Drabble - Benzo[a]piren
- Dzień dobry! A co pan tu robi?!
- Dobry, lecz ciężki, wie pan? Powiem panu. W pracy kocioł, szef ciągle wyciąga ręce po więcej, a ja już po łokcie zarobiony jestem. Dzieciaki robią co chcą, wiecznie naprawiam zniszczenia. Żona sobie wymyśliła kolejną fanaberię. Jakby się wszechświat zaprzysiągł przeciwko mnie. Próbuję się tutaj trochę wyciszyć. Zażyć odrobiny oddechu od tej ciągłej gonitwy. Trudno znaleźć miejsce dające wytchnąć skołatanym nerwom, a tu przed blokiem jest błogo. Ptaki śpiewają, drzewa…
- Byłbym wdzięczny jakby pan poszedł się wyciszać gdzie indziej. Masz pan życzenie śmierci to pańska sprawa, ale dzieci mi pan trujesz przez otwarte okno.
Komentarze (4)
Miałem kolegę, który do pracy przychodził by odpocząć od domu i żony, bo nie musiał, jako właściciel. Tak, że czaję o co chodzi.
Pozdrawiam 🙂
Poncki↔Sorry za dziwne skojarzenie, ale mam takie z związku z powiedzeniem... bliższa koszula ciału.
Nie przeczę, iż komet być może,"od czapy"↔Pozdrawiam🙂:)
Jak to mówią "jeden problem to nie problem". Kiedy zaczynają się kumulować, wtedy zaczyna się nerwówka.
A żona... to najdoskonalszy ze znanych mi ludzi. Jeśli ktoś czuje, że musi uciekać przed własną żoną to jest mi go szczerze żal.
Dekaos Dondi
Osobiście, chyba by mi nigdy nie przyszło do głowy, żeby być tak wylewnym, bo przedewszystkim co kogo mogą obchodzić moje problemy, a po drugie co kogo obchodzą moje problemy 😃
Koszula bliższa ciału... zdecydowanie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania