Vigor 75
Siedząc na miękkim siedzisku przed taflą hologramową , Kalamo wpatrywała się w swoje oblicze.
Wciąż nie mogła przyzwyczaić się do swojej nowej twarzy. Nie było w niej nic złego .Kalamo była nawet pozytywnie zaskoczona, ale czegoś jej brakowało . Czy to jej duże oczy ? Obecne były drobne . Prawie niewidoczne w porównaniu do tych wcześniejszych . Nowe oczy z kolei miały niesamowity kolor i żar , którego nigdy wcześniej u siebie nie widziała .
-”I to coś na środku jej twarzy “ pomyślał .
Kalamo zamknęła oczy . Siedząc spokojnie, starała się sobie przypomnieć wizję której doznała na statku Gora. Istota , z którą połączyła swój umysł musi wiedzieć co to takiego jest ! Ona sama miała coś takiego na twarzy . Ona i wielu jej podobnych. A to ciało ? Wątłe i słabe !
Jej umysł powoli zapadał w stan koncentracji. Z jakiegoś powodu zmagał się osiągnięciem wymaganego spokoju. Dziwne dźwięki i obrazy co chwila rozbijały jej poziom koncentracji wykrzywiając jej twarz w grymasie niezadowolenia.
Kiedy w myślach zbliżała się do wieży wspomnień nieznanej istoty ze statku Gora. Coś odciągnęło ją w innym kierunku prezentując na ułamek sekundy jej własne wspomnienia. Wspomnienia celowo ukryte. Wspomnienia, które nigdy więcej nie powinny ujrzeć światła dziennego . Wspomnienia , które zakopane bardzo, bardzo głęboko w jej podświadomośc,i bez żadnego powodu pojawiały się jak dopiero co przeżyte doświadczenie.
Zaciskając dłonie w pięści , Kalomo starała się uspokoić, ale bezskutecznie . Obrazy z przeszłość błyskały jej przed oczami niczym gwiazdy podczas przeskoku między-gwiezdnego. Im bardziej chciała się zbliżyć do wspomnień z tamtego okresu, tym więcej jej własnych wspomnień wypływało na powierzchnię .
Kalamo nie mogła zrozumieć dlaczego jej własny umysł, nie pozwalał zbliżyć się do jej własnych wspomnień. Tak jak gdyby przed czymś się bronił. Albo …..?
Kalamo na chwilę zastygła w zupełnym bezruchu.
-”Albo coś mi na to nie pozwala” - pomyślała.
-”Tak samo jak podczas rzekomej misji pokojowej na CoraDor”
-”MIeliśmy tylko dostarczyć kryształy do napędu skokowego “ Dociekała w myślach Kalamo.
-” A okazało się ,że wpadliśmy w pułapkę i wszyscy zostaliśmy otruci halo-gazem , który spowodował rozszczepienie osobowości. Rama zupełnie stracił głowę . Nie wiedział co się dzieje, gdzie jest i w ogóle nie można było nawiązać z nim kontaktu. Ja sama ponoć nie byłam w lepszym stanie. Gdyby nie Entor.
Kalamo potrząsnęła głową na boki. -”Tylko on był w stanie się oprzeć tej truciźnie. Ale ja nie zostałam otruta . Nie miałam kontaktu z żadną toksyczną substancją od tamtego momentu. Jedyną rzeczą jaką zrobiłam to połączenie umysłów z tą obcą istotą. Z tą istotą ….”- powtórzyła w myślach Kalamo.
-”I chyba zaraz potem zaczęły pojawiać się te dziwne wspomnienia. Co to było ? Ach tak, pamiętam .
Siedząc na wprost holo-tafli , Kalamo oblizała sobie usta. Przywołując z pamięci małego chłopca , który energicznie wgryza się w brązowy , lekko spłaszczony obiekt.
W tym samym momencie poczuła w ustach smak czegoś bardzo słodkiego . Jej umysł rozświetlił się tysiącami gwiazd a wszyskie naprzykrzające się wspomnienia zniknęły jak zaczarowane.
-”Tak , to jest to !!” - pomyślała.
Smak słodu rozkosznie rozchodził się po całym jej ciele , wprowadzając ją w stan błogiego uniesienia i spokoju.
-” Jeszcze raz !! “ - pomyślała ponownie - “ Jeszcze raz !!”
Kiedy przed jej oczami ponownie pojawił się mały chłopczyk, Kalamo zauważyła jak jego oczy błyszczą z podniecenia. Cokolwiek trzymał było najcenniejszym obiektem w kosmosie.
-”Kim jesteś ? “ Zapytała w myślach.
I tak jak za pierwszym razem nie rozpoznała słów , którymi mówi .
Z jakieś powodu znała ich znaczenie, ale były dla niej obce. Kalamo starała się jednak zachować spokój. Czekała. Miała nadzieję ,że tak jak w przypadku misji na CoraDor. Uda się jej nawiązać kontakt z bytem , który teraz znajduje się w jej umyśle. Na CoraDor nie miała żadnych szans. Virus , którym była zatruta wyniszczał jej umysł. On nie chciał kontaktu . On chciał dominacji. Takie było jego zadanie.
Byt , z którym teraz ma do czynienia jest zupełnie czymś innym. Być może nawet tak jak ona. Nie wie jak i gdzie się znalazł a jego zachowanie to forma obrony.
Obserwując jak chłopiec rozgniata słodki obiekt w swoich malutkich rączkach, Kalamo czekała.
Z zafascynowaniem obserwowała jak wgryza się w ociekający lepkim płynem przedmiot. Jego niewielkich rozmiarów język starał się oblizać z ust co tylko mógł, ale bezowocnie.
Drobne kawałki odpadały mu z ust poza granice falującego przed jej oczami wspomnienia.
-”Ja jestem Kalamo , a ty ? Jak masz na imię ? “ zapytała w myślach.
-”Wiesz gdzie jesteśmy ? “
Mały chłopiec oderwał od swojej buźki przepyszny kąsek po czym spojrzała na Kalamo .
Jego oczy było hipnotyzująco niebieskie.
-Nie. Odpowiedział stanowczo , ciepłym chłopięcym głosem.
-Nie wiem. A ty wiesz ? Dodał ocierając dłonią policzek.
- Chciałbym już być w domu. On musi się martwić ,że już tak długo mnie nie ma . A przecież co dopiero byliśmy razem.
-” On sie martwi ? “ Spytała Kalamo
-Tak , z pewnością. Kiedyś też się rozdzieliliśmy. Przez przypadek . To dlatego ,że tak dużo podróżujemy.
-”Podróżujecie ? A gdzie ostatnio byliście ?” - Kalamo pytała dalej.
-Niom - chłopiec przeciągnął ustami ,kiedy odgryzł kawałek przedmiotu , który trzymał w rękach.
-Byliśmy w takim miejscu , które było całe białe tylko, końce kształtów były czarne. A potem byliśmy w takim miejscu , które wszystko było czarne . I były tam postacie , które pilnowały porządku . Wyglądały śmiesznie. Były jak robaczki, ale takie duże .
Chłopczyk starał się przedstawić kształty , o których mówi zataczając rękami duże okręgi.
-Ale nie mogliśmy tam zostać . Musieliśmy stamtąd iść. I wtedy właśnie pierwszy raz się zgubiłem .
A może nie wtedy.
Chłopczyk spuścił głowę w wyrazie głębokiego zamyślenia.
-” I teraz chciałbyś już wrócić do domu, do niego ,Tak ?”
-Tak. Odpowiedział chłopiec.
-” A wiesz gdzie to jest .Gdzie jest dom ? “ Dopytywała Kalamo.
-NIe , nie wiem . Ale wiem jak wygląda. Chcesz zobaczyć ? Zapytał otwierając szeroko oczy.
-Widziałem go na kilka sposobów . Jest ładny, kolorowy. Ma nawet słoneczko. Chcesz zobaczyć ?
-”Oczywiście ,że chcę. “ Odpowiedziała w myślach Kalamo.
-”Jeżeli rzeczywiście jest taki ładny to chyba muszę zobaczyć”
Jej umysł wciąż nie mógł się przyzwyczaić do słów których, używała. Szorstkich, zawiłych, świszczących i niepotrzebnie długich. Czyżby to faktycznie był język prastarej rasy władców kosmosu ?
-Nie , nie to normalne . U nas wszyscy tak mówią - przerwał jej chłopiec.
- No chyba ,że pojedziesz gdzieś za granicę. Tam mówią jeszcze inaczej. Nasz język jest jednym z trudniejszych, ale to nie ma tak naprawdę znaczenia jeżeli podróżujesz . Wszyscy i tak mówią po angielsku. To co chcesz zobaczyć ?
-”Tak , poproszę “ przytaknęłą w myślach Kalamo.
-”Jak wygląda twój dom ? “
Postać chłopca zniknęła, a w jego miejscu pojawiła się złowieszcza wieża z wcześniejszej wizji Kalamo.
Bloki , z których była zbudowana powoli zaczęły się rozsuwać, a wydobywające się z pomiędzy nich światło, formować w błyszczące obrazy.
-To tutaj . - Odezwał się głos chłopca , którego nie było.
-Mieszkamy w bloku na samej górze . Mamy balkon . Nie, to się nazywa taras. - Poprawił się głos.
W tej samej chwili przed jej oczami pojawił się obraz wysokiego budynku w dużej metropolii . Z dużym tarasem i widokiem na panoramę miasta .
-Tam właśnie mieszkam. Chwalił się głos chłopca.
-Mam też dobrego kolegę, który ma na imię Jerzy. Znamy się od podstawówki.
W miejscu , w którym pojawił się obraz wysokiego budynku , pojawił się kolejny .
Przedstawiał teraz twarz istoty podobnej do tej ,z którą Kalamo nawiązała połączenie na statku Gora.
-”Jerzy”-powtórzyła Kalamo.
-Tak, Jerzy- przytaknął głos chłopca.
-A gdzie on teraz . Gdzie jest Jerzy ? - Spytała Kalamo.
-No …-głos się zawahał .
-Jerzy jest pewnie w domu. Tam gdzie ja. My zawsze jesteśmy razem.
-A teraz pokaże ci nasze słoneczko, chcesz ? Jest bardzo ładne i bardzo jasne. Bardzo je lubię. Chcesz ?
-’Tak, pokaż mi twoje słoneczko” - odparła Kalamo.
Obraz Jerzego zniknął a jego miejsce wypełnił jasny blask słonecznych promieni.
-”Czy to jest twoje słoneczko ? “ - spytała Kalamo. Twój dom ?
-Nie , no co ty !! - zaśmiał się radośnie głos chłopca.
-Tam jest za gorąco . Tam nie można mieszkać. Wszystko by się spaliło. Nie. Mój dom jest tutaj - dodał chłopiec zmieniając perspektywę obrazu na który się patrzyli.
-To jest mój dom !! Dodał uradowany, pokazując niebieską planetę oddaloną od jasnego słońca .
-Tam właśnie mieszkam. Mówił dalej.
-A ta mała szara kulka to nasz księżyc. A tu bliżej to planeta Mars a tam dalej to ,,, to ..to planeta….- Chłopiec starał się znaleźć słowo.
-Nie wiem jak ona się nazywa, ale jest ich tutaj kilka . I wszystkie są ładne ale nie można tam mieszkać. Tylko na Ziemi można bo mamy na niej tlen a na innych planetach go nie ma . Wiesz ?
-”Ziemia” powtórzyła Kalamo.
-”A jak nazywa się ten do , którego chcesz wrócić ? Znasz jego Imię ? “
-Tak. Ma na imię Igor, ale czasami ma na imię Vigor , bo Vigor to energia a energia jest wszędzie. Tylko Jerzy wie jak naprawdę mam na imię . Jerzy i ty Kalamo. Nie powiesz nikomu prawda ?
-”Nie , nikomu nie powiem. To będzie nasza tajemnica dobrze. “
-Dobrze - odpowiedział chłopiec.
-Czy teraz wiesz jak trafić do domu ? - spytał z nadzieją w głosie.
-Przepraszam ,że nie wiem dokładnie gdzie to jest, ale jak podróżujemy to zazwyczaj idę spać . Podróże są takie długie a ja nie zawsze jestem w stanie wysiedzieć do jej końca.
-”Tak , myślę ,że potrafię znaleźć drogę do domu” - Odparła Kalamo.
-Ale to bardzo daleko od miejsca , w którym teraz jesteśmy. Myślę ,że lepiej będzie jak się położysz spać na czas podróży. To będzie bardzo długa droga . Jak będę potrzebować pomocy albo jak już będziemy na miejscu to cię obudzę , dobrze ? Poza tym muszę się przygotować do podróży.
-To dobry pomysł . Musisz pomalować usta i przypudrować nosek , tak ? Żeby wyglądać ładnie ?
-”Co muszę zrobić ?” Pomyślała Kalamo.
-Tak zawsze robiła moja mama albo babcia. Zobacz , pokażę ci.
Ziemia i słońce zniknęły a ich miejsce zajął teraz obraz istoty podobnej do Kalamo , która siedząc przed lustrem nakładała makijaż.
-Tak się maluje usta - podpowiadał głos chłopca.
Obraz powiększył się w momencie , w którym istota dotyka usta szminką. Powolny ruch z jednego kącika ust do drugiego i gotowe . Potem charakterystyczne cmokanie i obie wargi nabrały tego samego koloru.
-A tak pudruje się nosek - dodał po chwili głos chłopca.
Dłoń istoty przed lustrem odstawiła szminkę na bok po czym wzięła do jednej ręki małe pudełeczko a do drugiej ręki cienki pędzelek.
Wkładając pędzelek do pudełka , istota poruszała nim przez chwilę w środku a następne dotknęła swojego nosa . Pocierając pędzlem przez kilka chwil po nosie, spojrzała w lustro żeby sprawdzić jak wygląda. Usatysfakcjonowana rezultatem , odłożyła obydwa przedmioty na bok .
-Musisz wyglądać ładnie jak już będziesz na miejscu . Stwierdził głos chłopca .Jesteś i tak ładna ale nigdy nie wiadomo . Lepiej nie kusić losu , prawda ? Tak zawsze mówiła moja mama.
-”Tak, to prawda” Zgodziła się Kalamo. “Lepiej tego nie robić “
STUK,STUK,STUK
C.D.N.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania