Pokaż listęUkryj listę

Demon - Rozdział 11 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

"Bracia"

Imperium Feniksa

Rok 551 nowej ery - 1912 rok Imperialny

1 marca, zima

Baza I-11 – siedziba główna sekcji 10 Sił Specjalnych, Góry Światła

 

Mówi się że żeby zrozumieć, jak jest się małym, trzeba wejść na szczyt góry i się rozejrzeć. Stamtąd wszystko wydaje się małe, nieistotne – niknie przed obliczem masywu który był już tam od dawna i będzie stał nadal, kiedy wszyscy uważający się za gigantów zamienią się w proch. Czasem jednak i to do ludzi nie przemawia. Trzeba wtedy nie kazać im wejść na szczyt, a przekopać się przez górę. Niech zbudują tunel przeszywający górę na wskroś i przejdą nim licząc każdy krok. Świadomość że tyle pracy, tyle włożonych sił, tyle przemierzonych kroków, nie wzrusza majestatu wznoszącego się nad nimi monstrum, może ich w końcu pokonać. Jeśli jednak i to nie przyniesie skutku, porzućcie wszelkie starania, albowiem tych ludzi nie da się ocalić i to oni będą skazani na potępienie. Bo jeśli nic nie przygniecie ich majestatem za życia, nie zrobi tego i po śmierci.

Adler nie pamiętał kiedy usłyszał te słowa, ale to było dawno, naprawdę dawno temu. Zresztą w „domu” też nie był już dawno. Tajna baza I-11 była jedynym „domem” jaki znał. Tu został stworzony i wyszkolony. Nie wiedział czy ją lubi. Zawsze panował tu chłód i charakterystyczna wilgoć podziemi. Światła były białe – chirurgiczne, nie było w nich ciepła, a mimo to odczuwał do tych ścian, kabli i zimnego światła pewien sentyment. Może niewielki, symboliczny, ale zawsze jakiś.

- Adler… jak się czujesz? – Odezwał się znajomy głos.

Spojrzał na siedzącego obok łóżka mężczyznę w białym kitlu. Był to blondyn w sile wieku o niebieskich oczach w których płynęła zimna kalkulacja. Miał dokładnie ogoloną twarz i krótką fryzurze jak z frontu. Doktor Leonardo Conti, szef projektu „Nowe Dzieci”, a co za tym idzie, jego nie-biologiczny „ojciec”, albo „stwórca” jak sam siebie nazywał, siedział obok i przypatrywał się swojemu „dziełu”. Adler milczał przez chwilę spoglądając na swoją lewą rękę. Właśnie przeszedł operację która znów go trochę zmieniła. Znowu w pewnej części przestał być człowiekiem. Jednak wrócił do pełni formy, a nawet ją przekroczył. Część człowieczeństwa za więcej siły to lepszy układ niż większość ludzi chciałaby przyznać.

- Wyśmienicie herr Doktor, jak zwykle przerósł Pan moje wszelkie oczekiwania. Jest Pan z pewnością kołem zamachowym postępu Imperium. Ta operacja wprowadziła w ten świat coś o czym ludzie nawet nie marzyli – oznajmił Adler z szczerym uśmiechem.

- Możliwe Adler, ale pamiętaj że nie wszystko idzie zawsze zgodnie z planem. – Doktor nie dał się zmiękczyć słodkimi słówkami. – Następne dwa tygodnie będziesz w bazie na obserwacji, dokonam koniecznych poprawek jeśli będzie trzeba, a następnie wrócisz do akcji.

- Zrozumiałem.

Conti wstał i już zmierzał do wyjścia, ale zatrzymał się w drzwiach i zapytał.

- Czemu poprosiłeś mnie o zostawienie ci tej blizny na twarzy? – Zapytał. – Dobrze wiesz że mogłem ją trochę zmienić, sprawić żeby nie rzucała się w oczy. Czemu kazałeś sobie ją zostawić?

Adler milczał przez moment, a następnie odpowiedział z uśmiechem.

- Jako pamiątkę i ostrzeżenie na przyszłość.

Doktor spojrzał przez ramię. Patrzył na niego przez moment i prychnął.

- Pomyśleć że moje własne dzieło będzie chciało tak wyglądać… naprawdę, nie wiem czy powinienem się obrazić za taką zniewagę? – Pokręcił głową wyraźnie niezadowolony. – Twoje rzeczy są w szafce, ta szabla i płaszcz o który prosiłeś również. Za piętnaście minut chcę cię widzieć w 4 hali. Mamy gości.

Alder aż się zaciekawił.

- Ważnych?

Doktor obrócił się zamykając drzwi nie mówiąc nawet słowa. Adler wiedział że nie powinien pytać. Skoro go wzywają osobiście, to musi być ktoś naprawdę wysoko. Adler wstał i mimo tego że cały czas czół ból, szybko się ubrał. Elegancki czarny mundur, wysokie oficerki i czapka z symbolem imperium – feniksem, choć w przypadku jego munduru, zamiast koloru ognia, ten był srebrny. Zarzucił biały płaszcz Varsjańskiego generała na plecy jak pelerynę, przypiął zdobytą szablę do pasa i ruszył do hali nr. 4. Już kiedy się zbliżał do miejsca spotkania domyślał się kogo spotka. Na drodze pojawiali się żołnierze w czarnych mundurach, podobnie jak on z Sił Specjalnych, ale oni byli z Sekcji 1, co oznaczać mogło tylko jedno. Wszedł na halę i spokojnie zbliżył się do gościa który czekał na niego wraz z doktorem. Adler zatrzymał się i ukląkł schylając głowę.

- Wasza Wysokość – powiedział nie unosząc wzroku.

Cesarzowa Victoria Anois, żona imperatora Jana Franciszka XVI. Jedna z najpotężniejszych kobiet na świecie, oraz jedna z założycielek projektu „Nowe Dzieci”. Adler się jej nie spodziewał, ale widok członków Sekcji 1, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo rodziny cesarskiej przygotowało go na widok koronowanej głowy, dlatego udało mu się zachować zimną krew. Victoria była piękną kobietą: była wysoka, miała długie sięgające pasa czarne włosy i piwne oczy. Jej sylwetka dorównywała boginią miłości, jeśli ich nie przewyższała. Miała na sobie długą suknię, w kolorze ognia, bursztynu i złota. Stała wyprostowana, przyciskając Adlera do ziemi swoją aurą. Jeśli Adler był Demonem, to ona z pewnością była żeńskim wcieleniem diabła. Była przerażającym połączeniem bogini piękna i bogini wojny. Była zarówno matką, jak i wojowniczką, kochanką i zabójczynią, żoną i trucicielką. Z mitologii Adler kojarzył jedynie jedną istotę która mogłaby zostać do niej porównana – Walkirię.

- Powstań, Francisie Adlerze – rozkazała spokojnym głosem, w którym zarówno brzmiało pożądanie, jak i groźba.

Wstał i spojrzał w jej oczy. On wiedział i ona wiedziała, że jest jedną z nielicznych która może obudzić w sercu Adlera strach. Od samego początku brała udział w projekcie, była zresztą jedną z jego założycielek. Jej słowo było absolutem, mogła zabić każdego, wysłać każdego na eksperymenty, mogła rozkazać wszystko, a Jej wysokość nie dość że była dobrze ukrywającą się sadystką, była również dość zboczona. Adler poznał na własnej skórze jak bardzo.

Victoria była doskonałym przykładem tego, co władza robi z ludzkim umysłem. Same przywileje, przepych, sława i cześć. Wszystko to zaraziło jej umysł, zamieniając ją w prawdziwego potwora.

A przynajmniej Adler miał nadzieję że to przez władzę, choć czasem dopuszczał do siebie myśl, że to po prostu normalny stan umysłu tej kobiety.

Cesarzowa obeszła go dookoła, obserwując go niczym myśliwy przypatrują się zwierzynie. Adler czół jej radość, sadystyczną radość z rosnącego w nim napięcia. Jednak nie miał zamiaru ugiąć się pod jej wpływem. Nie widział jej już kilka lat. Wiedział że ta kobieta nie zaakceptuje faktu że ktoś kto był niedawno robakiem, teraz był już wilkiem.

- Niedawno przybył raport o twojej porażce – stwierdziła. – Mimo wyraźnego rozkazu nie zdobyłeś Prochorowki, punktu na mapie Varsji który dopuściłby nas do ich największego zagłębia przemysłowego i zapewnił nam zwycięstwo. Przez twoją porażkę, to się nie udało, a Imperium zostało wciągnięte do wojny. Co masz na swoją obronę?

Adler nie wierzył w to co słyszy. Próbuje zrzucić całą winę na niego? Niewyobrażalne. Zrzucić winę za konflikt kontynentalny na jednego człowieka! Tyle czynników, wydarzeń i dążeń – wszystko nieistotne bo pojawił się Wszechpotężny Franis Adler, który przyszedł, powiedział: WOJNA i wojnę tym wywołał. Wszyscy dobrze wiedzą że imperium dążyło do konfliktu z Varsją, jak inaczej wytłumaczyć wsparcie dla państwa z którym byli w stanie wojny? Adler nie miał zamiaru ugiąć się pod tymi oskarżeniami. Przeszył cesarzową wzrokiem, co widocznie ją zaskoczyło, bo zrobił to wobec niej po raz pierwszy.

- Z całym szacunkiem, ale jeśli szuka Wasza Wysokość winnych, proszę spojrzeć na Sztab Główny, Senat, albo na swego męża – oznajmił szokując wszystkich dookoła. Niewielu było ludzi na świecie którzy odważyliby się zwrócić w ten sposób do cesarzowej Imperium Feniksa. – Cała operacja „Lis” była skazana na takie, a nie inne zakończenie. Wsparcie Finicji miało być pretekstem do wypowiedzenia wojny Imperium przez Varsję. Jedyne czego się nie spodziewaliście, to że zostanie wypowiedziana tak szybko. Wykorzystując Finicję chcieliście zadać śmiertelny cios carstwu, by następnie je dobić i zdobyć hegemonię na kontynencie. Jednak zawiedliście na zbyt wielu płaszczyznach, by mógł on się zakończyć sukcesem.

Cesarzowa milczała przez chwilę, zbita z tropu, jednak zaciekawiona postawą Adlera nakazała.

- Wymień je.

Adler uśmiechnął się lekko, właśnie o to mu chodziło. Cesarzowa weszła w jego pułapkę, łowca stał się zwierzyną. Teraz to on trzymał wszystkie karty.

- Po pierwsze: Dowództwo operacji „Lis”. Przekazaliście je podpułkownikowi Erykowi Haizerowi, co najpewniej było jedną z głupszych decyzji. To młody niedoświadczony oficer, zna się na teorii, ale nie na praktyce. Mimo że starał się dobrze wykorzystać Specjalny Batalion, najlepiej jak umiał, również w nowatorski sposób, jak zabezpieczenie flanek i niszczenie umocnień, które teraz, z perspektywy czasu, wydaje mi się jedną z lepszych taktyk, jeśli chodzi o zastosowanie naszych sił. Jednakże jego zbyt duża wiara w naszych żołnierzy i sprzęt, który okazał się bardziej awaryjny niż zakładali analitycy okazał się największą porażką, co doprowadza do mojego drugiego punktu. – Adler nie przerywał nawet na moment, miał zamiar zasypać cesarzową faktami i pokonać ją w tej konwersacji. – Nasz sprzęt był zbyt wadliwy. Mimo że został nam zapewnione najnowocześniejsze wyposażenie w całej armii, w większości były to prototypy, nie sprawdzone w boju. Doprowadziło to do wielu awarii i niespodziewanych strat. Wykorzystanie bardziej sprawdzonego sprzętu w warunkach ciężkiej zimy, jak choćby sprzęt Finicki, powinien przynieść lepsze rezultaty. Trzeci punkt: wywiad. Mieliśmy walczyć z sto tysiączną armią, okazało się że z posiłkami było ich ponad dwieście tysięcy, a nie były to nawet główne siły carstwa. Nasz wywiad zawiódł. Zakładam głęboką infiltrację naszych służb wywiadowczych ze strony Varsji. Punkt czwarty: pogoda. Warunki pogodowe były gorsze niż ktokolwiek się spodziewał. Według raportów jakie czytałem, w samej Varsji takiej zimy nie widziano od pięćdziesięciu lat. Pogoda uniemożliwiła wykorzystanie naszych najnowszych technologii, a nawet tych sprawdzonych. Patrząc wstecz, operacja „Lis” nie miała prawa się udać.

Cesarzowa spuściła wzrok zamyślona. Adler wiedział że wszystko co powiedział to prawda i czyste fakty. Możliwe więc że argumenty i jego postawa przemówią do cesarzowej. Niestety jak wiele razy zostało to udowodnione – los bywa okrutny i niestety w tym samym pomieszczeniu pojawiła się jedna postać, której za żadne skarby Adler nie chciał zobaczyć.

Najpierw rozbrzmiał śmiech, a następnie odezwał się mocny męski głos.

- Patrzcie państwo! – Adler rozejrzał się, ale nie mógł znaleźć źródła dźwięku. – Szczeniak urósł i zaczyna pokazywać zęby? – Głos zmienił się i brzmiał teraz jak głos nastolatki. – Czyżbyś zapomniał swoje miejsce Adler? Jest ono u nogi IMPERIUM – głos znów się zmienił, teraz brzmiał jak głos starca. – Zawiodłeś. Jako super żołnierz nie wykonałeś zadania które mógł wykonać tylko super żołnierz… – głos zmienił się w spokojny i chrapliwy. – …i choć trudno mi to przyznać… - wysoka postać wysunęła się z cienia hali dokładnie naprzeciwko. – To masz absolutną rację, Demonie Imperium.

Adler zagryzł zęby wściekły. Mimo że go poparł, był gotowy zabić tego gościa tu i teraz.

- Patrzcie państwo… Prototyp powrócił.

- Ciebie też miło widzieć 001.

- Bez wzajemności 000.

Numer 000, Zero, Prototyp, Duch, Umarły albo Trupia Głowa. Pierwszy udany eksperyment projektu „Nowe Dzieci”, podstawa i wzorzec dla rozwijającego się projektu. Wraz z Adlerem byli fundamentem kontynuacji i wsparcia projektu przez cesarza i fundusze imperialne. Ponieważ oboje byli pierwszymi udanymi eksperymentami projektu nazwano ich „Braćmi”.

Nie dzieliła ich jednak zdrowa więź braterstwa.

Adler był ewidentnym przykładem „Super żołnierza”. Był silniejszy, szybszy, dokładniejszy i inteligentniejszy niż większość ludzi na świecie. Łączył zimną kalkulację z dziką brutalnością. Był również wierny i wykonywał powierzone zadania, choć często wolał działać na własną rękę.

Numer 000 był zupełnie inny. Go można by określić „super szpiegiem”. Nie dość że umiał zmieniać głos, potrafił też manipulować ludzkim umysłem, świetnie znał się na socjolog i psychologii. Wiedział jak na ludzi wpłynąć – pośrednio i bezpośrednio. Był również inteligentniejszy od Adlera, jednak w przeciwieństwie do niego stracił wszelkie poczucie moralności, czy poprawności. Dodatkowo w czasie eksperymentów, doszło do znacznej mutacji twarzy, przez co 000 umiał zmieniać lekko swój wygląd, choć preferował maski. Wszystkie te elementy sprawiły że był niemalże niemożliwy do kontrolowania i rozwój mu podobnych został wstrzymany. Właśnie dlatego został numerem 000.

Kiedy Adler był Asem w rękawie, Zero był z pewnością Jokerem w talii Sił Specjalnych Imperium.

000 uśmiechał się do niego jego dawną twarzą, jeszcze bez blizny. Jedyna różnicą w jego dawnym wyglądzie były czerwone oczy i oczywiście inny wzrost. 000 mógł zmieniać twarze, a nawet częściowo figurę, ale nie swój wzrost. Adler zagryzł mocniej zęby. Szczerze nienawidził tego kameleona w ludzkiej skórze. Potwora bez twarzy, potwora bez mentalnych słabości.

- Masz paskudne poczucie humoru Zero.

Odpowiedział mu aż zbyt dobrze znany uśmiech i jego własny głos.

- Nie będę zaprzeczał… ale teraz faktycznie wyglądamy jak „bracia”, prawda?

Adler już nie chował swojej wściekłości. Co jak co ale Levit z jednym miał rację. Adler był chciwy. Pragnął więcej niż mógłby unieść, choć zwykle tego nie okazywał i dążył do tego w tajemnicy. Jednak teraz Zero zabrał jego twarz… czegoś takiego nie miał zamiaru wybaczyć. Chwycił za szablę i pistolet w kaburze. Wyciągnął oba i uśmiechnął się wściekły.

- Dodam ci jeszcze bliznę na boczku, byśmy wyglądali jak bliźniaki.

Zero uśmiechnął się szeroko i wyciągnął własną broń. Dwa pistolety z doczepionymi krótkimi bagnetami.

- Wystarczy! – Krzyknął Doktor. – Przestańcie się wygłupiać dzieciaki!

Jednak ani Adler, ani Duch nie mieli zamiaru opuścić broni. Mieli zamiar walczyć właśnie tu, właśnie teraz. Niestety cesarzowa, mimo sadystycznych preferencji, postanowiła ukrócić ich zapędy.

- Uspokójcie się obaj – nakazała i poczekała aż oboje schowają broń. – Dobrze… a teraz, mów Zero, czemu zgadzasz się z numerem 001?

- Ponieważ to co mówi to prawda. Czytałem raporty. Haizer wysłał naszych żołnierzy na pewną śmierć. Gdyby nie operacja Itus, wymyślona przez… - tu spojrzał na Adlera.

- Starszy chorąży sztabowy Erwin Romel.

- Właśnie, Erwin Romel i jego plan, nie zdobylibyśmy nawet Kurska, a nawet jeśli, to przy znacznie większych stratach. Moim zdaniem powinno zostać zadbane żeby dostał odpowiedni awans.

Cesarzowa kiwnęła głową.

- Sprawiedliwy argument, wyślę rozkaz o mianowaniu go na podporucznika… i zaproponuję przypisanie go do Sił Specjalnych. Czy będziesz miał z tym problem, Adler?

Mimo że cesarzowa miała władzę absolutną, Adler nie mógł nazwać ją głupią, wiedziała kiedy pytać swoich podopiecznych o istotne sprawy.

- Sam chciałem to zaproponować Wasza wysokość. W Siłach Specjalnych dobrze wykorzystają jego talent – odpowiedział.

Cesarzowa kiwnęła jednemu ze swoich adiutantów, a ten z zapisaną wiadomością już pobiegł wykonać zadanie. Spojrzała na Zero.

- Dobrze, kontynuuj.

- Jak wskazał Adler, Haizer jest zbyt młody i niedoświadczony, choć trzeba mu przyznać że w czasie nieobecności Adlera sprawdza się naprawdę wyśmienicie. Powinniśmy chwilę poczekać, ale jemu też należy się awans. Choć nie w pełni za umiejętności. Musimy zadowalać frakcję „Patriotów” w armii.

Jak każde państwo Imperium było podzielone: „Patrioci” to pro-wojenna frakcja, dążąca do dominacji w państwie i hegemonii na kontynencie, „Południcy” to zwolennicy zjednoczenia monarchii kontynentu i zniszczenia socjalistów, „Tarczownicy” to natomiast frakcja pokojowa, chcąca doprowadzić do pokoju i stabilności na kontynencie, rozwijając idee defensywne. Ostatnia z grup: „Lojaliści” to grupa wpływowych osób w imperium, stojących murem za wolą Imperatora. Do tej ostatniej z pewnością należała cała Sekcja 10 Sił Specjalnych Imperium. Choć by tego nie okazać przypisaną ją na razie pod dowództwo „Patriotów”. Cesarzowa pokiwała głową.

- Adler miał również rację co do reszty. Sprzęt ma większą awaryjność niż powinien, a pogoda była zabójcza nawet dla specjalistycznego sprzętu Finickiego i Varsjańskiego. Na szczęście zbliża się wiosna i wkrótce te problemy znikną, nieszczęśliwie, dla obu stron. Co do wywiadu, już rozpoczęło się „polowanie na czarownice”, w ciągu trzech miesięcy wywiad powinien zostać oczyszczony i zreformowany. Szef wywiadu: von Schlieffen się już tym zajął.

- Wiem, czytałam raporty – oznajmiła Cesarzowa spoglądając na obu. – Rozumiem i akceptuję wasz punkt widzenia. Nie zmienia to faktu że trzeba coś zrobić by zmazać tą porażkę – tu umilkła na chwilę zbliżając się do obu powoli. – Wysyłam was razem, wraz z oddziałem Wilków i Kotów za linie wroga. Operacja nosi tytuł „Straż Graniczna”. Szczegółów dowiecie się za dwa tygodnie, kiedy ręka Adlera dojdzie do siebie, na pokładzie zeppelina „De Rin”, zrozumiano?

- Tak jest Wasza Miłość!

Cesarzowa kiwnęła głową zadowolona.

- Wyśmienicie – odwróciła się i ruszyła do wyjścia. – Możecie się bawić.

Adler i Zero spojrzeli po sobie, kiedy herr Doktor chwycił się za włosy i wraz za cesarzową ruszył czym pędem do wyjścia. Drzwi za nimi się zamknęły i po chwili odezwały się wystrzały i szczęk ostrzy. Adler i Zero walczyli, choć nie mogli się nawzajem pozabijać – dostali rozkazy.

Cesarzowa spojrzała na Doktora.

- Czy drugi projekt idzie zgodnie z planem?

- Nie, brakuje nam materiałów, Moja Pani. Badania trwają, ale nie mamy jeszcze żadnego przebicia.

- Proszę ich nie przerywać Doktorze. Jeśli Ten projekt się uda, świat wkroczy w zupełnie nową erę... – oznajmiła cesarzowa z uśmiechem.

 

Świat jest wielki i jest w nim wiele. Ten kto wie że jest prochem, pyłkiem na wietrze, dostąpi do zastępów wybranych. Ten jednak, kto odrzuci to, myśląc że jest wielki, zostanie potępiony. Ten kto się ugnie przed majestatem, zostanie pobłogosławiony, ten który go wyprze, zostanie potępiony.

Jaki los jednak czeka tych… którzy SĄ majestatem i którzy SĄ wielcy?

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (20)

  • Kapelusznik 05.06.2018
    Jakby ktoś mógłby mi powiedzieć z jakiego powodu dostaję 2/5 byłbym bardzo wdzięczny
    Jak mam się rozwijać to chcę wiedzieć gdzie popełniam błędy
    Choć osobiście zakładam że ten który daje mi te oceny to ten od "panie pułkowniku" - uparty gość.
    Jakby zapomniał że to Moje uniwersum i nie we wszystkich krajach pojawia się przedrostek "Panie"
  • Violet 05.06.2018
    Nie wiem dlaczego dostałeś dwójkę. Widać, że masz pomysl na opowiadanie i konsekwentnie rozwijasz fabułę, trochę kuleje interpunkcja i jest dużo powtórzeń, które obciążają styl, ale poza tym nie jest źle. Ode mnie 4.
    Pozdrawiam.
  • Kapelusznik 05.06.2018
    Dzięki.
    Staram się jak mogę z tą interpunkcją, ale to z pewnością nie moja najsilniejsza strona.
    Nad powtórzeniami również popracuję
    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • kalaallisut 16.09.2018
    Jestem. Piękny początek z tą górą.
    "masywu który był już tam od dawna " - przecinek przed który
    "oczach w których płynęła zimna kalkulacja" - to samo
    Ogólnie z drobnostek obadaj wszystkie "które" i "że"
    Chirurgiczne światła... tak :)
    Fajne opowiadanie, bardzo dokładne opisy, rozległe, pewnie tu szlifujesz styl i lubujesz się w takich klimatach, Mało akcji/spięć, ale to pewnie będzie później.
    Pojawia się element rywalizacji - fajny i Victoria też fajna barwna postać.
    Swoją drogą droga bardzo podobał mi się film Blade Runner i Dziewięć sióstr o podobnych klimatach, nie wiem czy oglądałeś?
    A co do mojego zakończenia odpowiedziałam na Twój komentarz, że to element fantasmagoria, który teraz bardziej zaakcentowałam, że to był sen przed dniem egzekucji Krzyśka. I co sądzisz o takim zakończeniu? Pozdrawiam
  • Kapelusznik 16.09.2018
    Odpowiedziałem i dodałem trochę więcej krytyki. Mam nadzieję że po przeczytaniu tego opowiadania rozumiesz moje podejście. Wiem że jestem bezwzględny w komentarzach, ale to ponieważ lubię czytać i szanuję innych twórców. Lepiej trochę ich dopiec by się spięli i dobrze rozwijali, niż im popuścić i doprowadzić do wprowadzenia skazy w ich rzemiośle. Mam nadzieję że mi wybaczysz. Oczekuję twoich następnych pokazów umiejętności.
    Kłaniam się nisko.
    Kapelusznik
  • Kapelusznik 16.09.2018
    PS. Blade Runner oglądałem - ale mój świat jest w wieku XX, nie XXI i później. Bliżej mu do Dishonored, albo alternatywnych historii z I wojny światowej niż do sience fiction typu jak Blade Runner
    "Dziewięć sióstr" - nie oglądałem :/
  • kalaallisut 16.09.2018
    Kapelusznik Tak to bardziej SF futurystyczne. Domyślam się, że takie osadzenie z zamiłowania do historii się bierze.
  • kalaallisut 16.09.2018
    kalaallisut Postać Victorii po prostu przypomina mi lekko kobiety z tych filmów.
  • Ozar 27.10.2018
    Kolejny ciekawy odcinek. Diagnoza pokazana cesarzowej tłumaczy wszystko i dobrze że w to uwierzyła. Wygląda na to, że Adler jakoś się wykpił z niby porażek. Cesarzowa go pochwaliła, a nawet awansowała Rommla. Dal mnie 5 i bedę czytał dalej. Kapelusznik stworzyłeś świat bardzo ciekawy i czekam co z tego wyniknie.
  • Kapelusznik 27.10.2018
    Cały czas chwalisz mój świat
    Dziękuję
    Stworzenie go było niesamowitym wyzwaniem,
    a tak czy inaczej mam zaledwie większość północnej półkuli, południe jeszcze lekko leży. Kontynent Zatrolii (tam gdzie toczy się teraz akcja) jest ogarnięty - inne są jeszcze rysowane ołówkiem...
    Cieszy mnie że ci się podoba - mimo że fantastyka, stawiam na realność scen
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 27.10.2018
    A właśnie!
    Jakie pierwsze wrażenia z postaci Zero?
    Chętnie poznam twoją opinię
  • Ozar 27.10.2018
    Kapelusznik Dla mnie 000 to taki Reinhard Heydrich najgroźniejszy człowiek w III Rzeszy. Gdyby nie zamachy w Pradze ten gość byłby pod koniec 1943 roku takim cappo di tutti capi w Rzeszy. To był typ bezwzględnego sukinsyna który chciał byc numerem I i byłby nim. Może nie jako fuhrer ale z boku poruszałby wszystkimi za pomocą swoich sznurków.
  • Kapelusznik 27.10.2018
    Ozar
    nawet nie wiesz jak bardzo blisko twój opis przypasowuje się do 000
    Choć wkrótce poznasz też jego drugą stronę
    Co do relacji Adlera i Zero to wzorowałem się na Thorze i Lokim
    :D
  • Ozar 27.10.2018
    Tu masz linka do artykułu o Heydrichu na opowi. http://www.opowi.pl/widzialem-aniola-smierci-reinhard-a43330/
  • Kapelusznik 27.10.2018
    Dzięki
    na pewno zajrzę!
  • krajew34 03.11.2018
    Kurła twarda nieustępliwa cesarzowa musi być, choć dodałbym jej trochę sadyzmu np na ton w jakim mówił Adler, powinna zareagować uderzeniem w twarz, albo strzałem z pistoletu, ale tak by nie uszkodzić zbytnio cennego dzieła, co do 00 zawsze lubiłem inteligentniejsze postacie od tych silnych np. preferuję Batmana niż Supermana. Jadę dalej z czytaniem
  • Kapelusznik 03.11.2018
    To Cesarzowa - ma innych ludzi od bicia i strzelania
    Mogłaby zaatakować Adlera
    Ale to nie pasowałoby do jej charakteru
    Jak zostało powiedziane: jest ona damskim wcieleniem diabła
    Pozdrawiam
  • krajew34 03.11.2018
    Ale obstawie mogła wydać rozkazy, ludzie u władzy nie lubią, gdy ktoś taki nisko w hierarchii, a szczególnie zwykły obiekt mówi takim tonem :)
  • Kapelusznik 03.11.2018
    krajew34
    Była zaskoczona stanowczością Adlera - to pierwszy raz kiedy był tak śmiały
    Nie jest głupia
    Wie że coś musi być na rzeczy - więc nie robi nic by go ukarać
    Na razie
    To że nie wykonała ruchu, nie oznacza że nie ZAPAMIĘTAŁA tego co zrobił
  • krajew34 03.11.2018
    No i to rozumiem, wcielenie diabła nie może zapomnieć o bezczelności podwładnych

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania