rzeczy... Pzdr
Witaj Freya, myślę, że i gorzej się dzieje i dzieje się też tak, że się w głowie nie mieści. Pozdrawiam i dziękuję za wizytę!
gorzkie gody. takie skojarzenie pierwsze. dobry tekst. extra
Dzięki sensol, :)) Pozdrawiam
Językowo najlepsze. Przesłanie też dobre, nienachalne.
Dzięki Ritho, czyli jakiś progres w wyzwaniu jest. Gites
Napiszę tylko tyle, że lwia cześć tego tekstu przypomina mi "Ostatni papieros". Końcówka już traca wielowymiarowością i ona może w pamięci zostać. Całościowo nie. Natomiast gdyby to był tekst z cyklu: "zgadnij, kto napisał", być może pierwszy raz bym zgadl.
O, a to ciekawe skojarzenia. Moze i cos w tym jest. Robie sie przewidywalna :))) a moze zawsze bylam?:)
Justyska, eee tam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania