Poprzednie części: Wiersz <*> Kolor szarości
Wiersz <*> Odwrotność Latarki
różne są blaski tego świata
w tym wiele złudnych
co umysł przytłacza
błyszczą jaskrawą swą aureolą
i tak metodycznie
ego nam biorą
przesadna jasność do oczu się wlewa
aż człowiek ślepnie
nie tam gdzie trzeba
bo w takim lśnieniu klaun na zboczu
uśmiech szyderczy
to chichot losu
nie każde myśli miłością spowite
gdy ciemność schronieniem
ratuje nam życie
gdyby latarkę mieć z czarnym światłem
smugę skierować
w jaskrawość właśnie
w szarości zadać pytanie sobie
czy tu właściwą dostrzegam drogę
Komentarze (3)
Pochodziło od słońca
Byłem już wtedy
Jestem wampirem lub diabłem
Byłem gdy jeszcze nikogo nie było
Mam się własne ja
Jasność mnie czasem razi
Więc idę do mroku
Do siebie
Wiem jestem klaunem
Widzę z mnie drwinę
Natura mnie nie lubi
W głowie nienawiść
Gdy umieram co dzień
Jak mam się cieszyć
Ja z ciemności pochodzę
Więc wymyśliłem jasność
Czy jestem zdrowy
Kim jestem dla innych
Odpowiedz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania