ƊɾɑҍҍƖҽ → Ȥҽʍsեɑ

                                  ––?/––

  

Leży nieprzykryty na łóżku, w szarym brzasku dnia.

Patrzę z mordem w oczach i solidnym obrzydzeniem.

Następny, który mnie doprowadził do szewskiej pasji.

Zemsta rozsadza czeluści mózgu.

Czuję podniecające łaskotanie drapieżnych myśli, o ścianki umysłu.

Nie ma szans na ucieczkę.

 

Wyjmuję go. Jest długi, twardy i lśniący.

Gładkie ostrze lśni w poświacie świtu.

 

Wchodzi miękko. Rozcinam od dołu do góry z rozkosznym mlaśnięciem.

Bez obaw. Nie zacznie wrzeszczeć. Nie w jego sytuacji.

 

Wyciągam wnętrzności gołymi rękami. Zaiste, to psychiczny orgazm.

Są lekkie. Spływają po dłoniach, wilgotne od potu.

To już trzeci jasiek w tym miesiącu, który nie spełnił moich oczekiwań.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 2 miesiące temu
    Ja morduję nie tylko Janków, ale również Antonich, Zbyszków, Filipów i wielu innych. (Jasiek pisze się z dużej litery.)

    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Antoniuszu→Dzięki→Jakoś nie mam przekonania, że z dużej:))
  • JamCi 2 miesiące temu
    Za te męki i katusze, za te torturki... Należało mu się.
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    JamCiówna→Dzięki→Słusznie prawisz. A co, że się należało :))
  • pkropka 2 miesiące temu
    Zawsze można z kilku jaśków zrobić jeden. ;)
    I tak, ten powinien być z małej.
    "Wyjmuje go. Jest długi, twardy i lśniący" - wyjmuję
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Pkropko→Dzięki→Poprawiłem:)→No fakt. Można:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania