Ona Część 21

Dochodziła szósta rano, gdy Kajetan z trudem podniósł się z łóżka. Całą poprzednią noc spędził na rozmowach z L. Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w nocne wymiany myśli, choć Kajetan tak naprawdę nadal niewiele o niej wiedział. Właściwie nie spostrzegł, kiedy sporadyczne „roślinne” wiadomości przerodziły się w regularną korespondencję. L. miała w sobie jakąś tajemnicę, której był bardzo ciekawy. Śmiała się z jego żartów i sama potrafiła je opowiadać. Miał wrażenie, jakby znał ją od zawsze, a przecież była tylko nieznajomą z Internetu. Kajetan z trudem powstrzymywał się przed zadawaniem osobistych pytań. Stwierdził, że zadowoli się tym, co sama będzie chciała mu powiedzieć. Ona też nie wypytywała. Trzymała dystans, choć momentami odkrywała się nieznacznie. Jednak zaraz potem zmieniała temat na zupełnie neutralny i rozmowa schodziła na inne tory. Nie chciał jej spłoszyć, bo choć rozum podpowiadał, że takie znajomości są przelotne i na chwilę, to robił wszystko, by utrzymać jej zainteresowanie jak najdłużej. Czasem znikała bez słowa na kilka dni, ale później pojawiała się i znów toczyli rozmowy po świt.

Kajetan zdawał sobie sprawę, że L. to jedynie odskocznia od rzeczywistości, przyjemna, ale jednak tylko odskocznia. Jego realne życie kręciło się wokół pracy oraz coraz rzadszych spotkań z Karoliną. W pewnym momencie zauważył, że Karola nie odwiedzała go już tak często. Kiedy do niej dzwonił, nadal była dla niego miła i bezwstydnie flirtowała, ale nie proponowała spotkań. Nie zmartwił się tym specjalnie, choć intrygowała go ta nagła zmiana frontu. Nie musiał długo czekać na odpowiedź. Pewnego dnia Karolina zadzwoniła i z rozbrajającą szczerością oświadczyła:

— Zakochałam się.

— O! Gratuluję.

— Nie możemy się już spotykać. Janis jest bardzo zazdrosny.

— Janis?

— Tak. Janis jest Grekiem, poznałam go na urlopie. Świata poza mną nie widzi. Przeprowadzam się na Korfu!

— A Teneryfa?

— To już nieaktualne. Teraz tylko on się liczy. Wybacz Kajetan, ale miłość nie wybiega. Pa!

To była właśnie cała Karolina. Brała z życia pełnymi garściami. Nie mógł mieć jej tego za złe. Formalnie nic ich nie łączyło. Szczerze mówiąc, to ucieszył się z tej wiadomości. Z tego, co wiedział, greccy mężczyźni słynną z przywiązania do tradycyjnych wartości, co bez wątpienia, nie było domeną Karoliny. Trafiła kosa na kamień — pomyślał wtedy.

W warsztacie od rana był spory ruch. Telefony na recepcji dzwoniły bez przerwy. Sara ledwie nadążała z zapisywaniem klientów na darmowy przegląd układu hamulcowego. Od tygodnia powadzili akcję promocyjną dla stałych klientów. Mechanicy sprawdzali stan okładzin, tarcz, amortyzatorów oraz poziom płynu hamulcowego. W razie wykrycia potencjalnych nieprawidłowości warsztat Kajetana i Staszka podejmował się naprawy z pięćdziesięcioprocentowym rabatem. Zainteresowanie było spore, więc koszty promocji nie odbijały się zbytnio na budżecie firmy. W biurze Kajetan przeglądał oferty nowych wyważarek do samochodów osobowych. Zbliżała się zima, a wyważarka z warsztatu na Cichej, aż prosiła się o wymianę. Analizował parametry i porównywał ceny, gdy do pokoju zaglądnął Staszek.

— Masz chwilę?

— Mam. Co się dzieje?

— Mówiłeś, że wybierasz się dziś do matki. Pamiętasz, jak wspominałem ci o warsztacie w Wołaniu?

— Pamiętam. To ten gość, który chciał wejść z nami w spółkę, tak?

— Tak. Wtedy go odrzuciliśmy, bo warsztat był w kiepskiej kondycji, ale teraz podobno coś zmodernizował, znalazł inwestora. Dzwonił do mnie wczoraj z propozycją. Umówiłem się z nim na dzisiaj, ale Kaśka zadzwoniła, że Heniek gorączkuje. Może mógłbyś pojechać? To gdzieś niedaleko twoich rodzinnych stron.

— Faktycznie. Nie ma sprawy. Wyślij mi dokładny adres.

— Zaraz podeślę smsem.

Po południu Kajetan ruszył w kierunku rodzinnego miasteczka. Po drodze odwiedził warsztat w Wołaniu. Po dokładnych oględzinach miejsca i rozmowie z właścicielem uznał, że propozycja jest godna rozważenia. Warsztat prezentował się znacznie lepiej. Doposażona i zmodernizowana hala dawała duże nadzieje na dobry biznes. Pożegnawszy się z potencjalnym wspólnikiem, Kajetan skierował się do domu. Po kilkunastu minutach zaparkował na podwórku. Z nieskrywaną radością spostrzegł, że teren wokół domu nie przypomina już leja po wybuchu bomby. Prace ziemne prawie się zakończyły i robotnicy zajęci byli formowaniem klombów i rabat. Wchodząc po schodach, usłyszał szczebiotanie matki.

— A kto to tak ładnie zjadł ciasteczko?

Przystanął w pół kroku i z wahaniem zaglądnął do środka. W salonie na podłodze na rozłożonym kocu siedział około roczny chłopiec. Czupryna jasnych włosów podskakiwała przy każdym nieporadnym ruchu. Gdy stanął w drzwiach, chłopiec odwrócił się i popatrzył na niego oczami swojej matki. Bożena Rapacka podążyła za jego wzrokiem i napotkała zdumione spojrzenie syna.

— To nie tak jak myślisz! — zerwała się na równe nogi gotowa do obrony. Po skręconej kostce nie było już śladu. — Agnieszka poprosiła mnie, czy nie mogłabym się nim zająć. Jej matka jest w szpitalu, a wiesz, że ona nie ma nikogo. Stefanek mi przecież w niczym nie przeszkadza. Zobacz, jaki jest słodki. Cała mamusia.

— Przecież nic nie mówię — westchnął. — Już dawno straciłem nadzieję, że zerwiesz z nią kontakt.

Matka spojrzała na niego smutno. W głębi duszy żałowała, że Stefanek to nie jej wnuk. Nie miała jednak na to żadnego wpływu. A szkoda, bo gdyby to od niej zależało, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej.

— Zrobię ci kawę. Mam ciasto z jagodami, chcesz?

— Chętnie. Tylko zaraz, gdzie ty …

Zanim skończył, matka podreptała do kuchni, zostawiając go sam na sam z malcem. Chłopiec spoglądał na niego z zaciekawieniem. Próbując dosięgnąć leżącej zbyt daleko zabawki, stracił równowagę i opadł ciężko na brzuszek. Kajetan instynktownie doskoczył do brzdąca, ale ten zdawał się nie przejmować nagłym upadkiem i radośnie złapał zdobycz w pulchne rączki.

— Młody, nie strasz mnie. Prawie zawału dostałem. — Kajetan usiadł obok niego na dywanie. — Nie myślałem, że przyjdzie mi niańczyć dziecko Agi — powiedział do siebie.

Z kuchni dobiegały odgłosy krzątającej się matki. Z ulgą przyjął jej powrót. Już miał oddalić się w jakieś bezpieczne miejsce, gdy do salonu wszedł jeden z robotników.

— Pani Bożeno. Gdzie ma być ta największa rabata? Podobno zmieniła pani coś na planie.

— A tak. Po konsultacji z projektantem doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie zrobić ją na środku, a nie jak było na planie, od zachodu. Zaraz panu pokażę.

— Mamo…

— Co mamo? Przecież cię nie zje. Zaraz wracam.

I tak znowu został sam ze Stefanem. Chłopiec całkiem sprawnie przemieszczał się na czworakach. Po chwili już był w drugim końcu salonu. Zatoczył koło i wrócił na koc. Nagle zrobił się niespokojny, wskazywał na coś małym paluszkiem, podskakując i wiercąc się na boki. Kajetan podążył wzrokiem, we wskazywane przez malca miejsce. Na stoliku stał niebieski kubeczek.

— Chcesz pić?

Podał mu plastikowy niekapek. Chłopiec złapał go w dwie rączki i zaczął łapczywie pić. Jednak po chwili Kajetan dostrzegł, że zamiast do buzi dziecka, większość soku wylała się na sweterek malucha.

— No pięknie. Aleś się chłopie załatwił. Teraz trzeba cię przebrać.

Rozglądnął się po salonie i dostrzegł granatową torbę, z której wystawały zabawki i pieluchy.

— Zobaczmy, czy mama spakowała coś na przebranie.

W torbie znajdowały się dwie koszulki i spodnie. Kajetan podniósł ostrożnie malca i nieporadnie zaczął rozpinać maleńkie guziczki. Stefanek wił się jak piskorz. Ledwie mógł go utrzymać. Kiedy po długim boju w końcu rozebrał malca, położył go na kocu i zabrał się za zakładanie suchego ubranka. Brzdąc nie dawał za wygraną i wykorzystując chwilę nieuwagi opiekuna, sprawnym ruchem obrócił się na brzuszek. Kajetan sapnął zniecierpliwiony i już miał się poddać, gdy nagle pewien szczegół w fizjonomii chłopca przykuł jego uwagę. Poczuł, jak oblewa go fala gorąca. To niemożliwe. Nie on. Rozbawiony Stefanek spojrzał na niego i gaworząc pod nosem, ruszył w kierunku kolorowej grzechotki. Kajetan przyglądał się mu w osłupieniu. Powoli docierała do niego druzgocąca prawda.

— Chyba mam do pogadania z twoim tatusiem.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (18)

  • Wertyt pół roku temu
    Nooo... rośnie napięcie... Co prawda obce mi są babskie intrygi, ale jest tu jeszcze COŚ. Poczekam.
  • Cicho_sza pół roku temu
    Dzięki za odwiedziny. Czyżbyś orientował się w całości? 😉
  • Wertyt pół roku temu
    Dotychczasowej? Oczywiście!
    Pozdrawiam:)
  • Piecuszek pół roku temu
    Wow, ale zaciekawiłaś 😉
  • Cicho_sza pół roku temu
    Robię co mogę 😂
  • ... do szuflady pół roku temu
    DZzPnP🤗
    Czytam od początku,/choć spóźniona okrutnie wprost/... bardzo żałuję, że nie 'wpisywałam się do sztambucha' po każdej odsłonie, a teraz cofanie i wpisywanie jakiegokolwiek komentarza - byłoby bezsensownym/niepoważnym zabiegiem = tyle - słowem usprawiedliwienia🙂
    Zaciekawiasz coraz bardziej... ciekawa jestem czy dobrze kombinuję...
    Pozdrówka
  • Cicho_sza pół roku temu
    Super, że wpadłaś i tutaj. Cieszę się, że ciekawi Cię moja historia. Zamysł jest taki, żeby czytelnik sam trochę poskładał w całość elementy, które pojawiają się w poprzednich częściach.
  • Raven18 pół roku temu
    Nie pamiętam w której części, ale gdzieś był fragment o znamieniu, które jest przekazywane z pokolenia na pokolenie w rodzinie Pająków. Prawdopodobnie, właśnie to zobaczył Kajtek, czyli ojcem musi być Staszek. Niezły kolega...
  • Piecuszek pół roku temu
    W części siedemnastej ;)
    Będzie się działo...
  • Raven18 pół roku temu
    Piecuszek O właśnie, dziękuję :D
  • Cicho_sza pół roku temu
    Kajetanowi to ciągle wiatr w oczy 😂
  • rozwiazanie pół roku temu
    Szkoda że Karola nie jest na radarze, ale akcja ciekawa....:)
  • Cicho_sza pół roku temu
    Karola wyjeżdża za wielką miłością, ale może wróci... Kto wie
  • Trzy Cztery pół roku temu
    Cicho_sza, tak dobrze znasz się na mechanice samochodowej, że ho ho! I widać też doświadczenie z malutkimi dziećmi. Dobre obserwacje, dobre opisy. Wszystko jest wiarygodne i nie "po łebkach".

    (Tak przypuszczałam, że to Stasiek będzie tatą Stefanka. Myślę też, że między Agą i Staśkiem nie było romansu, a doszło do jednego pojedynczego "numeru". Ciekawe, czy sprawdzi się druga część mojej wcześniejszej "prognozy").
  • Cicho_sza pół roku temu
    Bardzo się staram, żeby informacje, które tu zawieram były wiarygodne dla czytelnika i przede wszystkim wyglądały naturalnie w ciągu opowieści. Nie ukrywam, że research też odgrywa tu sporą rolę 😂
    Cieszę się, że jako moja Czytelniczka jesteś w stanie to zauważyć.
  • Trzy Cztery pół roku temu
    Cicho_sza, pracujesz jak na powieściopisarkę przystało.
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Cichońka↔Przeczytałem. Nie chciałbym się powtarzać... 😂↔ale wiesz, cały czas na tak:)↔Napięcie rośnie. Jak roślinki w ogrodzie😂↔Pozdrawiam:)↔%
  • Cicho_sza 5 miesięcy temu
    O, to przełomowa część. Przynajmniej dla Kajetana.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania