Pokaż listęUkryj listę

Boska Makabra: Filozof - Rozdział 4 (Część 1)

Demoniczne Bronie - Specjalny typ broni, narodzony z czarnej magii. W przeciwieństwie do regularnych zwierzako-ludzi nie zmieniają formy, ich ciała są zwierzęce, aczkolwiek zbudowane antropomorficznie. Walczą przy użyciu czarnej magii i zaklęć. Jedynymi, którzy są w stanie je kontrolować, są Delaunay narodzeni ze specjalnym znamieniem (tzw. Znamie Delaunay). Wyłapywaniem dzikich, demonicznych broni natomiast zajmują się specjalnie wyszkoleni łowcy, działający pod szyldem tego klanu we wszystkich zakątkach świata. Wyłapywanie demonicznych broni jest ważne, gdyż dzikie i niekontrolowane przyczyniają się do powstania Zaraz Duszy. Największe łowy przypadają na czas rozrodu, gdzie zabierane są nieświadome jeszcze młode, poddane później socjalizacji.

Zaraza Duszy - jest zakażeniem ciała przez czarną magię, w większości przypadków prowadzi do zgonu. W reszcie przypadków powoduje szaleństwo zakażonego i mordercze zapędy. Od początku Nowej Ery odnotowuje się wyraźny spadek odporności ludności na zarazę. Medycy ani magowie nie znają na to odpowiedzi. Według Wiary Dwunastu winą tego stanu rzeczy jest śmierć boga oczyszczenia, który chronił ludzkość przed zarazami.

Język Bryski , inaczej Język Wspólny - jest używany powszechnie we wszystkich krajach na świecie. Był on początkowo językiem używanym jedynie przez zwierzako-ludzi, którzy z czasem przyjęci do społeczności ludzi zaczęli używać ich narodowych języków, stając się ich częścią. Dokładna data wprowadzenia języka Bryskiego jako języka wspólnego nie jest znana. Szacuje się, że około 98,7% światowej populacji zna język bryski w jakimkolwiek stopniu, a 95,3% zna go na poziomie komunikatywnym.

~ Powszechna Encyklopedia zagadnień magicznych, 910 r., Gormilia.

***

Rozdział 4: Ryzykowne Posunięcie

 

Edward był naprawdę zaniepokojony. Trafienie na swojego przeciwnika nie było mu na rękę. Nie miał pewności, czy przypadkiem grupa stojąca przed nim nie miała nic wspólnego z kanibalizmem, o którym mówił mu Artur. Ułożył włócznie odpowiednio w rękach, przygotowany był na atak. Czerwonowłosa nadal się lekko uśmiechała.

– Kim jesteś? – spytała nagle. Ed usłyszał, że nie mówi po gormilijsku, jednak w języku wspólnym dla wszystkich krajów i ludzi na świecie, bryskim. „Obcokrajowiec…” – pomyślał.

– Mógłbym spytać o to samo – odpowiedział po brysku, bez emocji. Wiedział dokładnie co i jak mówić. Czerwonowłosa nieco westchnęła.

– Hm, w takim razie dobrze. Nazywam się Aru, pochodzę z państwa Wojcy. Więc może teraz ty się mi przedstawisz, no chyba, że wolisz niehonorowe mordobicie.

– Niehonorowe? – spytał, nie kryjąc zdziwienia. – Jeśli mówisz poważnie, jestem zaskoczony. Jestem Edward z Rebellar.

– Edward. – Uśmiechnęła się szerzej. – Owszem, mówię poważnie. Widzę, że masz jedną broń, więc ja też wykorzystam jedną, ale jeśli będziesz oszukiwał, wtrąci się reszta. Mówię ostrzegawczo.

– Heh, niech tak więc będzie.

– Lorenzo – zawołała. Po chwili ciało chłopaka zabłysło na biało, a on w formie pistoletu colta pojawił się w jej dłoni. Eris i Kyoko odsunęły się. – Zasady są proste. Jeśli wygram oddasz mi swoją pieczęć, jeśli jednak ty wygrasz, ja oddam ci swoją.

– Zrozumiano.

Aru strzeliła w jego stronę naprawdę szybkim magicznym pociskiem, Edwardowi z trudem udało się go uniknąć. Złotowłosy musiał się teraz bardzo skupić, czuł, że nie trafił na łatwego przeciwnika; czerwonowłosa zaczęła strzelać dalej, a Ed starał odbijać pociski włócznią. W pewnym momencie Aru wystrzeliła ich więcej, Ed odbijał je wyczynowo, aczkolwiek musiał odskoczyć. Wtedy jeden z pocisków przykrócił mu nieco grzywkę. Ed głośno odetchnął, ścisnął włócznię, zaczął szarżować. Aru magią przejechała po pistolecie w celu wzmocnienia go, Ed zbliżył się szybko próbując ją dźgnąć, jednak wtedy czerwonowłosa wznowiła ostrzał. Ed dostał dwoma pociskami w ramię, zagryzł wargi z bólu i zmusił się do kontrataku, zdołał uderzyć przeciwniczkę, która wywróciła się i upadła na ziemię. Szybko jednak się podniosła i oddaliła od niego. Przetarła pot z czoła, czuła nieco bólu w okolicach żeber, gdyż tam właśnie uderzył. Spojrzała na niego, przykładał dłoń do rannego ramienia, używał magii. Było to zaklęcie jakiego nauczył go Peter, powodowało one zatrzymanie krwawienia. Aru przymknęła oczy. Przełożyła colta do drugiej ręki, po czym skupiła magię, jej wolna dłoń sekundę później dosłownie zapłonęła. Ed otworzył szerzej oczy.

– Mag ognia… – szepnął do siebie. Aru zaczęła w niego rzucać ognistymi kulami, jednocześnie starając się strzelać z broni. Ed osłaniał siebie na tyle ile umiał magią, biegał po całym pomieszczeniu które coraz bardziej zajmowały płomienie. Aru najwidoczniej nie przejmowała się tym zbytnio, przestała tworzyć kule, a zaczęła atakować chłopaka strumieniem ognia, niczym z miotacza. Eris wrzasnęła, gdy płomienie prawie ją dosięgły.

– Wycofujemy się! – nakazała Kyoko, która razem z czarnowłosą zaczęła szybko biec w stronę swojej mistrzyni. Stanęły za nią, nadal obserwując walkę.

– Chyba nieco przesadzasz! – wykrzyczała Eris do Aru. – Zaraz wszystko spalisz!

– Ta walka wymaga poświęceń – odpowiedziała spokojnie. Ed umocnił Kasei magią, Aru złapała pistolet mocniej w dłoń. Zaczęli powoli się do siebie zbliżać. Płomienie wokół nich trawiły wszystko, co znajdowało się na ich drodze, przeciwnicy jednak zbyt byli skupieni na walce. Tylko jedno z nich będzie mogło spełnić swoje życzenie, wiedzieli o tym dobrze. Ed zaczął biec w stronę Aru, a ona czekała tylko na odpowiedni moment, by użyć płomieni zebranych wokół niej i strzelić z pistoletu. Ed biegł, a ona czekała… Aż nagle usłyszeli dźwięk pękającego szkła i rżenie konia. Aru przeraziła się, a złotowłosy zatrzymał. Przez okno wleciała brązowowłosa kobieta na białym pegazie otoczonym czarną aurą. Pegaz utrzymywał się w powietrzu, machając dwiema parami skrzydeł. Kobieta, która na nim siedziała, oblizała rękę, która była we krwi.

– No proszę. – Zaśmiała się przybyszka. – Właśnie skończyłam kolację, a tu jeszcze czeka na mnie deser!

– Cholera! – wykrzyczała Eris. – To ta wariatka z demonicznym pegazem!

– Czy to może być… – zastanowił się głośno Edward – …ten kanibal?

– KANIBAL?! – Lorenzo zaczął trząść się pod formą broni. Po chwili pegaz z przybyszką wylecieli w ich stronę, wszyscy odskoczyli. Brązowowłosa szepnęła mu coś do ucha, pegaz zaśmiał się ludzkim głosem. – Zrozumiałam – odpowiedział koń damskim, lecz niskim głosem. Napiął skrzydła, a czarna aura wokół niego zaczęła wirować. Wystrzelił magią w ich stronę. Aru i jej bronie, a także Edward, wylecieli wraz ze ścianą w drugą część fabryki, wszelkie płomienie wytworzone przez czerwonowłosą zgasły. Leżeli na ziemi, między gruzami. Kyoko wstała jako pierwsza, podniosła Lorenzo i złapała go mocno w dłonie, gotowa strzelać. Po chwili wstała Aru, a zaraz po niej Ed, który podniósł włócznie.

– Kto to do cholery jest? – spytał głośno.

– Jedna z graczy – odpowiedziała Aru. – Spotkaliśmy ją, jak tu zmierzaliśmy.

– Na dodatek posiada zarażone stworzenie – dodała fiołkowowłosa. – Nie powinno mieć to miejsca. To zbyt niebezpieczne.

– I jeszcze ten kretyński pegaz się jej słucha! – Zdenerwowała się Eris, która wygrzebała się spod gruzu.

– Dobra! – wykrzyczała Aru. – Musimy połączyć siły! Eris, zmieniaj się w broń, Kyoko będzie tobą walczyć, ja biorę Lorenzo.

– Pozwólcie, że wam pomogę – zaproponował poważnie Ed.

– Co? – Zdziwiła się Eris. – Chyba cię pogięło! Naprawdę myślisz, że ci zaufamy?!

– Aru chciała ze mną honorowej walki. A ta kobieta nie jest byle jakim przeciwnikiem, skoro posiada zarażonego, magicznego pegaza. To chyba logiczne, że powinniśmy połączyć siły… Zdaje mi się również, że jest to kanibal, o którym mówił jeden z moich przyjaciół. Terroryzuje miasto, chciałem znaleźć winnego i chyba właśnie go znalazłem.

– Pf! – Eris obraziła się. – Wynocha! Nie potrzebujemy żadnej pomocy! A szczególnie od wroga, który czyha na życzenie i nasze głowy!

– KURDE! – krzyknęła włócznia Eda. – ZAKNEBLUJCIE JĄ, BO INACZEJ URWĘ JEJ USZY!

– CO POWIEDZIAŁAŚ?! – odparła gniewnie Eris. Po chwili w ich stronę wyleciała kolejna fala czarnej magii, którą cudem ominęli. Aru spojrzała poważnie na Eda.

– Słuchaj mnie, czarnowłosa paniusiu! – odezwała się ponownie Kasei. – I reszta! Ed może jest idiotą, ale nie jest złym człowiekiem! Nie ma zamiaru nikogo zabić w tej pieprzonej grze! A wy sądzicie, że sobie z tą kobietą poradzicie? Haha, chcę to zobaczyć! Ja i Ed nie dalibyśmy rady razem, ale jeśli połączymy siły, możemy ją pokonać. Nie wiecie, jak złe życzenie może mieć ta kobieta! Chcecie, by ktoś taki wygrał? Zastanówcie się!

– Kasei… – szepnął Ed, lecz po chwili się uśmiechnął. Aru spojrzała na Kyoko i Eris, czarnowłosa stała z obrażoną miną. Magiczka ognia zwróciła wzrok na Edwarda.

– Dobrze – odpowiedziała. – Edwardzie z Rebellar… połączmy siły w pokonaniu jej. Do tego czasu zawieśmy broń.

– Niech będzie. Sądzę, że tak honorowej osobie mogę zaufać.

Eris zabłysnęła białym światłem, zmieniła się w kuszę, którą wzięła Kyoko, wcześniej podając pistolet w dłonie Aru. Ustawili się, pegaz powoli szedł w ich stronę, a na jego grzbiecie siedziała zadowolona brązowowłosa.

– Jesteś kanibalem? – spytał złotowłosy.

– Ha, domyśliłeś się, Panie Oczywisty? – Znowu polizała dłoń.

– Obrzydliwe… – skomentowała fiołkowowłosa. – Zjadać ludzi… własny gatunek…

– Proszę cię. Czym ludzie różnią się od świni, którą zarzynają na obiad? Prosiak jest tak samo bezużyteczny jak wy. A ja przynajmniej robię z takich jak wy coś użytecznego: jedzenie. – Zaśmiała się szaleńczo. Całą trójkę, łącznie z broniami ogarnęło obrzydzenie. – Jestem Catherin. A to mój pegaz, Karia, znalazłam ją niedawno, chyba mnie polubiła.

– Jak śmiesz dosiadać zarażonego pegaza? – spytała ostro Kyoko. – Masz pojęcie, jak niebezpieczne one są? To przecież czarna magia!

– O to chodzi, złotko. Jesteś taka piękna, na pewno będziesz dobrze smakować. KARIA, ATAKUJ!

– Zrozumiano! – odpowiedziała, rozłożyła skrzydła i wybiegła w ich stronę. Aru zaczęła strzelać, a Ed wyskoczył i zaczął biec z Kasei w stronę pegaza. Karia jednak szybko wykopała Eda w bok, a pociski Lorenzo nie były dla niej zbyt wielkim wyzwaniem. Zbliżała się do Aru. Kyoko wyskoczyła przed swoją mistrzynie, kuszą strzeliła w pegaza, który wtedy na moment się zatrzymał. Catherin wyciągnęła z konia magiczną strzałę, ten znów zaczął skupiać magię.

– Weź ją, mistrzu. – Kyoko podała kuszę Aru, ona również zaczęła skupiać magię. Ed wtedy wstał, choć był mocno poobijany. Fiołkowowłosa zaczęła biec w stronę Catherin i jej pegaza, zderzyły się magią. I wtedy Ed i Kasei przeżyli szok: Kyoko wyciągnęła dosłownie ze swojego ciała miecz, po czym wbiła go w pegaza, który zaczął rżeć, a na ziemię spłynęło nieco jego krwi.

– Teraz mamy szansę, zwiewamy! – krzyknęła Aru. Ed zaczął biec za nią, Kyoko wyciągnęła miecz z pegaza i również wycofała się. Catherin była zła, lecz zaczęła się śmiać. Pogłaskała pegaza po głowie.

– Spokojnie, spokojnie… Jeszcze ich pożremy, zobaczysz, kochanie…

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania