Poprzednie części:  Sklep rzeczy utraconych
Pokaż listęUkryj listę

Sklep rzeczy utraconych - rozdział 58b

Florentina odłożyła wilgotną ściereczkę i usiadła przy królewskim łożu. Przez chwilę przyglądała się twarzy ojca, po czym wzięła go za rękę.

— Nie zapytałeś mnie, co czytam — powiedziała cicho.

Król nie odpowiedział. Florentina poprawiła kołdrę przy jego ramieniu i sięgnęła po książkę leżącą na stoliku. Otworzyła ją mniej więcej w połowie, lecz zamiast czytać, przez kilka chwil patrzyła na nieruchomą dłoń ojca.

Za wysokimi oknami niebo ciemniało. Wiatr poruszał gałęziami drzew, których wierzchołki Eveline widziała ponad murem dziedzińca. Gdzieś daleko zagrzmiało.

Florentina zamknęła książkę.

Eveline chciała dać jej znać, że jest tutaj, lecz od strony głównych drzwi dobiegły głosy. Cofnęła rękę, którą już uniosła do framugi.

Do komnaty wszedł dowódca w towarzystwie mężczyzny ubranego w ciemny surdut. Zatrzymali się kilka kroków od łoża.

— Książę Maurits prosi o rozmowę z królem — oznajmił dowódca.

Eveline znała to imię. Grijs wymienił je rano, kiedy wracali od traktu. Teraz rozpoznała również twarz mężczyzny. Widziała go na zamkowym dziedzińcu, a później przy stole, kiedy razem z Florentiną podawały do kolacji.

Mężczyzna podszedł do łoża. Miał ciemne włosy, starannie przystrzyżone przy skroniach, a w lewej dłoni trzymał rękawiczki.

— Przynoszę Jego Królewskiej Mości wyrazy szacunku od dworu Vermaaru.

Wypowiedział te słowa wyraźnie, ale nie pochylił się nad chorym. Patrzył na Florentinę.

Ta odłożyła książkę i wstała, pozostawiając między nimi stolik z lekarstwami.

— Dziewczyna może odejść — powiedział dowódca.

— Zostanie — odparł Maurits.

— Wasza Wysokość?

— Ta dziewczyna zostanie przy królu.

Dowódca przeniósł wzrok na Florentinę. Eveline widziała tylko fragment jego profilu, lecz zauważyła, że przyjrzał się również Mauritsowi, zanim skłonił głowę.

— Jak Wasza Wysokość sobie życzy.

Wyszedł, zamykając drzwi za sobą.

Maurits odczekał, aż ucichną jego kroki. Położył rękawiczki na stoliku, a Florentina podniosła książkę i odsunęła ją od miski z wodą. Żadne nie odezwało się od razu.

Eveline przesunęła się przy szczelinie. Widziała teraz Florentinę od ramion do pasa, Maurits natomiast stał częściowo za drewnianą kolumną łoża.

— Podaj wodę — powiedział w końcu.

Florentina sięgnęła po kubek. Gdy mu go podawała, jego palce znalazły się tuż przy jej dłoni. Oboje zmienili chwyt w tej samej chwili i metalowe naczynie stuknęło o brzeg misy.

Maurits wypił łyk, nie spuszczając z niej wzroku. Florentina schowała rękę w kieszeni fartucha.

Nie zwrócił jej od razu kubka. Powiedział coś tak cicho, że Eveline nie rozróżniła słów. Florentina odpowiedziała równie cicho, nie podnosząc głowy.

Za oknem błysnęło. Kilka chwil później rozległ się grzmot, tym razem znacznie bliżej.

— Nadal liczysz między błyskiem a grzmotem? — zapytał Maurits.

Florentina podniosła wzrok.

— Wtedy liczyłeś ze mną.

Maurits nie odpowiedział. Odstawił kubek i przez chwilę patrzył na okno. Florentina również spojrzała w tamtą stronę, lecz zaraz wróciła do ojca. Sprawdziła, czy kołdra nie zsunęła mu się z piersi.

Maurits zbliżył się do niej. Eveline straciła z oczu jego twarz, ale widziała obie dłonie, kiedy oparł je na poręczy krzesła.

Deszcz zaczął uderzać o szyby. Florentina pokręciła głową i odwróciła się ku oknu, odsuwając krzesło nogą.

— Wyjedź z Kadenu — powiedział Maurits.

Florentina chciała go ominąć, lecz chwycił ją za nadgarstek. Zatrzymała się i spojrzała na jego dłoń. Natychmiast ją puścił.

— To mój ojciec.

Maurits cofnął się o krok i podszedł do stołu przy oknie.

Florentina pozostała przy łóżku. Rozprostowała palce dłoni, którą trzymał, i wygładziła fartuch. Dopiero wtedy wróciła na krzesło.

Maurits wyjął z wewnętrznej kieszeni surduta niewielki przedmiot i przez chwilę obracał go między palcami, nie patrząc na Florentinę. Eveline nie mogła go rozpoznać, dopóki nie podszedł bliżej.

Była to wstążka. Niegdyś jasnoniebieska, teraz wyblakła, z postrzępioną krawędzią i ciasnym supełkiem przy jednym końcu.

Florentina spojrzała na nią, lecz nie wyciągnęła ręki.

Maurits ujął jej dłoń i położył na niej wstążkę. Zamknął jej palce swoimi, ale nie puścił ich od razu.

— Nosiłem to dość długo — powiedział.

Florentina opuściła głowę. Przez moment Eveline widziała jedynie jej włosy i dłoń Mauritsa, która wciąż obejmowała jej palce.

— Nie musiałeś jej oddawać.

Puścił ją.

Florentina zacisnęła pięść.

Eveline widywała podobne przedmioty w sklepie. Wstążka była mocno wytarta, zwłaszcza przy supełku.

Po chwili Maurits zrobił jeszcze krok. Florentina podniosła głowę, ale nie cofnęła się, gdy stanął tuż przed nią.

Eveline odsunęła się od szczeliny.

Oparła czoło o drewno szafy. Przez dłuższą chwilę słyszała tylko deszcz i odległy pomruk burzy. Z komnaty nie dochodziły żadne słowa.

Maurits oddał wstążkę jedynej osobie, która mogła wiedzieć, ile była warta.

Eveline pomyślała o Vaelenie. Były transakcje, na które nawet on nie mógł sobie pozwolić.

Odczekała jeszcze chwilę, zanim znów zajrzała do komnaty.

Maurits stał przy oknie, plecami do łoża. Florentina siedziała przy ojcu i trzymała jego dłoń. Drugą rękę schowała pod fartuchem.

Na korytarzu rozległy się szybkie kroki. Drzwi otworzyły się i do komnaty wszedł mężczyzna z torbą pełną ksiąg. Towarzyszył mu dowódca. Maurits odwrócił się od okna.

— Wasza Wysokość — powiedział przybysz. — Otrzymaliśmy wiadomość z dolnych składów. Ktoś otworzył drzwi od strony dawnego szlaku Kompanii.

— Kiedy? — zapytał dowódca.

— Niedawno. Ludzie przy przejściu nie znaleźli nikogo, ale w kuchni widziano dwoje obcych.

Eveline przysunęła się bliżej, uważając, by nie poruszyć drzwi.

— Kogo szukacie? — zapytał Maurits.

— Dziewczyny z grzywką. Uciekła wcześniej z zamku, a teraz prawdopodobnie wróciła. Miała ze sobą mężczyznę.

Dowódca spojrzał na Florentinę.

Maurits podszedł do stolika po rękawiczki i stanął między nimi.

Florentina siedziała przy królu, z dłonią ukrytą w fałdach fartucha. Eveline dostrzegła jeszcze skrawek niebieskiej wstążki, zanim Florentina wsunęła zaciśniętą pięść głębiej do kieszeni.

— Przeszukać skrzydło — rozkazał dowódca. — Wszystkie pomieszczenia. Również te zamknięte.

Przybysz skłonił głowę i wyszedł. Eveline odsunęła się od szczeliny. Za plecami miała zamknięte drzwi.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania