Bo jestem inna 24
Od powrotu z Korfu minęło kilka dni. Marta pojechała do firmy odebrać zlecenie na nowy projekt. Dyrektora nie zastała, więc odebrała je od sekretarki. Mimochodem zapytała, czy dyrektor dzisiaj będzie. Raczej miało go nie być.
Zajrzała jeszcze do Magdy, ale obie były małomówne, niekontaktowe. Mimo to umówiły się na kawę, jak Magda skończy pracę.Marcie nie chciało się jeździć po Warszawie, postanowiła więc, że poczeka na Magdę na ławce pod biurowcem.
Wyciągnęła przed siebie nogi, przymknęła oczy i rozmyślała o pobycie na Korfu. Wspominała pocałunki z Alim, jego pieszczoty, ale też zniesmaczenie po zbliżeniu.
"Po co mi to było?" – zżymała się w duchu. – "Tutaj mam takie ciacho, a pozwoliłam sobie puścić się z tym afro. Oj, Marta, czy ty nie potrafisz żyć bez seksu?"
"Nie potrafię. I tak mam go tylko raz na jakiś czas, ale to się musi zmienić. Kurwa, przecież jestem kobietą, coś tam między tymi nogami mam, a to coś czasami chce do chłopa" – tłumaczyła sama siebie.
Nawet nie zauważyła, kiedy czas jej tak szybko zleciał. Magda skończyła pracę i właśnie szła w jej kierunku. Usiadła obok.
– To gdzie idziemy? – zapytała.
– Może najpierw coś zjemy? – odpowiedziała jej Marta. – Chodź na pizzę, a później gdzieś na kawę.
Poszły do pobliskiej pizzerii. Nie było tłoku, więc szybko zostały obsłużone. Zjadły, wypiły po małej coli i wyszły. Niedaleko była też mała, przytulna kawiarenka.
Wchodząc, zauważyły, że przy jednym ze stolików siedzi dyrektor z jakąś młodą jeszcze kobietą. W Martę jakby grom strzelił. Nie odezwała się, ale była wściekle zazdrosna
– Zobacz, Magda, jaki wstrętny kutas. Dopiero co do mnie startował, a tu proszę, już jakaś nowa cizia – powiedziała.
– Nie przejmuj się nim, takich jak ona to on ma kilka – odpowiedziała Magda. – Powiedz, jak tam po tym pobycie na Korfu się czujesz, bo jakoś nie gadałyśmy o tym.
Marta tylko głośno się roześmiała. Już miała plan, jak zwrócić na siebie uwagę Jasińskiego.– -No, świetnie nam było, prawda? – powiedziała głośno. – Chłopcy na medal! Twój Kostas super, a Ali... wygląda jak młody Bóg.
A te jego pocałunki śnią mi się po nocach, a już przecież minęło kilka dni od naszego powrotu. Dzwonił wczoraj, rozmawialiśmy do północy, jest kochany.
A ty z Kostasem masz oczywiście kontakt?
Magda patrzyła na nią z zaskoczeniem, ale nic nie mówiła. Domyśliła się, że Marta chce wzbudzić zazdrość w Jasińskim. Podjęła grę
– Kostas przyjedzie we wrześniu. Coś mówił, że chyba też Ali z nim będzie.
Dyrektor słyszał. Uśmiechnął się lekko i odwrócił głowę w ich stronę. Domyślił się, że to gra pozorów ze strony Marty.
Ujął dłoń swojej towarzyszki i ją pocałował, następnie zbliżył twarz do jej twarzy i znów pocałował – tym razem w usta. Udawał, że nie widzi Marty, że nie obchodzą go jej wrażenia ,ani ten Ali, prawdziwy czy wyimaginowany.
Po chwili on i jego partnerka opuścili lokal. Wychodząc, spojrzał na Martę, skinął głową w geście powitania, objął kobietę i oboje, zapatrzeni w siebie, wyszli.
Zaraz potem przyjaciółki też się rozeszły. Magda podziękowała za propozycję podwiezienia do domu – powiedziała, że musi wstąpić jeszcze do kogoś, choć w rzeczywistości chciała już być sama.
Marta niechętnie pojechała do domu. Stanęła przed lustrem, popatrzyła na swoje odbicie, pokiwała głową i powiedziała
– Wygłupiłam się. Baba prawie czterdziestoletnia, a postępuje jak jakaś małolata.
Kurwa, co się ze mną dzieje?
Była zmęczona życiem, samotnością, brakiem partnera i samą sobą też.
Pod koniec sierpnia Marta i Magda postanowiły, że w sobotę wybiorą się na dyskotekę dla dorosłych. Umówiły się na godzinę osiemnastą. W lokalu było kilka par, ale też sporo samotnych pań i panów.
Usiadły przy barze, zamówiły po drinku i przyglądały się tańczącym parom. Było głośno, muzyka zmieniała się z wolnej na szybką. Marta złapała Magdę za rękę i pociągnęła w tłum tańczących – akurat w szybkim tańcu partnerzy nie byli potrzebni.
Szybko zakręcili się przy nich panowie. Marta szalała w rytm muzyki, Magda była bardziej stonowana. Jeden z panów złapał Martę w pasie, teraz szaleli oboje.
Ona, roześmiana, zarzuciła mu ręce na szyję, on gładził jej plecy, a jego ręka przesuwała się coraz niżej
– Ej! – zawołała. – Co ty, koleś, mapę Ameryki chcesz odkryć na mojej dupie?!
– Kręcisz mnie! – odkrzyknął. – Chodź, wyjdziemy ochłonąć.
Wyszła z nim na dwór. Było już ciemno. Zaczęli się zachłannie całować.
– Szybki numerek? – zapytał.
– Co masz na myśli?
– Nie wiesz? Ty masz coś pomiędzy nóżkami i ja też – mówił.
– Chodź, nie pożałujesz, nikt nas nie zobaczy.
– Wiesz co? Spadaj, gnoju! – krzyknęła.
– Przecież chcesz tego. – Trzymał ją mocno jedną ręką, a drugą włożył pod krótką sukienkę. – Wiem, że chcesz, nie opieraj się.
Odepchnęła go z całych sił.
– Odpierdol się, gnoju, ode mnie!
– Uderzyła go w twarz, ale on był silniejszy. Przewrócił ją na ziemię i już miał zamiar ją posiąść, kiedy naraz zaklął i złapał się za głowę.
To Magda, zaniepokojona tym, że Marta wyszła i długo nie wraca, wybiegła jej szukać. Zobaczyła, co się dzieje, złapała do ręki jakąś leżącą na trawie butelkę i uderzyła go w tył głowy. Marta szybko się podniosła i obie pobiegły w stronę auta.
– Magda, dziękuję – odezwała się Marta, ciężko dysząc. – Gdyby nie ty, zgwałciłby mnie. -Nie miałam z nim szans.
Pojechały do Magdy i Marta została u niej na noc. Trochę porozmawiały i położyły się spać. Kilka dni po pamiętnej dyskotece zadzwonił do Marty dyrektor Jasiński. Zapytał, czy mogliby się spotkać.
– Moglibyśmy – odpowiedziała chłodno.
– Gdzie i kiedy?
– A gdzie byś chciała?
– Przyjedź do mnie. Możesz?
– Tak, będę za godzinę.
Przez tę godzinę Marta układała sobie w głowie plan. Nie wiedziała, czego on od niej chce – czy to będzie spotkanie biznesowe, czy towarzyskie. Wiedziała jedno: za wszelką cenę musi go uwieść. Niestety, nie dojechał. Zadzwonił i przeprosił, że dzisiaj jednak nie da rady i że jest mu bardzo przykro .
– Kurwa, co za palant! – złościła się. – Specjalnie to zrobił, żeby mi dokuczyć. A skoro tak, to odpłacę mu pięknym za nadobne.
- Nie będę się za tobą uganiała, Jasiński. Jesteś takim samym kutasem jak inni, nie wiesz, co tracisz – złorzeczyła.
W tym momencie zaszczekał Felek. Ktoś dobijał się do furtki. Nacisnęła guzik domofonu. Tym kimś był Jasiński.
– Miało cię nie być – warknęła, kiedy wszedł do mieszkania.
– Ale jednak jestem. Nie cieszysz się? – odpowiedział.
– Nie. Nie cieszę się, bo miałam inne plany.
– Jakie plany? – Podszedł do niej, zajrzał w oczy, objął i przytulił.
– Na dzisiejszy wieczór ja będę twoim planem, Marta.
– Ochujałeś? – wypaliła. – Jestem już umówiona na wieczór z kimś innym. Co ty sobie myślisz? Dla ciebie mam zrezygnować z ko..
Nie pozwolił jej dokończyć, zamknął jej usta pocałunkiem.
– Nic mnie nie obchodzi ten ktoś – szeptał. – Za długo na ciebie czekam. Dzisiejsza noc będzie należała tylko do nas, do ciebie i do mnie.
Jutro może być już inaczej, ale dzisiaj będziesz moja.
– Ożesz kurwa, Jasiński, podoba mi się to. W końcu zobaczę, jaki z ciebie kochanek. Tej nocy nie zaśniesz, mój dyrektorze.
- Poczekaj... – wyszeptała pomiędzy jednym a drugim pocałunkiem.
– Nie możesz tak decydować za mnie.
– Dzisiaj mogę i chcę. Chcę, Marta, naprawdę chcę.
– Dobrze, ale nie tak od razu. Jeszcze jest wcześnie, za wcześnie.
Chodź do kuchni, zrobimy jakieś kanapki, coś do picia, żebyśmy nie byli głodni.
– Ja jestem głodny ciebie. – Całował jej kark i szyję.
– Marta, nie opieraj się, proszę.
– A twoja partnerka z kawiarni, co z nią? – przypomniała sobie nagle. – Już ją rzuciłeś?
– Po co mamy mówić o niej? To jedna z wielu.
– Ach tak?! – Odskoczyła od niego.
– Jedna z wielu? Ja też będę jedną z wielu, jak już dam ci się wydymać?!
O nie, dyrektorku, twoje niedoczekanie. Kurwa, dlaczego? – krzyczała.
– Myślałam, że jesteś inny, a z ciebie jest palant, zwykły kutas. Wiesz co? Wypierdalaj!
I jeszcze coś ci powiem: mam na ciebie wyjebane, Jasiński. Wypad!
– Marta, ale co ja takiego zrobiłem? – pytał, ale ona już mu nie odpowiedziała.
Otworzyła drzwi i kazała mu wyjść. Po jego wyjściu usiadła na podłodze, oparła się o brzeg sofy, ukryła twarz w dłoniach i rozpłakała się.
"Dlaczego? Dlaczego wszyscy faceci traktują mnie jak szmatę? Przecież ja też mam uczucia, a oni widzą we mnie tylko obiekt do dymania.
- Kurwa, kupię sobie wibrator, będę miała seks wtedy, kiedy sama będę chciała. Ale wibrator nie zastąpi mi prawdziwego fiuta" – myślała
Siedziała na tej podłodze rozżalona, zapłakana, ale też silna i dumna, że nie uległa Jasińskiemu. Drugi raz mu odmówiła.
Wstała z podłogi i swoim zwyczajem poszła pogadać z lustrem.
– Wiesz, chociaż to stary kutas, to i tak będzie mnie musiał znosić. Nie zerwę współpracy z tą firmą. Jeszcze mu pokażę, że jestem inna, niż myśli. Bo jestem, prawda?
– Prawda – pokiwało głową jej odbicie w lusterku
Następny poniedziałek w firmie przyniósł dokładnie taki scenariusz, jaki Marta zaplanowała. Przyszła ubrana w idealnie skrojoną, dopasowaną garsonkę, z wysoko uniesioną głową. Kiedy weszła do gabinetu dyrektora, Jasiński natychmiast wstał zza biurka, zmieszany i wyraźnie speszony jej widokiem.
Liczył pewnie na fochy, płacz albo uniki. Tymczasem Marta z dumnym uśmiechem rzuciła teczkę z gotowym projektem na jego biurko. Oparła się o blat, celowo pochylając odrobinę w jego stronę, i spojrzała mu prosto w oczy.
– Biznes to biznes, Jasiński. Projekt jest idealny, więc premia mi się należy. A co do spraw prywatnych... – zawiesiła głos, widząc, jak dyrektor przełyka ślinę.
– Od teraz to ja ustalam reguły gry. Jeśli kiedykolwiek jeszcze pomyślisz, że jestem "jedną z wielu", to ten projekt będzie ostatnim, jaki dla ciebie zrobiłam. Zrozumiano?
Jasiński tylko pokiwał głową, całkowicie rozbrojony jej pewnością siebie.
Marta odwróciła się na pięcie i wyszła, stukając głośno obcasami. Wiedziała, że gra w niebezpieczną grę, ale po raz pierwszy od powrotu z Korfu czuła, że to ona trzyma wszystkie karty w ręku.
Komentarze (6)
Iskrzy, Ogień i woda.
Miało być opowiadanie , a będzie książka . Dzięki za ocenę . Pozdrawiam .
Grażyna To czekam na dalsze części.
Barmaria Będą ,codziennie , wieczorem jedna , tak jak mi podpowiedziałaś . Tylko może będę te części wydłużać .
Grażyna Możesz przesyłać dwie żeby weszły na główną stronę. Ale trzeba przestrzegać dobowego odstępu czasowego. w opcji dodawanie tekstu jeśli obok klawisza "zapisz" nie ma wykrzyknika to tekst wejdzie na główną. Po dodaniu dwóch tekstów wykrzyknik się pojawia i wtedy dodawany tekst nie trafia na główną stronę.
Ja codziennie dodaję 4 teksty . Dwa z nich trafiają na stronę główną a dwa pozostałe można znaleźć w zakładce WIERSZE
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania