Ona Część 45

Laura rozłączyła się gwałtownie. Serce waliło, jakby właśnie przebiegła maraton. Gdy Adam zatrzymał auto na podwórku gospodarstwa agroturystycznego siostry, z trudem opanowała drżenie rąk. Wiedziała, że musi okiełznać emocje. Niczego nieświadomy mąż wysiadł z samochodu, wyciągnął torby z prezentami dla dzieci i usłużnie otworzył drzwi żonie.

— Kochanie, pośpiesz się — ponaglił. — Już nie mogę się doczekać, kiedy opowiemy im o naszym odzyskanym spokoju rodzinnym.

Laura obrzuciła go niechętnym spojrzeniem. Był taki cyniczny. Dosłownie pławił się w swojej wygranej.

— Nie udawaj — warknęła. — Robię to tylko dla mamy.

Adam wyszczerzył się w uśmiechu i schylił, by ją pocałować.

— Uwielbiam cię taką… waleczną. — wymruczał żonie do ucha. — Nawet nie wiesz, jak mnie to podnieca.

— Niedoczekanie — syknęła i ruszyła w kierunku domu.

 

Z bijącym sercem przeszła obok starej terenówki Kajetana. Niepewnie rozejrzała się wokół. Na tarasie nie było nikogo. Uznała, że wszyscy muszą być w środku. Na miękkich nogach podeszła do drzwi. Chwyciła klamkę, ale nim zdążyła nacisnąć, w progu stanęła zdenerwowana Anka.

— Czego on chce? — szepnęła. — Po jaką cholerę przyjechał?

Laura nie zdążyła udzielić odpowiedzi, gdyż za jej plecami pojawił się Adam.

— Kochana szwagierko — odezwał się przymilnie. — Ileż to czasu się nie widzieliśmy?

Anka, zdobywszy się na grymas, który zapewne miał być powitalnym uśmiechem, odparła:

— Adamie, jak miło, że nas odwiedziłeś. Co za niespodzianka!

— Dziś jest dzień niespodzianek, prawda kochanie? — zwrócił się do Laury. — A gdzie są nasze dzieciaczki, co?

Laura poczuła, że robi się jej niedobrze. Zaraz miała wejść do środka i skonfrontować się z Kajetanem. Przecież ich dzisiejsze spotkanie zaplanowała zupełnie inaczej. Wszystko szlag trafił!

— Zapraszam — odezwała się w końcu Anka. — Wejdziecie.

Adam ruszył przodem. Obładowany podarkami dla maluchów przecisnął się przez wąski korytarz i wszedł do pokoju gościnnego. Odstawiwszy torby, spojrzał na mężczyzn siedzących przy stole. Na twarzy Kornackiego pojawiło się zaskoczenie, ale nie tracąc rezonu, odezwał się:

— Pan Rapacki? Tutaj? A to dopiero niespodzianka!

Kajetan drgnął nieznacznie. Podniósł się powoli i podszedł do byłego pełnomocnika. Wtedy zobaczył Laurę. Stała w głębi korytarza. Na ułamek sekundy ich spojrzenia spotkały się ponad głową Adama.

— Widzi pan, panie mecenasie… — zaczął. — Jestem równie zaskoczony co pan.

Mężczyźni podali sobie dłonie. Kornacki odwrócił się w stronę przedpokoju i zawołał:

— Laurko, kochanie. Chodź do nas. Dziś rzeczywiście jest dzień samych niespodzianek!

Laura niepewnym krokiem weszła do salonu. Mąż wyciągnął do niej rękę i przygarnął do siebie. Czuła się jak bezwolna kukła, którą można przestawiać z kąta w kąt, a ona bez skargi zniesie wszystkie niedogodności. Adam oparł dłoń na biodrze żony. Był wyraźnie zadowolony z tego władczego gestu.

— Pan Rapacki był moim klientem — kontynuował. — Wygraliśmy sprawę o możliwość zbycia udziałów.

— Wiem — odezwała się cicho.

— Tak? — spytał przeciągle Adam. — Skąd?

Laura rozejrzała się w panice po pokoju. Nie oczekiwała wsparcia ze strony Kajetana, jednak ten pośpieszył z wyjaśnieniami:

— Jestem nowym właścicielem domu po dziadkach Ani i pańskiej żony. Bywam tu często. To żadna tajemnica — wyjaśnił w skrócie. — Jednak nie skojarzyłem nazwiska, stąd moje dzisiejsze zaskoczenie — skłamał.

— No proszę, jaki ten świat mały — zdumiał się i zwracając się do żony, poprosił. — Zrobisz kawkę mężowi? Wiesz, taką jak lubię.

— Oczywiście — odparła oschle i wyszła z pokoju.

 

W kuchni opadła na krzesło i ukryła twarz w dłoniach. Miała serdecznie dosyć tego dnia. Przeświadczenie o sromotnej porażce i pogrzebaniu planów na szczęście, doprowadzały ją do rozpaczy. Niedowierzanie, jakie zobaczyła w oczach Kajetana, sprawiało niemal fizyczny ból. Zapewne tak musi czuć się złapane w sidła zwierzę, które w akcie desperacji odgryza złapaną we wnyki kończynę. W efekcie i tak umrze, ale przynajmniej będąc wolne.

— Laura, o co w tym wszystkim chodzi? — Anka wyrwała ją z ponurych rozważań. — Powiedz mi, bo zaraz oszaleję!

— Postawił mi ultimatum.

— Jakie?

— Wykupił mamie dwa turnusy rehabilitacyjne w specjalistycznym, prywatnym ośrodku — odparła zrezygnowana. — W zamian ja mam wrócić do domu.

— Co za chuj! — oburzyła się siostra. — Chyba się nie zgodziłaś?

— Zgodziłam — westchnęła. — To dla mamy duża szansa. A my nie byłybyśmy w stanie zapłacić za taki turnus.

— Jezu… — jęknęła. — Nie możesz się tak poświęcać! Jak możesz wracać do tego sukinsyna?

— Ania, czasem trzeba robić rzeczy, na które nie ma się ochoty w imię wyższych celów.

— Wiem… — zgodziła się niechętnie. — A co z Kajetanem? Przecież jak wrócisz do Adama, to nie uda ci się odkręcić tej całej chorej sytuacji między wami.

— Nie wracam do Adama, tylko do domu.

— Wątpię, by Kajetan wychwycił tę subtelną różnicę — zauważyła przytomnie. — Poza tym, on też ma jakieś problemy, tam u siebie.

— Jakie?

— Nie wiem. Nie dopytywałam. Może Markowi coś więcej powiedział?

Rozmowę przerwało pojawienie się rozanielonej dziecięcej gromadki. Wszyscy ściskali w rączkach nowe zabawki. Laura krytycznie spojrzała na plastikowe, świecące badziewia. Adam nie przyłożył się do zakupów, a przecież wybór odpowiednich zabawek do wieku i percepcji dziecka to gwarancja bezpieczeństwa malucha — zganiła męża w myślach.

— Ciocia, zobacz! — zawołał Rafał. — Nowy samochodzik! Świeci i wyje!

Chłopiec zademonstrował możliwości dźwiękowe pojazdu. W całej kuchni rozległ się przeraźliwy skowyt strażackiej syreny.

— Super sprzęt — pochwaliła Laura.

— No — przytaknął Rafałek. — A wiesz, co my mamy? — Nagle zmienił temat.

— Co takiego?

— Małego konika! — oznajmiła Sonia. — Taki tyci tyci. Chodź — pociągnęła Laurę za rękę. — Pokażemy ci.

— Weźcie wujka Kajetana — podpowiedziała przebiegle Anka. — On na pewno też chętnie zobaczy.

Laura obrzuciła ją pełnym wdzięczności spojrzeniem. Młodsza siostra uśmiechnęła się szelmowsko i szepnęła:

— Trzymam kciuki. Adama biorę na siebie.

 

Bliźnięta pobiegły przodem. Oderwany od rozmowy z mężczyznami Kajetan również podążał za podekscytowaną dwójką. Szedł kilka kroków za nią. Przez cienki materiał bluzki niemal czuła jego oskarżycielski wzrok. Mózg pracował na zwiększonych obrotach, by okiełznać kłębowisko splątanych myśli, ale szło nie najlepiej. Laura z przerażeniem odkryła, że nie miała planu. Nie wiedziała, co zrobić, jak się zachować i w zasadzie jedyne, czego była pewna to fakt, że sobie nie poradzi. Kajetan nie ułatwiał. Milczał przez całą drogę do stajni.

— O! Tu jest — wskazał Rafał. — Popatrz wujek, jaki jest malutki.

W ostatnim boksie brykał mały źrebak. Pałętał się wokół długich nóg gniadej klaczy. Wielkie, brązowe oczy łypały na prawo i lewo z zaciekawieniem obserwując przybyszów. Momentami jeszcze chwiał się na patyczkowatych kończynach, ale wyglądał na okaz zdrowia.

— Śliczny — odezwała się Laura. — Nadaliście mu już jakieś imię?

— Jeszcze nie — zasmuciła się Sonia. — Żadne się nam nie podoba.

— To faktycznie ciężka sprawa — włączył się do rozmowy Kajetan. — Na pewno coś wymyślicie.

 

Dzieciaki pokręciły się po stajni i wybiegły na podwórko. Laura stała oparta o drewniane wejście do boksu. Obserwowała, jak nieporadny maluch próbuje skubać siano.

— Wróciłaś do niego? — spytał lodowatym tonem.

Odwróciła się i natrafiła na zimny, niemal obojętny wzrok Kajetana.

— Nie — odparła cicho. — Nie wróciłam.

— Wygląda to całkiem inaczej. Adam mówi, że wracacie do waszego domu — stwierdził, kładąc szczególny nacisk na słowo „waszego”. — Zaskakujesz mnie. Rzeczywiście, dziś dzień samych niespodzianek — ironizował.

Laura podeszła bliżej i spojrzała mu w oczy. Nie odsunął się, ale wyglądał na odległego i niedostępnego.

— Wiem, że masz do mnie żal… — zaczęła. — I wcale się nie dziwię. Zachowałam się jak największa kretynka. Adam mnie zaskoczył. Nie wiedziałam, że przyjedzie…

— Po co mi to mówisz? — przerwał gwałtownie. — Już raz dałem się nabrać na twoje gładkie słówka. Łatwo ci to przychodzi, wiesz?

— To nie tak! — krzyknęła. — To wszystko nie tak. Bałam się.

— Czego się bałaś? — wrzasnął wzburzony. — Mnie czy siebie? A może nas?

— Odepchnęłam cię, bo nie chciałam, żebyś kiedyś żałował, że związałeś się z wybrakowaną kobietą! — odparła rozpaczliwym tonem. — Nie dałabym rady… Drugi raz nie dałabym sobie z tym rady.

— Z czym? — spytał nieco łagodniej.

Laura podniosła na niego szkliste oczy. Wóz albo przewóz — postanowiła zaryzykować.

— Z poczuciem, że znowu kochałam na próżno!

Kajetan wpatrywał się w nią w milczeniu. Usiłował wyłuskać sens jej słów.

— Co ty mi próbujesz powiedzieć? — spytał zdezorientowany. — Nie rozumiem.

— Planowałam dziś do ciebie jechać. Wyjaśnić ci wszystko — opowiadała rozgorączkowana. — Ale zjawił się Adam, a potem zadzwoniła Anka, że ty też tu jesteś. Chyba całe piekło sprzysięgło się przeciwko mnie — przerwała, łapiąc oddech. — To wszystko jest jak zły sen!

— Laura… — zaczął. — Nie wiem…

— Proszę, nie przerywaj mi — poprosiła. — Może już nigdy nie będę tak odważna, jak teraz.

— Poczekaj — wszedł jej w słowo. — Nie mów niczego, czego nie będziesz mogła zrealizować. Wiem o turnusie. Domyślam się, że Adam postawił ci jakieś ultimatum. To nie jest moja sprawa.

— Ale…

Kajetan wyciągnął dłoń i pogładził ją po rozpalonym policzku.

— Doceniam, że chciałaś wszystko wyjaśnić — powiedział. — Mnie też to było potrzebne. Teraz każde z nas może wrócić tam, gdzie jego miejsce.

Laura nie była w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa. Wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. To już? Koniec?

— Muszę już iść — odezwał się po chwili. — Pożegnaj ode mnie wszystkich.

Obserwowała, jak oddala się w kierunku wyjścia. Jednak nim opuścił stajnie, odwrócił się i odezwał:

— Nigdy bym cię nie zostawił. Nigdy.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • Narrator pół roku temu
    Wykończ facetów, bo to żałosne typy. Daj władzę kobietom, niech sobie pofolgują!

    Ile odcinków planujesz?
  • Cicho_sza pół roku temu
    Dać władzę kobietom? Bardzo kusząca propozycja :)
    Chciałbyś, żebym już skończyła i wstydu oszczędziła ? xD
    Z rozpiski fabuły tak mniej więcej jeszcze z dychę i Fin
  • Narrator pół roku temu
    Cicho_sza
    Z chęcią bym przeczytał czysto żeński odcinek, coś w rodzaju ladies night out :)
  • Cicho_sza pół roku temu
    Narrator Haha, jest to bardzo ciekawa koncepcja... I nawet mogłaby być zrealizowana :P
    Napiszę, specjalnie dla Ciebie :P
  • Cicho_sza pół roku temu
    Narrator one night stand included? xD
  • Narrator pół roku temu
    Cicho_sza
    One night stand (przygoda na jedną noc) to szczególnie interesujący przypadek. Jest ważna dla kobiety, która czuje się niepewnie, uważa się za niespełnioną, szuka przeżyć mogących ją wzbogacić... Nie powinnaś tego odmawiać swoim bohaterkom :)
  • Cicho_sza pół roku temu
    Narrator oczywiście wszystko co piszesz jest jak najbardziej w punkt. Przygoda z nieznajomym czasem może zdziałać cuda jeśli chodzi o pobudzenie przygaszonej kobiecości. To materiał na wiele ciekawych tekstów. Może popełnię takie opowiadanko, bo ONS za pierona nie klei mi się do mojej fabuły, haha.
  • Baba Szora pół roku temu
    Czytałam z zapartym tchem! Chcę więcej!!! :-D
  • Cicho_sza pół roku temu
    Szoruniu, to jest ostatni odcinek prze świętami. Nie utargam więcej. Czasu mało, a liter dużo. No i taka to robota xD
  • Baba Szora pół roku temu
    Cicho_sza To zostaje uzbroić się w cierpliwość :-) Świetnie Ci wychodzi konstruowanie tej historii i czyta się ją z ogromną przyjemnością - mówię to już po raz chyba setny i zapewne nudnie się powtarzam, ale należy się pochwała jak nic! ;-*
    Pozdrawiam ciepło!
  • Dekaos Dondi pół roku temu
    Cichonka😂↔Poziom zachowany. Jak najbardziej. A nawet tendencja, jakby jeszcze bardziej zwyżkowa, teraz już.
    Film byłby z tego, że: ho ho. Jeno reżyser musiałby być, odpowiedni, a nie jakaś stara pierdoła, bez wyobraźni, co i jak:))
    Oczywiście śledzić będę nadal😂→Pozdrawiam:)↔%
  • Cicho_sza pół roku temu
    DeDosku, nie wiem, czy zwyżkowa, ale bawi mnie to nadal. Robię teraz świąteczną przerwę, a potem wracam i czekamy na grand finale 😂
  • Trzy Cztery pół roku temu
    Cicho_sza, tylko nie rozmyślaj po nocach w czasie świąt nad losami swoich bohaterów! Zapomnij o nich na kilka dni, a wtedy, po świętach, wreszcie im się może ułoży... :)
  • Cicho_sza pół roku temu
    Będzie to trudne, bo od przeszło dwóch miesięcy są ze mną nieustannie 😂😂
    Jednak, odpoczynek dobrze mi zrobi. Mnie i moim bohaterom 😆
  • ... do szuflady pół roku temu
    Cichoniu🤗
    No tak, 'dosmaczanie pasztetu', wychodzi Ci rewelacyjnie... tak to w życiu bywa.
    I znowu przypomniała mi się Twoje 'chłostanie mnie' 😂😂😂.

    "— Nigdy bym cię nie zostawił. Nigdy."
    I co tu dziwić się zakochanej/okaleczonej/ kobiecie... 'na pęczki' jest takich kobiet, które 'na gorąco' pomyślą = obiecuje Pan kożuch... ciepłe jego słowo.
    Czeeekam na c. d.

    Buziole, jak serce bawole🤗
  • ... do szuflady pół roku temu
    *przypomniało
  • Cicho_sza pół roku temu
    Szufi, mam przerwę świąteczną w pisaniu. Za radą Trzy Cztery robię urlop od tworzenia 😂
    Wiesz, że nawet mnie jest trochę szkoda tych moich bohaterów. Niestety, jesli się jest w historii codziennie od paru miesięcy to ciężko tak odciąć się od razu 😂
    Po świętach wracam i jedziemy dalej, także na ciąg dalszy napewno się doczekasz 😊

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania