Pokaż listęUkryj listę

Demon - Rozdział 18 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

Terror cz.5

Carstwo Varsji

Rok 551 nowej ery – 1912 rok imperialny

8 maja, wiosna

Region lasów Oddeskich, centralne ziemie Imperium

 

Las szumiał. Stado dzików szło przez las. Młode bawiły się podskakując wokół starszych osobników. Nieświadome, że mogą stać się ofiarą łowcy. Ten jednak odsunął oko od celownika.

Adler był zmęczony.

Bardzo zmęczony.

Minął już tydzień od feralnego dnia, kiedy to wykryto jego jednostkę. Mimo że udało mu się dostać do pociągu i ruszyć w odpowiednim kierunku, nie oznaczało że było łatwo. Przez całą podróż chował się w wagonie towarowym, unikając sprawdzenia biletów czy przeszukania. Mimo wszystko nadal miał rewolwer który znalazł w domy dawnego marszałka. Niedźwiedź-44. Duży kaliber, ale przynajmniej celny. Jakimś cudem udało mu się też ukraść karabin strażnika przy kolei. Mso-09. Lekko przestarzały, ale na bezrybiu i rak ryba.

Według mapy, pozostało mu jeszcze pięć kilometrów do celu.

Choć wątpił czy mu się uda tam dotrzeć zanim straci przytomność. Zbyt długo używał Specyfiku, nie jadł też dobrze i wystarczająco, na taką ilość wysiłku, sen był dosłownie, tylko snem w aktualnej sytuacji, przez co był niesamowicie osłabiony.

Kiedy jechał pociągiem, dosłyszał że wagony towarowe mają zostać przeszukane. Zdecydował się więc na zakończenie podróży pociągiem, ale nie miał zamiaru wychodzić na stacji. Wyskoczył z niego kiedy był w ruchu. Jest to jak najbardziej wykonalne, była to część jego treningu. Nie potrzeba żadnych wzorów matematycznych, lin czy trampolin. Pamięta się tylko kilka rzeczy i to wystarczy: wyskakujesz z pociągu tyłem do tyłu, lądujesz na ugiętych nogach, kiedy dotykasz ziemi wybijasz się w powietrze w kierunku ruchu pociągu i biegniesz chwilę obok niego zwalniając. Prosta fizyka. Zasada zachowania momentum. Najważniejsze to, nie dotknąć rękami ziemi, ręce zaburzą ruch nóg, co doprowadzi do przewrócenia się i dość bolesnej i długiej śmierci, albo, w najlepszym wypadku, do ciężkiego zranienia.

Punktem zbornym jaki wyznaczył była opuszczona baza łowiecka. Miała się składać z kilku budynków i mieć w środku ukryte zaopatrzenie dla agentów Imperium. Dodatkowo, jako stary i prywatny obiekt, nie było go na mapach Varsji. Więc był to jeden z nielicznych punktów w całym carstwie, gdzie można było się schować przed okiem bezpieki.

Zbliżał się powoli.

Miał złe przeczucia. Obawiał się że większość z jego jednostki została zabita, albo co gorsza, pochwycona. Co miałby powiedzieć w Sztabie, jeśliby cała operacja okazała się fiaskiem?

Od tego ilu przeżyło może zależeć czy Sekcja 10 nie zostanie zlikwidowana.

Wdrapał się na niewielki pagórek i odetchnął z ulgą. Są, pięć budynków, zarośniętych krzewami i drzewami. Upragniona oaza w której miał znaleźć schronienie. Ledwo trzymał się już na nogach, ale miał zamiar dotrzeć to celu. Oparł się o karabin jak o laskę i już nie kryjąc się ruszył prosto do najbliższego budynku. Wiedział ze powinien być bardziej ostrożny, ale jeśli czeka na niego bezpieka i tak nie ma już siły walczyć.

Nagle ktoś rzucił się na niego z boku. Zmęczenie zniknęło. Zwierzęce pragnienie życia przywróciło Adlerowi zmysły, który przerzucił przeciwnika przez ramię i rzucił nim o ziemię. Uchwycił mocniej karabin i przycisnął nim szyję atakującego, lecz zanim pchnął z zamiarem uduszenia napastnika zobaczył kim jest napastnik.

- Z… Zero?

Duch Imperium uśmiechnął się szeroko.

- Dobrze cię widzieć bracie.

Adler poczuł jak adrenalina z niego umyka i traci siły. Odetchnął i upadł na wznak obok Ducha, który momentalnie go podniósł do pozycji siedzącej. Uśmiechnął się zakłopotany.

- Wybacz, nie byłem pewny czy to Ty.

- Brata nie rozpoznałeś?

Duch zachichotał.

- Powinieneś zobaczyć swoją twarz. Jesteś brudny i urosła ci broda. Twoje policzki się zapadły, a pod oczami masz rowy. Wyglądasz jak obca osoba.

Adler nawet nie zauważył kiedy znajomy olbrzym pojawił się obok niego i wziął go na barana.

- 66… - uśmiechnął się. – Dobrze cię widzieć.

- Ciebie również dowódco – odpowiedział zaskakująco płynnie olbrzym. – Nie przemęczaj się.

Adler pokiwał lekko głową stojąc na granicy świadomości.

Zarejestrował jeszcze że kładą go w łóżku i to że czuje ciepło. Unieśli jego głowę i podali jakąś ciepłą płynną papkę do wypicia. Nie narzekał. Ciepło wypełniło jego ciało i w końcu zapadł w spokojny sen.

 

Obudził się. Zapadał już zmrok. Podniósł się i przetarł oczy.

- Dobrze spałeś?

Zapytał Zero siedzący przy oknie. Adler przytaknął i usiadł na łóżku. Nie miał zamiaru tracić czasu.

- Raport.

- Spałeś osiem godzin. Jesteś osłabiony, ale wychodzisz na prostą. Cisza radiowa nie została przerwana. Wróg nas nie namierzył. Straty: dwóch potwierdzony pustych oraz Trzynastka od Kotów, oraz pięciu zaginionych w akcji, w tym dwóch pustych, Tigr oraz Breg i Hinc z twoich Wilków.

Adler pokiwał głową. Nie były to największe straty, ale z pewnością kosztowne. Tigr był dowódcą Kotów, Breg, mimo swego cynizmu i narzekania, był świetnym obserwatorem, a bez Hica mogą pomarzyć o potężnych ładunkach wybuchowych domowej roboty. Adler uniósł wzrok na Ducha.

- Jakieś uwagi?

- Co którzy nas ścigali nie byli żółtodziobami, sam dotarłem do celu zaledwie osiem godzin przed tobą, a jestem lepiej wyszkolony w przemykaniu obok przeciwników niż którykolwiek z was. Nie zdziwiłbym się gdyby nieobecni, odciągając przeciwnika od faktycznego celu podróży nie byli zmuszeni do potężnego nadłożenia drogi. Podobnie jak zrobiłeś to Ty.

Adler uniósł brew nie rozumiejąc. Duch westchnął i kontynuował.

- Nie próbuj tego ukryć. Specjalnie wydawałeś rozkazy tak by cię widzieli, tak by wiedzieli że jesteś liderem. Ściągnąłeś na siebie połowę pościgu i uciekałeś w przeciwnym kierunku, by nie zagrozili oni twoim ludziom – duch pokręcił głową. – Jesteś Dowódcą, Numerem 001. Twoim obowiązkiem jest żyć i dowodzić, a nie poświęcać się – oznajmił Duch zdenerwowany.

Adler uśmiechnął się krzywo.

- Moim obowiązkiem jest chronić i dbać o mych ludzi i dokładnie to zrobiłem.

Zero westchnął i oparł się mocniej na krześle.

- Możliwe że masz rację… - pokręcił głową i wstał. – Chodź. Wszyscy się ucieszą jak zobaczą że jesteś cały. Udało nam się upolować dzika, więc mamy pełno mięsa, w ukrytych zapasach też było sporo pożywienia, więc mamy ucztę. Dołącz do wszystkich, w międzyczasie dam ci raport o naszym wyposażeniu.

Adler pokiwał głową i wstał.

Nadal trzęsły mu się nogi, ale nie prosił o pomoc, szedł dumnie wyprostowany. Otworzył drzwi wszedł do szerokiego salonu. Na samym środku stało kilka piecyków gazowych, na których smażono dzika. Wokół siedzieli członkowie Sekcji 10. Zmęczeni, pokonani. Unieśli wzrok, który lekko się rozjaśnił widząc ich lidera. Adler podszedł do każdego z żołnierzy z osobna, przywitał się i wymienił kilka słów, dając trochę otuchy i pocieszenia.

Kiedy skończył usiadł na środku pokoju, tuż przy piecu, na podstawionym krześle. Rozejrzał się i oznajmił.

- Na razie czekamy. Daję kolejne trzy dni, by pozostali mogli dotrzeć oraz odzyskać siły. Na razie musimy się przyczaić. Zniknąć na jakiś czas. Wkrótce skontaktuję się z naszym wywiadem, a oni wskażą nam kto jest odpowiedzialny za aktualną sytuację.

Adler wyciągnął dłoń i nałożył sobie na talerz kawałek dziczyzny. Spojrzał na niego i uśmiechnął się złowieszczo.

- A wtedy odpłacimy im po stokroć za wszystkie straty jakie ponieśliśmy.

Żołnierze zamruczeli zadowoleni.

 

Obietnica zemsty napełniła ich nadzieją i mocą. Zaczęli jeść i dyskutować. Trudno się dziwić ich zachowaniu. Byli Wilkami I Kotami. Super-żołnierzami.

Demonami Imperium.

 

Demonami które żądały zemsty, krwi i terroru.

 

(Ponownie przerywam serię "Terror" przez totalny brak zainteresowania i zabieram się za nowe rozdziały, choć będą się one pojawiały rzadziej bo zaczynam studia. Pozdrawiam - Kapelusznik. )

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • krajew34 30.09.2018
    Cały czas mówię sobie, że sie za to od początku wezmę, ale ciągle coś muszę zrobić. Chociaż ten twoją drugi projekt czytam na bieżąco
  • Kapelusznik 30.09.2018
    dzięks
    dziś pojawi się kolejna część
  • Ozar 31.10.2018
    No kurde demon przeżył a 000 tez, tego można było sie spodziewać. Ważne że choc kilku ludzi przeżyło, będzie z czego odtworzyć jednostkę.
    Kilka drobnostek:
    - "tylko snem w aktualnej sytuacji. Był niesamowicie osłabiony" - tylko snem w aktualnej sytuacji, przez co był niesamowicie osłabiony.
    - "Punktem zbornym jaki wyznaczył był opuszczona baza łowiecka" była opuszczona baza
    - "Trzynasta od Kotów, - tu chyba Trzynastka choć nie jestem pewien
    - " bez Hica mogą poważyć" - chyba pomarzyć
    Reasumując kolejny ciekawy odcinek. Daje 5
  • Kapelusznik 31.10.2018
    Dzięki
    Tu ucinam historię Wielkiej Wojny Kontynentalnej
    Bo całej fabuły książki nie chcę wystawić
    Więc jest luka - ale głównie bitwy, sabotarze i pościgi - więc da się wskazać mniej więcej co się stało. Mam nadzieję że cię to zbytnio nie odstraszy.
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 31.10.2018
    Ewentualnie dodam jeden rozdział tłumaczący atak na sztab marynarki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania