Ona Część 49

Obudził go chłód. Otworzył oczy i powoli rozejrzał się wokoło. W świetle dnia chata wydawała się jeszcze mniejsza. Nieduże pomieszczenie wyposażono tylko w niezbędne sprzęty. Pod oknem stał drewniany stół i dwa krzesła. Naprzeciwko znajdowała się szafa i regał zastawiony bliżej nieokreślonymi bibelotami. Na wprost kanapy pysznił się kamienny kominek, obok którego ułożono całkiem spory stos drewna na opał. Kajetan naciągnął koc i spojrzał na wtuloną w jego ramię Laurę. Wyglądała tak bezbronnie. Zeszłej nocy bezgranicznie mu zaufała. Nie wiedział, czy przyprowadzając go w to miejsce, planowała cokolwiek. Teraz nie było to ważne. Najistotniejszym był fakt, że kobieta, którą kochał przestała go odtrącać. Wpatrywał się w nią i zastanawiał, co dalej. Tej nocy wszystko się zmieniło. Liczył, że na lepsze.

 

Powoli zsunął się z kanapy. Nie chciał obudzić jeszcze śpiącej Laury. Otulił ją szczelniej kocem i podszedł do kominka. W bladym świetle świtu odnalazł zapałki i kawałki gazet. Najciszej jak tylko potrafił, rozgrzebał zwęglone kawałki drewna i ułożył na nich nowy stosik. Po paru minutach ciepły, trzaskający blask oświetlił pomieszczenie. Z kieszeni spodni wyjął telefon, by sprawdzić godzinę. Na ekranie smartfona wyświetliło się kilkanaście nieodebranych połączeń od matki i Agnieszki. Coś musiało się stać, bo przecież obydwie wiedziały, że miał wrócić dopiero następnego dnia. Zabrawszy telefon, wymknął się do maleńkiej kuchni i wybrał numer Agnieszki. Po kilku sygnałach usłyszał jej słaby głos:

— Dobrze, że w końcu odebrałeś.

— Co się stało? — szepnął do słuchawki. — Gorzej się czujesz?

— Nie — zaprzeczyła. — Stefan gorączkował całą noc. To chyba jakiś wirus.

— Mam nadzieję, że się nim nie zajmowałaś! Dla ciebie nawet katar jest niebezpieczny…

— Wiem… — westchnęła. — Twoja mama się nim opiekowała, ale ciągle dopytywał, gdzie jesteś… I płakał pół nocy, a ja nie mogłam go nawet przytulić — zaczęła szlochać. — Nie mam już siły, Kajtek.

— Aga uspokój się — polecił. — Co ze Stefkiem? Lepiej mu?

— Gorączka spadła, ale kaszle i dosłownie słania się na nogach. Kiedy będziesz?

— Postaram się jak najszybciej. Nie martw się, ok?

W tym samym momencie usłyszał za sobą hałas. Odwrócił się i zobaczył Laurę. Stała w progu owinięta kraciastym pledem. Z wyrazu jej twarzy mógł wywnioskować, że słyszała całą rozmowę. Duże, brązowe oczy wpatrywały się w niego w oczekiwaniu na wyjaśnienia.

— To twoje dziecko? — spytała cicho. — I kim jest Aga?

Kajetan podszedł do niej i ze zbolałym wyrazem twarzy, westchnął:

— Nie powinnaś tego słyszeć.

— Ale usłyszałam — odparła spokojnie. — Ty wiesz o mnie wszystko. Jeśli jest coś, o czym chcesz mi powiedzieć, to zrób to teraz.

— Stefan nie jest moim synem… — zaczął niepewnie. — Aga to moja była narzeczona.

— Nie bardzo rozumiem…

— Pamiętasz, kiedyś jechałem na pogrzeb…

— Pamiętam. I?

— To był pogrzeb jej matki. Zmarła na raka. Poznałem ciebie, myślałem, że się nam wszystko ułoży… — przerwał na chwilę. — Ale ty mnie odepchnęłaś…

Laura wróciła na kanapę, usiadła i podciągnęła kolana pod brodę. Słuchała, choć niewiele rozumiała z tej opowieści.

— I wróciłeś do niej? — spytała nieco zbyt szorstko.

— Nie! — zaprzeczył gwałtownie. — Okazało się, że Agnieszka też ma raka i to z licznymi przerzutami. Po śmierci matki została sama. Nie była w stanie opiekować się synem, więc razem z moją matką postanowiliśmy, że zamieszka w naszym rodzinnym domu.

— Anka mówiła, że często znikałeś na dłużej. Byłeś wtedy z nią?

— Zazwyczaj tak. Kiedy miała lepsze momenty i mogła zajmować się Stefkiem, wracałem w Bieszczady.

— Czy ona cię… zdradziła? — spytała po dłuższej chwili Laura. — To przez nią przeniosłeś się tutaj? Nigdy nie wspominałeś o swoim życiu sprzed przeprowadzki.

— Tak. Zdradziła mnie z moim najlepszym przyjacielem — uśmiechnął się cierpko. — Żałosne, no nie?

— Nie wiem… — zamyśliła się. — I mimo to jej pomagasz?

Kajetan usiadł na brzegu łóżka i ukrył twarz w dłoniach. Nie bardzo potrafił wytłumaczyć, dlaczego właściwie robił to wszystko. Z sentymentu za starymi, lepszymi czasami? Z poczucia obowiązku? A może z czystej, ludzkiej przyzwoitości?

— Laura… — zaczął. — Wiem, jak to wygląda. Była narzeczona, dziecko, nocne telefony…

— Nie musisz się tłumaczyć — uspokoiła. — W pewnym momencie każde z nas musiało podjąć jakąś decyzję. Nie ma co rozrywać szat. Wiem, że cała ta sytuacja między nami była z mojej winy. Myślałam, że robię dobrze…

— Mogłem o ciebie zawalczyć, a nie unosić się honorem — wyznał. — Chyba mnie to po prostu przerosło.

— Obydwoje mieliśmy swoje traumy do przepracowania. — Wzięła go za rękę i spojrzała w oczy. — Teraz będzie inaczej, prawda?

— Chciałbym, żeby tak było… — odparł, unikając jej wzroku. — To wczorajsze spotkanie mnie zaskoczyło… Myślałem, że ty i ja… że to się już nie wydarzy.

— Kajetan? — zaniepokoiła się. — Spójrz na mnie! O czym ty mówisz?

— Chodzi o Stefana, syna Agnieszki — odezwał się po dłuższej chwili. — Podjąłem pewną decyzję i muszę się z niej wywiązać.

Laura drgnęła niespokojnie. Czyżby znowu coś miało stanąć im na drodze do szczęścia?

— Jaką?

— Dwa tygodnie temu oświadczyłem się Agnieszce — oznajmił ściszonym głosem. — Zrobiliśmy to ze względu na Stefana. Jako ojczym będę mógł go łatwiej przysposobić i zostać jego prawnym opiekunem, kiedy…

— Agnieszka umrze… — dokończyła drżącym z emocji głosem. — O Boże…

Dopiero teraz podniósł wzrok i zerknął w jej stronę. Płakała.

— Nie płacz — Wziął ją w ramiona. — Nie płacz, proszę cię. Gdybym tylko wiedział…

Laura milczała. Wiedziała, że była na straconej pozycji. W tamtej chwili chciała krzyczeć, złorzeczyć na okrutny los, ale jedyne, co potrafiła uczynić, to wtulić się w jego tors i modlić o cud.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Baba Szora 5 miesięcy temu
    Hm... Chyba jej nie zrozumiałam :-) Chciala dziecka, a moze wlasnie dostać fajnego faceta z dzieckiem gratis, wiec chyba powinna się cieszyć a nie 'złorzeczyć na okrutny los' :-P Niezbadane są ścieżki rozumowania niektórych kobiet :-P
    Pozdrawiam,
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Wbrew pozorom dobrze to przyjęła i rozumie postępowanie Kajetana, ale to również oznacza, że nadal nie będą być w pełni razem. Ostatnie czego Laura by chciała to krążyć nad tym fikcyjnym małżeństwem jak sęp i czekać, aż Aga zamknie oczy. To tak po krotce, co autor miał na myśli 😂
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Cichosza↔Jak Ty to robisz, że tak to ciekawie i powtórzę, naturalnie piszesz? Aż musiałem sobie zerknąć, na końcówkę cz.47
    A więc, ta decyzja, napawała go "wszechspokojnym" przerażeniem. Zrobi to dla niej i dziecka, wiedząc... o czym by wolał mimo wszystko nie wiedzieć. Życie bywa nieprzewidywalne jak "kropla, tocząca się po dłoni"
    ''Laura wróciła na kanapę, usiadła i podciągnęła kolana pod brodę''→też znamienna scenka..
    Pozdrawiam:)↔%😂
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    DeDo, robiem co mogem, haha. Życie jest nieprzewidywalne, to prawda. Kiedy człowiek coś planuje, to zawsze wychodzi na odwrót.. ehhh, no taki ten nasz żywot do zyci 😝
  • Trzy Cztery 5 miesięcy temu
    Kajetan ma dobre serce. To, że postanowił zostać prawnym opiekunem Stefana stawia go w ładnym świetle. Aczkolwiek, gdy czytam pod koniec tej cz., jego pełne żalu słowa: "Gdybym tylko wiedział…", to zastanawiam się, jak je dokończyć. ""Gdybym tylko wiedział, że będziemy razem, Lauro, to zostawiłbym Stefanka na pastwę losu" - ?
    Co by zrobił , "Gdyby tylko wiedział"? Nie wiem...

    Czyta się dobrze, ale są momenty do sprawdzenia, przemyślenia, co jest normalne, bo pokazujesz tu surówkę. Przykłady niejasności (w moim odbiorze, oczywiście):

    - "światło dnia" pojawia się przed "bladym światłem świtu". Najpierw K. ogląda pokój w świetle dnia: "W świetle dnia chata wydawała się jeszcze mniejsza", a później, w bladym świetle świtu ledwie odnajduje zapałki: "W bladym świetle świtu odnalazł zapałki i kawałki gazet".

    - kwestia hałasu: "..usłyszał za sobą hałas. Odwrócił się i zobaczył Laurę. Stała w progu owinięta kraciastym pledem".
    Jaki hałas robi drobna istota, owinięta w koc, i stojąca nieruchomo - zapewne na bosaka?
    Daj tam może szelest? Szelest poprawianej tkaniny (koca) da się usłyszeć o świcie, w ciszy chaty. Hałas też! Ale - byłby lepszym określeniem dla... przewróconego krzesła.

    - sprawa koca. Powinnaś zaznaczyć we wcześniejszym odcinku, lub tutaj, że na kanapie leżało kilka koców. Czytam: "Kajetan naciągnął koc i spojrzał na wtuloną w jego ramię Laurę", a później, że podszedł do kominka owinięty w koc. Laura tez przyszła do kuchni otulona kocem. Można gdzieś zaznaczyć, że tych okryć było kilka. Np. w poprzedniej cz., gdy zdejmowali z siebie ubrania, mogli jednocześnie otulać się, czy zaplątywać w koce, leżące na kanapie, zsuwając je na podłogę, bliżej kominka. Bo pewnie było jeszcze trochę zimno.

    - ten moment jest niejasny:

    — To wczorajsze spotkanie mnie zaskoczyło… Myślałem, że ty i ja… że to się już nie wydarzy.

    — Kajetan? — zaniepokoiła się. — Spójrz na mnie! O czym ty mówisz?

    — Chodzi o Stefana, syna Agnieszki.

    Dziwnie wygląda reakcja Laury na słowa Kajetana. Jakby czytała mu w myślach (że coś go niepokoi). Dla mnie taka wypowiedź: "To wczorajsze spotkanie mnie zaskoczyło… Myślałem, że ty i ja… że to się już nie wydarzy" oznaczać może, że chłopak wyraża swoje zaskoczenie i swoją radość, że się "wydarzyło". A Laura od razu się niepokoi: "Spójrz na mnie! O czym ty mówisz?". Mogłaby powiedzieć, rozmarzona i wtulona: "Ale się wydarzyło...". Jej reakcja jest dla mnie zagadkowa. "Komunikat " Kajetana nie jest aż tak oczywisty.
  • Baba Szora 5 miesięcy temu
    Wszystkie Twoje uwagi są zapewne słuszne, aczkolwiek powiem szczerze, że przeciętny czytelnik taki na ten przykład ja pomija lub ignoruje tego typu niuanse. To nie powieść kryminalna, gdzie każdy gest lub dźwięk ma znaczenie dla rozwiązania zagadki :-P

    Apropos dźwiękow, koców itp uważam, że autor powinien pozostawić pewien margines dla wyobraźni czytelnika - gdy zacznie opisywać szczegółowo np ile kocy było na łóżku (bo przecież Kajetan zabrał jeden wstając to zakładamy ze nie zostawił Laury nagiej na zimnie, tylko pewnie była czyms jeszcze okryta) to się z tego zrobi męcząca detalami nudna opowiastka. Ostatecznie w tego typu utworach chyba najważniejsze są emocje i zwroty akcji :-)

    A co do reakcji Laury - dla mnie jej reakcja nie jest zagadkowa, biorąc pod uwagę, że wszystko ciągle przeszkadzało im być ze sobą i generalnie z zasady jest bohaterką 'umartwiającą się' to normalną reakcją z jej strony jest zawsze niepokój :-) I znów uważam że nie należy podawać wszystkiego czytelnikowi łopatologicznie, lepiej niech będzie odrobinę zagadkowo :-D
  • Trzy Cztery 5 miesięcy temu
    Baba Szora! :)

    Fajnie, że zareagowałaś. Ja tych swoich uwag nie wydłubywałam jakąś deserową łyżeczką, czy igłą. Po prostu, czytając, od razu zatrzymywałam się w jakimś miejscu, z pytaniem: Jak to? To był dzień, a teraz jest dopiero świt? Albo: Jaki hałas? Co tam się stało, że był hałas? To dla mnie oczywiste, że te rzeczy podane jak na dłoni, powinny być logiczne. Z kocami - masz rację. Jestem przyzwyczajona do jednego koca na mojej domowej kanapie, więc jak oni chodzili pozawijani w oddzielne koce, mogłam pomyśleć, ze warto wspomnieć o tym, że są koce, a nie koc. A jednak Kajetan poprawiał tylko jeden koc, gdy jeszcze Laura leżała wtulona w jego ramiona. To mnie zmyliło.
    Co do kolejności pór - dzień, blady świt, i co do hałasu - uważam, że mogłaby to Cichoszka poprawić. A z kocami ? Może i nie.
    Hałas to dla mnie określenie głośnego dźwięku. Jakoś go nie usłyszałam.
    Nie ma znaczenia, jaka to powieść, kryminalna, czy obyczajowa.

    Niektórzy ludzie wyobrażają sobie akcję, czytając, i wiesz... po co ma świt pojawiać się po dniu, np.?

    Nie pisałabym o tych rzeczach, gdyby Cicho_sza nie dała sygnału, że lubi takie uwagi...

    Ale już nie będę.
  • Trzy Cztery 5 miesięcy temu
    A w ogóle - dobrego, spokojnego Nowego Roku. I Cichoszce, i Tobie, Babo.
  • Baba Szora 5 miesięcy temu
    Trzy Cztery No, nie, nie zniechęcaj się moim komentarzem do Twojego komentarza. Tak tylko zareagowałam ze śmiechem, bo w pracy jeszcze siedzę i straszliwe nudy. Nie obrażaj się i pisz ile wlezie, plis. Bo bez komentarzy cały ten portal chyba nie miałby sensu :-)
    Pozdrawiam ciepło,
  • Baba Szora 5 miesięcy temu
    Na zdrowie Tobie również Trzy Cztery i wesołego Alleluja! :-D
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Moje drogie Panie 😉

    Lubię te dyskusje pod tekstem, bo to oznacza, że tekst żyje 😂 Zgadzam się z większością uwag Trzy Cztery (no może poza tymi kocami), jak słusznie zauważyłaś wrzucam tu "surówki". Nie robię tego broń Boże z braku szacunku dla czytelnika, ale z czystego masochizmu, haha. Mam to szczęście, że czyta mnie kilka mądrych osób, które mają większe pojęcie o pisaniu niż ja. Ich uwagi dużo mi dają, na przestrzeni tych wszystkich części nabrałam dużo więcej świadomości.

    Nuanse umykają, to prawda. Reakcje bohaterów są dla mnie czytelne, bo oni siedzą w mojej głowie, haha. Wiele rzeczy być może jest niedopowiedzianych, może zbyt mało czytelnych. To są drobiazgi, których ja nie byłabym w stanie wyłapać. To brak doświadczenia i wielka potrzeba trzymania się określonego stylu prowadzenia fabuły. Nie chcę się zapętlić. To chyba zrozumiałe.

    Wszystkie Wasze uwagi są bardzo przydatne. Nie obrażam się, ani nie zniechęcam. Wybujałe ego zabiło już niejeden entuzjazm.

    Kochane Dziewczyny, dziękuję, że nadal tu jesteście i walczycie razem ze mną 😊😊

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!
  • ... do szuflady 5 miesięcy temu
    Cichoniu kochana😘
    Mniej więc, właśnie tak wyobrażałam sobie rozwiązanie 'sprawy Stefanka', ale nie przewidziałam oświadczyn Kajetana... no powiem, że mały 'szoking' był.
    Czekam mysiu na cd/, który nie do końca jest taki oczywisty...
    Buziole z życzeniami DO SIEGO ROKU🥂❣️
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Od paru części to było bardzo czytelne, co się stanie ze Stefanem. Kajetan doszedł do wniosku, że Laura już z nim nie będzie, dlatego podjął taką a nie inną decyzję.
    Tobie też wszystkiego dobrego Szufi 🥰🥰
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Cichoniowa🥰↔Dedulek pyta się pięknie, kiedy złota część 🥂50🥂 będzie?
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Dedulku, Cichoszka na wyjeździe z dala od klawiatury. W poniedziałek powinno się coś objawić, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania