Piąta Tajemnica - część 60

1986, Bielsko-Biała, Po I Wyprawie.

 

Ulica Nowotki w Bielsku-Białej jak zwykle tętniła życiem. Kilkoro dzieci przebiegło przez krzywy mostek i ustawiło się pod kioskiem Ruchu. W okolicy rozniosło się, że mają rzucić papier toaletowy i matki nakazały im trzymać kolejkę. W obraz sielanki nijak nie wkomponowywała się czarna wołga, która wychynęła zza rogu i zatrzymała się pod klatką Gabrieli. Wysiadło z niej dwóch drabów w przyciemnianych okularach. Zlustrowali teren, podeszli pod drzwi, a jeden z nich zniknął w środku. Po minucie z wołgi wynurzyła się kolejna postać. Poruszała się sprawnie, jednak od czasu do czasu podpierała się laską. Miała na sobie prochowiec i nieco staromodną wełnianą czapkę, co w środku wiosny wyglądało nieco komicznie. Sąsiedzi błyskawicznie odnotowali całe zajście, nikt jednak nie śmiał zadać choćby jednego pytania. Wszyscy wiedzieli, że mieszkający tu profesor Saski piastował wysokie stanowisko w szeregach partii, więc podobne wizyty zdarzały się dość często. Postać przemknęła przez klatkę i skierowała się ku piwnicy. Generatory w podziemnym korytarzu działały już pełną parą, więc ktoś musiał być w środku. Sylwetka pokonała podziemny tunel i bez wahania uchyliła ciężkie metalowe odrzwia. Tak jak się spodziewała, wewnątrz przebywali trzej mężczyźni.

- Witaj Karolu! - odezwał się na powitanie Nataniel Senior.

Papież skinął głową i bezceremonialnie rozejrzał się. Wszystko pozostało tu niemal takie samo jak zapamiętał. Jedyną nowość stanowiła skrzynia z napisem „FRAGILE”, zeskładowana w pobliżu ołtarzyka Matki Boskiej.

- Czyli naprawdę ją znaleźliście!

- Tak Karolu – odparł profesor.

Papież podszedł do niego i uścisnął mu obie dłonie, po czym sięgnął na powrót po odstawioną laskę.

- Jeszcze rok temu jej nie potrzebowałem – rzucił jakby w eter.

- Właśnie dlatego musisz się bardziej szanować! Rozgość się, przyniosłem herbatę, tę z ziół zbieranych przez Gabrielę. Zawsze ją lubiłeś – zaproponował Senior.

- Dziękuję, wiesz że prawie o niej zapomniałem?

Profesor wyciągnął grzałkę ze szklanki, po czym wsypał zawartość woreczka do środka.

- A jak się miewa nasza zielarka?

- Ósmy miesiąc, to już niedługo. Nie możemy się doczekać! Po tych wszystkich latach w końcu się udało! – Nataniel rozpromienił się na krótką chwilę.

- Ochrzczę dziecko osobiście - papież odebrał herbatę i podreptał w stronę kanapy. Przez dłuższą chwilę przyglądał się oprawionym, wiszącym nad nią zdjęciom.

- To były czasy, pamiętacie jeszcze Skrzyczne?

- Miał ojciec wtedy te tępe narty, a i tak nas wyprzedzał – uśmiechnął się Krystian.

- I dzisiaj też by tak było. – odparł papież, po czym opadł na poduszki - Gdybyście tylko wiedzieli, ile zachodu mnie kosztowało, aby zachować całą tą wizytę w tajemnicy! Nie macie pojęcia!

- Okoliczności tego wymagały - stwierdził Krystian – Jak już pewnie ojciec zauważył, przywieźliśmy Koronę! A to nie koniec, bo mamy coś jeszcze!

- Niestety – zgodził się Nataniel - Mamy tu tandem. Nikt z nas się tego nie spodziewał.

Papież zdążył już zapaść się w miękkich obiciach kanapy.

- Tak więc – ciągnął - Mamy tu Koronę wraz z pewną inkrustowaną skrzynką, którą zgodziliśmy się nazywać Relikwiarzem z Norbugang. To całkowita niespodzianka! I obawiam się, że łącząc te dwa przedmioty włożyliśmy kij w sam środek mrowiska.

- A ten dżentelmen? – Papież wskazał laską na Nikodema.

-To Nikodem Brylski, jeden z naszych najbystrzejszych asystentów. Stanowi również, uhm, żywy, tak, to chyba dobre słowo w tym kontekście, dowód na to co się tam wydarzyło.

Brylski niespodziewanie zbliżył się do papieża.

- Ojcze, wiem że się nie znamy, ale muszę to z siebie wyrzucić. Ja nigdy, ja... – głos mu się łamał – Przed wyprawą... nie wierzyłem. Nie brałem tych rzeczy na poważnie. Istniały dla mnie tylko partia, postęp, nauka... A teraz to wszystko straciło sens. Po tym co tam się stało, nie jestem już tym samym człowiekiem. W zasadzie nie wiem czym jestem.

Papież wciąż starał się zachować pozór niewzruszoności.

- Nie lękaj się - odrzekł w końcu, a ciepło i moc jego głosu natychmiast wypełniły surowe przestrzenie schronu - Czy to ma związek z tym co odkryliście?

- Nie ma ojciec pojęcia! Ja... wróciłem z drugiej strony, nie powinno mnie tu być! Rozumie ojciec? Powinienem być martwy!

Papież przerwał Nikodemowi wyciągając ręce do błogosławieństwa. Asystent w lot pojął gest i bezwiednie opadł na kolana. Trwali w tej pozie przez kilka zaklętych chwil.

- Wybacz synu – stwierdził w końcu papież – Muszę mieć pełną wiedzę, aby móc ci pomóc.

Podniósł się powoli, wbił laskę w chłodną posadzkę i podreptał w kierunku ołtarzyka Matki Boskiej.

- Co tak naprawdę jest w tej skrzyni, panowie? – spytał w końcu.

- Czarna Korona – rozpoczął Nataniel. – Odnaleźliśmy ją dzięki pewnemu tulku. Małemu chłopcowi i mordercy zarazem. Podczas eksploracji jednej z lokacji, ów tulku zranił Nikodema. Pytany później dlaczego to zrobił, odparł że przerwaliśmy odwieczny cykl. Jeśli ufać jego słowom, przynajmniej od dwóch tysięcy lat, mnisi buddyjscy przeprowadzali tam Intronizację. Ten tulku, uhmm... – głos Nataniela nieco zadrżał – On przywrócił Nikodema do życia!

Laska, na której podpierał się papież nieznacznie zadrżała, lecz on sam wciąż nie okazywał po sobie emocji.

- Cykl ten polegać miał - kontynuował profesor - na cyklicznym przekazywaniu korony pomiędzy pięcioma Ojcami Założycielami Królestwa Sikkimu. Pięciu królów powracających z gór co pokolenie. Pięciu odwiecznych rezydentów pięciu szczytów Kanczencongi...

Papież oparł się o pobliskie krzesło, po czym opadł na nie całym ciężarem. Podniósł lekko rękę, dając znak, by Nataniel mówił dalej.

- Udało nam się jeszcze z niego wyciągnąć, że sama korona nie ma mocy, uhm..., wskrzeszania. Ogniskuje natomiast wszelkie życzenia, które jej dzierżawca zechce ujawnić. My sami nazwalibyśmy to mocą sprawczą.

- A ta malowana skrzynka?

- To Relikwiarz z Norbugang – przejął relację Krystian – To zaskakujące, szczególnie dla naukowców takich jak my, ale jeśli przebywa się z nim choć chwilę, trudno go później przekazać komuś innemu. Przyciąga jak magnes. Nie da się go otworzyć, nie da się także zniszczyć. Ale do rzeczy. Tego poranka, kiedy Nikodem powrócił do życia, a przysięgam, że widzieliśmy to wszyscy na własne oczy, tulku wydobył z Relikwiarza bochenek chleba. Miał wtedy na głowie Czarną Koronę.

Krystian przerwał na chwilę, by zrobić łyk kawy. W tle słychać było coraz donioślejsze, dochodzące z korytarza buczenie generatorów.

- Jeśli wierzyć przesłuchanemu - kontynuował - Choć ciężko mi to przechodzi przez gardło, to Norbugang mogło być miejscem styku dwóch największych religii współczesnego świata.

- Chcesz powiedzieć, że... – papież przygryzł się w język.

- Tak ojcze. Według lokalnych podań, zawartość Relikwiarza stanowi bochen chleba z ostatniej wieczerzy.

Generatory w korytarzu wyły coraz głośniej.

- Czyli twierdzisz, że do Norbugang dotarł sam Jezus!? - papież starał się przekrzyczeć huk.

- To szaleństwo, ale tak! On sam, lub któryś z jego apostołów! - wtrącił głośno Nataniel.

Hałas w korytarzu stawał się nie do zniesienia. Benzyna w zbiornikach kończyła się. Również cierpliwość papieża wyczerpywała się. Jego ręce drżały jak nigdy dotąd.

- Dosyć! Nie chcę już tego słuchać! – huknął – I wyłączcie ten cholerny prąd! Chce tu zostać sam, w ciszy!

Archeologowie niezwłocznie wykonali polecenie. Nataniel jeszcze przez chwilę szukał z nim kontaktu, lecz wszelkie próby spełzły na niczym. Nigdy wcześniej nie widział swojego przyjaciela w takim stanie. Przy ołtarzyku zapalił świeczkę, opuścił wajchy generatorów na pozycję zero i bez słowa przemknął w stronę wyjścia. Kiedy zrezygnowany domykał odrzwia schronu, spojrzał raz jeszcze na zgarbioną sylwetkę papieża klęczącą przy figurce Maryi. Dopiero teraz zauważył, że ręce Karola drżały, a on sam rzewnie płakał. Wkrótce światło świecy zaczęło migotać a wilgotny knot dopełnił reszty, pozostawiając ich na pastwę królującej tu zazwyczaj ciemności.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja pół roku temu
    Witam
    Lata osiemdziesiąte i stan wojenny i ten papier toaletowy. Profesor Natan, Nikodem i nasz Papież. Natan i polityczne powiązania z partią.
    Ciężarna Gabriela... upragnione długo oczekiwane dziecko w drodze.

    Skrzyczne – najwyższy szczyt w grupie górskiej Beskidu Śląskiego i należy do Korony Gór Polski... zbieg okoliczności.
    Mały chłopiec Tulku i Intronizacja cykliczna przeprowadzona przez mnichów buddyjskich.
    Przekazywaniu korony pomiędzy pięcioma Ojcami Założycielami Królestwa Sikkimu i powracanie z gór pięciu królów co pokolenie. Pięciu odwiecznych rezydentów pięciu szczytów Kanczencongi... ciekawa teoria.
    Norbugang miejsce styku dwóch największych religii współczesnego świata i skrzynia Relikwiarz, w której zachował się chleb z ostatniej wieczerzy. I ten Norbugang do którego dotarł sam Jezus lub jeden z apostołów.
    Schron i ukrycie skrzyni się powoli tajemnica mieszkania w Bielsku. Odkrywasz karty bardzo powoli, ale zaczyna się sklejać w całość tajemnica sprzed dwu tysięcy lat. Czarna Korona musi być razem z chlebem... wtedy ma moc sprawczą. Dlatego Relikwiarz jest taki wazny.

    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania