Maria część 45

Zanim doszło do rozmowy Marii z Kacprem. Dźwiękowiec nadzorujący aparaturę nasłuchowo-rejestrującą, przejął obowiązki od swojego zmiennika z dziennej zmiany. Krótkie wprowadzenie przy przyjmowaniu służby w wydarzenia z ostatnich godzin, niczego niespodziewanego nie zapowiadały. Usłyszane wiadomości cieszyły i gwarantowały, że jego nocka będzie spokojna. Podobnie jak przy dyżurach wcześniejszych wskoczył w kapcie, założył słuchawki i usadowił się w wygodnym fotelu. Mebel był ergonomiczny i zapewniał w pozycji półleżącej pełny relaks. Rozpoczęta ostatniej zmiany ciekawa książka, gwarantowała miłe spędzanie czasu w najbliższych godzinach.

Funkcjonariusz przez pierwsze minuty wsłuchiwał się uważnie w prowadzoną rozmowę Marii i Kacpra i dostrajał czułość mikrofonów. Sygnał odbioru był czysty, automatyka dobrze wyciszała szumy tła, a tony słyszalne w słuchawkach były odpowiednie i nie powodowały u niego zmęczenia.

Wartka akcja książki przeniosła dźwiękowca na pokład jednego z wielu atomowych okrętów podwodnych, które w okresie zimnej wojny odbywały wielomiesięczne patrole w pełnym zanurzeniu. Kiedy ułożone na dnie boje sonarowe zarejestrowały przepłynięcie nad nimi nieprzyjacielskiego okrętu podwodnego, przesłały sygnał do sztabu północnego Pacyfiku. Wrogi okręt swoim wtargnięciem naruszył umowną strefę wpływów, dlatego dowództwo wysłało w jego kierunku swój najbliższy okręt podwodny. Zadaniem kapitana i załogi jak w wielu podobnych przypadkach było odebranie szumu okrętu i jego identyfikację. Dlatego autor przeniósł akcje do kabiny radiooperatora. Tam skupiony marynarz ze słuchawkami na głowie rejestrował najmniejszy dźwięk dobiegający z głębin, który po oczyszczeniu umożliwił mu zlokalizowanie pozycji wroga. Zarejestrowany odgłos śrub, skrzypienie kadłuba był charakterystyczny i w krótkim czasie po porównaniu go z innymi nagranymi dźwiękami w bazie danych doprowadził do dokładnego określenia typu okrętu, oraz jego przemieszczania się w ostatnim czasie. Zabawa w chowanego dobiegła końca i należało o tym powiadomić przeciwnika, gdy do tego dochodziło, ten szybszy wysyłał mocny sygnał, po którym przegrany radiooperator zazwyczaj tracił słuch, lub miał go mocno okaleczony. Palec zwycięzcy dotknął przycisku – obiecałeś mi pociąg pełen złota, a teraz gdy w to uwierzyłam i tobie się oddałam, śmiesz twierdzić, że go mi nie dasz? – mikrofon kierunkowy wcześniej odbierający wyraźny sygnał szeptu kochanków i szelestu pościeli, nagle przekazał krzyk zwiększony wielokrotnie do ucha dźwiękowca.

Zaskoczenie mężczyzny było kompletne i zostało spotęgowane szklanką soku, którą w tym momencie zbliżał do ust, chcąc się napić. Ręka mocno drgnęła, spowodowana silnym dźwiękiem powodującym ból i pomarańczowa zawartość zwilżyła białą koszulę. Chcąc uniknąć cieczy, zareagował gwałtownie i nieświadomie podrywając się z fotela. Jak się okazało, był to jego największy błąd, ponieważ pozostała część soku poleciała na rejestrującą aparaturę. Pojawił się dym, błysk i nastąpiło zwarcie, pomieszczenie pogrążyło się w mroku. Głośne przekleństwa, jakimi skomentował, to co się stało, śmiało, można było uznać za kwieciste. Najbardziej wulgarne przypadły zachowaniu Marii i jej darcia ryja w środku nocy.

Funkcjonariusz odpowiedzialny za zarejestrowanie rozmów kochanków, nie mógł ukryć przed przełożonymi uszkodzenia drogiej aparatury. Musiał jak najszybciej powiadomić swojego szefa o incydencie i o tym, że nie był w stanie w pełni wysłuchać do końca rozmowy inwigilowanych, którzy poruszyli temat, na jaki mieli zwracać szczególną uwagę.

Kiedy Kacper z Marią odgrywali słowną scenkę, napisaną przez Cecylię, nawet przez myśl im nie przyszło, że zaledwie niewielkie jej fragmenty zostaną zapamiętane przez ludzi ich śledzących. Stworzyło to później więcej domniemań i znaków zapytania, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Następnego dnia do późnych godzin popołudniowych trwały narady w policji i prokuraturze, które analizowały najdrobniejsze szczegóły z nocnego zdarzenia. Goście hotelowi i personel przebywający w tym czasie w pobliżu, niewiele mogli powiedzieć, ponieważ słyszeli krzyk, lecz nie znali polskiego języka i nie zapamiętali nawet pojedynczych słów. Przedstawicielom prawa została jedyna nadzieja, jaką pokładali w uszkodzonym twardym dysku komputera rejestrującego jako drugie źródło w układzie niezależnym.

Inspektor naciskany przez prokuratora i swoją małżonkę był od kilku dni wściekły. Zamiast mówić do podwładnych spokojnym głosem jak miał w zwyczaju, krzyczał na nich i zmuszał do większego wysiłku. Jego dzień przejścia na emeryturę oddalał się na czas nieokreślony i miał dość pytań z mediów zwłaszcza typu – co jest nowego w sprawie morderstwa dwóch pracowników skarbówki? Kiedy możemy spodziewać się ujęcia sprawców i czy inni mogą obawiać się o swoje życie, lub zdrowie? – z tego powodu nie mógł usiedzieć w swoim gabinecie i krążył po całym wydziale. Dlatego wiadomość o odczytaniu uszkodzonego w Catanzaro dysku dotarła do niego z opóźnieniem.

- Szefie przetłumaczono krzyk obserwowanej i brzmiał on – obiecałeś mi pociąg pełen złota, a teraz mówisz, że go mi nie ma – powiedział nowo dołączony do spec grupy funkcjonariusz.

- Jesteś pewny? – zapytał inspektor, który miał zawsze wątpliwość, co dokładnego zapamiętywania informacji przez swoich podwładnych.

Młody policjant, po tym pytaniu chwilę się zastanowił, jeszcze raz przemyślał, to co zobaczył na monitorze komputera i stracił pewność siebie.

- Jak się zastanowiłem, to nie, lecz mam ją wyświetloną i mogę w każdej chwili wydrukować – powiedział, patrząc prosto w oczy zwierzchnika.

- Zrób to jak najszybciej i nie ograniczaj się do wczorajszego wieczoru, tylko przynieś mi wszystko z ostatnich trzech dni. Każdy szczegół może być ważny, teraz biegiem – dodał na zakończenie niedoszły emeryt.

Kończąc wydawanie polecenia, myślami już był gdzie indziej, ponieważ dopiero po chwili dotarła w pełni do niego informacja o pociągu, a nie jak się wcześniej spodziewali o kryjówce. Zamyślony, przerwał bezcelowe chodzenie po budynku i skierował się w stronę swojego gabinetu. Zanim do niego doszedł, podwładny biegł do niego z kilkoma zadrukowanymi kartkami. Chłopak uwinął się błyskawicznie i za to należała mu się pochwała.

- Inspektorze proszę – powiedział, zatrzymując się gwałtownie przed nim i podając mu kopie z raportów.

- Daj mi tylko tą z informacją o pociągu – powiedział zniecierpliwiony.

Tamten wykazał się błyskawicznym refleksem, przejrzał szybko kilka. Interesującą szefa dał jako pierwszą i powiedział.

- Ostatnie zdanie.

Stary policjant, przejął kilka kartek i spojrzał na ostatnie zdanie. Zarejestrowany i przetłumaczony krzyk Marii, brzmiał inaczej, niż mu mówił, lecz fragment o „pociągu pełnym złota” kłuł w oczy i przyspieszał bicie serca. Jeżeli byłaby to prawda, wtedy taki skarb byłby sensacją na skalę światową.

- Trzymaj gębę na kłódkę, nikomu nic nie mów – powiedział, kierując się do drzwi swojego gabinetu i mijając stojącego prawie na baczność młodego funkcjonariusza. Usłyszał za plecami – tak jest – lecz nie interesowała, go odpowiedz, ponieważ wzmianka o złotym pociągu zawładnęła jego myśli całkowicie.

Wczytany w treść kartek trzymanych w dłoni, usiadł na krześle przy swoim biurku i zapoznawał się z ich treścią po kilka razy. Niepokoiły go wnioski, do jakich doszedł, ponieważ dobrze wyposażony i liczny zespół wyznaczony do śledzenia dwójki amatorów, niczego nie zauważył, a wydarzenia z ostatniej nocy swój początek musiały mieć znacznie wcześniej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • pasja tydzień temu
    Dźwiękowiec zawalił sprawę. Zniszczenie dysku poprzez zalanie sokiem i niedokończenie całej rozmowy inwigilowanych: Marii i Kacpra. Pociągnęło za sobą szereg niejasności ze złotym pociągiem.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania