Drabble # 32 – Podcinanie skrzydeł
Łopatka i gumowy krokodylek to świetny powód, by wybudować zamek na plaży. Wysokie wieże i mury obronne, a wokół fosa zamieszkana przez przeraźliwie groźnego potwora. Ale zaraz! W wieży jest księżniczka, ładna jak mama, pomyślał Wituś i przyozdobił ją muszelkami. Budowla była piękna, niestety zbyt blisko brzegu.
– Mamo, chodź szybko, zobacz! Zanim fala zburzy! Szybko!
Mama szła powoli z myślami zawieszonymi poza horyzontem.
– Nie zdążyłaś… – powiedział, patrząc, jak forteca się rozpływa.
– Zawsze tak jest, przychodzi fala i wszystko zabiera – odpowiedziała, wciąż patrząc w dal. – Chodź, idziemy do domu.
Wituś zmarszczył brwi i powstrzymując płacz, pobiegł za mamą. Nie zabrał krokodyla.
Komentarze (21)
Tak. Choć w tym tekście mocno mnie myli patrzenie poza horyzont, to ja rozumiem go tak: dorosłość to także nauka, a tym samym wiedza wyniesiona z doświadczeń, a jak każda wiedza bywa nie tylko pozytywna, ale też i negatywna. Taki swoisty "kaganiec" na radość.
Bardzo dobre.
Wydaje mi się, że zbędny przecinek przed "ładna jak mama", choć równie dobrze może być, bo wtedy mamy do czynienia z dwiema myślami.
Pozdrawiam.
Ja wiem, że tekst jest ciut o czym innym (i wtedy pasuje patrzenie poza horyzont i zapomniana zabawka), ale każdy ma prawo myśleć po swojemu :)
Antoni Grycuk przecież to właśnie o to chodzi, żeby każdy po swojemu. "Kaganiec na radość" - podoba mi się.
Pozdrawiam i dziękuję za wizytę:)
Hmmm, a co, gdyby się okazało, że większość Twych drabbli ma wspólny mianownik?
Że to takie kęsy z wielkiego tortu?
Ciekawie myśleć o tym w ten sposób. Na pewno niektóre się łączą, ale pytanie, ile detali umyka.
No nic. Dogoniłem Cię.
Pozdrox
Witaj Can, cały dzień myślałam nad jutrzejszym ostatnim tekstem. Gdzieś w biegu przeczytałam Twój komentarz i dzięki temu upewniłam się w tym, że ten ostatni będzie właśnie taki jaki powinien być.
Dzięki piękne, za tę gonitwę:)
Tak to już jest, przychodzą fale i niszczą zamki z piasku... Pytanie czy będzie się chciało budować kolejny i czy tamten oprze się falom, które nadciągną, bo przecież zawsze się pojawiają.
Może mama nie powinna patrzeć aż tak daleko poza horyzont?
Niby prosty tekst, ale powoduje sporo zamieszania w głowie.
Witaj Maurycy, fajnie by było gdyby jednak zdążyła zobaczyć. Ale mama też człowiek.. tak mówią:)
Dzięki i pozdrowienia ślę!
Ładne! Rzeczywistości matki i dziecka się rozminęły, choć połączyła ich strata. Każde z osobna.
Piękna myśl jesień, dzięki:))
Justysko→Subiektywka ma→Nie warto tworzyć budowli z piasku, bo takowe są nie trwałe. Wituś o tym wiedział. Dlatego wołał matkę, żeby szybko przyszła. Matka też o tym wiedziała. Może dlatego szła zamyślona o tym, by starać się w swej rodzinie, takich budowli nie tworzyć. Patrzyła... dalej.
Synek jednak nie zabrał krokodylka. Może podświadomie chronił księżniczkę - matkę. Nie chciał ''przenosić'' budowli i sytuacji, do rzeczywistego życia.
Tak jakoś zrozumiałem w skrócie. Nie wiem, czy słusznie? Pozdrawiam* * * * *
P.S. Jeszcze jeden jeno:( Szkoda i już!
DD Twoje interpretacje niezmiennie mnie zachwycają i dają do myślenia. Dziękuję.
Super drabble :) Ja rozumiem to tak, że i matka i syn coś stracili w jeden moment. Jeśli chodzi o to dlaczego nie zabrał krokodyla to wydaje mi się ,że po prostu przypominałby mu o tym co się stało.
Być może się mylę:) Pozdrawiam.
Może stwierdził, że krokodyl nieważny skoro mama nie patrzy... Dzięki Aniu, że zajrzałaś:)
Pozdrawiam serdecznie!
Tak to jest: pędzi się poprzez Internet, portale, trele-morele, i nagle trafia się na Ciebie. I chcąc, nie chcąc, człowiek musi (no dobra, ja muszę) się zatrzymać. I jeszcze się nie zdarzyło, żebym tego pożałował. Zresztą, sama wiesz najlepiej ;))
Pozdrawiam.
Adam... dziękuję, wiesz, że cenię Twoje zdanie. Jutro ostatni tekst w cyklu... i urlop od drabbli. Może zajrzysz?:)
Pozdrawiam!
I nadszedł czas, że nie wiadomo co napisać...
Yanko :) dzieki za obecność
Biedny krokodylek. Teraz mu pewnie smutno :(
Mama w sumie odpowiedziała mądrze. Trzeba nauczyć się żyć z przemijaniem, a nie porzucać tworzenie. Chociaż ja, będąc dzieckiem, sama burzyłam zamki z piasku. Nie chciałam, żeby kto inny je zniszczył, byłoby mi przykro. Niemiło patrzeć na swoje dzieło starte czyjąś ręką.
Witaj pkropko, chyba każde dziecko burzy, to etap rozwoju. Ale zawsze lepiej jak mama najpierw zobaczy.:)
Miło, ze zajrzałaś:))
Ja pierniczę, smutne. Matka jakby miała grube troski pod beretem upchane i nie zauważala małych radości bliskiej jej osoby. Wielotorowo smutne.
Dobrze mowisz, nie zauważyła. Dzieki i tu
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania