Sklep rzeczy utraconych - rozdział 46a
Tempo siedział przy stole, pochylony nad otwartą skrzynką z narzędziami. W pracowni paliła się tylko jedna lampa. Pozostałe zgasił przed północą, podobnie jak światło nad wejściem. Przez uchylone okno dochodził szum deszczu.
Eveline nie mogła zasnąć. Leżała na wąskim posłaniu w sąsiednim pomieszczeniu, słuchając wody uderzającej o dach. Gdy wreszcie wstała, Florentina spała już pod ścianą, owinięta kocem. Grijs siedział przy drzwiach, opierając miecz o kolano.
Nie zatrzymał jej, kiedy przechodziła.
Tempo nie podniósł głowy, choć musiał słyszeć jej kroki.
— Powinnaś spać.
— Ty też.
— Mam jeszcze robotę.
Na stole leżało kilka metalowych części. Tempo przytrzymywał jedną z nich mechaniczną dłonią, a drugą dokręcał niewielką śrubę. Eveline rozpoznała fragment mechanizmu, który wcześniej widziała przy pistolecie Vaelena.
— Kim jest Trist?
Narzędzie zatrzymało się nad śrubą.
— Kobietą, której lepiej nie spotykać.
— To już wiem.
Tempo odłożył narzędzie.
— Buduje bestie. Te, które widziałaś w Kadenie i w Veyr, pochodzą z jej pracowni. Nie wszystkie są takie same i nie wszystkie słuchają tych samych rozkazów.
Eveline przysunęła krzesło, lecz nie usiadła.
— Skąd wie o mnie?
— Jeszcze nie wiem, ile wie. Jeśli Trist dostała zapis z tamtych zamków, wie to samo co ja. Może więcej. Będzie cię szukać. Jeśli ją spotkasz, odejdź. Nie wdawaj się z nią w rozmowę i nie pozwól, żeby cię dotknęła.
Wsunął niewielki element w obudowę i spróbował przekręcić śrubę. Gwint nie chwycił. Wyjął część i obejrzał ją pod lampą.
— Myślisz, że przyjdzie tutaj? — zapytała Eveline.
— Gdybym wiedział, nie siedziałbym przy stole.
— A jednak nie śpisz.
— Nie.
Za drzwiami rozległo się ciche kaszlnięcie.
— To ja — odezwał się Grijs. — Vaelen prosi o wodę.
Tempo wyjął z szafki kubek i napełnił go z dzbana. Eveline wyciągnęła rękę.
— Zaniosę.
— Nie pozwól mu wstawać. Nawet jeśli będzie twierdził, że odzyskał siły.
— Nie muszę go słuchać.
— Wreszcie ktoś to zrozumiał.
W pokoju obok Vaelen leżał na łóżku. Opatrunek pod żebrami był świeży, lecz jego twarz nadal miała niezdrowy, blady kolor. Kiedy Eveline podeszła, otworzył oczy.
— Panno Vale.
Podała mu wodę. Podniósł się nieznacznie, wspierając na łokciu, ale szybko zrezygnował. Przytrzymała kubek, dopóki nie skończył pić.
— Dziękuję.
— Tempo kazał panu leżeć.
— Zauważyłem, że wydawanie poleceń sprawia mu przyjemność.
— Nie tylko jemu.
Vaelen przyjął uwagę bez uśmiechu.
— Rozmawiała pani z nim?
— Tak.
Nie zapytał o czym. Eveline odstawiła kubek i wróciła na swoje posłanie. Jeszcze długo słyszała przez ścianę ciche uderzenia narzędzi o metal.
***
Nad ranem przestało padać. Grijs obszedł budynek, zanim pozostali zdążyli wstać. Przy drodze prowadzącej od głównego traktu znalazł koleiny, które zostawił ich wóz. Deszcz ich nie zatarł. Najgłębsze były przy zakręcie, gdzie wóz zsunął się z ubitej części drogi.
Kiedy Grijs wrócił, Tempo wyprowadzał pierwszego konia ze stajni.
— Koleiny prowadzą od traktu prosto pod dom — powiedział Grijs. — Wiedziałeś, że tak będzie?
Tempo obejrzał drogę.
— Wiedziałem. Valerian potrzebował łóżka i opatrunków. Liczyłem, że zyskamy więcej czasu.
Uwiązał konia przy ogrodzeniu i wrócił z Grijsem do środka. W głównej izbie Florentina odkładała do sakwy resztę chleba i suszonego mięsa. Eveline siedziała przy stole. Vaelena przeniesiono już z łóżka na ławę pod ścianą, żeby łatwiej było zanieść go do wozu. Siedział oparty o zwinięty koc.
— Wyjeżdżamy — oznajmił Tempo.
Florentina podniosła głowę.
— Teraz? Myślałam, że będziemy mogli zostać jeszcze jeden dzień.
— Ja też. Jeśli ktoś przyjedzie od Veyr, koleiny doprowadzą go pod moje drzwi.
Florentina spojrzała na Vaelena.
— A on?
— Musi jechać z nami.
— Nie mówiłam, żeby go zostawiać.
— Wiem.
Vaelen podniósł wzrok.
— Miło usłyszeć, że nadal jestem przedmiotem rozmowy.
— Możemy zaczekać, aż będziemy cię chować — odparł Tempo. — Ale wolałbym wyjechać wcześniej.
Odwrócił się do Florentiny.
— Po tym sygnale powrót do Kadenu jest jeszcze bardziej ryzykowny. Mogę wyprowadzić was na północ. Znam drogę przez stare osady. Przez kilka dni nie spotkalibyśmy nikogo.
— A potem? — zapytała Eveline.
— Znajdę ci bezpieczne miejsce.
— Na jak długo?
— Tyle, ile będzie trzeba.
Florentina zamknęła sakwę.
— Ja wracam do Kadenu.
— Nawet jeśli miasto jest już pod kontrolą Vermaaru? — zapytał Tempo.
— Tym bardziej.
Grijs rozłożył na stole starą mapę.
— Głównym traktem dojedziemy do Kadenu przed wieczorem, jeśli droga będzie wolna, ale z wozem nie pojedziemy szybko.
Vaelen milczał. Patrzył na mapę i nie upomniał się o notes, który oddał Eveline.
— Ja też chcę wrócić — powiedziała Eveline.
Tempo spojrzał na nią.
— Nie słyszałaś, co mówiłem w nocy?
— Słyszałam, ale chcę sprawdzić grotę pod zamkiem. Wciąż myślę o tym człowieku, którego widziałam we śnie.
Tempo oparł dłonie na stole.
— Możesz tam niczego nie znaleźć. Za to Trist będzie miała znacznie więcej okazji, żeby cię odnaleźć.
— Na północy też nie będę mogła ukrywać się bez końca.
— Nie mówię o całym życiu. Chcę dać ci trochę czasu.
Eveline sięgnęła do sakwy po notes Vaelena i odnalazła szkic starej przeprawy. Położyła go obok mapy.
— Jest jeszcze bród.
Grijs przyjrzał się rysunkowi.
— Po takim deszczu?
— Kiedy tam byłem, woda sięgała do kolan — odezwał się Vaelen.
Tempo uniósł brwi.
— Kiedy?
— Wystarczająco dawno, żebyś miał powód do narzekania.
— Czyli teraz sięga do szyi.
Eveline przesunęła palec wzdłuż drogi. Kończyła się przy dawnych składach, na wzgórzach na północ od Kadenu.
— Jeśli przejdziemy przez bród, zobaczymy miasto przed zejściem na główny trakt?
— Tak — odpowiedział Vaelen.
— Spróbowałabym tamtędy.
Tempo przyglądał się mapie.
— Nadal uważam, że to zły pomysł.
— Wiem — odpowiedziała Eveline.
Spojrzał na Grijsa.
— A ty?
— Bród trzeba najpierw sprawdzić, ale głównym traktem będziemy bardziej widoczni.
Tempo ponownie spojrzał na szkic.
— W takim razie jadę z wami. Ktoś musi dopilnować, żebyście dotarły tam żywe.
Vaelen nic więcej nie powiedział. Eveline zamknęła notes i schowała go do sakwy.
Florentina wstała od stołu.
— Do Kadenu. Przygotujmy konie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania