Maria część 53

Wydaje się nieprawdopodobne, żeby tysiące ton zabudowanej stali zajmujące sporo przestrzeni, nagle wyparowało, tym bardziej że takich przypadków było więcej. Podobny los spotkał kilka pociągów pancernych zbudowanych przed i podczas drugiej wojny światowej we Wrocławiu, biorących udział w walkach w krajach okupowanej europy. Wszelkie uszkodzenia i zniszczenia nazistowskich pociągów pancernych zostały dobrze udokumentowane przez samych agresorów, albo przez oddziały partyzanckie i grupy bojowe antyhitlerowskiej koalicji. Niezwłocznie po zakończeniu wojny zwycięzcy powołali specjalne jednostki, które miały ustalić stacje, bądź bocznice kolejowe, na których stoją opancerzone pociągi. Pomimo wysiłków nie udało się zlokalizować wszystkich. Dlatego od wielu lat historycy poszukują miejsc ich ukrycia, a jedyną możliwością są zasypane tunele i podziemne stacje kolejowe. Podejrzewa się, że jeden zlokalizowany jest w zasypanych tunelach pod zamkiem Książ. Tylko Jerzy tego nie zrobił, ponieważ tamtym miejscu już próbowano bez powodzenia i nawet gdyby tam był, w nikim zapału poszukiwacza by nie wskrzesił. Zamiast tego posłużył się trójwymiarowym obrazem komputerowym, który nałożył na mapę lotniczą terenu. Prawie natychmiast w okolicach zamku dostrzegł formację skalną, uformowaną wzdłuż linii kolejowej mającej idealnie prostokątny kształt, przypominający tunel. Postanowił wykorzystać ukształtowanie terenu i przekonanie części badaczy nazizmu o połączeniu Wrocławia z Wałbrzychem specjalną linią kolejową. Dlatego nie istniała żadna przesłanka, żeby nie umieścić złotego pociągu w zasypanym tunelu na sześćdziesiątym piątym kilometrze. Pociągu pancernego nie mógł tam umieścić, ponieważ bardzo szybko można było to zweryfikować, nagromadzeniem masy magnetycznej. Zamiast tego w swoim planie ulokował jeszcze kilka miejsc, w jakich można by było schować nie jeden, lecz kilka składów pociągów ze skarbami. Nigdzie nie wspomniał o amunicji czy broni, żeby nie dać władzy argumentu do zamknięcia terenu z uwagi na zagrożenie i szukania w tajemnicy.

Początkowe nieśmiałe próby penetracji dolnośląskich terenów nabierały tempa. Grupy poszukiwaczy stawały się liczniejsze, a ich sprzęt bardziej zaawansowany technicznie. Amatorów, zastępowali zawodowcy, którzy legitymowali się wszelkiego rodzaju pozwoleniami i nikt nie był w stanie im przeszkodzić, albo zniechęcić do dalszego penetrowania. Ręczne wykrywacze metalu dość szybko stały się nieprzydatne i zastępowano je metodami magnetyczną, grawimetryczną, a przede wszystkim georadarami. Przeszukiwano podziemne kompleksy Jugowice, Włodarz, Rzeczka, Soboń, Osówka, Sokolec w nadziei odkrycia nowych podziemnych korytarzy. Pomimo powojennego braku ostatecznego raportu istniały solidne podstawy, że część z dwustu trzynastu tysięcy metrów sześciennych tuneli wydrążonych przez więźniów obozów koncentracyjnych w tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku znajduje się w górach Sowich. Padały jeszcze inne liczby, które mówiły o sieci dwustu kilometrach kwadratowych tajnych podziemnych przejść pod górami. Przetrząsanie lasów, podziemnych wyrobisk przyniosło cztery nowe odkrycia, okupione jedną ofiarą śmiertelną.

Wałbrzyskie władze i społeczeństwo, pod wpływem doniesień prasowych zaczęły żyć wizją odkrycia zrabowanych skarbów, ukrytych pod koniec wojny w zasypanym tunelu. Pozostałe media, również podchwyciły temat i dwudziestego ósmego sierpnia wyemitowały reportaż, w którym panowie Kofer i Richter poinformowali o przeszukaniu miejsca georadarem na głębokość jednego metra, pod jakim miał się znajdować zasypany tunel kolejowy. Poszukiwacze bardzo byli pewni swojej racji, wiarygodności dodawał im pan Tadeusz Słowikowski swoim oskarżeniem o kradzież jego wieloletnich dociekań ustalenia miejsca ukrycia wrocławskiego złotego pociągu.

Tereny dookoła domniemanego zasypanego tunelu zostały zabezpieczone i przeszukane przez saperów. Dopiero po nich do badań przystąpili geofizycy z politechniki krakowskiej. Profesor Janusz Madej na konferencji prasowej w listopadzie przedstawił wyniki badań, które wykluczyły istnienie ukrytego pociągu, ponieważ nie wystąpiło nagromadzenie masy magnetycznej. Jego oświadczenie nie ostudziło zapału poszukiwaczy, władz administracyjnych aglomeracji wałbrzyskiej i zapowiedziano dalsze w tym miejscu poszukiwania.

Przez okres graczki złota, jaką niechcący wywołała Cecylia, nie opuściła Menaggio i starała się postępować tak jak przed pojawieniem się Kacpra. Najbardziej brakowało jej towarzystwa Marii, lecz niczego nie żałowała, ponieważ dzięki jej poświeceniu nikt ją nie skrzywdził i ma przy sobie ukochanego. Miała nadzieję, że pozbawienie ich możliwości tworzenia, nie wpłynęło negatywnie na ich uczucie i są szczęśliwi. Kiedy się upewniła o zaprzestaniu jej inwigilacji, postanowiła nawiązać kontakt z Jerzym z zachowaniem jak najwyższej rozwagi. Ona była profesjonalistką i zdawała sobie sprawę z zagrożenia, jakie przynosi ludziom, przekonanie o swojej wolności. Gdy tak się staje, przyczajeni obserwatorzy natychmiast donoszą i to, co wcześniej się nie udało śledzącym, staje się faktem pod wpływem głupoty.

Jurek nadzorował pracę swojej firmy i tylko sporadycznie obserwował rozwój wydarzeń, jakie rozgrywały się w Polsce. Niczego w sprawie złotego pociągu nie robił, od czasu chwycenia przynęty, tylko dziwił się, jak ludzie potrafią się wzajemnie nakręcać. Wybuch gorączek złota w Stanach Zjednoczonych w dziewiętnastym wieku, można było wytłumaczyć brakiem możliwości zweryfikowania doniesień prasowych. Przesył informacji w dwudziestym pierwszym wieku, odbywał się zupełnie inaczej i król, jakim był Internet, powinien ostudzić zapał poszukiwaczy. Wbrew logice działo się zupełnie inaczej, zamiast faktów, umieszczano wymyślone historyjki jako prawdziwe. Wtedy po raz pierwszy uświadomił sobie siłę sieci i ile dobrego, czy złego dzięki niej można zdziałać. Zaplanowana i dobrze przemyślana akcja jest w stanie ukierunkować społeczeństwo i nakłonić do podejmowania takich, a nie innych decyzji, czy wyborów. Przypuszczał, że nie jest pierwszym, który na to wpadł i z pewnością inni już to wykorzystują, tylko nie miał świadomości na jaką skalę.

Zupełnie przypadkiem, przeglądając informacje zgromadzone przez zespoły utrzymujące czystość w hotelach i budynkach użyteczności publicznej, natknął się na materiał o przewiezieniu Marii i Kacpra. Wcześniej, od cioteczki wiedział, że zamierzają osiedlić się na Sardynii w Nulvi albo w Carrega Ligure Ollolai koło Nuoro. Policja i prokuratura przeszkodziła im w tym, lecz niespodziewanie dla niego i prawdopodobnie dla nich zostali przewiezieni do Martis. Zaciekawiony sprawdził lokalizację i w tym momencie usłyszał dzwonek jednorazowego telefonu, przeznaczonego do awaryjnego kontaktu z Cecylią. Odbierając połączenie, zdziwił się nakładającym się na siebie przypadkom. Kilka minut wcześniej był myślami o setki kilometrów. Nagle wystarczyło tylko pomyśleć o niej i natychmiast się zmaterializowała.

- Cześć cioteczka – powiedział do aparatu, zaraz po wciśnięciu przycisku odbierającego.

- Przepraszam, że dzwonię, lecz nie mam żadnej wieści o Marii, a martwię się o nią i nie wiem, co się z nimi dzieje. Czy masz może o nich jakieś wiadomości? – powiedziała i zapytała zamiast zwyczajowego powitania.

- Wyobraź sobie, że przed twoim telefonem dowiedziałem się, że oboje zostali przewiezieni na Sardynię w okolice Martis.

- Nigdy o tym miejscu nie słyszałam.

- Podobnie jak ja, dlatego wyświetliłem mapę i wszystkie informacje o tej niewielkiej gminie, zamieszkałej przez sześćset trzydzieści osób. Graniczy ona z Nulvi, prawdopodobnie jest tylko przystankiem na drodze do celu i doskonałym do upilnowania.

- Dlaczego tak sądzisz?

- Niewielkie zasiedlenie powoduje, że ludzie tam mieszkający znają siebie i jakikolwiek obcy natychmiast rzuca się w oczy.

- Czy masz tam kogoś i byłbyś w stanie nawiązać z nimi kontakt.

- Jest to obszar poza strefą moich zainteresowań, lecz postaram się poszukać kogoś stamtąd w jakimś domu starców, w którym pracują moi ludzie.

- Tam też masz? – zapytała zaskoczona.

- Nawet nie wyobrażasz sobie, jaka tam jest kopalnia wiedzy – odpowiedział i powiadomił o konieczności wymiany jednorazowego aparatu na nieużywany, tak na wszelki przypadek.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • pasja 3 miesiące temu
    Sen o złotym pociągu stale aktualny. Czy zaginiecie i brak wiadomości o Marii i Kacprze niesie przełom w śledztwie, czy tylko kolejny krok włoskiej prokuratury.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania