Maria część 21

Przebrana i ucharakteryzowana na osobę znacznie starszą niż w rzeczywistości Cecylia, sprawdziła krany, wyłączyła oświetlenie i starannie pozamykała wszystkie okna. Przed drzwiami wejściowymi, zanim je zamknęła od wewnątrz, zostawiła w doniczce zapasowe klucze. Wyszła tylnymi drzwiami od ogrodu i mocno podciągnęła do siebie, żeby nie robiąc hałasu, zapadki zaskoczyły. Zanim się oddaliła, sprawdziła, czy aby na pewno dobrze zabezpieczają dom. Niedaleko budynku przebiegała granica działek, na której były posadzone krzewy, przeciskając się sprawnie między nimi, weszła na sąsiednią działkę. Zanim wynurzyła się z zieleni, upewniła się, czy przypadkiem właściciele nie przyjechali przed rozpoczęciem sezonu wypoczynkowego. Dom dalej miał pozamykane okiennice, a na podjeździe nie zauważyła nowych śladów. Podchodząc do metalowej bramki z kluczem w dłoni, uważnie przypatrywała się ulicy. Kiedy upewniła się, że żadnego przechodnia nie ma, wyszła przez bramkę i starannie ją zamknęła. Jeszcze rozglądnęła się na dwie strony i odchodząc, przybrała sposób poruszania się, kobiety, w jaką się przeistoczyła.

 

Opustoszałą ulicą szła stara kobieta, podążająca w stronę jeziora Como i nikt z przypadkowych przechodniów nie dostrzegłby w tym czegoś nienaturalnego. Wiele starszych osób poza sezonem przyjeżdżało do Menaggio ze względu na niskie ceny i niezbyt wysokie temperatury. Cisza od zgiełku pozwalała im na odpoczynek, a brak tłoku umożliwiał podziwianie przepięknych widoków i zapewniał świeże powietrze.

 

Cecylii puste przestrzenie bardzo odpowiadały i miała nadzieje, że brak turystów wywabi z hotelu Silvestro i Pasquale. Swoją akcję niszczenia Marii i Kacpra musieli gdzieś przeprowadzać, a w budynku mogli zostać przypadkowo podsłuchani, albo wzbudzić czyjeś zainteresowanie. Jeżeli wynajęli jakiś pusty o tej porze roku budynek i tam założyli swoją bazę, z pewnością w ciągu dwóch dni nie uda ich się namierzyć, a pośród tysięcy przyjezdnych pozostaną bezkarni.

 

Zbliżał się wieczór, starowinka trzeci raz przemierzała uliczki wzdłuż brzegu jeziora i uważnie przypatrywała się czynnym lokalom. Wewnątrz jednego nich, zauważyła przy stoliku dwóch dobrze ubranych mężczyzn, którzy wyglądem pasowali do opisu właścicielki pensjonatu. Tylko Cecylia, zanim zacznie realizować swój plan, musiała być pewna czy tych dwóch, to są oprychy, jakich szuka. Najbliżej jak mogła podeszła do oszklonej ściany, żeby nie zbudzać podejrzeń i starała się wyczytać z ruchów warg, o czym mówią. Dopiero po mniej więcej dziesięciu minutach upewniła się z kim ma do czynienia, lecz trwała bez ruchu znacznie dłużej, ponieważ wprowadzali w życie kolejny etap niszczenia jej przybranej córeczki i chciała poznać szczegóły. Kiedy zdobyła pewność, że to, co zamierza zrobić, w przyszłości nie tylko ochroni Kacpra i Marię, lecz z pewnością setki, a może tysiące innych ludzi przed ich zgubnym wpływem, drgnęła, jakby wyrwana ze snu. W swojej moralnej ocenie nie brała pod uwagę, tylko byłych i przyszłych ofiar, lecz i współpracowników, zachęconych do niegodziwych uczynków łatwym i szybkim zarobkiem.

 

Gdy weszła do lokalu, kelner chciał do niej podejść, lecz powstrzymała go ręką zaledwie po dwóch krokach. Powoli, bez zbędnego pospiechu przemierzała sale, kierując się w stronę braci siedzących przy stoliku zastawionym jedzeniem i alkoholem. Podczas marszu co chwile przystawała, rozglądała się, w poszukiwaniu dla siebie najlepszego miejsca. Z kieszeni wewnętrznej żakietu wyciągała chusteczkę, którą przecierała twarz, w taki sposób, żeby nie zetrzeć nałożonego makijażu. Wędrówka babci nie uszła uwadze Pasquale i Silvestro. Przerwali ożywioną rozmowę i uważnie, chociaż w sposób niedbały zaczęli przyglądać się staruszce. Cecylia w tym momencie dostrzegła niewielkie wybrzuszenia pod pachami, gdzie trzymali broń. Wcześniej, gdy siedzieli wyprostowani, doskonale skrojone marynarki skutecznie ukrywały pistolety. Widocznie musieli mieć mocne papiery i byli pewni, że za posiadanie broni, przez policję włoską nie zostaną aresztowani.

 

Wiekowa kobieta dobrnęła dwa stoliki przed nimi i na jedno z krzeseł odłożyła damską torebkę i torbę zakupami. Z wyraźną przesadą przystąpiła do zajmowania miejsca. Mężczyźni do tego momentu zdążyli dokonać oceny i stracili zainteresowanie staruszką. Cecylia nawet na chwile nie osłabiła czujności i gdy się upewniła, gdzie przebywa obsługa, kolejny raz sięgnęła po chusteczkę. Stała odwrócona tyłem do mężczyzn, gdy markowała przecieranie twarzy. Niespodziewanie dla nich odwróciła się w ich kierunku, zrobiła dwa kroki i zapytała.

 

- Ho piacere con i signori dell'ufficio delle imposte?

 

- Ostrzegałem, mów ciszej, stara wszystko słyszała — powiedział Silvestro.

 

Chusteczka niewinnym ruchem kolejny raz wracała na swoje miejsce do wewnętrznej kieszeni żakietu. Bracia nie widzieli w tym niczego nadzwyczajnego i ważniejsze stało się dla nich, wzajemnie wytykanie braku dyskrecji przy zbliżaniu się do nich obcych, nawet takich pudernic jak ta stara. Teraz nie tylko ona, ale całe Menaggio najdalej za dwa dni dowie się, że przyjechała skarbówka i węszy. Pojawienie się broni w ręce kobiety, przerwało im ożywioną rozmowę w jednej chwili. Cecylia w ułamku sekundy wycelowała i wystrzeliła. Rozległ się cichy plask i syntetyczna kula pod wpływem sprężonego gazu odnalazła swój cel, jakim była gałka oczna Pasquale. Niewielka prędkość pocisku, po zagłębieniu się w mózgu, uniemożliwiła mu przebicie czaszki, lecz dokonała spustoszenia w miękkiej tkance. Mężczyzna, zanim upadł na podłogę, był już martwy. Tylko kobieta nie czekała do tego momentu i po oddaniu pierwszego strzału nastąpił drugi. Silvestro widząc co dzieje się z bratem, błyskawicznie odepchnął się od stolika i pocisk trafił go w skroń. Oprócz przyspieszenia upadku i chwilowego oszołomienia niczego poważniejszego nie wyrządził. Napastniczka doskonale zdawała sobie sprawę, że za chwilę to ona stanie się ofiarą. Pozbawiona elementu zaskoczenia, w konfrontacji z bronią palną, wysportowanym i silnym facetem najdalej za kilka sekund zginie. Tylko lata szkolenia i codzienne intensywne ćwiczenia fizyczne pozwoliły jej sprawnie przerzucić miotacz gazu do lewej ręki i celne oddanie strzału. Pocisk idealnie trafił w oko i jakby dla żartu utkwił w przeciwnym niż u brata.

 

Cecylia nim odwróciła się plecami do braci, upewniła się, że obaj są wyeliminowani. Teraz pozostała jej szybka ucieczka z miejsca zdarzenia, zanim nie pojawi się powiadomiona przez pracowników lokalu policja. Sprawnie w jedną dłoń uniosła damską torebkę i płócienną torbę, starannie położone wcześniej na krześle. W drugiej ręce trzymała broń wycelowaną w kelnera, który na widok lufy przerwał rozmowę telefoniczną z policją i sparaliżowany strachem czekał na swój koniec. Napastniczka, wychodząc, nie poruszała się tak nieudolnie, jak wcześniej, tylko była niezwykle sprawną osobą, później w zeznaniach określił jej wiek na dwadzieścia lat.

 

- Do wyjścia szła, niesiona przez adrenalinę i była bardzo czujna, najmniejszy odgłos powodował, że broń kierowała w tamtym kierunku. Dobrze zapamiętała, że drzwi otwierają się do środka i nawet nie próbowała ich pchnąć jak większość klientów, nieczytających naklejki na szybie. Do otwarcie posłużyła się dłonią, w której trzymała chustkę, tą samą co wcześniej służyła jej do markowania wycierania i nią pociągnęła za uchwyt. Kiedy się oddaliła, kelner podszedł ostrożnie do drzwi i spojrzał przez szybę. Pomimo zmierzchu dostrzegł ją, jak z dużej torby zrobiła plecak i małą do niej schowała, a po zarzuceniu na plecy, podciągnęła spódnicę i pobiegła w stronę starego miasta.

 

Cecylia podczas ucieczki wybierała miejsca zacienione i omijała te objęte jakimkolwiek monitoringiem. Kluczyła podwórkami, zbliżając się do Via Carlo Camozzi, przecięła Via Andrea Stoppani i zagłębiła się w niewielki park imieniem Karola Wojtyły. Tam korzystając z osłony krzewów i braku kamer obróciła spódnicę na lewą stronę, podobny los spotkał żakiet po spuszczeniu z poduszek powietrza. Szara torba, z jakiej zrobiła plecak, w niezwykle prosty sposób przeistoczyła się w kolorową torbą na zakupy i w niej wylądowała peruka oraz damska torebka, oraz chusteczki kosmetyczne po starciu makijażu. Ostatnim etapem było dotarcie do przystanku komunikacji miejskiej na Via Annetta e Celestino Lusard i zajecie miejsce w autobusie w obojętnym kierunku, ponieważ planując akcję, z pomocą koleżanki z kraju i Internetu wynajęła na trzy dni kilka pokoi, przy liniach autokarowych.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Bożena Joanna 3 miesiące temu
    Sprawna akcja. Serdecznie pozdrawiam!
  • pasja 3 miesiące temu
    Bardzo wartka akcja i Cecylia jak doświadczony snajper. Logistycznie wszystko dopracowane. Strzał w oko perfekcja. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania