Maria część 26

Podczas powolnego jedzenia Cecylia miała nie tylko okazję słuchać, lecz zdała sobie sprawę, że jest dla tych dwojga doskonałym powiernikiem rosnących latami i odkładanych problemów. Ona nie musiała tego znosić. Mogła w każdej chwili dać im do zrozumienia, jak bardzo jest to dla niej uciążliwe i nużące. Tylko znała na przykładzie wielu innych wcześniejszych podobny rozmów, jak przebieg narastającego konfliktu młodych małżonków wpływa na wzajemne relacje. Niewielka cześć z nich i jak się okazuje każdego roku, potrafiła w lepszym albo gorszym skutkiem poradzić sobie samodzielnie i wypracować kompromis. Inni okopywali się na swoich pozycjach i szli w zaparte. Oni od swoich partnerów wymagali dostosowania się do zmieniających warunków, a sami trzymali się kurczowo własnych przyzwyczajeń. Wtedy taka rodzina wcześniej albo później musiała ulec rozpadowi zawsze kosztem dzieci.

 

Cecylia była doświadczoną kobietą i przez wiele lat miała okazję obserwować schematyczne postępowanie młodych rodziców. Przeważnie przy pierwszym dziecku, przed jego urodzeniem zaopatrywali się w różne cenne rady i wskazówki, jak należy w prawidłowy sposób opiekować się noworodkiem. Przeważnie w miarę rozwoju dziecka chęć dokształcania rodzicielskiego zanikała. Kształtowanie małego człowieka powierzano żłobkom, przedszkolom, albo nianiom, które uczyły podstaw życia. Rola rodziców w edukacji z ich winy ograniczała się często do nakarmienia, ubrania i dbania o zdrowie. Niejednokrotnie podstawy higieny i dbania o siebie uczyły panie przedszkolanki oraz opiekunki.

 

Mamusia i tatuś od pierwszego dnia życia byli i zawsze są najważniejszymi osobami dla dziecka. Właśnie od nich otrzymuje ono najwięcej i to oni dla niego są wzorcami do naśladowania. Stale ich obserwuje i zapamiętuje, jak się zachowują, co jedzą, czym się zajmują oraz wyczuwa emocje. Dopiero później słucha i analizuje wzajemne wypowiedzi. Początkowo chłonie wszystko, bez jakiejkolwiek weryfikacji, ponieważ filtrowanie wiedzy wymaga wiedzy, więc przychodzi z czasem.

 

Kiedyś matki śpiewały, chcąc uspokoić plączące dziecko. Dziś czegoś takiego się nie spotyka, dlatego stare pieśni zanikły i mało kto o nich pamięta. Ograniczono się do melodyjnego mówienia, kołysania podczas noszenia, albo bujania w wózku.

 

Współczesne dziecko obserwując rodziców, dostrzega ich zafascynowanie smartfonem, tabletem, komputerem i pilotem od telewizora. Dzięki tym urządzeniom kolorowe obrazki ulegają ciągłej zmianie, coś melodyjnie brzmi.

 

Podobnie jest z nawykami żywnościowymi i to stanowi pierwszy problem. Malec dostaje, co innego niż dorośli i nie rozumie, dlaczego tak się dzieje. Chce jeść i pić to samo, najlepiej samodzielnie.

 

Dziecko szybko dorasta, naśladując dorosłych i powoli zaczyna zadawać pytania. Dlaczego tylko jego się zmusza do jedzenia warzyw? – ono nie akceptuje odpowiedzi – bo mają witaminy.

 

Skoro są zdrowe, to dlaczego dorośli ich nie jedzą i zadowalają się gotowymi produktami podgrzewanymi w kuchence mikrofalowej, zamówioną pizzą albo hamburgerami. Nawet sami organizują „Kinder Bal” w lokalach serwujących takie żarcie.

 

Cecylia, zadając pytania, dowiedziała się, że sami nie czytają, ponieważ nie lubią książek. Bardzo mało czasu wolnego spędzają razem i w domu nie gotują, wola jeść na mieście. Wspólne pasje ograniczyły się do oglądania telewizji, ściągania śmiesznych filmików z Internetu i kilku wyjazdów na wypoczynek. Podsumowując, niewiele tego było i to ją skłoniło do powiedzenia.

 

- Kiedy rodzice dziecku czytają i sami chętnie sięgają po książki. To wcześniej czy później ono pójdzie w ich ślady i zacznie podobnie robić. Z czasem odkryje pasjonujący świat zapisany przez autora na stronach i uzupełni go własnymi obrazami. Identycznie jest z ręcznym pisaniem, podczas którego charakter pisma się uwidacznia, a zdania są pełne treści. Kiedyś sprzyjało temu prowadzenie bogatej korespondencji, a zachowane listy są doskonałym przykładem. Niejednokrotnie otrzymanie od listonosza koperty od najbliższej rodziny, stawało się swoistym świętem i często było celebrowane wspólnym czytaniem. Odpowiadanie na niego, przeważnie było wspólnym dziełem. Nawet popołudniowe przeglądanie prasy, stanowiło ukłon w stronę słowa pisanego. Nagle, w ciągu kilku lat nawyki wielu pokoleń, zostały porzucone i zastąpione wcześniej nieznanymi, wykreowanymi przez media. Powierzyliśmy anonimowym osobom, wychowywanie naszych dzieci i ich kształtowanie niezależnie od nas, a sami zadowolimy się narzekaniem na młodzież, panujące obyczaje i zanik kultury osobistej. Teraz na próżno wśród szumu obrazkowego przekazu szukamy, słowa przepraszam, za błędy, potknięcia i zamierzone świństwa. Może dlatego, że tolerujemy to, co inni z nami robią. Pozbawiają nasze dzieci samodzielności, a kreatywność w dorosłym życiu została zastąpiona cwaniactwem. Tylko od was zależy, czy za kilka lat wasz syn stanie się mężczyzną i będzie napawał was dumą, czy zostanie dużym niesamodzielnym dzieckiem, dążącym do swojej wygody. Kiedy tak się stanie, będzie robił jedynie to, na co przyjdzie mu ochota. Natomiast wy przez ten czas tylko będziecie się kłócić i aż strach pomyśleć, co by się stało, gdybyście kiedyś zostali zmuszeni do przebywania razem przez dłuższy czas.

 

Tej opcji, nawet sama Cecylia nie traktowała poważnie, lecz różnie w życiu bywa i często wydarzenia nas zaskakują.

 

- To, co powinniśmy zrobić, żeby było dobrze? - zapytał Damaso.

 

- Powiniecie wypracować wspólny kompromis i trzymać się jego, zwłaszcza przy dziecku. Cokolwiek jedno zadecyduje i powie, drugie ma go wspierać. Możecie kłócić się później, gdy syn was nie będzie słyszał, lecz przy nim mówicie jednym głosem. Nie powinnam wymądrzać się – dodała na zakończenie Cecylia.

 

- Enrica, co o tym wszystkim powinniśmy sądzić? – zapytał mężczyzna kelnerkę, swoją partnerkę, która od dłuższego czasu była mocno pogrążona w myślach.

 

Ona częściej przebywała z dzieckiem niż on i to na niej w większości spoczywał, oprócz pracy zarobkowej, ciężar wychowywania syna. Ojciec dziecka podobnie jak nowocześni tatusiowie skupiał się na sobie, pracy i narzekaniu po jej zakończeniu, jaki jest zmęczony. Od swojej kobiety oczekiwał uległości, dyspozycyjności i żeby była zadbana. Ona powinna na wszystko mieć czas, łącznie z odrabianiem lekcji. Ostatnie wydarzenia wstrząsnęły nią i od tamtej pory zastanawiała się, czy chce tak dalej żyć. Jeżeli mają być dalej razem, muszą nastąpić zmiany w ich wzajemnych relacjach. Również on powinien zmienić własne przyzwyczajenia, zaczynając od odrabiania z dzieckiem lekcji. Wtedy być może zrozumie jak wiele czasu, pracy i wysiłku wymaga wychowywania dziecka. Powinien zapewnić mu, nie tylko zdobywanie wiedzy, lecz jednocześnie nabywanie umiejętności. Rola ojca i matki w wychowywaniu jest różna i równie ważna, a żadne z rodziców nie powinno stać z boku i krytykować. Dlatego wizja przedstawiona przez staruszkę, bardzo jej się spodobała.

 

- W pełni popieram i przychylam się do niepodważania decyzji. Taki model rodziny mi odpowiada, pod jednym warunkiem, że skończy się chowanie głowy w piasek i w razie wystąpienia problemów, trzaskanie drzwiami.

 

Oboje byli zgodni, że dla dobra ich wszystkich, każde z nich musi się trochę poświecić dla pozostałych. Najlepiej i najsprawiedliwiej by było, gdyby to odbyło się w jednakowych proporcjach.

 

- Najgorsze przy jakichkolwiek zmianach są początki i jeżeli pozwolicie sobie pomóc, to możecie na mnie liczyć – powiedziała Cecylia.

 

- Nie wiem, czy powinniśmy panią w nasze sprawy angażować. Zmiany wymagają sporo pracy i wysiłku, a w pani wieku, może być to niebezpieczne – powiedział mężczyzna.

 

Cecylia po jego słowach ledwo się powstrzymała, żeby nie walnąć czymś w ten pusty łeb. Może gdyby tak zrobiła, coś do tej pustej mózgownicy by dotarło. W zamian tego powiedziała.

 

- Możemy spotkać się tutaj za dwa dni, czyli w niedzielę zaraz po otwarciu lokalu. Ja przedstawię szczegółowy podział obowiązków, a wy przez ten czas powstrzymajcie się od oglądania telewizji i korzystania z Internetu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • pasja 3 miesiące temu
    Myślę, ze młodzi rodzice nie chcą stereotypowych wskazówek i bardziej podążają ku przyszłości i tam szukają rozwiązań. Chcą sami decydować, co dla ich dziecka jest dobre, a co złe. Rozwój elektrotechniki i szybkie życie przyczynia się do złych emocji i kontrowersyjnych wymiany zdań. Cecylia zbyt mocno chce ingerować w sprawy tych dwojga. Czy jej się uda?
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania