Pokaż listęUkryj listę

Wieeersz <*> Altanka

budzę się nagle

w ciemności ciszy

ciało zdrętwiałe

lepkie spocone

mrok mi zdejmuje

z oczu powieki

chcą one dojrzeć

lecz wąskie źrenice

nie mogę się ruszyć

choć bardzo pragnę

czy to ze strachu

leżę bezwładnie

wyczuwam wokół

przestrzeni mało

duszno tu strasznie

śmierdzi me ciało

wolę życia na ręce kładę

rozkładam wolniutko

wyczuwam ściany

podnoszę do góry

znowu granica

odbiera mi chęci

do iskry nadziei

zapach drewna

ostry i świeży

klaustrofobia

cholernie przytłacza

budzi wspomnienia

nic nie wybacza

co mogłem zrobić

a co nie zrobiłem

siły witalne

w ostatniej trwodze

chcą moje ciało

wyzwolić z tego

z tej małej altanki

skąd wyjścia nie ma

co wszystko kończy

na wieczność zmienia

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Mała Brunetka 04.09.2017
    Zamysł dobry. Kojarzy mi się z cyklem życia. Czuję zaburzenia w rytmie wiersza. Poza tym, nie mam większych uwag.
  • Dekaos Dondi 04.09.2017
    Masz rację. Też zauważyłem zaburzenia, ale dopiero jak zwróciłaś mi na to uwagę. Mógłbym napisać, że w naszym życiu też bywają różne ""zaburzenia rytmu"" ale to by było, tłumaczenie dopasowane do potrzeb. Czyli bez sensu. Pozdrawiam.
  • Mała Brunetka 04.09.2017
    Wiesz, mówisz o cyklu życia, a w życiu, jednak nie zawsze idealnie bywa, więc Twój wiersz, będąc jego częścią, też do końca idealny być nie musi. Może właśnie na tym polega jego urok?
  • Szudracz 04.09.2017
    Trumna ma takie wnętrze. :)
  • illibro 05.09.2017
    O, dobre porównanie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania