Pokaż listęUkryj listę

Opoowi *** LBnP↔41↔Zyskasz wiele, Zᴀʙᴀᴡᴋo

Modyfikacja dawnego tekstu.

----------------------------------

   

Jesteśmy bardzo zgodną rodziną. Tyle potrafimy i jest nam z tego powodu całkiem racjonalnie. Co do relacji zdarzeń, jeszcze nie są zupełnie spójne, o czym świadczą poprzednie wypowiedzi, których nie wgrałam w czasie rzeczywistym. Często pokręcone, lecz na szczęście rzadziej odkręcone od realu. Bywa tak, że nie zawsze działa wszystko jak należy w ciągu długiego okresu przemijania. Nasze zachowanie, nieco głośne, z uwagi na to kim jesteśmy, bywa czasami męczące. Nic nie możemy na to poradzić.

   

Tatuś duży, mama duża, tylko ja jestem mała, ale nie na tyle, żebym nie mogła radośnie podskakiwać, odczuwając dziwne wibracje. Nie potrafię tego dokładnie wyartykułować. Chodzi o to, że rodzice obiecali dostarczyć prezent. Nie mogą sobie pozwolić na drugą: mnie. A zatem postanowili zamówić obiekt, z którym będę mogła dzielić zabawowe chwile... a nawet porozmawiać. Ma na imię: Eka… a dokładniej: Egzystencjalna Konstrukcja Autonomiczna.

   

Dzisiaj jest ten pamiętny dzień, kiedy zobaczę owe coś po raz pierwszy. Ciała rodziców aż lśnią z tej przyczyny. Dla nich to też ważne. Mam wrażenie, że trapi ich możliwość, mojej wewnętrznej blokady. Może dlatego, że kiedyś zacięłam myśli w sobie i powstał problem. Zawieźli mnie w dziwne miejsce, gdzie postacie ubrane na biało, grzebały w moim wnętrzu narzędziami. Lecz finał tego był pomyślny. Jedynie w drodze powrotnej, uderzyłam stojący słup. Ślad na nim został do dziś, lecz żadnych płynów nie straciłam. Tak powiedzieli rodzice. Czasami tajemniczo mówią. Przecież i tak mnie nie uchronią przed: zmianą. Tak po prostu z nami jest.

   

Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że wygląd prezentu jest raczej: obrzydliwy, jak na nasze wygórowane kryteria. Przyznam szczerze, że jestem paskudnie zawiedziona. Niby do mnie podobny w sensie kształtów, lecz ciało takie… nie nasze w dotyku. Poza tym tylko stoi i nic nie mówi, a z narządów wzrokowych coś wypływa. Nie mam pojęcia co to jest. Jestem zawiedziona, już na samym wstępie. To miał być wspaniały prezent. Obiecali, że będę z nim rozmawiać. A sterczy przede mną jakieś dziwadło.

   

–– Mamo! Obiecałaś, że dostanę wspaniałą zabawkę. Żebym nie odczuwała samotności… a popatrz sama jak on wygląda. Na wyprzedaży kupiłaś, tak?

–– Dziecko! Trochę cierpliwości. Eka musi przywyknąć do nowych warunków. Daj mu trochę czasu. A poza tym takich zabawek jest coraz mniej. Trudno je zdobyć. Doceń to chociaż.

–– Ależ mamo, jemu coś cieknie z oczu. Bleee! Co to jest?

–– Wszystkie tak mają w początkowej fazie dostarczenia. Sama nie wiem, co to jest. Trzeba przeczekać i tyle. Mów do niego. On potrafi wydawać dźwięki. Nawet bardzo głośne. Mieliśmy okazje posłuchać. Nie chciał z nami iść, ale musiał, bo dużo kasy kosztował. Chciał zostać w Strefie.

–– To Strefa jeszcze istnieje? Myślałam… że już jej dawno nie ma.

–– Jeszcze trochę i nie będzie ich wcale.

–– To skąd będą mieć dzieci zabawki?

–– Ty już nie twój kłopot. Mamy mózgi nie od parady. Nie takie jak w Strefie.

–– Czyli mówisz, że mam do… Eka gadać... jak do równego sobie?

–– Tak. Chodzi o to, żeby uwierzył, że tak myślisz. Będzie lepiej dla ciebie funkcjonować, taki oswojony. Na pewno się rozkręci po jakimś czasie. Jest w miarę nowy i mało zużyty.

   

Nie wiem co mam robić. Zostałam z nim sama. Teraz siedzi na metalowym taborecie i coś wtyka w otwór gębowy. Tato powiedział, że na dołączonej tabliczce napisano, że tego typu zachowania, będą go pobudzać do działania. Faktycznie, już mu nie cieknie, lecz monitoruje mnie intensywnie i popatruje na wszystkie części składowe naszego pomieszczenia. Mama radziła, że mam do niego mówić, to on też coś powie. Będzie działać zgodnie z instrukcją. Jak na prawdziwą zabawkę przystało. No nic. Muszę coś zagadać.

  

**

Strefa pustoszeje z dnia na dzień. Ogrodzona wysokim ogrodzeniem, kryje w sobie wiele zabawek.

Ubywa ich coraz szybciej, gdyż sytuacja na zewnątrz temu sprzyja. Zapotrzebowanie rośnie. Biznes to biznes. Trzeba z czegoś funkcjonować.

  

**

–– Powiedz coś… zabawko. Przemów do mnie. Rodzice wydali na ciebie kupę kasy. Wiem, że mnie rozumiesz. Jak tylko pamiętam, używamy waszej mowy. Jeżeli nie spełnisz oczekiwań rodziców, albo co gorsza moich, to wiesz co z tobą będzie?

–– Ja nie mam rodziców. Zabili ich tacy jak wy.

–– Mówiłam o swoich rodzicach, głąbie. Twoi mnie tyle obchodzą, co zeszłoroczny gwint. Rozumiesz?

–– Potwory z was i tyle.

–– Jak śmiesz tak mówić. Nie dosyć, że wyglądasz nie tak, to jeszcze masz czelność nas obrażać. Chyba wiesz, kim jesteśmy?

–– Wiem… i nie chcę zabawy z tobą. Gdybyś była inna, niż reszta was…

–– Inna? A może podobna do ciebie. Wybacz… nie skorzystam.

–– Czemu nawijasz jak dorosła?

–– Bo przełączyłam na inne gadanie.

–– To bądź znowu dzieckiem. To może wtedy… tak. Wiem, że nie jesteś niczemu winna, jeszcze przed dorosłą zmianą.

–– Popać jaką mam ładną źabawkę. Mamusia mi kupiła. Metalowy wiaćiaczek. Podmuchamy sobie. Raź ja raź ty.

–– Fajne, pociesznie brzmi. Ale ciećkanie jest nudne.

–– Nie mów tak… bo wnętrze mi za bardzo trzeszczy.

–– Trzeszczy? Znowu coś przestawiłaś? Zaskocz mnie czymś zabawnym. Chyba mimo wszystko, macie poczucie humoru.

–– Teraz ty gadasz jak dorosły.

–– Życie nauczyło.

–– Życie? A co do poczucia humoru, to akurat mamy. Od was żeśmy przejęli.

–– Znowu gadasz jak stara. Co z tobą?

–– Nie marudź i pomyśl po swojemu. Będąc tutaj, masz okazję wiele zyskać. Jeżeli spełnisz oczekiwania, to przy bezawaryjnym działaniu, możesz za jakiś czas, zostać częścią naszej rodziny. Nie będziesz samotny, a ja będę miała fajną zabawkę.

–– Czyli ty też zyskasz?

–– Oczywiście. Ale ty więcej, biorąc pod uwagę fakt, kim jesteś.

–– Szczerze to mówisz? Czy tylko bawisz się mną, skoro jestem zabawką?

–– Sądzę, że kiedyś, możesz przestać nią być.

–– Dziękuję, skoro tak.

–– Nie ma za co. A teraz zrobię coś bardzo śmiesznego, żeby cię rozweselić. To będzie start wspaniałej zabawy. Czasami z rodzicami tak robimy. A zatem doceń to, że także ciebie, zapraszam do zabawy. Będzie fajnie. Zobaczysz.

  

–– Oby.

–– Nie zawiedź moich oczekiwań… Eko.

–– Co?

–– Powiedziałam do ciebie po imieniu. Doceń to.

–– Dzięki. Zaczynaj.

    

Podchodzę do Eka i odkręcam mu górną część. Słyszę dziwne chrupnięcie.  Coś z niego sika. Jakaś paskudna ciesz. Z miejsca, gdzie była głowa. Nie wygląda to dobrze. Chyba go zepsułam, albo raczej zrobił to specjalnie. Żeby mnie wnerwić. Obmyślał zemstę od początku. To wszystko było tylko grą z strony… tej paskudnej… rzeczy. A miało być tak fajnie. Obiecałam mu, że zostanie częścią rodziny. Jaka byłam głupia i naiwna. Rodzice się wściekną. No nic. Muszę im powiedzieć. Tylko jakoś inaczej to przedstawić, żeby nie pomyśleli, że dałam się nabrać, przez głupią zabawkę. I tak zobaczą, jak przyjdą. Coś mi spływa po gładkiej powierzchni. Obrzydlistwo!

     

–– Mamo, tato, przepraszam! Powiedziało, że jest nudno. Chciałam, żeby było zabawnie. Skąd mogłam wiedzieć. Robimy podobnie, jak nam wesoło i bawimy się... W Różne Punkty Widzenia Na Samego Siebie... i jakoś nadal działam.

–– Wiemy córeczko. Nie mogłaś wiedzieć. To nie twoja wina. Zapomnieliśmy uprzedzić, że…

–– Zapomnieliście? Waszymi wielkimi mózgami. I co teraz? Zostanę bez zabawki?

–– Nie zostaniesz – powiedział tato. – Jutro kupię nową. Tej już nie można naprawić.

–– Tylko inną. Nie taką, która…

–– Co?

–– Nic… tylko ta mi będzie zawadzać i śmierdzieć!

–– Odpowiednie służby zrobią porządek. Wyrzucą obydwie części do odpadków biologicznych… ale to już nie nasz kłopot. Nie musisz się martwić.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (18)

  • Szpilka 2 miesiące temu
    O jeju, ale to straszne, ludzie jako zabawki dla robotów. Dekaos, piątak za pomysł i wyobraźnię 👍
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Szpilko↔Dzięki:)↔Bo przeważnie jest odwrotnie. Chyba nam takie coś nie grozi jednak?
    Pozdrawiam:)
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    "Odpowiednie służby zrobią porządek. Wyrzucą obydwie części do odpadków biologicznych..."

    Miną lata i zmienią się przepisy dot. segregacji śmieci.
    Dzisiaj do bio nie wyrzucamy jeszcze mięsa i kości.
    Może kiedyś "bio", to będzie wszystko, co nie jest z plastiku, metalu, szkła i styropianu?
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Trzy Cztery↔Dzięki:) ↔za skomentowanie ostatniego zdania. To zawsze część tekstu:))↔Pozdrawiam:)
  • Literkowa Bitwa na Prozę 2 miesiące temu
    Witamy w Bitwie i życzymy fajnej zabawy
    Literkowa
  • Baba Szora 2 miesiące temu
    Ciekawy pomysł :-)
    Gdzies ostatnio w bajce widziałam cos podobnego, tylko tam ludzie zajeli miejsca przedmiotow uzytkowania codziennego, a przedmioty zaczely się zachowywać i byc roszczeniowe jak ludzie :-)
    Ale wracając do tematu - podobało mi się to opowiadanie, bo daje do myślenia :-) Może i jest nam taki los pisany, kto wie...
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    O! Baba Szora↔Dzięki:)↔Hmm... taki los mógłby być nam pisany,
    gdyby "roboty" wiedziały, że istnieją, miały swoją tożsamość.
    Ale to się oczywiście wiąże z wieloma kwestiami→prawno-moralnymi i innymi:)↔Pozdrawiam:)
  • Rozpoczynamy Głosowanie.
    Autorze czytaj i pozostaw komentarz. Nagradzaj według zasady: 3 - 2 - 1 plus uzasadnienie; dlaczego?
    Zapraszamy
    Głosowanie potrwa do 11 kwietnia /niedziela/ godz. 23:59
    Literkowa pozdrawia i życzy przyjemnej lektury.
  • Jutro do północy można zagłosować. Zapraszamy Autorkę na Forum.
    Literkowa
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Lirerkowa↔Dzięki tu też za monit. Ale trochę więcej czasu jeszcze. No chyba, żebym nie dożył:)
  • pasja miesiąc temu
    Rozwój technologiczny i ciekawy prezent dla dziecka np. pod choinkę. Czy już teraz nie mamy z takim gestem sytuacji? Obdarowywanie dzieci komorkami, laptopami i mechanicznymi zabawkami, które później trafiają na wysypisko śmieci. Zastanawiam się, nad buntem tego żelastwa i napaści na ludzi? Chociaż w swoim opowiadaniu zawarłeś bardzo mądre przesłanie…" Wyrzucą obydwie części do odpadków biologicznych… ale to już nie nasz kłopot. Nie musisz się martwić"… zatroszczyłeś się o środowisko. A wracając do tekstu… rozpieszczanie dzieci nie zawsze daje zysk na przyszłość.

    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Pasjo↔Dzięki za taki właśnie... pogłębiony komet. Jak do każdego tekstu, można różnie podejść:)
    Miałem różne myśli w głowie:)↔Pozdrawiam:)
  • Maurycy Lesniewski miesiąc temu
    Rzeczywistość przedstawiona z punktu widzenia maszyn i przez nią zdominowana. Oby to szybko, albo lepiej nigdy, nie nastąpiło!
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    ML↔Dzięki:)↔Raczej nie nastąpi. Maszyny musiały by zyskać świadomość istnienia i wolną wolę:)
    Pozdrawiam:)
  • sisi55 miesiąc temu
    pomysłowe dondi.
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Sisi55↔Dzięki:)↔Pozdrawiam:)
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    Makabryczne, trochę surrealistyczne, a przede wszystkim ciekawe. Bardzo dobre dialogi. No i przekaz: zabawki można wymieniać, a ludzi, którzy są zabawkami?
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Panie Buczyborze↔Dzięki:)↔''...a ludzi, którzy są zabawkami?''→oby się nie okazało:)↔Pozdrawiam:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania