Drabble # 23 – Bogactwo
Żona Mariana gotowała dla męża zupy jarzynowe. Z szacunku i miłości zjadał zawsze do końca. To ciepłe wspomnienie dawało mu siłę, gdy przyszły pierwsze przymrozki. Szybko przebiły się przez potargany płaszcz i zawładnęły kartonowym materacem, zabierając resztki komfortu, jak kiedyś ogień rodzinne szczęście. Kiedy ciało zaczęło się buntować wobec zimna, a żołądek wobec głodu, Marian rozpoczął bezcelową wędrówkę pomiędzy blokami. W końcu skuszony znajomym zapachem przytulił kontener, osuwając się na ziemię. Pojemnik wydawał się ciepły, gdy Marian zasypiał tym szczególnym snem.
Dopiero następnego dnia wieczorem znalazł go pracownik restauracji. Przyszedł wylać wciąż parującą zupę. Jak co dzień ugotował za dużo.
Komentarze (20)
Witam
Samotność, choroba, rozgoryczenie i niemoc chwili może stoczyć nas w bezdomność. Smutny obraz namalowałaś. Śmierć pośród ludzi i parującej zupy.
Głód Martína Caparrósa - reportaż totalny polecam.
Ponad 795 milionów ludzi na świecie wciąż cierpi głód. Co dziewiąty mieszkaniec Ziemi nie ma co jeść. Połowa dzieci, umiera przed piątymi urodzinami z powodu niedożywienia – 3 miliony każdego roku. Większość głodujących to ubodzy mieszkańcy krajów rozwijających się.
A my wyrzucamy jedzenie na śmietnik. Jednak jest to problem natury politycznej prawa międzynarodowego.
Pozdrawiam ciepło
Witaj Pasjo, niestety z powodu przepisow, codziennie na smietniku laduja tony jedzenia, często świeżego czasem prosto z pieca...
Dziekuje Pasjo, reportaz przeczytam.
Pozdrawiam
Bardzo poruszającą sytuacja. Najgorsze jest to, że mógł zjeść tą zupę.
Nie raz będąc w markecie, zastanawiam się po co jest tyle tego jedzenia na półkach. Na etykietach terminy do przydatności się kończą bardzo szybko i leci to do śmieci. Nadwyżki produkcyjne, oby nie doprowadziły do głodu na całym globie, bo ziemia jest nadmiernie eksploatowana.
Problem jest ogromny i jak zawsze z powodu pieniędzy.
Dziekuje 00.00 za refleksje i wizyte.
Pozdrawiam
Będę okrutny.
Był pewien piekarz, który postanowił oddawać niesprzedane pieczywo bezdomnym. Robił tak, aż do interwencji skarbówki. Kazali mu zapłacić vat od tego, co oddał za darmo.
Dobry tekst.
Pozdrawiam.
Witaj Antoni, pamietam te historię... przepisy nie znaja czesto empatii.
Pozdrawiam i dziekuje
Przypomniało mi to bajkę Andersena o dziewczynce z zapałkami.
Faktycznie Bogumile, ciekawe skojarzenie.
Smutne i ładnie napisane. O głodzie, ale także o samotności.
Tak jesien, dzieki i pozdrawiam!
Bardzo fajne, poruszające. Dobry opis, lekko niewyraźny, ale dobrze prowadzący do celu.
Dzięki piękne Panie B.:)
Też skojarzyło mi się z piekarzem. Szkoda, że będąc tak blisko dobrej zupy zabrakło mu sił na zjedzenie jej.
Dzisiaj smutno i poruszająco.
Dziękuję pkropko za wizytę:)
Justysko→.Tak to napisałaś, że z tekstu jasno nie wynika, czy przyszedł wylać... i wylał, czy zmienił zdanie i go poczęstował. Tak czy siak różnie mogło być. Aczkolwiek syty głodnego nie zrozumie. Dla niego wylanie było odruchem, gdyż zawsze miał za dużo. A że akurat człowiek leżał. Nie wiadomo też, co było zaś... Jeszcze można by zrozumieć... ogólnie metaforycznie→ No dobra. Stop! Pozdrawiam - 5
Witaj zakamuflowany Dekaosie, dziękuję za podzielenie się myślami:) Pozdrawiam!
Znów przemy ona mądrość i nakłanianie do refleksji i oczywiście subtelnie, nic na chama. Przykry, smutny tekst. Nie jakoś niszcząc, ale zaznaczający "piękno" świata.
Dzięki za kolejną porcję literafeiny. (cuś jak kawa)
Witaj Can i tu. Te drabble to tak naprawdę drugie podejście do jednego tematu. Jakiś czas temu publikowałam wiersz "luksusy"... w sumie o tym samym tylko w innej formie. No to dzięki za skrzydła, jeszcze kilka przed mną.
Pozdrawiam!
Tu mi się wydaje, że "martwy" był już wcześniej, a fizyczna śmierć jedynie jako formalność. Ładne, refleksyjne.
Śmierć ma wiele wymiarów i "warstw". Pewnie tak było jak piszesz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania