Maria część 42

Kiedy kelnerka pełna troski, prowadziła Cecylię do służbowego stolika niczym nieuleczalnie chorą, podopiecznej bardzo nie odpowiadał własny wygląd. Gdyby to od niej zależało i nie istniała potrzeba zachowania tajemnicy, wolałaby wcześniej doprowadzić się do porządku. Chłodny prysznic, ułożenie fryzury, delikatny makijaż oraz szałowa kreacja były tym, czego najbardziej w tym momencie potrzebowała. Niestety nie było jej to dane i musiała się zdać na opiekę Enrici, a ona delikatnie jak porcelanową lalkę posadziła ją i zapytała.

 

- Co pierwsze podać, coś do picia, czy jedzenia?

 

Wyjawić prawdy nie mogła i niespodziewanie dla siebie musiała grać rolę kobiety spragnionej i wygłodniałej, ponieważ nie mogła powiedzieć prawdy. Pijąc trzecią herbatkę i pochłaniając w pospiechu kolejne danie, które miało zaspokoić jej głód. Żałowała, że dała się skusić kanapkom z kawiorem z jesiotra i świeżo wyciśniętym sokom, które zafundował jej Jerzyk w sporych ilościach. Jedynym wyjściem na przerwanie tego koszmaru było udanie bólu brzucha spowodowanym zbyt szybkim zaspakajaniem głodu i pragnienia. Jej prośba o odprowadzenie do zajmowanego mieszkania została spełniona i w krótkim czasie po relaksującym prysznicu jak na nią szybko zasnęła. Cecylia zmęczona zarwaniem nocy, wysiłkiem umysłowym spała snem głębokim i oczyszczającym. Napięcie towarzyszące jej od kilku dni opuściło ją i poczuła wewnętrzny spokój. Niczego nieprzewidywalnego i zaskakującego już nie musiała się obawiać, ponieważ spory zespół ludzi Jerzego czuwał nad jej bezpieczeństwem. Operatorzy śledzących ją kamer dopiero późnym wieczorem doszli do przekonania, że tego dnia już nic więcej nie będą mieli do roboty.

 

Inaczej było w tym czasie u Jerzego, który wydawał polecenia swoim współpracownikom z prędkością strzelającego karabinu maszynowego, a telefoniczne łącza jego centrali były mocno przeciążone. Operacja „Złoty Pociąg” powoli nabierała rozpędu i wraz z rozwojem wydarzeń zaczynała żyć własnym życiem. Potrzebował jeszcze katalizatora, jaki wprowadzi w ruch ogromną maszynę powszechnego szaleństwa stworzoną przez niego. Maria i Kacper nadawali się do tego znakomicie i z takim przekonaniem ubrany w niebieską koszulę szedł na spotkanie z nimi. Spory zestaw wyjaśnień i poleceń od Cecylii do Marii i Kacpra zapakował do grubej koperty, włożył ją za pasek od spodni i zasłonił luźną koszulą. Postanowił, że korespondencja powinna być dostarczona dopiero, po zapoznaniu się z jej pozytywną odpowiedzią. Musiał stworzyć warunki do rozmowy, lecz nie miał na to czasu i był zmuszony improwizować. W swoich planach założył, że oboje się zgodzili i zrealizują plany jego oraz przybranej cioteczki. Niedaleko za nim szło osobno w sporym oddaleniu jego dwóch osobistych ochroniarzy, ich zadaniem była interwencja w sytuacji krytycznej, a do tego czasu mieli trzymać dystans, jaki zapewniał im anonimowość. Wewnątrz kościoła wyznaczone przez niego miejsce zajęło trzydzieścioro sponsorowanych przez niego emerytów, przywiezionych autokarem na pielgrzymkę. Mieli oni zadanie przy ołtarzu stworzyć sztuczny tłok wokół Marii i jego. Kacprem się nie przejmował, ponieważ wiedział, że on stanie jak dzień wcześniej kilka metrów za jej plecami.

 

Rzeźbiarka zachowywała się i postępowała zgodnie z instrukcją, jaką otrzymała dzień wcześniej. Tylko w przeciwieństwie do pierwszego spotkania była mocno wkurzona za potraktowanie ją środkiem paraliżującym. Gdyby nie konieczność zachowania konspiracji najprawdopodobniej przeorałaby swoimi świeżo odrośniętymi paznokciami twarz mężczyźnie za to, co tamten jej zrobił. Dawno przestała być łagodną i uległą kobietą ze swojej młodości. Cecylia podczas mieszkania razem nauczyła ją technik samoobrony i zaszczepiła w niej potrzebę walki o swoje. Gdy zajęła pozostawiona dla niej pustą przestrzeń z lewej strony, kurier ubrany w niebieską koszulę już klęczał w miejscu przez siebie wskazanym. Maria, pamiętając o wcześniejszych przykrych doświadczeniach, nie uklękła obok niego, tylko się pochyliła i cicho powiedziała.

 

- Masz szczęście, że klęczysz, w przeciwnym razie tak kopnęłabym cię w jaja, że padłbyś na kolana, szybciej niż myślisz, za to, co mi wczoraj zrobiłeś.

 

Mężczyzna po jej wystąpieniu nie był w stanie utrzymać pozorów modlitewnego skupienia, tylko wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Musiał czuć się pewnie i swobodnie pośród wiekowych ludzi, skoro nie starał się powstrzymać wybuchu radości w miejscu pełnego powagi. Powstałe oznaki poruszenia wśród wiernych, świadczyły o tym, że kilka przypadkowych osób jego reakcje dostrzegło.

 

- Teraz poproszę, o odpowiedz – powiedział Jerzy po chwilowej radości i wyciągnął do Marii rękę.

 

Gest bezpośredniości ją zaskoczył, ponieważ był zaprzeczeniem do wczorajszego ostrzeżenia o potrzebie konspiracji. Odczuła wątpliwości, zaczynała się zastanawiać, po czyjej stronie jest nieznajomy i czy aby na pewno nie jest ich wrogiem. Tym bardziej że dalej oboje byli śledzeni i odczuwali presję oraz zniecierpliwienie tamtych. Dlatego zadała pytanie.

 

- Już nie bawimy się w podchody?

 

- Zanim coś powiem, muszę poznać, odpowiedz.

 

Maria nie znała przyczyny i konieczności udzielenia odpowiedzi na piśmie. Jej zdaniem wystarczałoby ograniczenie się do obietnicy słownej i to wywołało w niej irytację. Może dlatego, że od dłuższego czasu czuła się zagubiona, wystraszona i nękana. W ostatniej chwili jakaś siła powstrzymała ją od okazania złości i tylko pod wpływem tego uczucia, z niechęcią wręczyła zapisaną i złożoną do niewielkich rozmiarów kartkę. Mężczyzna odebrał, rozwinął i przeczytał. Następnie ją ponownie starannie złożył i włożył do kieszonki, przyszytej po wewnętrznej stronie rękawa koszuli.

 

- Dookoła są moi ludzie, którzy zagłuszają naszą rozmowę, a sobą zasłaniają. Jeszcze przez dwie minuty będą w stanie skutecznie uniemożliwiać naszą obserwację i nagrywanie rozmowy. Najnowszy wynalazek niewielkich rozmiarów łatający dron, za chwilę zawiśnie wysoko nad nami. Został naszpikowany nowoczesną elektroniką. Dzięki niej potrafi z wysoka i z oddali rejestrować nie tylko obraz, dźwięki, lecz jeszcze podsłuchiwać rozmowy telefoniczne. Osoby kierujące inwigilacją, z jaką macie do czynienia już dawno działają poza granicami prawa, ponieważ zaślepiła ich wizja, jaką podsunęła im była partnerka pani ukochanego. Niestety nie mam więcej czasu na wyjaśnianie. Dlatego musi wystarczyć to, co napisała nasza wspólna znajoma. Teraz proszę to schować – powiedział Jerzy, wręczając grubą kopertę.

 

Maria nie chciała zakończyć jeszcze rozmowy, ponieważ miała wiele pytań. Jednak była zmuszona powstrzymać się z tym, widząc wstającego z kolan rozmówcę i wtapiającego się w grupę ludzi ich otaczających. Pozostało jedno wyjście, musiała się skupić na chowaniu korespondencji od Cecylii. Dłuższą chwilę trwała, klęcząc i tym razem nie była to substancja chemiczna, tylko jej własne roztrzęsione ciało. Kacper podobnie jak dzień wcześniej podszedł do niej i był zmuszony pomóc jej wstać. Zanim to zrobił, już widział i czół, że jego ukochana coś ważnego ma mu do przekazania.

 

Problemy kobiety ze wstawaniem i poruszaniem się dostrzegli obserwujący wywiadowcy. Niezwłocznie powiadomili o tym fakcje swojego przełożonego i po wyjściu pary z kościoła przystąpili do oględzin miejsca, w którym inwigilowana klęczała. Pomimo skrupulatnego przeglądania najbliższego i dalszego otoczenia, niczego podejrzanego nie ujawniono. Podobnie łatający dron nie zarejestrował niczego niezwykłego oprócz szumu spowodowanego przez trzydziestoosobowy tłum, powstały podczas zwiedzania, który składał się z przewodnika i emerytów włoskich uczestniczących w pielgrzymce.

 

Szczęście Marii, Cecylii, Kacprowi i Jerzemu wyjątkowo sprzyjało, ponieważ gdyby dzień wcześniej dokonano takich oględzin, z pewnością wykryto by substancję chemiczną, która była wykorzystywana przez służby specjalne krajów bloku wschodniego. Gdyby do tego doszło, z pewnością plan porucznik Krystyny zostałby przejrzany i zablokowany, zanim zostałby wdrożony w życie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • pasja 2 miesiące temu
    Doskonale po części przygotowana akcja Złoty pociąg w kościele i ten sztuczny tłok pielgrzymów. Tylko zmęczenie i niewyspanie dokucza Cecylii i wielki głód.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania