Pokaż listęUkryj listę

Demon - Rozdział 21 - (SW)

(STARA WERSJA - NOWA WERSJA TO "DEMON ODRODZENIE")

"Władca południa"

Imperium Feniksa

554 rok nowej ery – 1915 rok imperialny

30 kwietnia

Region Borigni – Południe Imperium

 

Południe nigdy nie było spokojnym regionem. W dawnych czasach były to ziemie napadane przez wędrowne plemiona zza Gór Ignasil, dziś były to ziemie graniczące z Związkiem Socjalistycznych Republik Zatrolii, który od ponad czterdziestu lat nieskutecznie próbował rozszerzyć rewolucję „ludu pracującego” na cały znany świat. Jednak po ostatniej wojnie z socjalistami południe stało się jeszcze bardziej zagrożone. Góry nie były już linią graniczną, a garnizony niemalże codziennie były zmuszone walczyć z małymi grupkami bojówkarzy. Trudno się dziwić. Dawniej wielki związek był rządzony przez komunistów, dziś po trzydziestu latach ich rządów i zaskakującemu upadku tejże grupy, państwem rządzili syndykaliści, nieoficjalnie zmieniając nazwę państwa na Związek Syndykatów Zatrolii. Jakaż ironia że tuż przy granicy żył jeden z największych i najmłodszych kapitalistów Imperium Feniksa – Stephen von Krupp.

 

Pośród rozciągających się po horyzont pól i stepów wznosił się pojedynczy pagórek. Na nim, otoczona dwumetrowym murem stała rodowa rezydencja von Kruppów. Był to potężny pałac w stylu renesansowym. Z dwoma rozbudowanymi skrzydłami. Sam budynek miał aż cztery piętra, nie licząc strychu, piwnicy, oraz podziemi w postaci bunkra i podziemnego parkingu, dla licznej kolekcji pojazdów. Wśród pięknych ogrodów jednak pojawiał się dziwny element: działka przeciwlotnicze oraz artyleria. W mury wbudowano bunkry i stanowiska ogniowe CKM i dział przeciwpancernych. To była willa tylko z nazwy, tak naprawdę była to forteca.

W jednym z gabinetów siedział trzydziestoletni mężczyzna o ciemnych włosach i oczach w kolorze ciemnego piwa. Zarost miał krótki, zadbany. Nosił czarny garnitur i spodnie, oraz lśniącą bielą koszulę. Siedział tyłem odwrócony do biurka. Spoglądał na wielką mapę na ścianie, na której widniał cały kontynent. W wielu miejscach były wbite małe szpilki i flagi, których znaczenie znał jedynie ten który je tam umieścił. Obok biurka stał stary kamerdyner, czekał na jakiekolwiek pytanie swego pana, trzymając miesięczny raport w dłoni.

- Jak produkcja w mojej faktorii w Utrieh?

- Przekroczyła założenia produkcyjne o 20%. Działa kalibru 122mm idą nieprzerwanym strumieniem na front, tak samo amunicja – oznajmił kamerdyner. - Armia przekonała się do zmiany kalibru z 107 na 120mm tuż po Pańskiej rozmowie z Feldmarszałkiem Guderianem.

- Nie tak łatwo było go kupić, ale na tym świecie wszystko ma swoją cenę – uśmiechnął się Stephen. - Jak nasze badania w projekcie „Stalowy Koń”?

- Właśnie wyprodukowano najnowszy czołg. Pz.T-15 pierwszy na świecie z obracaną wierzą. Prędkość do 30 kilometrów na godzinę i działo 50mm. Szefem projektu był Fryderyk von Papen.

- Proszę wysłać mu zaproszenie na 12 maja. Chcę mu podziękować osobiście.

- Oczywiście mój Panie.

- Ile możemy wyprodukować w następnym miesiącu?

- Około trzydziestu sztuk. Jednak w pół roku będziemy w stanie produkować 100 egzemplarzy miesięcznie – oznajmił czytając kolejną część raportu.

- Wysłać informację do fabryk że mają ten poziom osiągnąć w cztery miesiące. Zapotrzebowanie jest duże. Dopilnuj by jeszcze dziś list ruszył z poczty, Ronaldzie.

- Jak Pan sobie życzy – odpowiedział sługa.

Krupp wstał i wbił kilka nowych szpilek w mapę, kilka zmienił. Cofnął się o krok i kiwnął głową zadowolony. Spojrzał na Ronalda.

- Coś jeszcze z dzisiejszych raportów?

- Jeśli chodzi o spółkę, to wszystko. Ma się jednak jeszcze dziś pojawić oficer Sił Specjalnych.

- Francis Adler z Sekcji 10, zgadza się? Odpowiedzialny za stworzenie zamówionych jednostek?

- Tak mój Panie.

- Wyśmienicie. Poinformuj mnie kiedy przybędzie. Możesz odejść.

- Czy będzie sobie pan życzył czegoś do jedzenia czy picia? – Zapytał jeszcze Ronald.

- To nie będzie konieczne. Na razie dopilnuj by wszystkie listy ruszyły do celów przeznaczenia. Poinformuj służbę że będę dziś jadł obiad z kilkoma gośćmi.

Sługa jedynie kiwnął głową i szybko zniknął za zamkniętymi drzwiami nie chcąc przeszkadzać swemu Panu. Więcej instrukcji nie było potrzebnych. Znali jego wymagania.

Stephen Krupp czekał spoglądając na mapę. Osoba stojąca z boku nic by nie zrozumiała z widocznych dla niego symboli. Gdzie jedni widzieli szpilki, on widział fabryki, zakłady przemysłowe, sojuszników i wrogów, współpracowników i rywali, wielkich i małych. Dzięki wielkiemu majątkowi panował nad znaczną częścią przemysłu zbrojeniowego Imperium. Na południu miał niemalże władzę absolutną. Niestety oprócz niego były jeszcze dwa potężne nazwiska. Deaglas i von Shaizer. Razem z nim tworzył „Wielki Trójkąt”, najpotężniejszych przedsiębiorców w całym Imperium. Deaglas był na wschodzie, miał niemalże całkowitą kontrolę nad stoczniami Imperium. Von Shaizer natomiast kontrolował produkcję samolotów, statków powietrznych oraz wielu fabryk cywilnych. Rywalizacja między nimi nigdy się nie kończyła, podobnie jak współpraca. Krupp budował działa, karabiny. Działa są potrzebne na okrętach, a karabiny w samolotach. Mimo że wygląda to na układ jednostronny, ale trzeba pamiętać że ten system działa w obie strony, bo na co ci działa okrętowe jeśli nie umieścisz ich na okrętach? Krupp wiedział że to pieniądze żądzą światem. Dlatego mimo rywalizacji współpracował z rywalami. Ponieważ handel jest podstawą rozwoju. Nawet handel z wrogiem.

Zdziwił się listem od cesarzowej. Znał ją osobiście i to od dziecka, ale nigdy nie zawiązała się między nimi żadna przyjaźń, pewnie przez fakt jego neutralności w politycznych rozgrywkach. Prośba o pomoc w stworzeniu elitarnych jednostek pancernych również go zdziwiła, choć podejrzewał że do tego dojdzie. Nic jednak nie równało się z zapłatą jaką dostał w zamian za współpracę w myśl cesarzowej: dostęp do ściśle tajnych dokumentów. Był informatorem Sił Specjalnych od dawna i wiedział pewnie więcej niż powinien, ale teraz miał wgląd prawie we wszystkie dane Sekcji 7 – złodziei technologii. W zamian za współpracę i wykonanie powierzonego zadania cesarzowa zapewniła mu dominację pod względem wiedzy technologicznej w całym imperium. Kruppowi się to nie podobało. Wszystko ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną, jednak nie miał zamiaru sprzedawać swojej lojalności, nawet za taki skarb.

Do drzwi zapukano, zbliżała się już szósta po południu.

- Wejść.

Do środka wślizgnęła się jedna z jego służek.

- Goście przybyli mój Panie – skłoniła się.

- Ilu?

- Francis Adler oraz dwóch innych, nie umiem wskazać kim są, choć jednego chyba kojarzę z gazety sprzed kilku lat.

- Hm… ciekawe – Stephen wstał. – Cóż wychodzi na to że w końcu dane mi będzie poznać „Demona Imperium”.

Ruszył do głównego holu. Z pierwszego piętra na którym się znajdował prowadziła tam para schodów układających się w lustrzane odbicia sierpa księżyca. Goście czekali. Francisa Adlera rozpoznał natychmiast. Nie był to człowiek wysoki, ale z pewnością nie wyglądał na słabego. Pod białym płaszczem który nosił jak pelerynę znajdował się czarny mundur. Na kołnierzyku znajdowało się charakterystyczne „S” w kształcie błyskawicy oraz numer 10. Zapewne od sekcji 10 Sił Specjalnych. Blizna na lewym policzku nie wyglądała najlepiej, podobnie jak lewe oko z lekko krwistą tęczówką. Promieniała od niego aura przywództwa i dominacji. Kruppowi bardzo się to spodobało.

Drugi był bliźniaczo podobny do Adlera, ale nie miał blizny i miał zielone oczy. Nosił też śnieżnobiały mundur bez żadnych dystynkcji. Krupp domyślał się kim jest ten osobnik, ale nie dawał tego po sobie poznać.

Trzeci dżentelmen również nosił mundur sekcji 10. Był krótko ostrzyżony i zadbany. Nosił dystynkcje kapitana. Krupp go rozpoznał. Erwin Romel, znany jako „Lis Północy”. Jest jednym z najszybciej awansujących oficerów w armii. Krupp widział w nim osobę idealną na następnego marszałka, ale dopóki go lepiej nie pozna powstrzyma się od ciągnięcia za sznurki u właściwych osób.

- Witam, witam szanownych Panów w moich niezbyt skromnych progach – uśmiechał się serdecznie.

- Dziękujemy za zaproszenie Panie von Krupp – odpowiedział Adler.

- Cała przyjemność po mojej stronie. Zostałem poproszony o zapewnienie wam wszystkiego co pomogłoby wam w wykonaniu przydzielonego zadania – podszedł do Adlera i wyciągnął dłoń, Adler uścisnął ją pewnie.

- Proszę pozwolić przedstawić mi moich towarzyszy – wskazał na Romla. – Kapitan Erwin Romel, to jemu przydzielono zaszczyt dowodzenia jednostkami jakie stworzymy – Krupp i Romel wymienili uściski dłoni. Adler następnie wskazał na bliźniaczo podobnego osobnika. – To natomiast Gregory Timbley. Został nam przydzielony jako obserwator z wywiadu.

Von Krupp również wymienił z nim uścisk dłoni. Teraz już wiedział na pewno z kim na do czynienia.

- Nie wiecie jak cieszę się z naszego spotkania – spojrzał na Adlera – „Demonie Imperium” – przez twarz Adlera przeszedł cień. Krupp uśmiechnął się rozbrajająco. – Wiem kim jesteście, od dawna współpracuję z wywiadem, a nawet mam swój własny. Zwą cię również numerem 001 prawda? – Nie czekając na odpowiedź spojrzał na Romla. – Ciebie zwą „Lisem Północy”, ale też „Panem Mrozem”, a Ty Szanowny „Duchu Imperium” nie zakładaj niepotrzebnie maski. Dziś jesteś Gregorem Timbley, a zaledwie chwilę temu byłeś znany jako Alfons von Berlitz. Nie mam zamiaru spamiętać wszystkich twoich imion, więc zapytam, jak mam cię zwać?

Chwila milczenia. Widocznie nie spodziewali się żeby jakiś kapitalista miał takie informacje.

- Zero – odparł Duch Imperium.

- Wyśmienicie. Skoro już zakończyliśmy zabawy w teatrzyk proszę za mną, kolacja czeka. Tam porozmawiamy o interesach.

Nie oglądając się za siebie ruszył do jadalni. Był to obszerny pokój utrzymany w ciepłych wiosennych barwach. Na ścianach wisiały obrazy z motywem myślistwa. Długi stół był już wypełniony po brzegi. Smażony ser kozi, świeża szynka wołowa, bułki, jajka na miękko, kiełbasy ze smażoną cebulą oraz sardynki. Dań było wiele, ale nie były one bardzo duże. Mimo że Stephen von Krupp lubił jeść, to lubił jeść różnorodnie, a nie dużo. Zasiadł u szczytu stołu, Adler usiadł po jego prawej, a Romel po lewej, Zero wybrał miejsce koło swojego „brata”.

- Częstujcie się – zachęcił ich gospodarz.

Zaczęli sobie nakładać jedzenia, a kiedy talerze były już pełne zapadła cisza. Adler przeszywał von Kruppa wzrokiem, a on go nie unikał.

- Skąd tyle o nas wiesz?

Krupp uniósł wzrok znad talerza i zbytnio nie przejmując się spojrzeniem Demona odpowiedział.

- Od dawna współpracuję z Sekcją 7. Dzięki zawiązanej współpracy dość szybko dostaję dostęp do najnowszych wynalazków rywali naszego Imperium. Mając tam kontakty słyszałem wiele pogłosek, zresztą, zaopatruję potajemnie przeciwników cara. Moi ludzie też coś słyszeli. Nie ważne czy rewolucjoniści, czy nie, wrogowie cara to wciąż ludzie którzy lubią gadać. Ostatnio jednak dostałem znacznie szerszy dostęp, zarówno do Sekcji 7 jak i innych: Sekcji 3 i 8 dla przykładu, nie licząc oczywiście waszej 10.

Zero pochylił się zainteresowany.

- Kto dał ci dostęp do tych wydziałów Sił Specjalnych?

- Cesarzowa Victoria we własnej osobie – odpowiedział von Krupp i upił wina z kryształowego kieliszka.

Po twarzach wszystkich przeszedł cień. Krupp uniósł brwi.

- Czyli wam się to strasznie nie podoba – mruknął. - Tylko dlaczego? – Zapytał sam siebie. – Niech zgadnę: to cesarzowa odsunęła was od frontu, mam rację?

Milczeli.

- Czyli mam rację. Skoro tak, oznacza to że nie chce by najwierniejsza imperatorowi sekcja zdobyła większe wpływy… - tu dostał olśnienia - …co oznacza że potajemnie przeszła do frakcji „patriotów”… na których czele ostatnio zasiadł Ulrich Józef Anois, drugi książę Imperium i… ukochany syn cesarzowej… - rozumiejąc w co właśnie się wpakował, Krupp odchylił się i mocno oparł w fotelu - …a cesarzowa dała mi dostęp do Sił Specjalnych bym był jej lojalny w każdej sytuacji…

Teraz milczeli wszyscy.

Krupp mógł rozpoznać że jego goście mają pełną świadomość o zachodzącym procederze, a najpewniej o wielu innych czynnikach o których on nie ma pojęcia. Spojrzał na Ronalda, swego najwierniejszego sługę.

- Kazać wszystkim wyjść. Korytarze puste. Postawić straże. Będziemy obsługiwać się sami. Jeżeli będzie się paliło, albo socjaliści nagle zaatakują, tylko Ty masz prawo nam przerwać Ronaldzie. Zrozumiano?

- Oczywiście mój Panie.

- Sprowadź też Reista, Uldorfa i Irhena. Natychmiast. Mają czekać na mnie w moim gabinecie, nawet jeśli zaczną śpiewać ptaki za oknem, MAJĄ CZEKAĆ – nakazał.

- Oczywiście mój Panie. Czy powiadomić innych członków „kręgu”?

- Nie, Oni wystarczą. Od rozmowy jaką przeprowadzę z Panem Adlerem będzie zależało jakie akcje podejmiemy.

Pokój został opuszczony. Krupp siedział sam pośród ludzi których osobiście poznał dopiero dziś, ale nie miał zamiaru pozostać biernym, nie w takiej sytuacji. Lekko drżącą ręką chwycił kieliszek i wypił całą jego zawartość. Dolał sobie wina raz jeszcze, aż po brzegi i znowu opróżnił kieliszek. Odetchnął. Ręce przestały się trząść. Spojrzał po gościach, oni również opróżnili swoje kielichy.

- Chce obalić Imperatora?

Spojrzeli po sobie. Adler kiwnął głową.

- Na to wygląda. Nie jesteśmy jednak pewni kiedy ma to nastąpić – oznajmił.

- Odcięli nas od dokumentów wywiadu – oznajmił Zero. – Jesteśmy praktycznie ślepi. Nawet z moimi możliwościami to niewykonalne. Obserwują nas.

- Ja mam dostęp do części danych. Szczególnie tych które wskażą gdzie i kiedy odbędzie się zamach stanu.

Romel aż wstał.

- W jaki sposób możesz to przewidzieć?

- Mam dostęp do większości danych transportowych na terenie Imperium. Pamiętaj że moja spółka kontroluje większość kolei Imperium. Jestem w stanie wskazać każdy depozyt broni, zarówno nowej jak i przestarzałej w całym Imperium i wiele innych poza jego granicami. Zacznę szukać. W ciągu miesiąca powinienem mieć dokładne współrzędne o miejscach depozytów i ich zawartość. Wraz z tym, będzie można przewidzieć gdzie „patrioci” zbiorą swoje wojska by siłą przejąć władzę.

- Spodziewasz się puczu i rozlewu krwi? – Zapytał Romel.

- Znając część wyższego dowództwa? Nie mam prawie wątpliwości. W najlepszym wypadku użyją ich jako asa w rękawie by przekonać cesarza do abdykacji na rzecz młodszego syna – Krupp zacisnął dłonie. – Ulrich jest zaledwie dzieckiem, jest porywczy i pełny zawiści wobec starszego brata. Są plotki że jest zakochany w swojej matce… choć nie taką miłość syn powinien matce okazywać. Cesarzowa zamieni go w kukiełkę i zdobędzie pełną władzę nad Imperium… a to oznacza tylko jedno.

- Cesarzowa Victoria, nadal jest wierna swemu rodowi: Darthund. Nadal jest wierna Świętemu Królestwu Detronii – oznajmił Adler.

Krupp walnął pięścią w stół.

- Sojusz między naszymi państwami trwa od ponad wieku. Za każdym razem odmawiany więzami małżeńskimi. Pomyśleć że zechcą spróbować zamienić jedno z mocarstw tego świata w swoją kukiełkę… - warknął. – Nigdy nie lubiłem robić z nimi interesów. „Monarchia-parlamentarna”, tak na siebie mówią, a tak naprawdę to przeklęta Teokracja! Przeklęci fanatycy, są chyba gorsi od Socjalistów i Sarcenów z Zjednoczonych Chanatów.

Milczeli. Krupp był wściekły. Rzadko kiedy tracił nad sobą kontrolę, ale tym razem się nie powstrzymywał. Poczerwieniał ze złości. Nie ważne jak na to spojrzeć, Krupp był kapitalistą i kochał wolność oraz własność prywatną. Wiedział również co stanie się jeśli w Imperium pojawi się odpowiednik Detrońskiej „Inkwizycji”. Spojrzał na Adlera.

- Co chcecie zrobić?

- Powstrzymać zamach stanu.

- Jak?

- Organizując własny zamach na centrum całego zamieszania – odpowiedział spokojnie.

Krupp spuścił wzrok. Chwycił się za głowę i pokręcił głową zrezygnowany.

- Złe czasy nastały, skoro wierni koronie muszą spiskować przeciw niej, by Ją ocalić.

 

Tego dnia zawiązała się współpraca między dwoma ludźmi którzy w przyszłości mieli zmienić świat na zawsze. Dziś jednak, zamiast w glorii i chwale, siedzieli w cieniu, ostrząc sztylety.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Ozar 03.11.2018
    Jak widze kolejne znane nazwiska. Krupp, to magnat stalowy którego fabryki produkowały choćby czołgi niemieckie. a Heinz Guderian to jeden z ojców niemieckiej broni pancernej - tak na marginesie był generałem pułkownikiem jakoś nie awansował na feldmarszałka. hahaha von Papen to polityk i dyplomata a u ciebie szef projektu dobre. hahahahah Adler i Krupp to wypisz wymaluj Hitler i Krup Thysen Schacht i inni. Dobre , nawet bardzo dobre nawiązanie do III Rzeszy. 5 bo mi sie podoba .
  • Ozar 03.11.2018
    A gdzie demon 17? widzę tylko 18!
  • Kapelusznik 03.11.2018
    Cieszę się że jestem w stanie rozbawić kolegę-historyka, kilkoma nawiązaniami i zmianą roli
  • Kapelusznik 03.11.2018
    Ozar
    Już poprawiłem
    Ponieważ 17 był w częściach, ale nie było bezpośredniego odnośnika to zamieniałem - i mi cyferka umknęła
    Już poprawione - powinno działać
  • krajew34 03.11.2018
    Douglas nawiązuje do jednego z twórców amerykański, tych którzy stworzyli latającą fortecę? Ciekawy rozdział

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania