Wieersz <*> Strumień i las.
słońce swoimi promieniami
obejmuje koślawe drzewka
tęsknią za ognikami życia
blaskiem złocistej tarczy
szumią ciepłym wiatrem
przytulone zbawczą nadzieją
dalszego istnienia i całunem
z delikatnej koronki błękitu
wiewiórki szumią groźnie
może odstraszą burzę
skacząc z pioruna na piorun
łaskocząc świetliste zygzaki
poprzez liściastą krainę
prześwitującym migotaniem
raz po raz kwiecie ukazane
jakby bogini lasu małe wróżki
poświatą do snu kołysała
na kupie gnoju mlaskającym
dzika świnia ma swą łaźnie
muchy tłuste i włochate
znalazły umiłowany świat
szyszki lecą w przepaść
w smudze światło-cieni
mijają drobinki kurzu
oraz długość drzewa
*
cudowne głosy ptaków ślizgają
się po liściach niczym ręce pianisty
po klawiaturze przyrody
czas płynie
w nurcie ma natchnienie
zostaje w rzece las miniony
aż w końcu odpływa wspomnienie
Komentarze (7)
cudowne głosy ptaków ślizgają
się po liściach niczym ręce pianisty
po klawiaturze przyrody
czas płynie
w nurcie ma natchnienie
zostaje w rzece las miniony
aż w końcu odpływa wspomnienie
To mi sie podoba. Resztę bym wywalił, za to dałbym 5 ( wywaliłem jeszcze „a”) zobacz jakie to zajebiste.
Ten fragment to praktycznie profeska, moim zdaniem.
Nie wywalę na pewno, bo każda zwrotka ma sens. Ale dzięki Tobie to i owo zmieniłem. Masz rację.Ten ostatni fragment odstaję od reszty.
Ale gdyby nie poprzednie , to by go nie było. a - wywaliłem - lepiej. Pozdrawiam.
Świnia świni dupę ślini. Ależ akcencik w cakoksztalcie utworu. 5
Oj riggs - To tak specjalnie. Dla każdego co innego jest umiłowanym światem.
Idealny na tę porę
Margerita↔Dzięki:)↔Może i tak:)↔Pozdrawiam🤠:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania