Poprzednie części:  Bo jestem inna 1

Bo jestem inna 33

Wiosna wkroczyła z impetem – z ciepłymi dniami i słońcem. Na ulicach ludzie chodzili lekko ubrani, szczęśliwi, że mogą w końcu poczuć się swobodniej. U Marty i Kuby życie toczyło się różnie. Były wzloty i upadki, rozstania i powroty, gniewanie się i przepraszanie. Ona – jak zawsze gwałtowna, porywcza, szybciej mówiąca, niż myśląca. On – spokojny, opanowany, ale też nie dawał sobie dmuchać w kaszę.

Pierwszego maja Marta postanowiła, że zrobią grilla dla siebie i znajomych. Tych akurat wielu nie było. Zaprosiła Magdę razem z Wrońskim oraz rodziców, lecz ci odmówili – nie chcieli przeszkadzać młodym. Za to zaproszenie przyjęła ciotka Danka, która akurat gościła w Radości.

– To co, że jestem już pod siedemdziesiątkę? – mówiła. – Tak bardzo to widać?

Kuba za zgodą Marty zaprosił Krysię, swoją byłą żonę, wraz z mężem, z którym zresztą się znał i lubił. Byli więc tylko w siedem osób, a żeby cioci było weselej, Marta wpadła na szatański pomysł i postanowiła zaprosić sąsiada Leona.

Poszła do niego, wyłuszczyła sprawę i powiedziała, że jej ciocia będzie się lepiej czuła, jeśli pojawi się jakiś przystojny mężczyzna w jej wieku.

O dziwo, sąsiad się zgodził, a z zaproszenia był nawet bardzo zadowolony.

O osiemnastej Kuba rozpalił grilla. Kobiety zakrzątnęły się koło jedzenia – przynosiły sałatki, kiełbasę i zamarynowaną karkówkę.

Przygotowały plastikowe naczynia, talerze, sztućce oraz kubeczki do zimnych napojów. Marta oświadczyła, że wszystko można potem wrzucić do dużego wora, więc nie ma co oszczędzać zapasów, bo jest ich pod dostatkiem.

Śmiały się z Magdą z zachowania Leona wobec ciotki Danki. Skakał przy niej, jakby była dzieckiem, a ona sama promieniała ze szczęścia.

Szybko przeszli na „ty” i bawili się bardzo dobrze.

Mąż Krysi, Tomasz, również okazał się bardzo sympatycznym mężczyzną. Nie pozwolił nikomu mówić do siebie per „pan”, a nawet Wroński sypał dowcipami, z których wszyscy się śmieli.

Tylko Krysia była chyba nie w humorze. Marta podeszła do niej.

– Czy możemy mówić sobie po imieniu? – zapytała.

– Co? A tak, tak, możemy. Krystyna jestem.

– Miło mi, ja Marta, ale to już chyba wiesz?

– Tak, Kuba mi mówił, że się spotykacie.

– Spotykaliśmy – poprawiła ją Marta. – Jesteśmy ze sobą już od jakiegoś czasu.

Krystyna obrzuciła ją wzrokiem.

– Nie wiem, co Kuba w tobie widzi – skrzywiła się.

– A ja nie wiem, co widział w tobie – odwzajemniła się Marta. – Wiesz, jesteś u mnie w domu i chcesz mnie obrazić? Nie radzę. – Odwróciła się i odeszła.

„Ja ci jeszcze pokażę” – groziła jej w myślach Krysia.

– Chodźcie, dziewczyny! – zawołał ich Kuba. – Karkówka już jest dobra, możemy zaczynać świętowanie! Marta, poproś ciocię i Krysię. Magda, ty też, zapraszam!

Podeszli do paleniska z talerzami. Każdy nakładał sobie tyle, ile chciał. Ktoś otworzył wino – jedno, drugie, trzecie. Marta puściła muzykę. Była już troszkę pod wpływem alkoholu, gdy podbiegła do Tomasza i złapała go za rękę.

– Zatańczysz ze mną? Chodź, jak zabawa, to zabawa! Tańczymy, robaczki!-

Kuba spojrzał na nią, ale nic się nie odezwał. Ona już wywijała z Tomkiem jakiś dziwny taniec, śmiejąc się przy tym radośnie.

Ciocia Danka dołączyła do nich z Leonem, a że też była zwariowaną starszą panią, biedny sąsiad bardzo szybko się zmęczył.

Wachlowała go później jakąś ścierką i powtarzała, że teraz to ona się nim zajmie.

Wszyscy prócz Krysi bawili się wybornie. Kuba od czasu do czasu spoglądał na Martę, która w dalszym ciągu szalała z Tomaszem.

W końcu oboje byli na tyle zmęczeni, że padli na trawę, śmiejąc się i turlając po niej.

Kuba doszedł do wniosku, że trzeba przerwać te umizgi, bo widać było, że za bardzo zaczynają do siebie lgnąć. Podszedł do nich.

– Marta, mogę cię na chwilę prosić do domu? – zapytał.

– A po co? Nie widzisz, że dotrzymuję towarzystwa Tomkowi? – odpowiedziała.

– Widzę, ale jesteś mi potrzebna na chwilę. – Spojrzał na nią tak, że od razu się podniosła i poszła za nim.

Wprowadził ją do sypialni.

– Chcesz się kochać? Teraz? – zapytała.

– Nie chcę się kochać teraz. Chcę ci tylko powiedzieć, że Tomasz ma żonę, więc przerwij te dziecinne zabawy z nim i zajmij się resztą gości.

– Jakie dziecinne zabawy? – oburzyła się. – O co ci chodzi, Kuba?

– Marta, mnie też się to nie podoba. To obściskiwanie się, turlanie po trawie... Jeszcze moment i zaczęlibyście się całować.

– Jesteś zazdrosny?

– Nie, ale teraz nie jesteś sama, jest nas więcej, więc ogarnij się. Wracamy do gości.-

Już nic nie mówiła. Wyszła za nim posłusznie, ale była na niego wściekła. Jak mógł przerwać jej taką fajną zabawę? Nalała sobie wina i wypiła.

– Tomek! – zawołała. – Potańczymy jeszcze?

Chciała sprowokować i Kubę, i Krysię. Jednak tamta pociągnęła swojego męża za rękę i głośno powiedziała do Marty:

– Co? Nie wystarcza ci jeden facet? Musisz mieć dwóch? A może trzech? Zapamiętaj sobie, Tomasz jest moim mężem, więc daj mu spokój! Tomasz, wracamy. – Ruszyła do samochodu, a jej mąż potulnie poszedł za nią

Atmosfera całkowicie się popsuła. Próbowali jeszcze rozmawiać i się śmiać, ale wszystko to było udawane. Zaraz potem pożegnali się Magda i Wroński. Została tylko ciocia i sąsiad Leon.

– Zmęczona jestem trochę. Gdzie mogę się przespać? – zapytała ciotka.

– Zaprowadzę cię do pokoju gościnnego. – Kuba ujął ją pod rękę.

Sąsiad też się ulotnił i Marta została sama. Zdawała sobie sprawę, że zawaliła po raz kolejny, ale już nic nie mogła zrobić.

Kuba wygasił ogień na grillu, odwrócił się bez słowa i poszedł do domu. Marta siedziała jeszcze na zewnątrz, aż w końcu poczuła chłód i też weszła do mieszkania. Kuby w sypialni nie było. Położyła się w sukience na łóżku, przykryła kocem i zasnęła

Następnego dnia Kuba oznajmił, że jedzie do Warszawy. Zaproponował ciotce, że może ją podrzucić do Radości, z czego chętnie skorzystała.

Marta została sama, tylko z Felkiem u boku. Posprzątała wszystko po wczorajszej imprezie i w dalszym ciągu zmęczona oraz niedospana poszła na strych. Tam położyła się na sofie i szybko zasnęła

Kuba nie pokazywał się u niej przez kilka dni. W końcu, wściekła na niego, zadzwoniła.

– Czegoś potrzebujesz? – zapytał od razu, gdy odebrał.

– Ciebie potrzebuję – odpowiedziała.

– Na chwilę obecną, Marta, jestem dla ciebie niedostępny. – Rozłączył się.

W złości trzasnęła telefonem o podłogę.

– Kurwa, co ja takiego znowu zrobiłam?! Nie jestem ci potrzebna na chwilę obecną? To na inne chwile też mnie nie będziesz miał, złamasie! – krzyczała głośno, chodząc po pokoju. – Jeszcze żaden kutas mną tak nie rządził jak ty! Ale zobaczymy, przyjdzie kryska na matyska, tylko że wtedy będzie już za późno. W delikatny sposób powiem ci: SPIERDALAJ. Tak, tak właśnie mu powiem! A teraz ubiorę się wystrzałowo, wymaluję, chociaż tego nie lubię, i pojadę sobie gdzieś.

Zrobiła tak, jak sobie obiecała, tylko że pojechała do firmy – to było jej „gdzieś”. Jak zwykle skierowała się najpierw do gabinetu Kuby. Nie był sam. Siedziała u niego Krystyna. Kobieta spojrzała najpierw na Martę, a potem na Kubę.

– Wiesz, Kuba, to ja już sobie pójdę – zwróciła się do niego. – Gdyby co, to wiesz, gdzie mnie szukać. Będziemy w kontakcie.

Kuba podszedł do niej i pocałował ją w policzek.

– Oczywiście, Krysiu – odpowiedział. – Dzwoń w razie czego.

Krystyna wyszła, a on zwrócił się do Marty:

– Po co przyszłaś? Masz do mnie jakąś sprawę? Słucham.

– Jesteś kutas – wycedziła przez zęby i wybiegła, trzaskając drzwiami tak mocno jak nigdy wcześniej.

Nie zdążyła nawet wsiąść do samochodu, gdy usłyszała za sobą szybkie kroki. Silne ramię Kuby obróciło ją w miejscu.

– Puść mnie! – krzyknęła, szarpiąc się.

– Marta, stój i posłuchaj mnie przez jedną cholerną minutę! – warknął Kuba, a w jego oczach wcale nie było chłodu, tylko zmęczenie. – Krysia była tu, bo Tomasz chce rozwodu po tym, co odwinęłaś na grillu. Powiedzial jej ze zakochał się w tobie .

Przyszła prosić mnie o radę jako byłego męża i przyjaciela. Nic nas nie łączy, rozumiesz? Ale ty znowu najpierw robisz aferę, a potem uciekasz.

Marta zamarła. Cała złość nagle z niej wyparowała, zostawiając tylko wstyd. Spuściła wzrok, a Kuba westchnął ciężko, przyciągając jej wymalowaną twarz do swojej piersi.

– Jesteś niemożliwa... – szepnął. – Ale i tak cię kocham. Tylko błagam, zacznij w końcu myśleć, zanim coś zrobisz. Bo naprawdę , nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam twoje wybryki . Żadna kobieta ze mną tak nie postępowała jak ty . Żadna też nie była taką wariatką

jak ty . Jeżeli mamy być w dalszym ciągu razem , musimy , a właściwie ty musisz , iść na kompromis .

Pokiwała głową , wsiadła do samochodu i odjechała .

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Barmaria godzinę temu

    Widzę,że wolisz jednak ciemniejszą stronę charakteru Marty. Chociaż tym razem większa wina po stronie Krystyny.

  • Grażyna

    Nie , Marta taka jest , ale jeszcze pokaże tą drugą siebie , czułą , taką z sercem na dłoni .Pozdrawiam i jak zawsze dziękuję za ocenę .

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania