Wieersz <*> Słoneczne czapeczki
my jesteśmy dziwakami
to nie żaden czubka sen
opuścicie by być z nami
normalności padół ten?
u nas super jest wesoło
te uśmiechy i pomysły
och widzimy nowe twarze
dzisiaj do nas tutaj przyszły
co za mordy zakazane
te przekrwione ich oczęta
pomieszane zwichrowane
już zabawa rozpoczęta
są tu duzi i średniacy
kurdupelki roztańczone
jeden złapał i wciąż maca
buteleczki lewą stronę
rybki z wody wygnaliśmy
by na plaży tańcowały
teraz śmieszne podskakują
staw dla siebie mamy cały
ale jesteś dziś zmartwiony
ty kochany mój świreczku
łezka w oczku mi się wierci
świruj ze mną aniołeczku
normalniaki co nas lubią
chatkę nam wybudowali
chcieli dobrze a źle wyszło
pod sufitem wyrównali
biegnie do nas banda dzika
do przybytku tu naszego
pierwszy lepszy od trzeciego
czwarty gorszy od drugiego
cóż za radość takie luzy
wśród logiki i rozsądku
wiedzą inni że wciąż mamy
żółte czapki od początku
my cieszymy się zawczasu
z tej ekipy zakręconych
defekt mózgów różnorakich
istot zacnych i szalonych
aż tu nagle katastrofa
smutek gości u nas wielki
rachu ciachu i po sprawie
przeżywamy teraz męki
bo byliśmy porąbani
tak szczęśliwi tacy fajni
wariaci przyszli nowi
znów jesteśmy my normalni
Komentarze (5)
Żółte papiery :) Nigdy nie byłam normalna. :), 5
Żeby zachować rytm, nasączyłeś tekst zaimkami, często takimi samymi... z rymem też się nie wysiliłeś. Dwója!
Wszyscy jesteśmy trochę normalni i nienormalni. Tak pojmuję ostatnią strofę:
"bo byliśmy porąbani
tak szczęśliwi tacy fajni
wariaci przyszli nowi
znów jesteśmy my normalni".
Pozdrowienia!
Fajne
Margeritra↔Dzięki:)↔Pozdrawiam🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania