Szczurzyca

Szczurzyca owinęła się mrokiem, jak czarną szmatką. Pod schodami nie jest widoczna. Smuga cichej jasności, wysłana przez Księżyc, przycupnęła na jej drgających wąsach, w odrobinkach fruwającego kurzu. Dalsza część szarego ciała jest schowana w cieniu. Tak samo jak jej szczurze myśli. Dzisiaj musi zapolować. Dzieci są bardzo głodne. Domagają się pokarmu. Zresztą sama, też odczuwa jego brak. W słabej poświacie, rzucanej przez blade światło, dostrzega biały dziwny strzępek. Niespiesznie podchodzi do niego, obwąchując ze wszystkich stron. Nie pachnie śmiercią, lecz czymś niezwykłym. Dla niej jest to zapach nieznany. Nigdy takiego czegoś nie widziała. Pewna jest tylko jednego: można to zjeść. Nie zastanawia się długo. Pożera całość do ostatniej okruszynki. Zyskuje dzięki temu przydatną moc. Ale jeszcze o tym nie wie. Nie zdaje sobie też sprawy, że zapomniała podzielić się z dziećmi.

 

Chłopiec słyszy przez sen, jakieś tajemnicze, ciche odgłosy. Jakby dziwne chrobotanie. Nie wie, co się właściwie dzieje. Nocna lampka, nakryta wirującym abażurem z obrazkiem wesołego szczurka, rzuca słaby przesuwający się cień, na kolorowe łóżeczko. Miarowe tykanie zegara, odmierza czas, do tego, co za chwilę się wydarzy.

 

Rodzice chłopczyka, jak zwykle dyskutują przed snem. Drzwi uchylone na korytarz, przepuszczają snop białego światła. Zapomnieli zgasić, chociaż przeważnie to czynią. Co jakiś czas słyszą z oddali, wściekłe popiskiwania. Ciche lecz intensywne. Jakby jakieś tajemnicze stworki domagały się pożywienia. Przeszkadza to im w rozmowie. Wychodzą na korytarz.

 

W pomieszczeniu obok, śpi ich mała córeczka. Ma pokoik słodko urządzony. Wie, że jest małą księżniczką: Nusią. Mamusi, tatusia i kochanego braciszka. Buzię ma uśmiechniętą, nawet w czasie snu. Wierzy, że jest szczęśliwa i bezpieczna.

 

Synek otwiera oczy. W pierwszej chwili nie wie co widzi. Dopiero po kilku sekundach uświadamia sobie, że patrzy na pysk wielkiego szczura. Obydwie pary oczu, są bardzo blisko siebie. Dostrzega jego drgające wąsy i czubek uniesionego ogona, wystającego zza grzbietu. Błyszczące ślepia, wpatrują się w niego intensywnie. Zwierzę otwiera pysk. Tak samo jak jego wielki cień na ścianie. Widzi ostre żółte zęby i różowy język. Przerażenie chowa się w lęku. Następuje wzajemne wykluczenie. Przestaje się bać. Z tego wszystkiego zapomina jak to jest. Odczuwa dziwną więź, która zaczyna go łączyć z tym straszydłem. Nagle słychać dziwny odgłos. To nocna lampka przewraca się na stolik. Kolorowy wesoły szczurek przestaje wirować.

 

Rodzice są na korytarzu. Popiskiwania jakby ucichły. Mimo tego zaglądają do królestwa ich księżniczki. Śpi słodko, oddychając uroczo. Nie idą do pokoju swojego synka, który śpi na piętrze. Powiedział im, że chce ćwiczyć odwagę. Spełniają jego prośbę.

 

 

Z pyska szczura wydobywa się zielonkawa mgła. Dziecko odrzuca kołderkę. Zieloność otacza całe jego ciało. Zmienia wygląd jego twarzy. W ustach pojawiają się ostre zęby, policzki zaczynają porastać szare włosy. Palce są już ostrymi pazurkami, a całe ciało znacznie mniejsze. Zamienia się w szczura.

 

Ma krótką wizje. Widzi ogromny rząd metalowych zębów. Nagle spadają w dół. Słyszy pisk i trzask złamanej kości. Jednocześnie w jego – już teraz szczurzych myślach – pojawiają się niby słowa: to oni zabili mojego opiekuna - dbał o mnie - jest ojcem moich dzieci - musimy się zemścić - na dole leży smaczny kąsek, którego uwielbiają - bardziej niż kochali ciebie - musisz to zrobić sam, bez mojej pomocy - dostaniesz nagrodę w postaci smacznego ciałka - resztę zjedzą moje głodne dzieci - szkoda, że się z nimi nie podzieliłam, mogłabym zyskać, więcej pomocników - podprowadzę cię do jej pokoju - a później wrócę do moich małych ukochanych – powiem im, że szykuje się uczta

 

W korytarzu nie słychać żadnych dźwięków. Rodzice posnęli, w błogim przekonaniu, że wszystko jest w porządku. Nagle ciszę zagłusza tupot małych i dużych łapek. Obydwa szczury schodzą ze schodów. Duży sztywny ogon obija się o stopnie, w miarowym stukocie. Lampka zamieszczona blisko podłogi, wydłuża ich cienie. Mniejszy szczur zostaje przed drzwiami. Większy wchodzi do pokoju księżniczki.

 

Zajmuje prawie jedną trzecią jej łóżeczka. Buzują w nim mordercze emocje. Czuje zapach tego młodego świeżego ciałka. Podchodzi bliżej jej twarzy. Myśli tylko o tym, by rozszarpać to delikatne gardło. Jeść mięsko, popijając krwią. Nagle na obrzeżach jego szczurzego umysłu, jak za mgłą ukazuje się obraz: że on zna to miejsce, że ta twarzyczka jest mu znajoma i nie obojętna. Ma wrażenie, że w jego mózgu myśli płoną, a on nie wie jak je ugasić. Nagle dziewczynka otwiera oczy.

 

Rodziców budzi przeraźliwy wrzask. Nie mają wątpliwości, skąd dochodzi. Biegną do swojej ukochanej córeczki. Po chwili stoją w progu i nie wiedzą co mają robić. Na łóżeczku ich słodkiej ukochanej księżniczki, siedzi ogromny szary szczur. Dziewczynka przestaje krzyczeć, ale widać, że jest przerażona. Obrzydliwy pysk, jest blisko jej twarzy. W kompletnej ciszy, która zaległa, słychać jedynie miarowe uderzenia szczurzego ogona o pościel.

 

Te istoty też mu są znajome. Wie, że oglądał je wiele razy. Tylko kim oni są? Chociaż z drugiej strony, chętnie by im skoczył do gardeł. Spostrzega, że coś szepcą między sobą. Po chwili jedna z nich wychodzi. Skacze na podłogę. Jest jedynym ciemnym obrazem, na tle kolorowych zabawek. Zdaję sobie sprawę, że będąc tak blisko pokarmu, mógłby nie wytrzymać. I znowu kołacze się w jego mózgu, że one są mu bliskie. Jego podświadomość już to wie, ale świadomość, myśli tylko o jedzeniu. Widzi, że istota wraca do pokoju. Trzyma w ręce łopatę. Wie, co teraz nastąpi. Już nie zdąży się dowiedzieć, co to za jedni. Nie ucieka. Bo i po co? Wie o swoich morderczych myślach. Mógłby zrobić komuś krzywdę.

 

Matka na ułamek sekundy ma wrażenie, że widzi łzy w szczurzych oczach. Wmawia sobie szybko, że to tylko przewidzenie. Ale częścią swojego umysłu, nie jest o tym przekonana.

 

Chwilę przed pierwszym uderzeniem, prawie ich rozpoznaje. Zabrakło kilku sekund...

 

Ojciec zadaje pierwszy cios. Szczur kwiczy jak zarzynana świnia.

 

Dziewczynka zaczyna płakać. Krzyczy, żeby tatuś go nie zabijał, bo ona wie, kim on jest.

 

Ojciec nie przestaje. Niech kwiczy. Chciał zabić moją księżniczkę. Następne uderzenie. I jeszcze następne. Żona wrzeszczy do niego, żeby przestał. Szczur jest martwy. Bierze córkę na ręce i wybiega z pokoju. Jej męża jakby coś opętało. Za każdym uderzeniem, myśli o swojej księżniczce, że mogła być rozszarpana, przez tą paskudną bestię. Uderza jeszcze wielokrotnie. Z coraz większą siłą. Aż w końcu po podłodze walają się osobne części szarego ciała. Zabawki na dywanie, opryskane są szczurzą krwią. Odcięty ogon, leży na kartce z koślawym obrazkiem i napisem: Kochanej Nusi od kochającego braciszka.

 

Wychodzi z pokoju, po wiadro i szmatę. Trzeba zrobić tu porządek. Pozbyć się cholernego ścierwa.

 

Po chwili wraca i doznaje prawdziwego szoku. Nawet krzyczeć nie może. Na podłodze leży rozczłonkowane dziecko. Martwe oczy w odciętej głowie, spoglądają na pluszowego misia. Poznaje te oczy i tą twarz. To jego syn. Wśród kości, krwi i mięsa, siedzi szczur. Patrzy prosto na niego. Skacze w kierunku twarzy. Rani ją paskudnie. Nie czuje bólu. Krew kapie na podłogę. Jest zupełnie otumaniony. Szczur ucieka z pokoju. Spełnił swoją misję. Wszystko zadziałało w nim jak trzeba. Eksperyment się udał. Odruchy prawidłowe.

 

 

Ojciec klęka przy zwłokach. Jest w głębokim szoku. Zgarnia wszystko rękami. Pragnie je złożyć w jedną całość. Dopasować kawałek do kawałka.

 

Jakby układał puzzle.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • WenaUlotna pół roku temu
    Gdyby napięcie jakie budujesz nie wyrażało się słowami tylko prądem, ległabym martwa przed laptopem. Po pierwszych kilku zdaniach byłam wciągnięta na amen. Bardzo obrazowa narracja, wyobrażam sobie jak ta historia wyglądałaby jako krótkometrażowy film. W kilku miejscach przecinki wydawały mi się zbędne, no i nie bardzo wiem o co chodzi ze zdaniem "Przerażenie chowa się w leku". Ale to są uwagi czysto kosmetyczne, całość wbiła mnie w fotel.
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Dzięki WenoUlotna. Pozdrawiam
  • Szudracz pół roku temu
    Gdyby nie było wiadomo, że to szczurzyca na wstępie sądzę, że byłoby bardziej ekstremalne.
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Dzięki za przeczytanie. Pozdrawiam
  • Justyska pół roku temu
    Taki kopniak.. a ja zaraz idę spać, a w moim łóżku rozwalony po całości leży dziesięciomiesięczny urwis... eh obym koszmarów nie miała.
    Świetny tekst, narracja i pomysł. 5
  • Justyska pół roku temu
    tylko "gadają" jakoś mi tu nie pasuje do tych ładnych zdań.:)
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Dzięki Justysko. Poprawiłem - gadają na - dyskutują. Pozdrawiam
  • pasja pół roku temu
    Jest niespokojnie, zagrałeś emocjami. Pośród tej makabrycznej sceny ukryty jest problem głodu i problem traktowania dzieci przez rodziców. A pokazowy jest bój o jedzenie szczurzycy.
    Pozdrawiam serdecznie
  • Bożena Joanna pół roku temu
    Dramaturgia tekstu jest mistrzowska, kiedy myślimy, że wszystko skończy się happy endem, pojawia się morderstwo. Piękne słowa o miłości rodzicielskiej, szczególnie do córeczki. Nie można też odmówić miłości i uczuć rodzicielskich szczurzycy. Powtórzę po raz n-ty, że masz cudowną wyobraźnię. Potrafisz czarować i zaskakiwać. Pozdrowienia!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania