Pokaż listęUkryj listę

Opow*** Tajemnica "Kanionu→Opoww ?→ Poprzednia Lista  x 2?

                                                                        ––?/––

Ośmioletnia Gabi, siedzi na rozłożystym kamieniu, pod uroczym mostem, po którym jeżdżą – rzadko bo rzadko – pociągi. Z uwagi na pełnie lata, otoczenie zieje cudowną zielonością, gdzie okiem rzucić. W miejscu gdzie przycupnęła, cień sufitu ze starymi przęsłami, daję trochę miłej ochłody, a ponadto, jest trochę bardziej tajemniczo.

 

Wystarczy jednak, że zerknie na boki, by widzieć połacie światła, tulące zwisające witki. Pełno ich nad rzeczką. Często, gdy idzie przy płocie, łapie je mocno, by się nie pokulać do wody, szemrzącej w dole. Zdarza się też, że wchodzi wśród chaszczy, na most. Musi wtedy uważać, by jakiś zabłąkany pociąg, dupki nie rozjechał. Dlatego woli bezpieczniej siedzieć, w tym przytulnym, zacienionym zakątku, gdzie pełno ciekawych obiektów, wystających z wody oraz innych szuwarów. Lubi tu przychodzić i przesiadywać. Nazywa to miejsce: Kanionem.

 

Widzi akurat zieloną żabę, która wyskoczyła z wody i suszy właśnie piórka. Dziewczynka często sobie wyobraża, tego czego nie ma, lub inne różne różności. Sprawia to jej wielką radość. Wody nie ma tu za wiele, lecz na tyle dużo, by rzeczka mogła jakoś płynąć przed siebie, pokonując wiele dziwnych przeszkód, naturalnych oraz nawrzucanych, przez niegrzecznych ludzi. Na mostek chodzi się przez chaszcze, które trzeba odsuwać na boki, gdyż nieco zagradzają drogę. Właśnie postanawia, że zajrzy, co się tam na górze święci, lecz nagle słyszy za sobą szelest.

 

Obraca się do tyłu. Oczom nie wierzy. Widzi dwóch małych ludzików, nie większych od źdźbła trawy, ubranych w szaro – bure kwiaty.

 

–– Kto wy – pyta ciekawie. – A żaba nieruchomieje w podskoku, widząc takie dziwa.

–– Dziewczynko. Tyś duża, to dużo wiesz. Pomyśleliśmy, że nam pomożesz, ale jak masz się denerwować naszym towarzystwem, to sobie pójdziemy, tylko, że wolimy zostać, bo gdybyś się jednak namyśliła nam pomóc, to zmienimy decyzję i zostaniemy, aż usłyszymy twoją radę, bo wyglądasz na mądrą panienkę.

–– No wiecie! Tylko wyglądam? – droczy się figlarnie. – Wszystkie rozumy pojadłam, to i was zjeść mogę. Co wy na to?

–– Przepraszamy za kłopot. Już sobie idziemy. Tak będzie dla nas bezpieczniej.

–– No co, maluchy. Żartowałam przecież. Mówcie wreszcie co was trapi… ale chwila… najpierw chce poznać wasze imiona.

 

Małe ludziki, zaczynają nerwowo dreptać, wokół kawałka listka. Widocznie jeszcze nikt przedtem, nie chciał znać ich imion. Dopiero tajemnicza, wielka jak drzewo, dziewczynka.

 

–– Przedstawiam Depresję – mówi Stresik.

–– A to jest Stresik – rzecze Depresja.

–– A to są imiona? – pyta zdziwiona dziewczynka. – Kto wam takie dał? Pokręcony jakiś?

–– Jak najbardziej. Nie wiemy, kto nam dał.

–– Aaa… no tak… mówcie wreszcie, co was sprowadza.

–– Jakby to wytłumaczyć. Sprowadza na Nieniuchomor.

–– Kto?

–– No Nieniuchomor. Psotnik nad psotniki. Każe nam długo siedzieć pod baldachimem, bo niby tłumaczy, że my, to cząstka jego… a nam… pod tym… jest weselej… czyli jemu też… ale nam wcale nie jest… czyli chodź z nami i coś mu powiedz… bo Depresja wpada w coraz większą depresję, a Stresik – czyli ja – w coraz większy stres. Tylko jemu coraz lepiej, bo my cząstkę jego… bierzemy jakby w siebie.

 

Siedząca na kamieniu, jest z lekka skołowana, tą całą przemową. Niewiele z tego zrozumiała. Co właściwie te maluchy od niej chcą?

 

–– Mówcie po ludzku. Jak mogę wam pomóc? I pod czym macie długo leżeć?

–– Pójdź z nami, to zobaczysz. Nie chcemy zapeszać. Bardzo zapraszamy. No co? Przybijemy żółwika?

–– Lepiej nie, bo mogę was… zresztą nieważne. Co mam z wami zrobić. Jak będę mogła, to pomogę. Idziemy.

 

*

Już z daleka Gabi widzi to, co malce trapi. Zresztą trudno nie zauważyć takiego koloru. Chociaż trochę zasłonięty krzakami. Nagle słyszy przy sobie wołanie. To Depresja i Stresik wskazują paluchami Nieniuchomora. Faktycznie podobny do grzyba. Tylko nie wygląda wcale na figlarza. Raczej na smutnego.

 

–– To pan jest tym niegrzecznym Nieniuchomorem, który każe im siedzieć pod tym czymś, o którym mówiły?

–– Tak. To ja. Wiem. Myślałem tylko o sobie. Kombinowałem, że jak pod takim kolorkiem słonecznym poleżą, to im będzie weselej, a i mnie lżej na duszy.

–– Czy nie lepiej się tego pozbyć?

–– Nie wiem… ale o dziwo, zaczynam być coraz bardziej radosny. Widzisz. Spycham ją do głębokiej wody. Żeby ich już nie męczyć. Oddala się na środek.

–– Właśnie widzę, co to jest. Zwykła żółta czapka. Lecz nie tonie. Unosi się na wodzie.

–– Taa… – potwierdza Nieniuchomor. – Ale jak długo jeszcze?

–– Hmm... jakby jej czegoś brakowało.

 

Depresja i Stresik nic nie mówią, tylko słuchają. I coraz bardziej wszystko rozumieją. Chociaż nie widzą, żeby czapce czegoś brakowało. A jednak. Ma naderwany daszek. Dopiero teraz to dostrzegają. Lecz na naprawę, jest już za późno. Nie umieją pływać.

 

Mówią o tym Gabi. Próbuje dosięgnąć kijem, lecz nagle wiatr się wzmaga. Chmura zakrywa słońce i fale przybierają na sile. Cała czwórka ma wrażenie, że to już się kiedyś wydarzyło. Zasłoniło światło i zmieniło wiele. Czapka zaczyna odpływać. Po chwili jest tylko, małym żółtym punktem. A w kolejnej chwili, niknie zupełnie.

Wtem wszyscy słyszą głos z tyłu:

 

–– Dzień dobry. Jestem wróżką. Zostało mi jeszcze jedno życzenie, które mogę spełnić. Więcej nie będzie. Ostatnia szansa. Kto jest chętny?

 

–– Niech dziewczynka wypowie. Pomogła wszystkim. Chociaż w dziwny sposób.

 

A wspomniana jest bardzo zamyślona. Czyżby to był jakiś dziwny sen? Sprawa czapki, też spokoju nie wzmaga. Słyszy pytanie Wróżki:

 

–– Gabi. Chcesz wypowiedzieć życzenie?

–– No pewnie.

–– A zatem wypowiedz.

 

Lecz pech chce, że akurat w tym czasie, na pobliskim moście przejeżdża pociąg, strasznie terkocząc wagonami. Gdy nastaje cisza, Wróżka postępuje jak szkatułka tajemnic i nie prosi o powtórkę. Po prostu spełnia życzenie, zgodnie z tym, co zdołała usłyszeć, lub jakie uznała za najlepsze, uniwersalne i najbardziej stosowne. Bo przecież Wróżki, wiedzą więcej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Papulek rok temu
    Zagadka rozwiązana, pani Depresja bardzo dziękuje.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania