Ari odcinek 84

Nadeszła w końcu oczekiwana przez wędrowców chwila i niewielka część kamiennej ściany bez najmniejszego odgłosu przesunęła się niczym drzwi. Spora grubość litej skały, z której wykonano skrzydło sugerowało wielotonowy ciężar. Zdaniem Wojsława nie istniał na Ziemi materiał zdolny do wytrzymania takiego obciążenia. Zjawisko było tak fascynujące i zastanawiające, że podszedł i zaczął niczym dziecko dotykać materiału z jakiego wykonano te niezwykłe wrota uniemożliwiające dostanie się do osady mieszkańców podziemia.

Skorupko przykładał dłoń do drzwi i skały. Jednak nie odczuł różnicy temperatury, więc zmienił ręce, lecz dalej nic. Podobnie było też wrażenie dotyku, a spasowanie było istnym majstersztykiem. Nawet gdyby był doświadczonym górnikiem, tylko przypadkiem mógłby natrafić na drzwi, lecz w tym momencie najprawdopodobniej nastąpiłby zawał tak przypuszczał.

Wszyscy z grupy Naznaczonej zdążyli przejść obok niego i się oddalić, a on pochłonięty oględzinami nie zauważył, że zostaje w tyle. Dopiero ponaglenie ze strony przewodnika, przywróciło go do rzeczywistości.

- Już idę – odpowiedział i zapytał – z jakiego materiału i kiedy zostały wykonane te niezwykłe drzwi?

- Umiejętność bez narzędziowej obróbki kamienia stanowi największy i najbardziej skrywany sekret śpiewaków Ziemi. Niestety nie jestem w stanie na ich temat niczego więcej powiedzieć, ponieważ swoje sekrety przekazują w zamkniętym gronie.

Wojsław nie oczekiwał dowiedzenia się szczegółów, lecz wzmianka o śpiewakach była dla niego sporym zaskoczeniem.

- Przepraszam, lecz prawdopodobnie nie w pełni zrozumiałem twoją wypowiedź, lecz proszę powiedz mi dlaczego ich określacie śpiewacy Ziemi?

Rogaty przedstawiciel istot rozumnych nazywany kiedyś, gdy żył na powierzchni Pan, czuł się wyraźnie tym pytaniem skrępowany.

- Jakbyś nazwał kogoś kto swoim śpiewem zmusza, albo powoduje, że potężne głazy pod wpływem śpiewu unoszą się w powietrzu i zmieniają swój kształt.

- Chcesz mi wmówić, że nawet stu tonowe bloki kamienne fruwają sobie w powietrzu niczym ptaki, by następnie wylądować i przyjąć kształt w miejscu w jakim chce śpiewający kołysankę? – zapytał z kpiną w głosie Wojsław.

- Czemu by nie – odpowiedział przewodnik i dodał – gdybyś znał słowa jakimi pramatka powoływała światy do życia i je zasiedlała, prawdopodobnie ten proces mógłbyś odwrócić, poprawić, albo nagle przerwać. Tylko żadne z jej dzieci ich nie słyszało i lecz przypadkiem inteligentne gatunki przy tworzeniu własnych języków je odtworzyły w niewielkiej części. Kiedyś była międzygatunkowa zgoda, braterstwo i kwitła wymiana informacji. Wszystkie inteligentne stworzenia przekazywały sobie zdobytą wiedzę bez cenzury i bez zostawiania sobie sekretów. Nikt nie szczędził wysiłków by wiedzę w jak najlepszej formie przekazać, o ile istniał ktoś jej łaknący. Tylko te czasy minęły bezpowrotnie, ocean zła został rozlany i już nic nie jest takie same.

- Teraz chcesz mi wmówić, że ludzie te słowa też znali?

Zapytany rogacz przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią. Usilnie się starał by nie powiedzieć zbyt dużo, albo dobierał słowa, a o wysiłku umysłowym świadczyły nabrzmiałe żyły na skroniach.

- Najlepiej i najbardziej o takiej umiejętności mogą zaświadczyć zachowane kamienne budowle. Piramidy wznoszono z ogromnych głazów granitowych, a jest to jedna z najbardziej twardych skał, dopasowano je z milimetrową precyzją i wkomponowywano w całość na znacznej wysokości. Następnie całość okładano idealnie obrobionymi w znacznej mierze dokładnie takimi samymi kwadratowymi kamiennymi blokami. W innych częściach świata zachowały się fragmenty gigantycznych kiedyś budowli z zespolonych dokładnie skalnych elementów, pomimo wielowiekowego niszczenia z premedytacją, do której wykorzystano nawet artylerię. Właśnie w taki sposób zniszczono prastare miasto w nazwanej przez was części Ziemi - Ameryką Południową. Tam też najdłużej tworzyli ludzcy śpiewacy Ziemi. Opowieści o nich przetrwały jedynie w przekazach ludowych, ponieważ wszystkie zapiski zostały zniszczone.

- Czy tym sposobem ciężar skały można dowolnie zmieniać? – zapytał Wojsław dalej zainteresowany kamiennymi drzwiami.

- Tylko podczas rytuału można dokonać takiej zmiany, lecz po niej masa pozostanie nie zmieniona i o tym trzeba pamiętać. Natomiast te drzwi wykonano z materiału określanego przez was pumeks. Jak wiesz jest bardzo lekki i łatwy w formowaniu. Innowacją dla ciebie będzie informacja, że został rodzimą skałą powleczony niczym w ludzkiej współczesnej technologii metal chromem. Trzymając dłoń na jego powierzchni i skale macierzystej zaledwie po chwili poczujesz różnicę zmiany temperatury.

Kiedy przeszli przez symboliczny próg, drzwi samoczynnie zaczęły się zamykać. Wojsław jeszcze przez chwilę obserwował moment domknięcia i widział miejsce styku do czasu gdy nie oderwał od niego wzroku. Gdy chciał ponownie je zlokalizować już nie był w stanie. Zainteresowanie niezwykłym wejściem przerwała zwiększająca się moc światła za jego plecami.

Blask wydobywający się z brązowawych wcześniej skał zaciekawiał i fascynował. Powierzchnia zaczynała świecić nie zbyt intensywnie, lecz z każdej możliwej strony. Dzięki takiemu rozwiązaniu efekt przypominał letni bezwietrzny dzień na powierzchni, gdy całe niebo zostało przysłonięte unoszącą się mgłą. Dzięki temu nigdy nie było za ciepło, czy za zimno i pod ziemią przy tych odblaskowych skałach było podobnie.

Wojsław przez chwilę podziwiał zjawisko i ręką dotykał świecącej się skały, która pod wpływem kontaktu przygasała w tym miejscu. Rozjaśniała dopiero po zabraniu dłoni. Kilkakrotne próby powieliły efekt, a sam proces zaczynał się w momencie zbliżania i kończył podczas oddalania. Najlepiej widoczne było to przy bardzo powolnych ruchach.

- Jak to się dzieje, że z pozoru zwykła skała świeci?

- To nie skała, lecz żyjące na jej powierzchni porosty, znacznie mniej bujne od mchu, który najczęściej ludzie rozpoznają. Podczas pobierania z kamienia minerałów i ich konsumowania wytwarzają światło. Jest to efekt uboczny przemiany materii, jednak przez nas wykorzystywany od wieków. Czym kamień jest bogatszy w składniki tym blask jest bardziej intensywny. Pielęgnacja polega na usuwaniu przetworzonych resztek w postaci pyłu i przyłożenie po oczyszczeniu do litej powierzchni. Jednak od dłuższego czasu doświadczamy zjawiska martwości skalistego podłoża, mamy coraz mniej światła, a są miejsca gdzie go już nie ma. Najbardziej twardy materiał ulega przyspieszonej erozji i rozsypuje się samoistnie w piach.

Skorupko nie miał podstaw do nie wierzenia w słowa przewodnika, lecz zastanawiał się jaki efekt świetlny wytwarzało zdrowe podłoże, ponieważ nawet na poły martwe robiło niesamowite wrażenie. Idąc po rozświetlonym chodniku czuł się jakby przemierzał oświetlone wnętrze zdeformowanej rury, gdzie czas zmienił rytm swojego biegu i zaniknęła jego zdolność oceny przebytej drogi. Przebyli kilkadziesiąt metrów, albo kilka kilometrów i za kolejnym zakrętem ukazała się emanująca światłem grota pełna dziwnych kolorowych budowli o niespotykanych gdzie indziej kształtach. Nawet jeden budynek nie miał na górze czegoś w kształcie dachu. Część wznosiła się niczym filary od podłoża po sklepienie, lecz ich budowa była tak lekka i ażurowa, że nie była w stanie wytrzymać najmniejszego obciążenia. Natomiast inne były bardzo wąskie na dole i szerokie przy szczycie, tylko te na wierzchu miały jedną platformę i na niej wznosiły się kolejne nie mniej dziwaczne. Ściany ogromnej jaskini powstrzymywały tarasy uprawne, gdzie rosły z pozoru znane mężczyźnie rośliny z powierzchni. Jednak gdy podszedł do zboża ze zdumieniem odkrył pszenicę z kłosem ziaren rozpoczynających się przy gruncie. Wydajność plonu musiała być niesamowicie wysoka, ponieważ rośliny posadzone były bardzo gęsto. Nabrzmiały ziarnami kłos stykał się z kolejnymi równie obfitymi.

Następne częściAri odcinek 85  Ari odcinek 86  Ari odcinek 87  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • pasja 3 miesiące temu
    Bardzo ciekawe posunięcie z drzwiami i śpiewakami. Następnie ze światłem. Każda cywilizacja pozostawia po sobie budowle i przekazy które są nieodgadnione. W tym przypadku wszystkie zapiski zostały zniszczone. Dlaczego?
    Człowiek wraz z naturą potrafi budować, ale potrafi też niszczyć. Końcówka z pszenicą znowu intryguje.

    Pozdrawiam
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Są teorie, że na Ziemi istniało już co najmniej kilka wysoko rozwiniętych cywilizacji po których nie pozostał nawet najmniejszy ślad, gdyż same się zniszczyły, miejmy nadzieję, że nasza cywilizacja w porę się opamięta. Jak będzie u Ciebie?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania