Ona Część 28

Kolejna nieprzespana noc. Kolejny niewnoszący niczego dobrego dzień. Kolejny spędzony na gapieniu się w sufit miesiąc. Stary zegar w holu wybijał kolejne godziny. Miarowe tykanie wskazówek roznosiło się echem po całym, pustym domu. Jak na złość czas wcale się nie zatrzymał, ale swoim zwyczajem płynął swobodnie do przodu, przynosząc zmiany w przyrodzie. Dłuższe i cieplejsze dni zaglądały w okna sypialni Laury z coraz większą determinacją. Promienie wiosennego słońca odważniej przebijały się przez grube kotary rysując na podłodze figlarne światło cienie. Kobieta czasem przyglądała się grze kolorów na dywanie. Przeskakiwały i goniły się po beżowym chodniku, raz w prawo raz w lewo. Niekiedy znikały, by znów pojawić się przywołane mocniejszą wiązką światła. Laura wróciła na rehabilitację. Nie miała już siły wysłuchiwać utyskiwań Zyty. Z czasem przyznała przyjaciółce rację, że wyjścia do ludzi dobrze jej robiły. Musiała się wykąpać, ubrać, wsiąść do samochodu i pojechać na drugi koniec miasta. Podświadomość podpowiadała jej, że czas zakończyć okres żałoby. Zdawała sobie sprawę, że niszczy tę maleńką cząstkę siebie, która jeszcze chciała żyć. Powolny proces, który rozpoczął się od początkowo niechcianych wizyt w gabinecie fizjoterapeuty, nabrał rozpędu. Z dnia na dzień Laura odzyskiwała siły, ale nadal czuła się wyczerpana emocjonalnie. Wydarzenia ostatnich miesięcy odcisnęły na niej ogromne piętno. Niekiedy patrząc w lustro, zastanawiała się, kogo w nim widzi. Mizerną imitację samej siebie? Naiwniaczkę? Kogoś, kto nie potrafił zawalczyć o swoje szczęście? Złe myśli krążyły nad jej głową jak wygłodniałe sępy, podsuwając coraz bardziej przygnębiające wizje przyszłości. Jak sobie poradzi? Bez pracy? Bez pieniędzy? Była zbyt dumna, by prosić Adama o wsparcie. Utrzymanie domu sporo kosztowało, a ona do tej pory korzystała z ich wspólnego konta. Adam nie zablokował jej dostępu do środków finansowych, ale nie chciała z nich korzystać w nadmiarze. Przychodził do domu co jakiś czas. Chciał rozmawiać, ale Laura nie miała na to siły. Sam dźwięk jego głosu sprawiał, że zalewała się łzami. Tak bardzo pragnęła go nienawidzić. Wymazać z pamięci i zacząć żyć dla siebie, a nie dla wizji czegoś, co kiedyś nazywała swoim życiem. Pewnego popołudnia wracając z rehabilitacji, zajrzała do znajomego fryzjera. Kasztanowe pukle po miesiącach zaniedbywania prezentowały się jak obraz nędzy i rozpaczy. Okazało się, że zwolnił się termin na strzyżenie, bo klientka nie dotarła na umówioną godzinę. Laura z radością przyjęła ten dar od losu i usiadła na fotelu.

— To, co robimy? — zapytał fryzjer. — Podcinamy tak jak zwykle?

— Nie. Ścinamy. Na krótko.

— Tak całkiem krótko? — zdumiał się mężczyzna.

— Tak. O widzi pan tak jak na tym zdjęciu. — Laura pokazała fryzjerowi zdjęcie w telefonie.

— Odważnie. To naprawdę bardzo krótka fryzura. Nie szkoda pani tych włosów?

— Nie. To tylko włosy. Odrosną. Niech pan tnie.

Po dwóch godzinach Laura wyszła z salonu w całkiem nowej odsłonie. Króciutka fryzura podkreślała smukłą szyję i wydatne kości policzkowe. Była z siebie dumna. Po raz pierwszy od miesięcy poczuła, że wszystko jeszcze może się ułożyć. W drodze powrotnej włączyła radio i nuciła pod nosem. Co jakiś czas zerkała w lusterko, by z satysfakcją uznać, że wyglądała rewelacyjnie. Skręcając w swoją uliczkę, od razu dostrzegła samochód Adama. Czekał na nią przed domem. Zaparkowała na podjeździe. Zebrała wszystkie siły i wysiadła z auta.

— Cześć — rzuciła oschle.

— Cześć. Ścięłaś włosy. Pięknie wyglądasz. — Adam podszedł, żeby się przywitać, ale Laura ominęła go i ruszyła do drzwi.

— Przyjechałem porozmawiać.

— To dobrze się składa. Też chciałabym porozmawiać. Zapraszam.

Zdumiony Adam podążył za żoną i wszedł do środka. Usiadł w salonie. Dobrze było znów być w domu. Laura zajęła fotel naprzeciwko. Przyglądała mu się w milczeniu. Adam zaklął w myślach. W tej nowej fryzurze wyglądała jak milion dolarów. Gdyby tylko nie była tak uparta…

— Nie zaproponujesz mi niczego do picia?

— Nie. Chcę to mieć już za sobą. Chciałabym porozmawiać o rozwodzie.

— O rozwodzie?

— Tak. To oczywiste w naszej sytuacji. Nie chcę i nie mogę dłużej z tobą być.

— Kochanie, ale ja nie zamierzam się z tobą rozwodzić. Poza tym wygoniłaś mnie z naszego domu. Ja pokornie zniosłem karę, a teraz możemy już o wszystkim zapomnieć i żyć jak dawniej. — Adam rozparł się wygodnie na sofie i spojrzał prowokacyjnie na żonę.

— Karę? — Laura krzyknęła oburzona. — Karę? To nie była żadna kara. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Jesteś kłamcą i hipokrytą! Zwodziłeś mnie tyle lat! Dosyć tego.

— Laura, uspokój się. Pomyśl na spokojnie. Gdzie ci będzie lepiej? Masz piękny dom, pieniądze, ogród, który uwielbiasz. Chcesz to wszystko stracić?

— Nie dbam o to! Oszukałeś mnie. To przez ciebie miałam ten wypadek i teraz… — Laura wybuchła płaczem.

— Przeze mnie? Ja ci kazałem pod samochód włazić? Ciągle tylko ty i ty. A pomyślałaś o mnie? Ciągle tylko dziecko i dziecko. Rzygać mi się chciało od tego! Do łóżka wchodziłaś tylko po to, żeby w ciąże zajść.

— Nieprawda!

— Prawda! Nie chciałaś brać tabletek. Więc po twoim poronieniu sam zrobiłem zabieg. Nie chciałem przechodzić twoich kolejnych załamań, tych histerii. Po prostu nie! Nie byłbym dobrym ojcem. Wiem to i już. Myślałem, że z czasem ci przejdzie, ale robiłaś się coraz bardziej nachalna…

Laura wpatrywała się w męża oczami wielkimi jak spodki. Powoli wszystkie elementy układanki zaczęły łączyć się w całość. Napady złości, kłótnie, które skutecznie powstrzymywały ją od alkowy męża. I cudowna lipcowa przemiana, kiedy dowiedział się, że zabieg dał mu całkowitą niepłodność. Poczuła zawrót głowy, dziwną słabość, a później ciemność. Obudziło ją intensywne klepanie po twarzy. Nadludzkim wysiłkiem otworzyła ciężkie powieki. Tuż nad sobą ujrzała zaniepokojone niebieskie oczy. Adam — przypomniała sobie niechętnie.

— Laura! Słyszysz mnie? Zemdlałaś!

— Mhm…

— Wyglądasz jak trup. Serio, ale mnie przestraszyłaś.

— Dzięki. Zawsze byłeś mistrzem komplementów — uśmiechnęła się blado.

— Wiem, wiem… Nie zostawiaj mnie… Zrobię wszystko… Przecież ty teraz też…

Laura spojrzała na męża. W jego oczach dostrzegła coś, czego nigdy wcześniej nie widziała. Strach? Determinację? Tego nie była pewna, ale było jej go żal. Chyba nawet mu współczuła.

— Adam… Może masz rację, że zbyt mocno skoncentrowałam się na dziecku, ale nie powinieneś mnie okłamywać w ten sposób. To było egoistyczne i wstrętne. Dawałeś mi fałszywe nadzieje. Nie wiem, czy będę w stanie ci zaufać…

— Rozumiem. Dam ci czas. Nie chcę rozwodu. Pamiętaj o tym.

— Właśnie. A może choć raz zrobimy coś, czego ja chcę. Idź już, chyba nie dojdziemy do porozumienia.

— Jak chcesz. — Adam wstał z sofy i ruszył w kierunku wyjścia.

Kolejne dni nie przyniosły rozstrzygnięcia. Adam upierał się przy swoim i nie wyrażał zgody na rozwód. Laura powoli zaczynała się łamać i coraz częściej zastanawiała się, czy nie powinna wrócić do męża. Stare metody dobrze na nią działały. Z tą różnicą, że teraz była ich świadoma. Pod koniec marca postanowiła, że nadszedł czas, by wykonać kolejny krok — odwiedzić ogród. Wyszła na taras i udała się do szopy na końcu ogrodu. Wyciągnęła grabie i sekator. Z nieskrywaną radością grabiła trawnik i oczyszczała rabaty. Z każdym pociągnięciem plastikowych grabi czuła, że wracała na właściwe miejsce. Z ferworu prac wyrwał ją telefon. Na wyświetlaczu widniał numer Ani. Zdjąwszy rękawice, sięgnęła po aparat leżący na stoliku.

— Halo?

— Cześć. Mama miała wylew. Musisz przyjechać.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Piecuszek pół roku temu
    O rany. Oby się nie dała zmanipulować Adamowi.
    Pomyśleć, że już zaczęła wychodzić na prostą, a tu choroba mamy. Można się pochlastać. 😪
  • Cicho_sza pół roku temu
    To prawda. Adam stosuje stare sztuczki, ale Laura jest silniejsza o wiedzę, której wcześniej nie miała. Może będzie w stanie pójść do przodu. Choroba mamy trochę zmieni perspektywę... Dzięki za odwiedziny. Piecuszkowa Pani jak zwykle na posterunku 😁
    Serdeczności
  • Piecuszek pół roku temu
    Cicho_sza
    Podoba się, to się czyta 😉
    A Twojej "Onej" jestem wierną czytelniczką.
  • ... do szuflady pół roku temu
    DZzPnP🤗
    Rasowa baba z Twojej bohaterki = zmiana wizerunku/po przejściach - na pewno jest pomocna. W przeszłości zrobiłam to samo, choć w zupełnie innym wymiarze... poszłam w tatuaże i kolczyki😂
    Cholera, no nie wiem czy nie zaczynam zahaczać o jakiś mały infantylizm, bo rozwój wypadków - zaczynam przeżywać... jak mrówka okres😂
    No, mężunio jest po prostu 'na totalną zgubkę'.
    Hmmm, teraz pewnie dojdzie do niewinnego spotkania z Kajetanem... (?)

    Pozdrówka
    Cichoniu, skasowałam niechcący link do Twojego awatara i nie pamiętam gdzie mi go zapodałaś.
    Gdybyś mogła raz jeszcze - byłabym baaardzo wdzięczna😘
  • Cicho_sza pół roku temu
    https://pieknoumyslu.com/oprawca-psychiczny-piec-cech/

    Bardzo proszę 😉
    Oo super, ja też mam tatuaż, póki co jeden, ale ważny jak diabli. A włosy obcinam zawsze przy zmianach, to Laura ma chyba po mnie 😁
    Szufi, super, że Cię wciąga... Dobrze myślisz, że dojdzie do spotkania..
  • ... do szuflady pół roku temu
    Cichoniu... 😘za linka
    Moje też są ważne/jak całe piekło😂😂😂
  • Trzy Cztery pół roku temu
    Też kiedyś ścięłam włosy na bardzo krótko, i też wiązało się to ze zmianą, jaką postanowiłam wprowadzić w swoim życiu. Nowe życie, nowa ja. Spojrzenie w lustro od tej pory ma wspierać i dodawać sił.
  • Cicho_sza pół roku temu
    Myślę, że taki zabieg to dobry sposób. Zbawiennie wpływa na kobiecą głowę 😉
  • Baba Szora 5 miesięcy temu
    Ok. W tym odcinku troche mi nie zatrybilo. Wolalam jak Adam byl bezdusznym adwokacina, a tutaj chce powrotu i zemdlenia sie przestraszył. Nie oczekiwalam po nim ludzkich odruchow...😜
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    Adam potrafi być miły, gdy czegoś chce. Wie, co działa na Laurę. Przez wszystkie lata to działało, ale już nie..
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Cichonia↔I znowu ciekawy opis na początku:)↔I niby idzie, ku lepszemu, ale jeno w pewnym sensie, bo w innych, to jeszcze nie wiadomo. Oby pozostała Niezłomną, w tym wszystkim. No i jeszcze→wiadomość...
    Tym razem, to zdanie wybrałem:
    ''Kobieta czasem przyglądała się grze kolorów na dywanie. Przeskakiwały i goniły się po beżowym chodniku, raz w prawo raz w lewo. Niekiedy znikały, by znów pojawić się przywołane mocniejszą wiązką światła''.
    Pozdrawiam:)↔%
    P.S↔"Niezłomna"→Jedna z książek D
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    DD, u mnie to tak wszystko się dzieje... Hmm... nieśpiesznie.
    Super, że znajdujesz takie zdania, które przemawiają do Twojej fantastycznej wyobraźni, choć to zaś ino obyczajówka 😝

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania