Rozterki Tępego Ołówka

Dawny tekst, zmieniony nieco

 

 

To prawda. Trudno ukryć ów fakt. Jestem tępym ołówkiem. Niezaprzeczalnie. Spłaszczona, grafitowa główka, ledwo wystaje poza dolne obrzeże drewnianego stożka. Mam z tego powodu lekko przechlapane.

 

Ostatnio na ten przykład, trysnęło atramentem. Niby omyłkowo, lecz akurat w moim kierunku. Coś na kształt zeppelina z anoreksją, nasikało na ledwo widoczny czubek. Durne wieczne pióro. Wyobraża sobie, że będzie wiecznie drapać biel. Nawet poza horyzont piórnika, a zaś biurka.

 

Właściwie nie mam pretensji. Spojrzało, oszacowało i podjęło prześmiewczą decyzję, zgodną z stanem faktycznym, dosadnie widzianym. Dziwy mnie nie biorą, że akurat taką. Wyglądam jak wyglądam. A czym zdecydowało? Jak zwykle. Rozdziawioną stalówką z sarkastycznym błyskiem, na chropowatej gładkości.

 

Jest jeszcze linijka. Ta cały czas linkuje, o koślawej dziurce, pustej w środku. Wychwala swój otworek na okrągło. Nie rozumiem, jak można popadać w zachwyt, z powodu czegoś, co do mierzenia, nie jest w ogóle potrzebne.

 

Mam jeszcze wesoło na smutno z niekształtną gumką. Z nią to wszyscy mają. Wciąż narzeka i upierdliwie maże. Także siebie lub co popadnie, gdyż rysować nie mogę, a coś musi. Cyrkiel omija szerokim łukiem.

 

No właśnie. Cyrkiel ciągle rozwarty, jakby chuć w kącie dyndała pomiędzy. Rysuje w kółko, kółka. Naiwnie wierzy, że w końcu kwadrat mu wyjdzie. Akurat. Ale co mi tam. Nie będę robił sieroty i odbierał matkę głupich. Jemu to rysika wystarczy na długo.

 

Kiedyś jak spał po kolejnym kółeczku, chciałem wyszarpnąć szczupły walec, z metalowego zgryzu ryjka, a resztkę swojego wypluć i w pustą dziurkę włożyć jego, ale mnie dziabnął przez sen nieśpiącym ochroniarzem, to znaczy: szpikulcem, w ściankę podłużnego sześcianu.

 

No i temperówka. Miałem z nią najwięcej wspólnego. Do dziś. Teraz coś ją napadło i stoi wciąż na sztorc. Dlatego jestem taki tępy. Udostępnić dziurki nie chce. Wiem, kiedyś postąpiłem jak ostatni… no powiedzmy, przedostatni cham i naskarżyłem na nią piórnikowi. Powiedziałem, że ona po to jest, żeby mógł w nią wejść. Że to taka jej tożsamość. A on nawet nie raczył odpowiedzieć, tylko mnie walnął drewnianym bokiem, aż odskoczyłem na ostrze cyrkla. Teraz mnie szpecą dwie widoczne bliznoślady. A zestrugać nie ma czym.

 

Dzisiaj usłyszałem grafitowym ślimakiem, głos Wielkiego Rysownika. To znaczy nie bezpośrednio. Mówił do nich, a oni powtarzali. Tacy byli przejęci.

 

Możecie temu zaradzić. Marudźcie, a będzie wam dane. To wyjdzie ogółowi na dobre

 

Więcej nie zrozumiałem, bo doznałem wizji na czubku. Ciekawe, czy proroczej?

   

***

  

Wszyscy na mnie dziwnie patrzą. Otaczają z możliwych stron. Cyrkiel, linijka, gumka, nawet piórnik coraz bliżej. Mam złe przeczucie… o cholera… nie takie złe. Słyszę wielkie bum! To temperówka leży poziomo i zaprasza wywaloną zachętą. Aż mi grafit wewnątrz pęcznieje, robiąc podłużne pęknięcia, na drewnianym płaszczyku.

 

Łapią mnie za długość i wtykają czubek, w powabną, stożkową otchłań, gdzie już czeka pieszczotliwe ostrze. Po chwili wiruję jak wariat. Balsam doznań wszelakich. A oni jeszcze pomagają kręcić. Drewniane obrzeże zdejmowane do tyłu, obnaża rysik, a ten wychodzi na zewnątrz, sztywny, goły i szary. Odsłonięty doszczętnie. Lecz najważniejsze, że nie pęka. Schodzą ze mnie cienkie, kręcone wstążeczki. Muskają, pieszczą, skrzypią, aż w końcu… jestem ostry na końcu i zostaję wyciągnięty.

 

Niestety. Nie jest mi dane odpocząć. Łapią mnie i coś mną piszą, na łanie białej kartki. Niby to moje przeznaczenie, ale nie mogli to piórem lub drugą osobowością cyrkla? Widocznie Wielki Rysownik, dał im takie wytyczne.

 

O cholera. Jak fajnie. Znowu jestem w temperówce. Widocznie stępili czub.

 

Ponownie wyciągają na zewnątrz.

Piszą na kolejnej kartce.

I znowu to samo.

 

Wewnątrz.

Na zewnątrz.

I tak na przemian.

 

No nie. Co za dużo, to nie grafitowo. Ledwo zipię. Już mnie prawie nie ma. Króciutki jestem. Ostatkiem sił – bo wreszcie mam czas – czytam, co tam za prośby mną nabazgrali, na wielkiej ilości kartek:

 

O Wielki Rysowniku. Okaż nam łaskę. Zrób coś z naszym ołówkiem. Nie chcemy mieć tępego, tylko zaostrzonego. Obiecałeś, że wtedy wszystko ulegnie poprawie. Nawet wspólne waśnie, takie czy inne. Zatem spraw, żeby zawsze miał ostry czubek.

 

Hmm – myślę sobie – chyba coś poszło nie tak… zresztą nieważne. Nie mój problem. Może to i lepiej. Jestem co prawda kupą drewnianych ścinek z grafitową posypką, ale na pewno już nie tępym ołówkiem.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Akwadar 5 dni temu
    No spodobało mnie się! :))
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Akwadarze↔Dzięki:)↔No to fajnie, że tak:))↔Pozdrawiam🤠:)
  • Erotyczny klimacik w piórnikowym wnetrzu. Gdyby takie temperówki były? O, Panowie!
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Wzorowa Płaczlinda↔Dzięki:)↔Zapewne jakiś "klimacik" Nie przeczę:)↔Pozdrawiam🤠:)
  • Poncki 5 dni temu
    Myślałem, że cyrkiel szpikulcem dziabnie w blaszkę od gumki, przez co gumkę też przekłuł.
    Temperówka już się nie z ołówkiem strugać nie chciała? Pewnie go zaczęła tępić bez przerwy. Tak już z nimi bywa.
    A i sam ołówek pewnie już nie młody. Skurczył się godnie, jak na stare ołówki przystało. Wypadnięty rysik to nie największe zmartwienie. Bardziej bym się niepokoił, ile go jeszcze zostało? Dobrze, że przynajmniej sześciokąt jest co rano foremny.

    "Marudźcie, a będzie wam dane." - wers narodowy normalnie...
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    Poncki↔Dzięki za przemyślenia wewnątrz piórnicze:)→Hmm... raczej wiórki są→foremne:)
    Pozdrawiam🤠:)
  • RXA 5 dni temu
    Interesujące, ale jakby... Niedopasowane? Z jednej strony bije po oczach zawoalowanym erotyzmem, który to swojego tonu nadaje, z drugiej przesiąka przesadnie kwiecistym, filozoficznym tonem i obie te części nijak mi się nie kleją.

    Plus parę literówek, błędów gramatycznych i niestety bardzo przypadkowa interpunkcja w wielu miejscach, co martwi tym bardziej, że "dawny tekst, zmieniony nieco", acz nie poprawiony.

    Jaki był pierwotny zamysł przy tworzeniu? Gorący harlequin wśród materiałów piśmienniczych, ocenzurowany dla małoletnich?
  • Dekaos Dondi 5 dni temu
    RXA↔Dzięki za omówienie tekstu oraz istotę zmienności sklejeń→ tudzież przypuszczeń:)
    Pozdrawiam🤠:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania