Pokaż listęUkryj listę

Boska Makabra: Filozof - Rozdział 4 (Część 1)

Demoniczne Bronie - Specjalny typ broni, narodzony z czarnej magii. W przeciwieństwie do regularnych zwierzako-ludzi nie zmieniają formy, ich ciała są zwierzęce, aczkolwiek zbudowane antropomorficznie. Walczą przy użyciu czarnej magii i zaklęć. Jedynymi, którzy są w stanie je kontrolować, są Delaunay narodzeni ze specjalnym znamieniem (tzw. Znamie Delaunay). Wyłapywaniem dzikich, demonicznych broni natomiast zajmują się specjalnie wyszkoleni łowcy, działający pod szyldem tego klanu we wszystkich zakątkach świata. Wyłapywanie demonicznych broni jest ważne, gdyż dzikie i niekontrolowane przyczyniają się do powstania Zaraz Duszy. Największe łowy przypadają na czas rozrodu, gdzie zabierane są nieświadome jeszcze młode, poddane później socjalizacji.

Zaraza Duszy - jest zakażeniem ciała przez czarną magię, w większości przypadków prowadzi do zgonu. W reszcie przypadków powoduje szaleństwo zakażonego i mordercze zapędy. Od początku Nowej Ery odnotowuje się wyraźny spadek odporności ludności na zarazę. Medycy ani magowie nie znają na to odpowiedzi. Według Wiary Dwunastu winą tego stanu rzeczy jest śmierć boga oczyszczenia, który chronił ludzkość przed zarazami.

Język Bryski , inaczej Język Wspólny - jest używany powszechnie we wszystkich krajach na świecie. Był on początkowo językiem używanym jedynie przez zwierzako-ludzi, którzy z czasem przyjęci do społeczności ludzi zaczęli używać ich narodowych języków, stając się ich częścią. Dokładna data wprowadzenia języka Bryskiego jako języka wspólnego nie jest znana. Szacuje się, że około 98,7% światowej populacji zna język bryski w jakimkolwiek stopniu, a 95,3% zna go na poziomie komunikatywnym.

~ Powszechna Encyklopedia zagadnień magicznych, 910 r., Gormilia.

***

Rozdział 4: Ryzykowne Posunięcie

 

Edward był naprawdę zaniepokojony. Trafienie na swojego przeciwnika nie było mu na rękę. Nie miał pewności, czy przypadkiem grupa stojąca przed nim nie miała nic wspólnego z kanibalizmem, o którym mówił mu Artur. Ułożył włócznie odpowiednio w rękach, przygotowany był na atak. Czerwonowłosa nadal się lekko uśmiechała.

– Kim jesteś? – spytała nagle. Ed usłyszał, że nie mówi po gormilijsku, jednak w języku wspólnym dla wszystkich krajów i ludzi na świecie, bryskim. „Obcokrajowiec…” – pomyślał.

– Mógłbym spytać o to samo – odpowiedział po brysku, bez emocji. Wiedział dokładnie co i jak mówić. Czerwonowłosa nieco westchnęła.

– Hm, w takim razie dobrze. Nazywam się Aru, pochodzę z państwa Wojcy. Więc może teraz ty się mi przedstawisz, no chyba, że wolisz niehonorowe mordobicie.

– Niehonorowe? – spytał, nie kryjąc zdziwienia. – Jeśli mówisz poważnie, jestem zaskoczony. Jestem Edward z Rebellar.

– Edward. – Uśmiechnęła się szerzej. – Owszem, mówię poważnie. Widzę, że masz jedną broń, więc ja też wykorzystam jedną, ale jeśli będziesz oszukiwał, wtrąci się reszta. Mówię ostrzegawczo.

– Heh, niech tak więc będzie.

– Lorenzo – zawołała. Po chwili ciało chłopaka zabłysło na biało, a on w formie pistoletu colta pojawił się w jej dłoni. Eris i Kyoko odsunęły się. – Zasady są proste. Jeśli wygram oddasz mi swoją pieczęć, jeśli jednak ty wygrasz, ja oddam ci swoją.

– Zrozumiano.

Aru strzeliła w jego stronę naprawdę szybkim magicznym pociskiem, Edwardowi z trudem udało się go uniknąć. Złotowłosy musiał się teraz bardzo skupić, czuł, że nie trafił na łatwego przeciwnika; czerwonowłosa zaczęła strzelać dalej, a Ed starał odbijać pociski włócznią. W pewnym momencie Aru wystrzeliła ich więcej, Ed odbijał je wyczynowo, aczkolwiek musiał odskoczyć. Wtedy jeden z pocisków przykrócił mu nieco grzywkę. Ed głośno odetchnął, ścisnął włócznię, zaczął szarżować. Aru magią przejechała po pistolecie w celu wzmocnienia go, Ed zbliżył się szybko próbując ją dźgnąć, jednak wtedy czerwonowłosa wznowiła ostrzał. Ed dostał dwoma pociskami w ramię, zagryzł wargi z bólu i zmusił się do kontrataku, zdołał uderzyć przeciwniczkę, która wywróciła się i upadła na ziemię. Szybko jednak się podniosła i oddaliła od niego. Przetarła pot z czoła, czuła nieco bólu w okolicach żeber, gdyż tam właśnie uderzył. Spojrzała na niego, przykładał dłoń do rannego ramienia, używał magii. Było to zaklęcie jakiego nauczył go Peter, powodowało one zatrzymanie krwawienia. Aru przymknęła oczy. Przełożyła colta do drugiej ręki, po czym skupiła magię, jej wolna dłoń sekundę później dosłownie zapłonęła. Ed otworzył szerzej oczy.

– Mag ognia… – szepnął do siebie. Aru zaczęła w niego rzucać ognistymi kulami, jednocześnie starając się strzelać z broni. Ed osłaniał siebie na tyle ile umiał magią, biegał po całym pomieszczeniu które coraz bardziej zajmowały płomienie. Aru najwidoczniej nie przejmowała się tym zbytnio, przestała tworzyć kule, a zaczęła atakować chłopaka strumieniem ognia, niczym z miotacza. Eris wrzasnęła, gdy płomienie prawie ją dosięgły.

– Wycofujemy się! – nakazała Kyoko, która razem z czarnowłosą zaczęła szybko biec w stronę swojej mistrzyni. Stanęły za nią, nadal obserwując walkę.

– Chyba nieco przesadzasz! – wykrzyczała Eris do Aru. – Zaraz wszystko spalisz!

– Ta walka wymaga poświęceń – odpowiedziała spokojnie. Ed umocnił Kasei magią, Aru złapała pistolet mocniej w dłoń. Zaczęli powoli się do siebie zbliżać. Płomienie wokół nich trawiły wszystko, co znajdowało się na ich drodze, przeciwnicy jednak zbyt byli skupieni na walce. Tylko jedno z nich będzie mogło spełnić swoje życzenie, wiedzieli o tym dobrze. Ed zaczął biec w stronę Aru, a ona czekała tylko na odpowiedni moment, by użyć płomieni zebranych wokół niej i strzelić z pistoletu. Ed biegł, a ona czekała… Aż nagle usłyszeli dźwięk pękającego szkła i rżenie konia. Aru przeraziła się, a złotowłosy zatrzymał. Przez okno wleciała brązowowłosa kobieta na białym pegazie otoczonym czarną aurą. Pegaz utrzymywał się w powietrzu, machając dwiema parami skrzydeł. Kobieta, która na nim siedziała, oblizała rękę, która była we krwi.

– No proszę. – Zaśmiała się przybyszka. – Właśnie skończyłam kolację, a tu jeszcze czeka na mnie deser!

– Cholera! – wykrzyczała Eris. – To ta wariatka z demonicznym pegazem!

– Czy to może być… – zastanowił się głośno Edward – …ten kanibal?

– KANIBAL?! – Lorenzo zaczął trząść się pod formą broni. Po chwili pegaz z przybyszką wylecieli w ich stronę, wszyscy odskoczyli. Brązowowłosa szepnęła mu coś do ucha, pegaz zaśmiał się ludzkim głosem. – Zrozumiałam – odpowiedział koń damskim, lecz niskim głosem. Napiął skrzydła, a czarna aura wokół niego zaczęła wirować. Wystrzelił magią w ich stronę. Aru i jej bronie, a także Edward, wylecieli wraz ze ścianą w drugą część fabryki, wszelkie płomienie wytworzone przez czerwonowłosą zgasły. Leżeli na ziemi, między gruzami. Kyoko wstała jako pierwsza, podniosła Lorenzo i złapała go mocno w dłonie, gotowa strzelać. Po chwili wstała Aru, a zaraz po niej Ed, który podniósł włócznie.

– Kto to do cholery jest? – spytał głośno.

– Jedna z graczy – odpowiedziała Aru. – Spotkaliśmy ją, jak tu zmierzaliśmy.

– Na dodatek posiada zarażone stworzenie – dodała fiołkowowłosa. – Nie powinno mieć to miejsca. To zbyt niebezpieczne.

– I jeszcze ten kretyński pegaz się jej słucha! – Zdenerwowała się Eris, która wygrzebała się spod gruzu.

– Dobra! – wykrzyczała Aru. – Musimy połączyć siły! Eris, zmieniaj się w broń, Kyoko będzie tobą walczyć, ja biorę Lorenzo.

– Pozwólcie, że wam pomogę – zaproponował poważnie Ed.

– Co? – Zdziwiła się Eris. – Chyba cię pogięło! Naprawdę myślisz, że ci zaufamy?!

– Aru chciała ze mną honorowej walki. A ta kobieta nie jest byle jakim przeciwnikiem, skoro posiada zarażonego, magicznego pegaza. To chyba logiczne, że powinniśmy połączyć siły… Zdaje mi się również, że jest to kanibal, o którym mówił jeden z moich przyjaciół. Terroryzuje miasto, chciałem znaleźć winnego i chyba właśnie go znalazłem.

– Pf! – Eris obraziła się. – Wynocha! Nie potrzebujemy żadnej pomocy! A szczególnie od wroga, który czyha na życzenie i nasze głowy!

– KURDE! – krzyknęła włócznia Eda. – ZAKNEBLUJCIE JĄ, BO INACZEJ URWĘ JEJ USZY!

– CO POWIEDZIAŁAŚ?! – odparła gniewnie Eris. Po chwili w ich stronę wyleciała kolejna fala czarnej magii, którą cudem ominęli. Aru spojrzała poważnie na Eda.

– Słuchaj mnie, czarnowłosa paniusiu! – odezwała się ponownie Kasei. – I reszta! Ed może jest idiotą, ale nie jest złym człowiekiem! Nie ma zamiaru nikogo zabić w tej pieprzonej grze! A wy sądzicie, że sobie z tą kobietą poradzicie? Haha, chcę to zobaczyć! Ja i Ed nie dalibyśmy rady razem, ale jeśli połączymy siły, możemy ją pokonać. Nie wiecie, jak złe życzenie może mieć ta kobieta! Chcecie, by ktoś taki wygrał? Zastanówcie się!

– Kasei… – szepnął Ed, lecz po chwili się uśmiechnął. Aru spojrzała na Kyoko i Eris, czarnowłosa stała z obrażoną miną. Magiczka ognia zwróciła wzrok na Edwarda.

– Dobrze – odpowiedziała. – Edwardzie z Rebellar… połączmy siły w pokonaniu jej. Do tego czasu zawieśmy broń.

– Niech będzie. Sądzę, że tak honorowej osobie mogę zaufać.

Eris zabłysnęła białym światłem, zmieniła się w kuszę, którą wzięła Kyoko, wcześniej podając pistolet w dłonie Aru. Ustawili się, pegaz powoli szedł w ich stronę, a na jego grzbiecie siedziała zadowolona brązowowłosa.

– Jesteś kanibalem? – spytał złotowłosy.

– Ha, domyśliłeś się, Panie Oczywisty? – Znowu polizała dłoń.

– Obrzydliwe… – skomentowała fiołkowowłosa. – Zjadać ludzi… własny gatunek…

– Proszę cię. Czym ludzie różnią się od świni, którą zarzynają na obiad? Prosiak jest tak samo bezużyteczny jak wy. A ja przynajmniej robię z takich jak wy coś użytecznego: jedzenie. – Zaśmiała się szaleńczo. Całą trójkę, łącznie z broniami ogarnęło obrzydzenie. – Jestem Catherin. A to mój pegaz, Karia, znalazłam ją niedawno, chyba mnie polubiła.

– Jak śmiesz dosiadać zarażonego pegaza? – spytała ostro Kyoko. – Masz pojęcie, jak niebezpieczne one są? To przecież czarna magia!

– O to chodzi, złotko. Jesteś taka piękna, na pewno będziesz dobrze smakować. KARIA, ATAKUJ!

– Zrozumiano! – odpowiedziała, rozłożyła skrzydła i wybiegła w ich stronę. Aru zaczęła strzelać, a Ed wyskoczył i zaczął biec z Kasei w stronę pegaza. Karia jednak szybko wykopała Eda w bok, a pociski Lorenzo nie były dla niej zbyt wielkim wyzwaniem. Zbliżała się do Aru. Kyoko wyskoczyła przed swoją mistrzynie, kuszą strzeliła w pegaza, który wtedy na moment się zatrzymał. Catherin wyciągnęła z konia magiczną strzałę, ten znów zaczął skupiać magię.

– Weź ją, mistrzu. – Kyoko podała kuszę Aru, ona również zaczęła skupiać magię. Ed wtedy wstał, choć był mocno poobijany. Fiołkowowłosa zaczęła biec w stronę Catherin i jej pegaza, zderzyły się magią. I wtedy Ed i Kasei przeżyli szok: Kyoko wyciągnęła dosłownie ze swojego ciała miecz, po czym wbiła go w pegaza, który zaczął rżeć, a na ziemię spłynęło nieco jego krwi.

– Teraz mamy szansę, zwiewamy! – krzyknęła Aru. Ed zaczął biec za nią, Kyoko wyciągnęła miecz z pegaza i również wycofała się. Catherin była zła, lecz zaczęła się śmiać. Pogłaskała pegaza po głowie.

– Spokojnie, spokojnie… Jeszcze ich pożremy, zobaczysz, kochanie…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • TheRebelliousOne 5 miesięcy temu
    OK, zaczynamy kolejny epizod Twojego opowiadania! :D Dobrze wyjaśnione pojęcia na początku, na pewno się przydadzą zważywszy na fakt, że nic nie wiem o świecie fantasy... :P Udało Ci się bardzo ładnie opisać scenę walki. Jest szczegółowa, trzyma w napięciu i żadna z jej stron nie ma jakiejś "przesadzonej" przewagi. Nie wiem dlaczego, ale śmieszy mnie jak postaci na siebie krzyczą. Wiesz, chodzi o te teksty pisane wielkimi literami. Nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu mnie to bawi. :P A więc kanibalizm, co? Robi się coraz mroczniej... Zostawiam 5 i czytam dalej.

    Pozdrawiam ciepło :)

    PS.: Chyba w końcu mam wenę na "Tylko on, ona i motocykl"! Brawo ja! :D
  • Clariosis 5 miesięcy temu
    Akurat tutaj się przyznaję, że zaczerpnęłam tą ideę kiedy czytałam wiedźmina. Przed niektórymi rozdziałami były różnego rodzaju wstawki związane mniej lub bardziej z sednem fabuły to sobie pomyślałam, a co tam. Nadaje to pewnego rodzaju klimat.
    Bardzo dziękuję, naprawdę to wiele dla mnie znaczy! Wiadomo, jak coś walniesz capsem, to od razu wiadomo, że ma być wyraziście... no ale krzyki z capsa kojarzą się też z tzw. pierwszymi dniami w Internecie, pewnie to dlatego. :) Teraz to już praktycznie odchodzę od używania dużych liter w dialogach, ale tutaj ma to zostać i koniec. ;)
    No, rozwija się, rozwija. A jeszcze się rozwinie bardziej. ;)

    No i pięknie! Niedługo Cię odwiedzę pod jednym tekstem, tylko na razie siły nie mam komentarzy pisać, a nie będę pisać na odwal się. ;)
  • Shogun 4 miesiące temu
    No i jestem :D

    Kolejny rozdział i cóż mogę powiedzieć?
    Bardzo podoba mi się wstawka z "Encyklopedii", ładnie wytłumaczone pojęcia, dzięki czemu czytelnik w dalszej części się nie pogubił. Poza tym nadają klimat, oraz pokazują jak bardzo rozbudowany jest świat książki :)
    Bardzo dobry zabieg :)

    Co dalej?
    Muszę powiedzieć, że dzieje się, dzieje :) Walka honorowa? Podoba mi się ten koncept i cieszę się, że nie został w tym przypadku złamany, choć nie zdziwię się, jeśli zostaną ukazane pojedynki niehonorowe.
    Ogólnie opis walki dobry, dynamiczny, nie nudzi, a to najważniejsze. Połączyli siły, co też zostało dobrze umotywowane i przedstawione z odpowiednią dozą sceptycyzmu bohaterów.
    Już myślałem, że nic z tego nie będzie, a tu proszę, znowu Kasei, nasza złota niczym włosy Eda, Kasei. Doskonale rozegrana sytuacja i co najważniejsze w jej stylu. Nakrzyczeć, wręcz wydrzeć się na wszystkich, na wyrzucać wszystkim głupotę tej ich nieufności. No no, niby tylko dziesięć lat na karku, a mądrzejsza niż nie jeden ;)
    Świetne, po prostu świetne, rzekłbym nawet kwintesencja postaci Kasei :)

    Cóż, jeśli chodzi o Catherinę to podejrzewałem, że to ona może być kanibalem. Może to zabrzmieć dziwnie i trochę niepokojąco, ale podoba mi się jej uzasadnienie własnych działań. Całkowita dehumanizacja człowieka i zezwierzęcenie go do poziomu zwykłej świni. Bezceremonialnie i bez emocji.
    Osobiście mam w zwyczaju zwracać szczególną uwagę na przekonania i pewną "filozofię" antagonistów w powieściach, gdyż jak zapewne zdążyłaś już zauważyć nie lubię czarno-białości i zawsze doszukuję się szarości wewnątrz antagonistów czyli zarówno złych, jak i dobrych stron. Tutaj automatycznie zacząłem zastanawiać się nad "przyczyną" obecnego stanu rzeczy, dlaczego tak, a nie inaczej? Straszna i okrutna przeszłość? Która jak wiadomo ma na nas ogromny wpływ. Choroba psychiczna? No, przyznam, że bardzo mnie to ciekawi, bo w końcu nie zostaje się kanibalem bez przyczyny.

    Rzeczą, która na pewno mnie zaskoczyła było to, że pegaz mówi, a w dodatku, że to "ona". I od razu pojawiło się pytanie, dlaczego mówi? Czy potrafiła mówić jeszcze przed zakażeniem, czy dopiero po zakażeniu? Czy istnieją w tym świecie takie właśnie mówiące inteligentne zwierzęta, które jednak nie są zwierzakoludźmi?
    Cóż, to kolejna intrygująca mnie kwestia, dotycząca świata przedstawionego w powieści.

    A, i jeszcze jedna, może bardzo drobna rzecz, ale która po prostu rzuciła mi się w oczy, to moment, w którym Catherina nazwała Eda "Panem Oczywistym". Przyznam, że moją pierwszą reakcją było rozbawienie, ale potem zacząłem się zastanawiać, dlaczego? Dlaczego go tak nazwała? Czy było to spowodowane tym, że był zbyt "oczywisty" i przewidywalny w walce? Czy też może Catherina w pewien sposób dostrzegła coś w Edzie? Nie wiem, to jaki jest? Przejrzała jego charakter, duszę, umysł? Szczerze, wcale bym się nie zdziwił, gdyż postać Catheriny jest na tyle tajemnicza i potężna, iż nie mam pewności co ona potrafi i czego nie potrafi, i czy przypadkiem nie ma tego typu umiejętności, pewnej intuicji, przebiegłości, która w sumie może również charakteryzować w pewien sposób właśnie psychopatów, gdyż przez swoją psychopatyczność mogą oni widzieć mniej, albo właśnie więcej, co możliwe jest w tym przypadku.
    No, kolejna, kolejna interesująca kwestia.

    Cóż uciekli, ale ta zapowiedź Catherin raczej nie pozostanie bez echa i nie jest słowami rzuconymi na wiatr, więc sądzę z bardzo dużym prawdopodobieństwem, że jeszcze się spotkają :)

    Na koniec. Kurcze, muszę po raz kolejny wyrazić swoje nadzieje, tym razem na to, że jako czytelnik, dane mi będzie dowiedzieć się czegoś więcej o Catherinie, a przede wszystkim o tym, dlaczego jest taka jaka jest i dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie nie rozbudowywałaś każdej postaci do nie wiadomo jakich rozmiarów, a moje "żądania" mogą być zdecydowanie nad wyrost, jednak no, kurcze, chciałoby się wiedzieć więcej. Zwłaszcza, jeśli to "więcej" dotyczy ciekawej i tajemniczej postaci do której można stworzyć świetne backstory, jako fundament pod to co widoczne w teraźniejszości.

    O kurcze, znowu się rozpisałem niemożliwie haha :D No, ale cóż, tak to już jest, jak czyta się coś dobrego, rozbudowanego, pełnego elementów nad którymi można się zastanawiać, a Twój czytelnik jest typem człowieka, który nad wszystkim się zastanawia, wszystko analizuje i o wszystko pyta, chcąc wiedzieć jak najwięcej, a i jeszcze później o tym wszystkim dyskutować. No spokoju nie da tak "ktoś" haha ;)
    Ufff, cóż, to chyba już wszystko ode mnie, na ten moment :D
    Pozdrawiam ;)
  • Clariosis 4 miesiące temu
    Samuraju... Oh, Samuraju... To ja już wiem gdzie zniknęła moja wena na komentowanie. Energia odeszła, zawróciła i powróciła do mnie od kogoś innego. Finally! Po tylu godzinach Lokalnego Komentatorstwa, aż jestem wzruszona!!
    To się odwdzięczę równie długą odpowiedzią, he-he-he!

    1) Wstawki encyklopedyczne
    W pierwotnym zamyśle w ogóle ich nie było, ale potem zaczęłam czytać Wiedźmina, który czasami takie wstaweczki miał. I uznałam, że nadają właśnie takie rzeczy odpowiedniego klimatu, a pozwalają też w przystępny sposób wyjaśnić niektóre kwestie, bez potrzeby łopatologicznego wywalania tego w głównym tekście. Iście przydatne przy tak zaawansowanych światach - a z biegiem mojego pisarstwa zobaczysz, że mam pod płaszczem tylko więcej do zaoferowania, he-he-he. ;) Bardzo się cieszę, że zabieg się więc sprawdza i dla czytelnika!

    2) Jak z biegiem czasu zauważysz, ognista bohaterka Aru nie bez powodu podchodzi tak do sprawy, na zasadzie, że zwraca dużą uwagę na honor. Podpowiem, że ma to związek z jedną z postaci która jest w jej grupie. Jeżeli dojdziesz do tego momentu i zauważysz o co chodzi, to super, jeżeli nie - to trochę dopowiem tak odautorsko. :) Ale oby było zauważalne, bo jednak staram się takie elementy dość mocno zaznaczać, by czytelnik zrobił w pewnym momencie takie "Ahhh, kurde, to dlatego!".
    Dla Eda jest to dość pozytywne zaskoczenie jak na taką grę, że trafia na przeciwnika honorowego, który jeszcze w chwili kryzysu postanawia złączyć z nim siły. Jak na początek całej wyprawy, jest to dość dobry omen, szczególnie po Hemvie... No ale co będzie dalej?

    Oj tak, właśnie! Kasei to niby taki infantylny dzieciak, a jednak mądrze prawi. :) No w końcu można powiedzieć, że wychowała się z NIE-FILOZOFEM, więc nic dziwnego. Poza tym, ostatnio sobie uświadomiłam, skąd Twoja sympatia do niej... W końcu jesteś lisem. A Kasei to fenek. Swój do swego ciągnie, ha! ;) A tu jeszcze po drodze przyszły dwa kolejne, jak już pewnie wyczytałeś - Kyoko i Lorenzo. Ciekawe czy z nimi poczujesz równie silną więź?

    3) "Oczywiście zdaje sobie sprawę, że prawdopodobnie nie rozbudowywałaś każdej postaci do nie wiadomo jakich rozmiarów, a moje "żądania" mogą być zdecydowanie nad wyrost, jednak no, kurcze, chciałoby się wiedzieć więcej."

    Akurat Shogunie tutaj mogę z czystym serduszkiem odpowiedzieć, że jeżeli chodzi o rozbudowywanie postaci, to zawsze przykładam do tego dużą wagę. Więc od moich publikacji masz wręcz prawo WYMAGAĆ takich zabiegów. ;) Nawet do takich epizodycznych postaci coś tam się zawsze staram nakreślić, by nie były jakieś bardzo jałowe. Np. taki Stavu z Rodu Heven, co niby wielkiej roli nie miał, a jednak da się go zapamiętać z imprezy u Elizabeth. O co chodzi Catherin i co do tego doprowadziło będzie wyjawione - może nie tak głęboko jak robiłam to z innymi postaciami, co zauważysz w ciągu czytania, ale Twoja ciekawość na pewno zostanie zaspokojona. A dlaczego pegaz gada? Jak dobrze kojarzę, dosłownie w następnej części jest powiedziane dlaczego. :)

    Ło kurde... Niezłą interpretację tutaj teraz rzeź walnął, pięknie! Akurat w przypadku "Pana Oczywistego" jest to pewnego rodzaju szydera, gdyż Catherin okropnie obnosi się ze swoim kanibalizmem. Jest to coś, z czego, jak pewnie widać, jest nawet dumna. Co jednak doprowadziło ją do tak straszliwych wniosków, by zrównać człowieka ze zwierzęciem przeznaczonym na rzeź? Powody tutaj są, ale o nich będziemy mówić naprawdę niedługo. Zapraszam więc do przejścia przez rozdział czwarty i zajrzenia jak najszybciej do rozdziału piątego, gdyż od piąteczki to już magia powieści w pełni rozkwita. Naprawdę, wiem jak to brzmi, ale co ja poradzę, że tak lubię swoje powieści i wiem z pełnego serduszka, że są dobre... ;) Nie jest to żadne przechwalanie się - po prostu gdybym nie kochała swojego pisania, swoich historii i powieści, to bez sensu byłoby się z nimi dzielić i dążyć do ciągłego poprawiania jakości, aby tylko lepiej się je czytało. Więc zapraszam, bo do opowiedzenia jest jeszcze bardzo, bardzo dużo, a im dalej w las, tym będzie tylko więcej okazji do pogadania. I jak zawsze - życzę sobie najbardziej, abym nie zawiodła i aby więcej Shogun pisał takich komentarzy, bo normalnie aż łezki ze wzruszenia w oczach mam. Naprawdę znaczy to dla mnie tak wiele, że słów na to znaleźć nie mogę.
    Pozdrawiam. :)
  • Shogun 4 miesiące temu
    Clariosis ano, coś w tym może być, że wena i energia na komentowanie krąży w "obiegu", bo ostatnio również nie mogłem jej złapać i zabrać się za poważne komentowanie.

    Kurczę, dziękuję za tak obszerną odpowiedź, choć wiem, że sam ją sprowokowałem ;) ale to dobrze! :) Bo to znaczy, że energia na komenty do Ciebie wróciła.
    Ogólnie nawet nie masz pojęcia, jak cenię sobie nasze dyskusje. Pisać takie komentarze i otrzymywać takie odpowiedzi, no po prostu balsam dla umysłu i duszy czytelniczej ;)
    Szczerze, tak ostatnio przeglądałem nasze komentarze pod Twoimi tekstami i zdałem sobie sprawę, że niemal każdy wygląda, jak taka mini rozprawka haha :D
    Zabawne, a zarazem piękne :)

    No nie, no nie, mój powód sympatii dla Kasei został odkryty! Co ja teraz poczne?! ;) Zostałem zdemaskowany. Ale jam Lis i nie dziwota że mam sympatię dla pobratymców ;)
    Tylko nie mów nic Kasei, że ją inny Lis obserwuje, bo weźmie mnie za jakiego stalkera, a jam Lisi dżentelmen :D
    (Z góry wybacz za wplatanie takich "historyjek" do komentarzy i zwracanie się czasem bezpośrednio do postaci, ale po prostu to uwielbiam i czasem to silniejsze ode mnie haha)
    Co do Kyoko i Lorenzo, to wiem, że to moi bracia i siostry i również mam ich na oku ;) I zastanawiam się czy staną się godnymi członkami Lisiego rodu haha ;)

    No nic, jak zawsze dziękuję za obszerną odpowiedź i dyskusję ;)
    Postaram się przebrnąć szybciej przez czwarty rozdział, bo to prawda, że Autor nie może zawieść czytelnika, ale również i czytelnik nie może zawieść Autora ;)
  • Clariosis 4 miesiące temu
    Shogun
    Nie ma problemu. Mnie nawet cieszy takie "bezpośrednie" zwracanie się do postaci, bo to znaczy, że mają duszę. ;) Ja osobiście jestem bardzo związana ze swoimi postaciami. Wiadomo, że nie zastąpią prawdziwego człowieka, no ale jestem ich twórcą - jak tutaj nie lubić Kasei, czy Eda, no nie umiem. :)
    A co do takich niepoważnych "historyjek", to się nie krępuj. Tutaj na Opowi to ja jestem poważna pani pisarka i w ogóle, a po godzinach nawalam streamy simowe z przyjaciółmi gdzie postaci z Filozofa pierwsze skrzypce grają. Coś w stylu "kiedy postaci mają wolne od "aktorstwa", a autorce bardzo się nudzi", ha. ;) No co ja poradzę, że wszyscy ich tak kochamy? ;) A mi z jakiegoś powodu takie niepoważności dają tyle weny, że mi ostatnio aż głowa pęka od pomysłów. Ale cicho sza, tutaj na Opowi to ja jestem poważna pani pisarka, co tylko poważnej muzyki słucha i w poważnych okolicznościach wszystko wymyśla, pisarstwo najwyższej klasy i w ogóle... ;)
    (Tak naprawdę to nie, największa wena przychodzi przy najbardziej ekstremalnych emocjach - albo tych negatywnych, albo pozytywnych. Tutaj to te pozytywne!)

    No nie ma co, rozprawka rozprawkę godzi, a rozprawek jeszcze wiele. Za wszystkie szósteczki Shogunowi stawiam. ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania