Ona Część 55

— Gdzie jest Zyta? — spytała wzburzona. — Co z nią zrobiłeś?

Biernacki rozparł się na stołku i napawał chwilą triumfu. Żona mecenasa Kornackiego nie była trudnym przeciwnikiem. Nie stanowiła dla niego żadnego zagrożenia, ale wiadomo co takiej może przyjść do głowy? Swoich spraw zawsze pilnował z należytą starannością. W tym przypadku nie mogło być inaczej. Nie mógł ryzykować własnych, intratnych biznesów przez osobiste porachunki wspólników. Kornacki poddał się pod naporem informacji, które zgromadziła na jego temat żona. Nie potrafił odzyskać dowodów własnych przewinień, a więc starszy mentor musiał wkroczyć do akcji.

— Nie martw się skarbie — odparł z lubieżnym uśmiechem. — Twoja przyjaciółka jest w dobrych rękach.

Laura posłała mu lodowate spojrzenie, ale w środku drżała jak osika. W myślach wyrzucała sobie, że wplątała Zytę w to całe „dochodzenie”. Biernacki musiał je śledzić, skoro znalazł się w klubie. To nie mógł być przypadek.

— Czego chcesz?

— Widzisz, jaką jesteś mądrą kobietą? Od razu do sedna. Podoba mi się…

Mówiąc to, zbliżył się i musnął dłonią delikatną skórę na szyi kobiety. Laura zdecydowanym ruchem odtrąciła rękę natręta i syknęła za złością:

— Nie dotykaj mnie!

— Ależ drapieżna kotka z ciebie — droczył się. — Takie jak ty ustawiają się w kolejce do mojego łóżka, wiesz?

— Gratuluję — warknęła. — Możemy przejść do rzeczy?

— Owszem — odparł. — Będę mówił krótko, bo nie mam zbyt wiele czasu. Okropnie męczą mnie takie hałaśliwe miejsca. Byłbym zobowiązany, gdyby wszystkie informacje zgromadzone na mój temat zniknęły. Mam na myśli te, które zdobyłaś, chcąc pozbyć się męża.

Laura wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia. Biernacki zadał sobie tyle trudu, by zdobyć kilka dokumentów?

— Tylko tyle? — żachnęła się. — Całe to zamieszanie o parę artykułów i wyciąg z banku?

Biznesmen pokręcił z rozbawieniem głową.

— Nie lubię rozgłosu ani tego, gdy ktoś zbyt intensywnie interesuje się moim życiem osobistym, czy taka odpowiedź panią satysfakcjonuje?

Sprawnym ruchem ześlizgnął się ze stołka i podając dłoń Laurze, oznajmił:

— A teraz chodźmy. Chyba ma pani coś dla mnie.

 

Oszołomiona nagłym zwrotem akcji kobieta wstała i ruszyła za mężczyzną w stronę wyjścia. Gorączkowo zastanawiała się jak wybrnąć z tej sytuacji. Gdzie podziała się Zyta? Po co ten cały cyrk? Przecież obiecała Adamowi, że pozbędzie się wszystkich obciążających dowodów. Poskarżył się Biernackiemu? Nie, to nie było w jego stylu. A może wcale go nie znała? Nim się zorientowała byli już na parkingu. Biernacki pociągnął ją za sobą i siłą wepchnął na tyle siedzenie czarnego mercedesa.

— Po co te demonstracje? — krzyknęła. — Przecież zgodziłam się pojechać z panem. Nie musi mnie pan szarpać!

Biernacki uśmiechnął się filuternie i kładąc dłoń na jej udzie, wysapał:

— Lubię, kiedy kobieta zna swoje miejsce w szeregu.

Laura odsunęła się na drugi koniec skórzanej kanapy i zerkając przez przyciemnianą szybę, odliczała minuty do opuszczenia samochodu. Limuzyna sunęła gładko po opustoszałych o tej porze ulicach. Kiedy zatrzymali się pod domem, szofer otworzył drzwi i pomógł wyjść z auta. Przyjęła ten gest z wdzięcznością, gdyż zdrętwiałe nogi prawie odmówiły jej posłuszeństwa. Chwiejnym krokiem dotarła do drzwi. Biernacki podążał tuż za nią, obserwując każdy ruch. W środku panował półmrok. Jedyne źródło światła stanowiły maleńkie lampki przypodłogowe, które przy wykrytym ruchu zapalały się automatycznie. Gość skierował kroki do salonu i rozsiadłszy się wygodnie w fotelu, ponaglił:

— Proszę się pośpieszyć. Nie przeciągajmy tego w nieskończoność.

Laura skinęła głową, sięgnęła do szuflady ustawionej w rogu salonu i wyciągnęła z niej trzy pękate teczki.

— To wszystko, co mam — stwierdziła, podając mu dokumenty.

— Nie ładnie tak kłamać, pani mecenasowo — rzucił z dezaprobatą. — A tajna skrytka?

Laura uśmiechnęła się z satysfakcją. Nawet wielki Stanisław Biernacki dał się nabrać.

— Blefowałam — oznajmiła. — Nie ma żadnej tajnej skrytki.

— Czyżby? — Uniósł brwi. — I mam pani wierzyć na słowo?

— Nie ryzykowałabym dobrostanem mojej przyjaciółki, by bawić się z panem w gierki. Dostał pan to, czego pan chciał, więc proszę opuścić mój dom.

Mężczyzna podniósł się z fotela i rozglądnął wokół.

— Piękny dom — pochwalił. — A moja Natalcia musi gnieździć się w jakiejś klitce w centrum…

Natalcia? Zaraz, zaraz…

— Nie bardzo rozumiem… — zaczęła Laura. — Po co mi pan to mówi?

Biernacki jął spacerować po salonie i kuchni. Zadumany dotykał sprzętów i bibelotów poustawianych na regale w przedpokoju.

— Moja Natalcia bardzo polubiła ten dom — kontynuował. — Cisza, spokój, piękny ogród. Wymarzone miejsce dla zakochanych.

Powoli wszystkie elementy układanki zaczęły wskakiwać na właściwe miejsce. Podejrzewała, że Adam przyprowadzał tu kogoś pod jej nieobecność. Świadczyły o tym znalezione kobiece fatałaszki, ale nigdy do niczego się nie przyznał, a ona nie miała innych dowodów.

— O kim pan mówi? — spytała w końcu.

Mężczyzna odwrócił się i spojrzał na nią zaskoczony.

— Jak to o kim? O mojej córce — Natalii Szymańskiej.

— Sekretarce Adama?

— Asystentce — poprawił. — Nie jestem zbyt szczęśliwy z tego związku. Uważam, że Natalcia zasługuje na kogoś lepszego, ale miłość nie wybiera. Niestety.

 

Laura z wrażania opadła na sofę. Wyglądało na to, że Adam faktycznie ją zdradzał. I to z kim? Z córką samego Stanisława Biernackiego. Nauczona doświadczeniem podejrzewała, że mąż mógł posłużyć się dziewczyną, jedynie po to, by wtargnąć w biznesowo-towarzyskie kręgi jej ojca.

— Nadal nie rozumiem, jaki to ma związek ze mną i moi domem. Nowe związki mojego byłego męża mnie nie interesują.

— Widzi pani… — zaczął Biernacki. — Kochający ojciec zrobi wszystko dla swojej córeczki. A Natalia chciałaby tu zamieszkać. Sama pani rozumie… Choć z drugiej strony skąd ma pani wiedzieć jak wygląda miłość do dziecka?

Bez pudła trafił w jej najczulszy punkt. Co za sukinsyn — pomyślała z odrazą. Jednak postanowiła nie dawać mu satysfakcji z tych osobistych przytyków.

— Panie Biernacki — rzuciła oschle, podnosząc się z sofy. — Nie wiem, do czego pan zmierza i chyba wcale nie chcę wiedzieć. Dom niedługo wystawiam na sprzedaż. Jeśli pańska córka chce w nim zamieszkać, może go po prostu kupić…

Gość roześmiał się i spojrzał na Laurę z politowaniem.

— Pani nadal nic nie rozumie? — spytał z kpiną. — To już nie jest pani dom. Adam sprzedał mi go jeszcze przed rozwodem.

— Co takiego? Przecież nie mieliśmy rozdzielności majątkowej. Nie mógł sprzedać go bez mojej zgody!

— To pani nie wie, że od trzech lat macie intercyzę?

— Nic o tym nie wiem! — krzyknęła. — Co za absurd! Jeśli zrobił to za moimi plecami, wszystko jest nielegalne!

— Bardzo mi przykro, że zaburzam pani ten moment rozwodowego triumfu, ale Adam rozwodząc się z panią niczego nie tracił, a zyskał spokój i bardzo wpływowego teścia.

Laura poczuła, że wzbiera w niej wściekłości. Nie była w stanie znieść tego obrzydliwego typa ani minuty dłużej.

— Powiedz, gdzie jest Zyta — zażądała. — W dupie mam wasze brudne interesy, dom i nawet fikcyjną intercyzę! Nie interesuje mnie to!

Biernacki bez słowa ruszył w kierunku wyjścia. Sięgając za klamkę, odwrócił się i rzucił:

— Wszystko w swoim czasie. Żegnam!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Cichosiu😉↔Kolejny "krąg"↔ I bardzo dobrze. W każdej chwili, może być każda sytuacja, z której wyniknie następna.
    Jeżeli tak wygląda... przynudzanie... to chce się tak nudzić😉:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • Cicho_sza 4 miesiące temu
    DeDo! To już zdecydowanie trzeci krąg 😂 ale światełko w tunelu już widać. Przynajmniej literki jakoś chętniej się kleją 😁
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Cicho_sza 😉↔Mnie aż tak bardzo, na tym światełku nie zależy. Wiesz czemu:)😉:)
  • Cicho_sza 4 miesiące temu
    DeDo nie kokietuj 😝
  • rozwiazanie 4 miesiące temu
    Akcja wciąga i wierzę w Zytę. Dziewczyna da sobie radę.😁 No, przynajmniej takie życzenie czytelnika.😂
  • Cicho_sza 4 miesiące temu
    Zyta nie jest w ciemię bita, da sobie radę! Serdeczności 😊

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania