Opoowi *** D i a l o g *** Zᴀᴘʀᴏsᴢᴇɴɪᴇ
Zaproszenie
? ?
–– Wyobraź sobie moja droga, że jakoś to przeżyłam. Zresztą sama widzisz patrząc w miejsce gdzie siedzę.
–– Ależ oczywiście. Spoglądam i podziwiam twoją ogorzałą cerę. Wydobrzałaś tam jakoś, odmłodniałaś… no doprawdy, jestem pod wrażeniem.
–– No nie, bez przesady, co ty mówisz. Czuję się skrępowana i onieśmielona potokiem jakże miłych, aczkolwiek z lekka krępujących słów.
–– Jak sobie życzysz. Więcej nie będę, skoro to dla ciebie takie trudne. A zatem opowiadaj jak do tego doszło… to znaczy nie doszło do najgorszego.
–– Wspomniałam już tobie, że nasz przewodnik, chciał nam pokazać…
–– A fe… czyżbyś… żartowałam oczywiście.
–– Pragnę wierzyć, że tak. Na czym to ja stanęłam?
–– Na przewodniku.
–– Dziękuję za podpowiedź. Nie masz pojęcia jaka jestem ci za to wdzięczna.
–– Drobiazg. Mów dalej proszę, gdyż ciekawość mnie rozsadza.
–– A zatem przewodnik zaprowadził nas omyłkowo…
–– Pozwól, że ci przerwę. Na pewno omyłkowo?
–– Sama nie wiem. Raczej tak, bo… nieważne.
–– A ciebie nie?
–– Jak widzisz, jestem cała i zdrowa.
–– Wyglądasz super… lecz wreszcie wytłumacz przejdź do meritum. Dlaczego cię nie spożyli?
–– Och. Dużo by trzeba mówić. A wiesz przecież, że ja skąpa w słowach.
–– Naturalnie. Często to powtarzasz.
–– Powiem krótko…
–– Zachorowałaś?
–– No coś ty. A niby czemu?
–– Przepraszam. Snuj swoją opowieść, gdyż coraz bardziej rozgrzewasz moją kobiecą ciekawość.
–– Nie zjedli, bo nie znaleźli stempelka… a raczej jego odcisku na mnie.
–– A niby co miał odcisnąć, że zapytam. Nie dziwi cię takie pytanie, prawda?
–– Też bym takie zadała… datę ważności. Nie ma jej na mnie. Byli ostrożni. Nie chcieli jeść przeterminowanego produktu. Zresztą trudno im się dziwić.
–– Och moja droga. Doprawdy miałaś szczęście. Dobrze cię widzieć i słyszeć na żywo.
–– A wiesz… to jeszcze nie wszystko. Mąż chciał mi zafundować tatuaż z przyszłą rocznicą naszego ślubu. A konkretnie chodziło o 25 – lecie spożycia… to znaczy pożycia. Wyobrażasz sobie, co by było, gdyby ją znaleźli. Wcale by się nie bali. Na szczęście odstąpił od tego zamiaru.
–– Oczywiście podziękowałaś mu za to. W końcu życie ci uratował, nieprawdaż?
–– Zostałam wdową.
–– Nie może być!! A to czemu? Opowiadaj w tej chwili. Jestem taka podekscytowana.
–– A więc moja miła, było to tak.
–– Nie przerywaj na oddechy. Mówże!
–– Przepraszam. To ze wzruszenia i tęsknoty.
–– Wiem kochanie, ale moja ciekawość tęskni jeszcze bardziej. No nie bądź taka okrutna. Nie każ mi czekać w niepewności.
–– Dobrze już dobrze. Tylko łezkę wytrę.
–– Szybciej wycieraj. Proszę!
–– A zatem wykombinował, że na sobie zafunduje tatuaż… datę… jak długo przewiduje ze mną wytrzymać. Takie coś w rodzaju prognozy. Teraz sobie myślę, że mogłam być straszliwą, wredną jędzą lub czymś gorszym.
–– Ty? Jędzą? Co ty mówisz. Tyś święta prawie.
–– Dziękuję za dobre słowo. Gdy znaleźli na nim datę i zobaczyli, do kiedy jadło ważne do spożycia, to ich wódz z radości podziękę mi wystosował. A trzeba ci wiedzieć moja droga, że przystojny był. Same mięśnie. Dobrze wypasiony, lecz nie gruby. A to jego pióro jak stało…
–– Przestań. Jak możesz tak mówić, skoro twój mąż jeszcze trawiony. Spożyto go na twoich oczach, a ty przeszłaś z tym do porządku dziennego, jakby nic się nie stało. Doprawdy. Pierwszy raz ciebie nie rozumiem. Gdyby mojego zjedzono, to bym…
–– Co?
–– Aaa… nic. Opowiadaj. Przepraszam. Poniosło mnie.
–– Wódz był wspaniałomyślny i wyrozumiały. Wydał polecenie, by czaszkę męża oskórować, gałki i mózg wyjąć, bo to najlepszy przysmak… i jeszcze szaman mnie dziwnie odmienił, w ramach zadośćuczynienia.
–– No nie. Nie mów, że cię poczęstowali mężowym mózgiem i oczami. A fe.
–– Co ty mówisz. Skąd w tobie takie pomysły. Dostałam od nich prezent. Chyba się domyślasz jaki?
–– To ta… na stole. Przyznam, że ładne wzorki na niej. Nawet w oczodołach kwiatki.
–– Codziennie podlewam jego... oczy.
–– O... a tu… na kopułce uchwyt… co w niej trzymasz? Mów prędko.
–– Przyprawy.
–– No nie! Fajnie. A do czego?
–– Do mięsa.
–– Do mięsa?
–– Tak. Mówię przecież.
–– Mówisz?
–– Co tak się powtarzasz. Czyżbyś odczuwała jakiś niepokój?
–– Niepokój?
–– Znowu to samo. Pamiętasz na co cię zaprosiłam?
–– Zaprosiłaś? Na miłą pogawędkę?
–– Też.
–– Też? A na co jeszcze?
–– Widzisz nóż w mojej dłoni.
–– No… widzę.
–– To się pomiarkuj, na co cię zaprosiłam.
–– Na… chcesz powiedzieć… na obiad?
–– Właśnie.
? ♨️?
Komentarze (20)
Oj. Boje się. Pójdę już. Niesmaczna jestem. I nie ma na mnie daty przydatności.
nie ważne - nieważne
skrepowana i onieśmielona potokiem jakże miłych, aczkolwiek z lekka krepujących - ogonki
Do prawdy - doprawdy
JamCi Dzięki. Lepiej dokładnie sprawdź na sobie:) Poprawiłam:) Pozdrawiam:)
Dekaos Dondi eee... zobacz coś napisał wyżej :-) nie no dziury różne po próbach zjedzenia i owszem (chyba nie smakowałam) ale daty ni ma, nie robię na sobie literek ani obraskufff. Pozdrawiam :-)
JamCi →To fajnie ześ nie zjedzona. Ja z tych emocji płeć zmieniłem. Ale jeno na chwilę:)
Dekaos Dondi no to bydź sobą :-)
„Ludożerka chce cukierka", podobały mi się zakręcone dialogi. ;)
Berkas Dzięki:) Pozdrawiam:)
Wyszła z tego niezła groteska plus doskonały zabieg wkurzania czytelnika wiecznym przerywaniem głównego wątku opowieści przez dociekliwą koleżankę, przez co chce się czytać dalej, byle tylko wreszcie poznać zakończenie. I szczerze, za te nieustanne wtrącenia sama chętnie bym ją poćwiartowała nawet bez daty przydatności. XD
Alfonsyno→Dzięki. Lubię pisać ''gołe'' dialogi. W kilku tekstach zastosowałem narracje, ale bez niej, czytelnik może sobie wyobrażać co chce... albo nic mu nie zakłóca ''meritum'':) Pozdrawiam:)
Dakaos w całej rozciągłości. Bardzo OK.
Marianie Dzięki:) No ja tak różnie:) Pozdrawiam:)
Alfonsyna ubrała w słowa, co mnie się we głowie działo przy lekturze.
Masz pomysły, smyku.
Refluks→ Dzięki:) Pozdrawiam:)
Czy jak napiszę 5.5.5555 to pomyślicie, że to data (mojej) przydatności, czy też może "piątki" dla DD? Jeśli obstawialiście to drugie, zgadliście oczywiście. ;)
Maciekzolnowski→ Dzięki. Nie trza było aż tyle. Jam speszonym wielce:)) Pozdrawiam:)
Horrorek smakowity i z przyprawami.
Gdyby tak każdemu przybijano przy urodzeniu stempelek z datą ważności.
Koniec zaskakuje. Ciekawe co będzie na przystawkę?
Ciekawa stypa się zapowiada. I wazon do kompletu.
Milej nocki z koszmarkami
Pasjo. Dzięki:) Tak jakoś apetycznie:) Pozdrawiam:)
Czarna groteska. I świetne dialogi. Po prostu je słyszałem. 5.
Wertyt. Dzięki:) Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania