Pokaż listęUkryj listę

Boska Makabra: Filozof - Rozdział 9 (Część 1)

Klan Enzernów - (Nih. Enzern Ichizoku) Jeden z pradawnych, szlachetnych rodów (Brys. „Via” - Szlachetny), zamieszkały na terenie Nihorii. Klan szczególny, ze względu na występowanie w nim albinosów, które rodzą się co kilka stuleci, utrzymując się przez trzy pokolenia. Z tego względu są cenieni jako ludzie święci przez Wiarę Dwunastu i Wyznawców Yomei, a także inne kulty lunarne.

Każdego ich członka ma cechować hard ducha i wysokie poczucie honoru. Większość magów pochodzących z klanu wykazuje duże umiejętności magiczne, często ponadprzeciętne.

Wiele słyszy się o ich łaskawości i empatii, jednakże poza granicami Nihorii znani są głównie jako wyszkoleni zabójcy, nie wahający się poplamić dłoni krwią.

Ich sojusznikami, a także dalekimi krewnymi, jest szlachetny ród Yanara.

Klan Kavaru - Jeden z pradawnych, szlachetnych rodów („Via”). Ich pochodzenie jest nieznane, najprawdopodobniej wywodzą się z Nihorii. Wielu ich członków posiada ponadprzeciętne umiejętności magiczne (wyższe niż Enzernowie). Wyróżniają się posiadaniem specyficznego koloru włosów (bardzo jasny blond, zwany „platynowym”) i niebieskich oczu, bez wyjątku. W Wierze Dwunastu zajmują szczególne miejsce, gdyż przypisuje im się umiejętności kontaktowania się z bóstwami. Według legend, ich niezwykły kolor oczu i włosów jest wynikiem naznaczenia przez boga słońca Ra. Rozprzestrzenieni na całym globie.

~ Strzeżona Księga z Yodiarskiej Biblioteki.

 

Rozdział 9: Szalony Konduktor

 

Gwiazdy faktycznie dziś pięknie lśniły. Jednakże w powietrzu czuć było napięcie, przerażenie, smutek…

Ona jednak spokojnie siedziała na brązowym koniu, otulona w ciemny, czerwony płaszcz. Co jakiś czas odgarniała platynowe blond włosy, które opadały jej na twarz, kontrastując z czekoladową skórą i niespotykanie jasnymi, niebieskimi oczyma.

Płonął ogień na palenisku, wokół którego zebrana była pokaźna grupa ludzi modlących się, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Wszyscy byli Egrejczykami; włosy bujne, w najróżniejszych kolorach, rosnące do góry lub większe od głowy, oczy od czarnych po jasno piwne i brązowa skóra, to były ich cechy charakterystyczne. Zakończyli swoje modły, mówiąc jednocześnie „Ra niech lat tysiące lśni”. Wtedy usłyszeli tupot kopyt. To był ich zwiadowca. Wyhamował konia, który zarżał.

– Najwyższa Kapłanko! – Zeskoczył z grzbietu i uklęknął na jedno kolano przed nią. – Postawili się. Mają zamiar otwierać szlaban do Egrezji!

Grupa zaczęła szeptać między sobą. Ona ściągnęła kaptur, ukazując swoje proste i długie włosy w pełnej okazałości, przeczesane na prawo.

– Czy grupa Vina dorwała bronie maga ognia? – spytała spokojnym tonem. Ten odpowiedział przecząco kiwając głową. Przyłożyła dłoń do brody. – Więc to oni rozhuśtali ten bunt.

– Dokładnie, pani.

– Dosyć. – Klasnęła dłońmi. – Gracze już wiedzą czego i gdzie szukać. Szpiegu, jedziesz do Vina, ma zająć się tą bandą niewiernych. My za to jedziemy do ojczyzny. Zabierzmy to, co przyzywa bożka, zanim nam to ukradną.

– Tak jest! – odpowiedziała cała grupa. Wysłannik wstał, ukłonił się, wsiadł znowu na konia i odjechał. Pozostali zgasili ogień, po czym wzięli pegazy i konie, ukradli je wojsku i wychowali, by im służyły. Kapłanka znów założyła kaptur na głowę, podjechała koniem i stanęła przed swoimi towarzyszami. Brzask nastawał powoli, tuż za jej plecami.

– Zanim wyruszymy, przysięgnę wam, przed wschodzącym słońcem – powiedziała oficjalnie – że ja, Cedrinn Dave via Kavaru, Najwyższa Kapłanka Słońca, oddam się dla waszego dobra na wieczne potępienie. Użycie bożka jest grzechem, lecz ja ten grzech popełnię, aby ten cały świat zapłacił za nasz ból! Żeby cały ten świat został oświecony przez blask naszego boga! Na tym świecie jest miejsce tylko na światłość Ra i jego wierne owieczki! Być może bóg będzie na tyle litościwy, by dać mi łagodniejszą karę, gdyż nadal działam w jego imieniu, lecz pomimo konsekwencji jakie mnie czekają, jestem na to gotowa, dla was! Gdy już niewierni znikną, przestaną istnieć choroby, hemasitus nie będzie problemem, a my wszyscy zaczniemy żyć w pokoju! Przysięgam to przed samym Ra! Że zdobędę to życzenie, nieważne ilu niewiernych będę musiała wytępić swymi rękoma!

Podniosła zaciśniętą pięść dumnie w górę, a jej towarzysze za nią. Krzyczeli: „Niech żyje Ra! Niech żyje jego córka!” Dumna z siebie uśmiechnęła się, po czym wyruszyła z towarzyszami w stronę granicy. Za to ci, którzy zostali, szykowali się na krwawą jatkę.

Cedrinn mądrze pomyślała, że w końcu ktoś się dowie gdzie szukać pomocy z bożkiem, czy nawet samego klucza do jego przyzwania. Jednak by ich powstrzymać miała przygotowaną odpowiednią grupę. A na jej czele był Vin, Gormilijczyk. Jeden z jej najbardziej zaufanych ludzi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania