Ona Część 16

Karolina przeciągnęła się leniwie i ziewnęła. Kajetan przyglądał się jej, nie mogąc pozbyć dziwnego uczucia, że ona tu nie pasuje. Leżała w jego łóżku, w jego pościli. Jej nagie ciało owinięte jedynie w kołdrę emanowało ciepłem i zapachem perfum. Rozrzucone na poduszce jasne włosy, układały się w niesforne pukle, które okalały zaróżowioną od snu twarz. Nie można było odmówić jej uroku. Karolina to był chodzący seksapil. Działała na mężczyzn jak najlepszy afrodyzjak. Dobrze o tym wiedziała. Spotykali się od jakiegoś czasu, ale żadne z nich, nie było skore do deklaracji. Niezobowiązujące schadzki zakrapiane winem i seksem, wydawały się pasować im obojgu. A w szczególności jej. Nie mówiła o sobie zbyt dużo. Kajetan również unikał zwierzeń. Karolina stała się dla niego remedium na zranione męskie ego. Wcale przed nią tego nie ukrywał, a jej zdawało się to nie przeszkadzać. Czerpała z tej relacji jak ze studni, nie martwiąc się o kolejny dzień. Mężczyzna był pod wrażeniem jej spontaniczności oraz braku potrzeby kontrolowania sytuacji. To była dla niego zupełna nowość. Do tej pory, wszystko miał zaplanowane, stabilne i poukładane. Tak mu się przynajmniej zdawało. Karolina była nieprzewidywalna. Dzwoniła w środku nocy i po dziesięciu minutach już pukała do drzwi. Po kolejnych dziesięciu Kajetan rozpinał jej stanik. Tak było zeszłej nocy. Do mieszkania wrócił dość późno. Razem ze Staszkiem i Sarą rozliczali ostatnie faktury. Po dotarciu do domu wziął szybki prysznic i zalogował się na forum ogrodnicze. Dawno nie odzywał się do L. Postanowił nadrobić zaległości. Okazało się, że czekała na niego wiadomość.

 

Cześć,

I jak paprotka? Pomogłam coś? Mam nadzieję, że dzięki moim poradom, uratowałeś ostatni bastion zieleni w domu. Wyjeżdżam na kilka dni, mogę być niedostępna. Koniecznie daj znać, jak idzie mamie z ogrodem.

Serdeczności

L.

 

Kajetan uśmiechnął się i spojrzał na paproć. Owszem, miała się znacznie lepiej. A ostatnio zauważył, że zaczęła nawet wypuszczać nowe pędy. Co za kobieta — pomyślał.— Nawet przez Internet potrafi uratować marniejącego badyla.

 

Hej,

Muszę Ci powiedzieć, że paprotka ma się doskonale. Zastosowałem się do wszystkich zaleceń i jakby nowe życie w nią wstąpiło. Dzięki! Ogród powoli nabiera kształtów, ale nie jestem na bieżąco. Może jak będę następnym razem, to podeślę Ci jakieś zdjęcia. Zerkniesz fachowym okiem co i jak. Co Ty na to?

Pozdrawiam

K.

 

Wychodząc z forum, usłyszał dzwonek do drzwi. Dochodziła dwudziesta trzecia. W progu stała Karolina. W ręce trzymała butelkę wina. Czarna, obcisła sukienka podkreślała jej zgrabne kształty i nie pozostawiała wiele dla wyobraźni.

— Dobry wieczór — zamruczała przeciągle. — Zamawiał pan pakiet premium? — Kobieta uśmiechnęła się znacząco i ocierając o zdumionego Kajetana, weszła do środka.

— Dobry wieczór — wydukał w końcu. — Nie spodziewałem się wizyty.

— Pan jest taki mało spontaniczny, panie Rapacki — wyszeptała. — A ja do pana w takiej ważnej spawie przychodzę — powiedziała, potrząsając butelką.

Kajetan uśmiechnął się i ruszył w kierunku kuchni po szkło. Był zaskoczony wizytą Karoliny, ale nie na tyle, by nie podjąć jej zmysłowej gry.

— Niech pani da już to wino. — Podszedł do niej i zabrał butelkę. Sprawnym ruchem wyciągnął korek i nalał do kieliszków. — Proszę — podał jej jeden, a sam pociągnął spory łyk z drugiego.

Karolina rozparła się na sofie i obserwowała go spod zmrużonych powiek. Podobał się jej. Sprawiał wrażenie nieporadnego, ale miał w sobie jakąś energię, która przyciągała ją do niego. Ciemny zarost dodawał mu charyzmy, tajemniczości. Zawsze miała słabość do brunetów.

— Usiądź przy mnie. Chciałabym o czymś porozmawiać — powiedziała łagodnie. Kajetan zdębiał na te słowa. Taki ton nie był do niej podobny. Czyży szykowała się jakaś zmiana w ich relacji? Usiadł obok niej i spojrzał pytająco. Niestety, ciężko było mu się skupić, gdyż krótka sukienka, co nuż odsłaniała czarny trójkąt bielizny pod spodem.

— O co chodzi? Co to za poważny ton? — zapytał z wahaniem.

— Widzę, że się przestraszyłeś — zaśmiała się. — Nie martw się. Nie chcę, żebyś mi się oświadczył. Dostałam propozycję pracy w Hiszpanii i zastanawiam się…

— Czy ją przyjąć? — dokończył Kajetan. — A firma?

— Firmę sprzedam. To dobry biznes, na pewno trafi się kupiec. Tylko, chodzi o to, że… Jakby to powiedzieć… — Karolina odwróciła wzrok, szukając odpowiednich słów.

— Karola — zaczął Kajetan. — Czym ty się martwisz? Co to za praca?

— Manager w sieci hoteli na Teneryfie.

— Wow, no to nad czym się zastanawiasz? To przecież stanowisko stworzone dla ciebie.

Karolina kręciła się przez chwilę na sofie, po czym odstawiła kieliszek i spojrzała na gospodarza.

— O ciebie mi chodzi…

— O mnie? A co ja mam z tym wspólnego?

— Tak, o ciebie — zaczęła. — Wiem, że narzeczona cię zostawiła. Nie wiem z jakiego powodu, nie wnikam. Między nami nie ma niczego… hmm.. poważnego, ale nie chciałabym, żebyś znowu poczuł się porzucony. Może jestem suką, ale swoje zasady mam. Nie chcę wyrządzać krzywdy ludziom, których darzę sympatią.

Kajetan z wrażenia opróżnił kieliszek do dna. Nie bardzo wiedział, jak ma zareagować. Nie do końca wiedział, co Karolina chciała mu powiedzieć. Ona sama wyglądała na spiętą i zakłopotaną.

— Karolina, to miłe, że o mnie myślisz, podejmując decyzję o wyjeździe — odezwał się w końcu. — Ale nie musisz tego robić. Nie masz wobec mnie żadnych zobowiązań. Obydwoje tak ustaliliśmy.

— Wiem, ale nie chciałam żadnych kwasów. — Karolina przysunęła się bliżej. — Będzie mi tego brakować — zamruczała, sięgając do paska jego spodni.

Mężczyzna nachylił się i przyciągnął ją do siebie. Objął ramieniem i zapytał:

— Kiedy wyjeżdżasz?

— Za pół roku.

— Ee, to mamy jeszcze sporo czasu — zaśmiał się, pozwalając jej na coraz odważniejsze działania w obrębie swoich lędźwi.

 

Karolina otworzyła oczy i spojrzała na leżącego obok mężczyznę. O tak, będzie jej tego brakować. Na wspomnienie poprzedniej nocy na jej twarzy wymalował się szeroki uśmiech. Wyciągnęła dłoń i potargała mu włosy.

— Dzień dobry panie Rapacki — powiedziała. — Robota wzywa.

Kajetan zerknął na zegarek i jęknął.

— Chyba zaspaliśmy. Już ósma. — Z impetem wyskoczył z łóżka i pobiegł do łazienki.

Karolina zebrała swoje rzeczy, ubrała się i ruszyła do kuchni. Włączyła ekspres, by przygotować dwie mocne kawy. Po paru minutach z łazienki wyłonił się Kajetan. W przelocie złapał kubek z kawą i pobiegł do sypialni. Karolina stała i obserwowała jego zmagania z nieskrywaną przyjemnością. Był taki zabawny, kiedy się śpieszył.

— Kajetan! — zawołała. — Wychodzę. Odezwę się wieczorem.

Mężczyzna usłyszał trzask zamykanych drzwi. Karolina znikała i pojawiała się kiedy chciała. Taka już była. Szalona i wolna. Wyjeżdżała za pół roku. Kajetan nie specjalnie nad tym ubolewał. W głębi ducha nawet trochę się ucieszył. Nieprzewidywalność kobiety zaczynała mu powoli doskwierać. Oczywiście nie mógł odmówić jej innych zalet, szczególnie tych objawiających się w sypialni, ale czuł, że zaczyna się dusić.

Do warsztatu dotarł lekko spóźniony, ale obyło się bez reprymendy Staszka. Ten zawsze był na czas. Kajetan często zastanawiał się, jak on to robił? Mieszkał dalej od niego, miał małe dziecko, a mimo to, zawsze był punktualny. Stanisław Pająk to była chodząca doskonałość. Bez dwóch zdań. Mężczyzna wszedł do biura i przywitał się z Sarą. Zaraz potem do pokoju zapukał Staszek.

— Można? — zapytał, wkładając głowę między drzwi.

— Można. Co tam?

— Przychodzę z propozycją. Tylko od razu mówię, że to pomysł Kaśki, a nie mój — zaznaczył mężczyzna. — Nie chcę, żebyś mnie znowu posądzał o jakieś knowania.

Kajetan zaśmiał się na myśl o nieudolnych próbach swatania.

— No, dobrze. O co chodzi?

— Kaśka ma rodziców na Mazurach. Pamiętasz, no nie?

— Pamiętam.

— No i oni mają taki domek letniskowy nad jeziorem. I może byś z nami pojechał? Rozerwiesz się trochę. — Staszek zawahał się i spojrzał na przyjaciela.

— A kiedy jedziecie?

— W połowie sierpnia. W sumie to za dwa tygodnie będzie. Nie jedziemy na długo. Trzy, góra cztery dni. Z Heniem to trudno jeszcze na dłużej gdziekolwiek się ruszyć.

— W sumie — zamyślił się Kajetan. — Może mógłbym pojechać.

— Super! — ucieszył się Staszek. — Zaraz dzwonię do Kaśki.

Średnia ocena: 4.4  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • Raven18 8 miesięcy temu
    007, melduję się 😉
    Jakiś czas mnie nie było na opowi i widzę, że dwa rozdziały do nadrobienia.
    Ahh, a więc to tak dojdzie do spotkania Laury z Kajetanem. Już jestem ciekawy jak się rozpoznają, jak dojdzie do pierwszej rozmowy. Czekam niecierpliwie😁
  • Cicho_sza 8 miesięcy temu
    Witaj mojego wiernego Czytelnika 😉
    Wczoraj wygospodarowalam w końcu trochę czasu i podgonilam fabułę.
  • Cicho_sza 8 miesięcy temu
    Witam*
  • Dekaos Dondi 7 miesięcy temu
    Cichoszka↔Dobry "zabieg" z pierwszą częścią tekstu... i zaś "przeciwwaga... forum o kwiatkach... a później, powrót do "istoty początku"... a teraz, ma wyjechać... no i "namieszane" co pozytywem jest, rzecz jasna:)↔Pozdrawiam:)↔%😉
  • Cicho_sza 7 miesięcy temu
    Kajetan trochę się już zaciekawił L. Myślę, że takie wstawki zaciekawiają czytelnika i pojawia się w nim chęć na połączenie tych dwoje.
    Tak se to wydumalam.
  • Baba Szora 7 miesięcy temu
    No jak sie nie spotkają na tych Mazurach to juz nie wiem gdzie?! 😃
  • Cicho_sza 7 miesięcy temu
    Kochana, czytaj, a zobaczysz 😂
  • Baba Szora 7 miesięcy temu
    Ps. Swietna opowieść. Jezeli ktos Ci wytyka braki w warsztacie, to ok, mozesz nad tym popracowac, ale Twoj tekst naprawdę wciąga. Im dluzej czytam, tym bardziej chce wiedzieć, co będzie dalej.
  • Cicho_sza 7 miesięcy temu
    Historia bez smoków, a daje radę 😉
    Super, że Ci się podoba. Autorka fantasy moja czytelniczka to prawdziwy zaszczyt.
  • Baba Szora 7 miesięcy temu
    Cicho_sza 😘

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania