Poprzednie częściLBnP - XIII - Psie Marzenie  

LBnP - XIV - Tajemniczo Ocalona

Pozwoliłem sobie wrzucić, gdyż tekst w pewnym sensie,

dotyczy: ''tajemnicy z przeszłości''

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

Chciałbym wam opowiedzieć prostą historię, która utkwiła w mojej pamięci do dziś. Może właśnie dlatego, że jest taka nieskomplikowana w pewnym sensie. O tuż lubię spacerować przed siebie i spoglądać na świat. Szedłem akurat poboczem drogi, zbliżając się do jakiegoś niewielkiego miasteczka. Po prawej stronie miałem dość płytki rów, gdzie rosły różnego rodzaju krzewy. W pewnym momencie zauważyłem drewnianą kładkę, prowadzącą na przyległe pole. Dostrzegłem po drugiej stronie, jakiś dziwny niewielki obiekt. W pierwszej chwili nie wiedziałem co to jest. Słońce akurat kryło się za horyzont i ta czerwonawa poświata, dodawała temu miejscu jeszcze więcej tajemniczości. Przeszedłem po dziwnym mostku, by zobaczyć z bliska, co to takiego. Przyznaję, że byłem z lekka zdziwiony. A trzeba wiedzieć, że rzadko się dziwię czemukolwiek. Taką już mam naturę.

Miałem przed sobą: pomnik dziecięcej lalki. Mimo, że figurka była zrobiona z kamienia, to nie miałem wątpliwości, że się mylę i patrzę na coś innego. Trochę większa , niż zwykła zabawka i z lekka podniszczona, jak to się mówi: zębem czasu. Ale jak już wspomniałem, dokładnie wiedziałem na co patrzę. Pod lalką był napis, tylko jedno słowo, można by rzec wytarte dosłownie i w przenośni: Dziękuję.

 

Przyznać muszę, że stałem i patrzyłem, bo mnie sytuacja zaciekawiła. Co się mogło wydarzyć, że zwykła lalka, a ma swój pomnik. Dziwne to trochę, ale cóż, różne rzeczy na świecie się zdarzają. Na pewno istnieje jakieś racjonalne wytłumaczenie. To przecież nie jest grób jakiegoś dziecka. Aż wyczuwałem namacalną wdzięczność, chociaż akurat tego typu odczucie, mogło być tylko złudzeniem. Nie mogłem tak stać w nieskończoność. Chciałem akurat odejść, gdy nagle usłyszałem za sobą kroki. Nawet mnie trochę strach ogarnął, tym bardziej, że robiło się ciemno i wiatr zaczął się nasilać. Jakby szło na burzę.

 

Próżne byłe moje obawy. Do pomnika podeszła jakaś kobieta, z bukietem świeżych kwiatów. Włożyła je do wazonu i z butelki, którą przyniosła ze sobą, nalała wody. Stała tak przez chwilę, jakby znowu coś na nowo przeżywała. Dopiero po chwili zauważyła, że przy niej stoję. Nie mogłem się opanować. Ciekawość mnie dosłownie zjadała. Musiałem zapytać:

 

– Najmocniej przepraszam, ale czy może mi pani wytłumaczyć… o co w tym chodzi. No wie pani… ten pomnik. Interesują mnie tajemnice z przeszłości. Za pewne dla innych, to żadna zagadka, ale dla mnie, jak najbardziej. Ale nie musi pani mówić, jeżeli pani nie chce. Po prostu odejdę i nie będę głowy zawracać.

– Chętnie panu opowiem. Ale trochę to potrwa. Ma pan czas?

– Naturalnie. Zamieniam się w słuch.

– Ma pan szczęście, bo dzisiaj jest rocznica. Ja już tutaj nie mieszkam, ale kiedyś mieszkałam.

– Domyślam się, że jako dziecko?

– Tak. Przejdę od razu do meritum sprawy, bo widzę, że pana to rzeczywiście interesuje.

– Niewątpliwie.

– Mieszkaliśmy niedaleko, od tego miejsca. Rodzice kupili mi na szóste urodziny, piękny wózek i trzy lalki. Co prawda, ów pojazd był bardzo płaski, prawie bez boków, ale dla mnie, dla dziecka, stanowił prawdziwe cudo.

– Aż trzy?

– Co?.. no tak... aż trzy. Bardzo mnie kochali. Lubili patrzeć, jak wyjeżdżam codziennie z inną w wóziku. Nigdy nie brałam wszystkich trzech jednocześnie. Tylko niestety po jakimś czasie, jedną lalkę zaczęłam nie cierpieć.To była taka prawdziwa, niczym nie zamącona dziecięca nienawiść. Nie pamiętam dokładnie dlaczego. Tak to z dziećmi bywa. A przynajmniej tak było ze mną. Rodzice byli załamani, moim zachowaniem. Nie mogłam znieść jej widoku, ale mimo wszystko, co trzeci dzień, wiozłam ją we wózku na spacer. Z tego co pamiętam, to życzyłam jej wszystkiego co najgorsze. Chociaż jak już wspomniałam, nie było żadnego racjonalnego powodu po temu, żebym miała ją aż tak nie lubić.

– Domyślam się, że coś się wydarzyło.

– Właśnie. Rodzice zawsze mnie ostrzegali, żebym nie przejeżdżała na drugą stronę jezdni, bo mogę wlecieć pod samochód.

Tamtego pamiętnego dnia, miałam w wózku tą najbardziej nielubianą. Dojeżdżałam do pobocza, wściekła na wózek, na nią i na drogę, gdyż straszne były nierówności i bardzo trzęsło. Postanowiłam przejść na drugą stronę jezdni, gdyż rosły tam przepiękne kwiaty, a ja chciałam nimi ozdobić dwie pozostałe lalki. Zaczęłam przechodzić zamyślona, widząc jedynie wspomniane kwiaty, ale gdy byłam w połowie jezdni, zauważyłam, że jej nie ma. Pomyślałam wtedy: rodzice mnie wyzwą, że ją zgubiłam. Muszę się wrócić.

 

Pobiegłam na pobocze, z którego wyszłam i w tym samym czasie, samochód uderzył w wózek. Mnie tam nie było, bo właśnie podnosiłam znienawidzoną lalkę. Gdybym się po nią nie wróciła, to by mnie nie było na tym świecie.Wie pan, tak sobie myślę, że może ona wypadła specjalnie po to, żebym ją pokochała? Wiem, wiem, dziwnie to brzmi... sama nie wiem, co o tym myśleć… tyle już lat minęło, a ja nadal nie wiem. Może rzeczywiście był to zwykły zbieg okoliczności, że jak zaczęłam przechodzić, to wypadła. Wiem jedno na pewno, że w ułamku sekundy, nienawiść przemieniła się w miłość. Pokochałam ją całym sercem. Zmiana była radykalna. Jakbym dostała obuchem w głowę. Oczywiście, byłam wtedy dzieckiem, mogłam sobie to i owo... dowyobrazić… a może jakaś dodatkowa siła, wyrzuciła ją z tego wózka. Skąd mam to wiedzieć. To wszystko odbyło się bardzo szybko, jakby dopasowane w czasie. Po latach rodzice mi opowiadali, że siedziałam na poboczu, tuliłam lalkę, kiwałam się w przód i w tył i w kółko powtarzałam: kocham cię przepraszam. Do samego wieczora, nie chciałam ją wypuścić z rąk. Szczerze mówiąc, nie wiem, na ile ja tak dokładnie pamiętam, a na ile rodzice dowiedzieli się wszystkiego, od jedynych świadków tego zdarzenia, a ja od nich.

– Jedynych świadków? To kto był tym drugim?

– Sąsiad. Wyjrzał przez okno, jak akurat zaczęłam przechodzić. Podobno coś do mnie krzyczał. Ale go nie słyszałam. Myślałam o kwiatach.

– To musiał widzieć, kiedy lalka wypadła.

– Był bardzo zdenerwowany. Tego szczegółu nie zapamiętał. I tak co roku, przyjeżdżam tu w rocznicę... a czasami częściej, jeżeli tylko mogę.

– A co się stało z lalką?

– Nie uwierzy pan. Nawet pan pomyśli, jak mogłam tak postąpić.

– Nie wiem co pomyślę, dopóki pani mi nie powie.

– Podarowałam temu kierowcy.

– Że co?!

– Dowiedziałam się po latach, że to ja wyszłam nagle na jezdnię. On nie był winien. Szczęście, że wtedy za szybko nie jechał. Był cały roztrzęsiony. Przez długi czas nie mógł się pozbierać. Wozi ją do dzisiaj w samochodzie.

– Nie tęskni pani za nią? Przecież dla pani, to była ważna pamiątka.

– Owszem, tęsknię. Nawet bardzo. Ale wie pan… ona mi życie uratowała. Kto wie, może uratuje także jemu.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Keraj dwa lata temu
    Wiele jest takich nie wyjaśnionych przypadków 5
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki Keraj Pozdrawiam
  • KarolaKorman dwa lata temu
    Bardzo mi się podobała ta opowieść :)
    5 wstawione, pozdrawiam :)
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki KarolaKorman Pozdrawiam
  • Bożena Joanna dwa lata temu
    Widać, jak naszym życiem rządzą przypadki. Nielubiana lalka ratuje życie. Szalenie emocjonująca i piękna opowieść. Serdecznie pozdrawiam!
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki Bożeno Joanno Pozdrawiam
  • Justyska dwa lata temu
    Jak często źle traktujemy tych, co kochają nas najbardziej... A jak pięknie jest dbać wolność komuś kogo my kochamy. Pocieszyć strapuonych oddając to co dla nas najcenniejsze. Wielopoziomowa historia czystego serca ukazana w z pozoru prostej historii. Pieknie.
    Pozdrawiam!
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Justysko Dzięki Pozdrawiam. To był nagły pomysł.
  • Elorence dwa lata temu
    Bardzo piękna opowieść. Aż się uśmiechnęłam na sam koniec.
    Ludzie lubią nadinterpretować niektóre sytuacje, ale łatwiej nam żyć ze świadomością, że istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Dajemy magiczne moce niektórym przedmiotom, bo coś co niezrozumiałe potrafi być czasami jedynym wyjaśnieniem sytuacji.
    Bardzo mi się podobało :)
    Pozdrawiam!
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki Elorence Pozdrawiam
  • Brawo za udział w Bitwie.
    Dziękujemy
  • Canulas dwa lata temu
    Strasznie dualne odczucia mi towarzyszą. Sporo błędów (których nie wskaże, bo to na konkurs i byłoby nieuczciwe), alw fantastycznie-kapitalny pomysł. Naprawdę od strony treści wyborne.
    5-
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki Canulasie. Pozdrawiam
  • pasja dwa lata temu
    Witam
    Historia niby banalna, a jak szczególna i powodująca refleksję. Czy nasze życie nie jest zaplanowane i toczy się torem przez kogoś zbudowanym. Takie historie właśnie są tego dowodem. Przypadki i rzeczy które wystarczają się i na które nie mamy wpływu ani odpowiedzi dlaczego?
    Pozdrawiam serdecznie
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Pasjo Dzięki Pozdrawiam
  • Anonim dwa lata temu
    Zgadzam się z przedmówcami jeśli chodzi o treść. Ciekawy pomysł. Może lalka chroni teraz tego kierowcę, kto wie... ;) Błędów rzeczywiście sporo, trochę bałaganiarsko to napisane, ale historia mnie wciągnęła :D Pięć :)
  • Dekaos Dondi dwa lata temu
    Dzięki winterly. Ja czasami tak piszę: dziwnie bałaganiarsko i błędy popełniam. Pozdrawiam
  • Już czas zagłosować!
    Zapraszamy na Forum!
  • Buziak dwa lata temu
    Świetna historia z przesłaniem „nienawiść przemieniła się w miłość”. Zaskakujące zakończenie, ode mnie 5 za pomysł.
  • Pan Buczybór dwa lata temu
    "O tuż" - Otóż

    Całkiem sympatyczne opowiadanie. Niby zwykła historia, lecz ma w sobie taki ułamek unikatowości. Przede wszystkim jest ciekawie przedstawiona i opowiadanie po prostu nie nudzi; wręcz zaciekawia. Jedyny minus to lekko drętwe dialogi, ale idzie to przeboleć. Całkiem spoko. Pozdro

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania