Ona Część 13

Lipcowy żar sączył się z nieba od samego rana. Pomimo upału, Kajetan postanowił pobiegać. Kiedyś robił to regularnie, ale coraz to nowe obowiązki i marazm w jaki popadł po rozstaniu, sprawiły, że zaniechał joggingu. Od spotkania z Agnieszką minął prawie miesiąc. Kajetan każdego dnia utwierdzał się w przekonaniu, że życie musi toczyć się dalej. Ku swojemu zadowoleniu, stwierdził, że odnosi już pierwsze sukcesy na tym polu. Może to niechciane spotkanie było mu potrzebne? Czuł jakby zrzucił z barków wielki ciężar. Być może potrzebował tych kilku zdań, by definitywnie odciąć się i zrobić krok naprzód. Staszek ciągle powtarzał mu, że świat nie kończy się na jednej Agnieszce. Przez ostatni rok nieustannie próbował go swatać i zapraszać na domówki, na których, niby przypadkiem, pojawiały się nieznane mu kobiety. Wszystkie stanu wolnego, rzecz jasna. Kajetan doceniał starania przyjaciela, ale po kolejnej nieudolnej próbie zapoznania go z koleżanką żony, kategorycznie zabronił mu tego typu podchodów. Staszek zrobił tą swoją głupią minę, jakoby o niczym nie miał pojęcia, ale dyplomatycznie obiecał, że przestanie ingerować w sprawy sercowe przyjaciela.

Kajetan wyszedł z domu i udał się do pobliskiego parku. Planował zrobić kilka okrążeni wokół stawu i zahaczyć o alejkę biegnącą przez niewielki ogród botaniczny. Kiedyś nawet przez myśl by mu nie przeszło, żeby się tam zapuszczać. Jednak ostatnio, za sprawą kobiety z forum zaczął baczniej przyglądać się szeroko rozumianej przyrodzie. Zastosował się do jej rad odnośnie paprotki. I o dziwo, okazało się, że przestała usychać. W L. było coś co sprawiało, że raz na jakiś czas wymyślał kolejne „roślinne” powody, żeby do niej napisać. W myślach karcił się za takie szczeniackie zachowanie, ale lubił to. Mógł oderwać myśli od codziennych problemów.

Po dwóch okrążeniach miał już dość. Mężczyzna sapiąc jak parowóz oparł się o ławkę. Pociągnął spory łyk wody i rozejrzał wokół. O tej porze park dopiero wypełniał się ludźmi. Nad staw przychodzili rodzice z małymi dziećmi i wraz z nimi obserwowali dostojnie pływające łabędzie. Ptaki co nuż podpływały do brzegu wyciągając swoje długie, białe szyje w oczekiwaniu na jakiś smakowity kąsek. Alejkami przechadzali się starsi ludzie szukający cienia pod koronami okazałych dębów i grabów. Kilku biegaczy, młodzież na rowerach i deskorolkach co jakiś czas przecinali parkowy krajobraz. Po dobrych kilku minutach Kajetan w końcu odzyskał oddech i mógł ruszyć dalej, ale drogę zagrodziła mu wysoka szatynka.

— No, no panie Rapacki. Wziął się pan za bieganie? — Kobieta w nader obcisłym stroju uśmiechnęła się do niego zalotnie.

— Pani Karolino. Co za niespodzianka. — Kajetan obrzucił ją pobieżnym spojrzeniem. Jej głęboki dekolt i nieco zbyt krótkie spodenki odsłaniające kształtne pośladki, nie uszły jego uwadze.

— Chyba już byliśmy na ty, nieprawdaż? — Karolina kokieteryjnie zatrzepotała rzęsami i niby przypadkiem schyliła się ukazując zawartość swojego sporego dekoltu. Kajetan przełknął ślinę, nagle okropnie zaschło mu w gardle.

— Tak, to prawda. Wybacz — poprawił się. — Biegasz?

— Trochę. Właściwie to wolę siłownię. Takie pośladki nie robią się z samego biegania. —Kobieta odwróciła się do niego tyłem i zaprezentowała w całej okazałości. Kajetan musiał przyznać jej rację. Było się czym chwalić.

Karolina Herman była klientką jego warsztatu. Jakieś pięć lat temu przyjechała na rutynowy przegląd. Od słowa do słowa okazało się, że jest właścicielką sieci mobilnych szkół językowych i potrzebuje zaufanego warsztatu do serwisowania firmowych aut. Tak rozpoczęła się ich współpraca. Karolina od początku znajomości była, mówiąc oględnie, dość bezpośrednia. Kokietowała go na każdym kroku. Staszek z rozbawieniem obserwował jego zmagania z filuterną klientką. Jednak Kajetan pozostawał niewzruszony, bo przecież wtedy był, jak mu się wydawało, w szczęśliwym związku. Ale teraz?

— Powinnaś je ubezpieczyć jak Jeniffer Lopez — zażartował Kajetan. — Aż strach pomyśleć jaka byłaby to strata dla ludzkości gdyby doznały uszczerbku.

— Kajetanie. Czy ty mnie podrywasz?

— Ja? — zapytał z miną niewiniątka. — Nie śmiałbym tego robić przy mistrzyni. — Mężczyzna zaśmiał się głośno i dodał — Masz ochotę na kawę?

— Mam. Na kawę. I nie tylko — Karolina odważnie spojrzała mu prosto w oczy. — Idziemy?

— Chodźmy. Panie przodem.

Idąc pół kroku za kobietą Kajetan pomyślał, że Karolina to dobry materiał na plaster. Podświadomie czuł, że nie będzie usiłowała go osaczać, ani chcieć posiadać na wyłączność. W tamtej chwili taki układ wydawał się wprost idealny.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Piecuszek 7 miesięcy temu
    No to nieźle go rozruszałaś. 🙂
    Mam jednak nadzieję, że to nie z Karoliną zwiąże na dobre swoją przyszłość.
  • Cicho_sza 7 miesięcy temu
    Karolina przyda się mu w najbliższym czasie. Kobieta bez oczekiwań to dobry plaster na gojące się rany.
  • Raven18 7 miesięcy temu
    Nie no Kajtek, coś ty, skup się na L. a nie jakichś przygodnych laskach!
  • Cicho_sza 7 miesięcy temu
    Kruku, z całym szacunkiem, ale to tylko facet. Ciężko trybi, choć ziano zostało już zasiane xD
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Cichosza↔Taki jakby przerywnik w całości, o pewnych, męskich myślankach... itd... w takiej sytuacji:)
    P.S↔Chyba znowu nieco za dużo→Kajetan→ gdzie wiadomo, że o niego chodzi?
    Ale takie... szczególiki mnie nie zniechęcą. Jeszcze czego!:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Wiesz, nigdy nie byłam zdradzonym trzydziestopieciolatkiem, więc nie do końca wiem, co taki facet ma w głowie. Kajetan jest raczej wrażliwy, choć na zewnątrz zgrywa bohatera. Tak mi się wydawało, że mógłby mieć właśnie takie przemyślenia 😂😂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania