Pokaż listęUkryj listę

Demon - Rozdział 16 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

Carstwo Varsji

Rok 551 nowej ery – 1912 rok imperialny

30 kwietnia, wiosna

Port Raczków, północno wschodnie ziemie Carstwa, Sztab Admiralicji Floty Austeriańskiej

 

Budynek Sztabu Admiralicji skąd dowodzono flotami na oceanie Austeriańskim był imponującym kompleksem. Składał się z pięciu budynków: w pierwszym znajdowało się centrum komunikacyjne. Na dachu wznosiła się wysoka radiostacja, to tam, w dziesiątkach pokoi, pracowały kobiety od komunikacji, dostarczając i drukując raporty, które specjalnym mostkiem trafiały do budynku nawigacyjnego, gdzie kontrolowano przepływ zaopatrzenia oraz aktualną pozycję wszystkich jednostek. Trzeci budynek został przeznaczony dla personelu i oficerów, którzy przez stan wojny, praktycznie mieszkali w sztabie. Czwarty budynek zapewniał rozrywkę i wyżywienie, znajdowało się w nim też biuro wywiadu i bezpieki, które miało pilnować by szpiedzy nie mieli szans zdobycia cennych informacji. Piąty i najważniejszy budynek, umieszczony w samym środku kompleksu, był budynkiem Sztabu Admiralicji. To tam znajdowały się sale obrad gdzie planowano bitwy i trasy zaopatrzenia. Budynek miał własne zasilanie, własną kuchnię i kwatery dla wyższych oficerów, nie mówiąc że był również otoczony dodatkowym płotem – znacząco ograniczając szansę wejścia do środka.

Jak miało się okazać, tego typu środki obronne, nic nie dały.

Zadaniem Sił Specjalnych nie było „wejście” do Sztabu Admiralicji – a zniszczenie go.

Adler siedział w ciężarówce i czekał. 66 i 001 siedzieli tuż obok niego. Byli w pełnym pancerzu Sił Specjalnych Sekcji 10. Czarnym jak noc. Adler miał przy sobie swój nóż bojowy, pistolet Kratos wzr.1910, oraz nową zabawkę Sekcji 10, karabinek Mp-12, z dwudziestoma dwoma nabojami w poręcznym magazynku. Zero miał ze sobą swoje dwa ukochane 10mm pistolety typu IW-10 z doczepionymi bagnetami. 66 natomiast, oprócz swojej wiernej saperki, trzymał również nowy karabin maszynowy Imperium – Mg-12. Normalnie użyliby broni dostępnej w carstwie – ale skoro bezpieka już o nich wie, lepiej użyć uzbrojenia najwyższej klasy.

Kompleks admiralicji otoczyło trzydzieści jeden żołnierzy w sześciu grupach: dwóch snajperskich po dwie osoby, czterech bojowych po sześć osób i jedną specjalną – z trzema. W tej ostatniej znajdował się Adler, Zero i 66.

Snajperzy mają dać wsparcie ogniowe czterem drużynom które zajmą się atakiem i zniszczeniem celu. Ich dowódcą jest Tigr. Adler natomiast ma inne zadanie. On zaatakuje posterunek policji, oraz biuro bezpieki, które znajdując się bardzo blisko Admiralicji, mogłoby przybyć z potężnym wsparciem. Przez poziom niebezpieczeństwa Adler zdecydował że nie można pozwolić by posiłki dotarły do Admiralicji przed wykonaniem zadania.

Na razie czekali.

Dokładnie o jedenastej wieczorem powinny wybuchnąć ładunki wybuchowe umieszczone w ściekach i pod murami. Potem ma dojść do masakry i podłożenia ładunków w samum kompleksie – następnie szybka ewakuacja, każda drużyna inną drogą i po dwudziestu czterech godzinach spotkanie w wskazanym przez wywiad punkcie i zdobycie kolejnych wytycznych.

 

Pięć minut do jedenastej.

 

Adler i 66 równocześnie przekręcili pokrętła na swoich pasach, połączonych do podajnika Specyfiku. Pokrętło było ustawione na 1. Zero natomiast otworzył malutką buteleczkę specyfiku i zwyczajnie wypił zawartość.

Milczeli powoli przyzwyczajając się do rosnącej w ich ciałach adrenaliny i wyostrzających się zmysłów.

Rozgrzmiały eksplozje, a po nich serie strzałów. Adler, Zero i 66 równocześnie wyskoczyli z paki ciężarówki i ruszyli biegiem w stronę komisariatu który był zaledwie trzydzieści metrów dalej. Ustawili się tak by stać twarzą do okien, zarówno komisariatu, jak i biura bezpieki, z których właśnie zaczęli wybiegać uzbrojeni policjanci.

Unieśli broń i otworzyli ogień.

66 ściął pierwszą serią wszystkich nieszczęśników którzy zdążyli wybiec. Adler wystrzelił serię po oknach komisariatu, odbezpieczył granat i wrzucił na drugie piętro. Zero w tym czasie zrobił to samo, ale z biurem bezpieki. Po chwili budynkami wstrząsnęło i rozległy się wrzaski i jęki umierających. Z niektórych okien próbowano odpowiadać ogniem, ale 66 bezlitośnie siekał każdego kto nie zdążył się schować, a Adler i Zero wrzucali za serią po serdecznym granacie, którego odłamki rozrywały na strzępy szanownych przedstawicieli prawa i woli cara. Kawałki rozerwanego honoru przelatywały tuż opok dumnych medali za służbę, by wylądować w kałuży miłości do ojczyzny.

W momencie kiedy Adler rzucał już piąty granat ktoś trafił go w ramię, okazało się że kilku patrolujących ulice policjantów przybyło na pomoc. Na ich nieszczęście, pancerz zatrzymał główną siłę uderzenia, więc Adler miał jedynie draśnięcie. Odwrócił się i bezceremonialnie wyładował cały magazynek w dwóch „bohaterów” którzy najpewniej dostaną pośmiertny medal, który ktoś dumnie położy na zamkniętej trumnie – ponieważ pokazanie rozerwanej przez kule twarzy „bohatera” mogłoby nie przypaść do gustu szerokiej publice.

Adler obrócił się ku komisariatu i strzelał dalej – zostały mu jeszcze dwa granaty, na wszelki wypadek i ładunek wybuchowy na wielki finał. Po chwili 66 przestał strzelać i zaczął zmieniać taśmę amunicji. Dokładnie wtedy z kilku okien wysunęli się ci, którzy czekali na ten moment – niestety, ani Adler, ani Zero, nie mieli zamiaru dać im szansy na przetrwanie. Krótkie serie posłały każdego z nich w objęcia Anioła Stróża, który nie wykonywał poprawnie swojej pracy.

W momencie kiedy 66 przeładował w niebo wzniosła się czerwona flara i trzy kolejne po niej – znak że reszta ekipy wykonała zadanie. Cały atak nie trwał może nawet piętnastu minut – ale więcej czasu nie było potrzebne. Bo kto, by się spodziewał ataku na sztab Admiralicji w samym środku miasta.

Zero i Adler podbiegli do komisariatu i biura bezpieki i wrzucili do środka niewielkie ładunku wybuchowe, z włączonym czasomierzem ustawionym na czterdzieści sekund.

W tym czasie dobiegli do ciężarówki i ruszyli przez miasto.

Za nimi rozległy się dwie eksplozje. Ładunki z pewnością nie były wystarczająco silne by zniszczyć budynki, ale z pewnością naruszyły ich strukturę i zabiły większość z tych którzy przetrwali początkową masakrę.

Adler siedział za kółkiem, obok niego siedział zero. Obaj zrzucili pancerze i siedzieli w cywilnych ubraniach. 66 siedział z tyłu na pace, z gotowym karabinem, gdyby ktoś zaczął ich ścigać. Choć oczywiście nie spodziewali się pościgu. W mieście było pełno ciężarówek tego typu, a trudno odróżnić jedną od drugiej.

Zgodnie z planem dotarli do doków i zaparkowali wewnątrz nabrzeżnego magazynu. Przenieśli wyposażenie na łódkę, podpalili ciężarówkę i wypłynęli na otwarte wody.

Dzięki zniszczeniu budynku komunikacji Admiralicji, bez problemu przemknęli przez liczne patrole i wypłynęli na otwarte wody. Czekała ich trzygodzinna podróż na południe, aż do niewielkiej zatoczki, gdzie czeka na nich samochód dostarczony przez wywiad, następnie dwie godziny zachód do kryjówki i tam dziesięć godzin czekania, a następnie pięć godzin do miejsca spotkania. Tam powinien dowiedzieć się jak dokładnie przeszło wykonanie operacji. Miał nadzieję że nie było zbyt dużo strat.

 

Na razie jednak, rozłamał baton energetyczny i podał po kawałku swoim towarzyszom. Ci w milczeniu zjedli i czekali.

 

Nad odległym już miastem nagle rozbłysła łuna, a ich uszu doszła eksplozja. Słup złowrogiego, oleistego dymu wznosił się ku niebu.

 

Sztab Admiralicji został zniszczony.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Ozar 30.10.2018
    Kilka drobnych uwag.
    Napisałeś " Piąty i najważniejszy budynek, umieszczony w samym środku kompleksu, był budynek Sztabu Admiralicji" - był budynkiem
    - "nie mówiąc że był również otoczony dodatkowym płotem – znacząco ograniczając szansę wejścia do środka" - może tak " był otoczony dodatkowym płotem, który znacząco ograniczał możliwość wejścia do środka"
    - "Nie miało to mieć jednak dużo znaczenia" - może tak - Jak się później okazało, nie miało to jednak większego znaczenia"
    - " Potem ma dojść do masakry i podłożenia budynków" - tu nie za bardzo kumam słowo podłożenia - może chodzi o podłożenie jakiś ładunków?
    A to zdanie kufa znakomite "Kawałki rozerwanego honoru przelatywały tuż opok dumnych medali za służbę, by wylądować w kałuży miłości do ojczyzny.
    - "Anioła Struża" - Anioła Stróża
    Kolejny ciekawy odcinek. Daje pięć za pomysł i twój świat.
  • Kapelusznik 30.10.2018
    Jutro poprawię
    Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania