Poprzednie części:  Sklep rzeczy utraconych
Pokaż listęUkryj listę

Sklep rzeczy utraconych - rozdział 59a

Eveline usłyszała, jak dowódca wydaje ostatnie polecenia. Ktoś odpowiedział mu przy drzwiach, po czym kroki oddaliły się korytarzem. Z komnaty dobiegł cichy głos Mauritsa, ale jego słowa zagłuszył trzask zamykanych drzwi.

Eveline wróciła do szczeliny. Florentina siedziała przy królu, a Maurits stał niedaleko okna. Oboje milczeli. Na stoliku leżały jego rękawiczki.

Z korytarza dobiegł zgrzyt otwieranego zamka. Potem drugi.

— Tutaj pusto — odezwał się ktoś.

— Sprawdź następne.

Eveline obejrzała garderobę. Wysokie szafy stały przy ścianach, a pod jedną z nich piętrzyły się kufry. Mogłaby wejść do szafy, ale jeśli strażnicy zamierzali przeszukać wszystkie pomieszczenia, trudno było liczyć, że nie otworzą jej drzwi.

Kroki zbliżyły się. Ktoś nacisnął klamkę.

— Zamknięte.

Drzwi poruszyły się w futrynie, kiedy mężczyzna szarpnął je po raz drugi.

— Gdzie ten stary z kluczami?

— Posłali po niego.

— To niech się pospieszy.

Eveline odwróciła się ku drzwiom prowadzącym do królewskiej komnaty. Przez szczelinę widziała Florentinę pochyloną nad ojcem. Maurits przesunął się ku kominkowi i zniknął jej z oczu.

Podeszła do drzwi i nacisnęła klamkę. Ustąpiła nieznacznie, lecz skrzydło zatrzymało się na zasuwie po drugiej stronie. Zapukała dwa razy, lekko, samymi knykciami.

Florentina podniosła głowę. Eveline zobaczyła, że patrzy w stronę parawanu. Zapukała ponownie, tym razem nieco mocniej.

Za plecami usłyszała głos strażnika:

— Przyprowadź go tutaj. Ja sprawdzę drugą stronę.

Eveline cofnęła rękę od drzwi.

W komnacie zaszeleściła tkanina. Parawan przesunął się o kilka cali, a potem ktoś odsunął zasuwę.

Drzwi otworzyły się na szerokość ramienia.

Florentina stała po drugiej stronie.

— Eveline?

— Zaraz tu wejdą.

Księżniczka chwyciła ją za rękaw i wciągnęła do komnaty. Zasunęła rygiel, a następnie ustawiła parawan tak, jak stał wcześniej.

Maurits odwrócił się od kominka. Najpierw spojrzał na Eveline, potem na Florentinę.

— Kto to?

Florentina nie odpowiedziała. Sięgnęła do kieszeni fartucha i wyjęła złożoną chustkę.

Eveline rozpoznała materiał, który Florentina ściskała w dłoni podczas przesłuchania u pisarza.

— Pochyl głowę.

— Florentino...

— Prędko.

Księżniczka zawiązała chustkę na jej włosach, wsuwając pod nią grzywkę. Poprawiła węzeł za uchem i sięgnęła po miskę stojącą obok łoża.

— Weź to. Stań przy ojcu.

Eveline przyjęła miskę. Woda była letnia, a na jej powierzchni pływał kawałek czystego płótna.

— Nie uwierzą, że jestem ze służby.

— W takim razie nie będziemy im tego tłumaczyć.

Florentina wróciła do krzesła przy łóżku.

Maurits nadal stał przy kominku.

— Czy to ta dziewczyna, której szukają?

— Jest ze mną — powiedziała Florentina.

Na korytarzu zadźwięczały klucze.

Eveline stanęła po drugiej stronie królewskiego łoża. Król leżał nieruchomo. Z bliska zobaczyła jego zapadnięte policzki i siwe włosy przylegające do skroni. Na stoliku obok czekały lekarstwa, świeca i dzbanek z wodą.

Za parawanem rozległ się szczęk zamka. Strażnicy weszli do garderoby.

— Nikogo nie ma.

— Zajrzyj do szaf.

Eveline zanurzyła płótno w misce i wycisnęła je nad wodą. Ktoś szarpnął klamkę drzwi za parawanem.

— Otworzyć!

Florentina odsunęła parawan i zasuwę. W progu stał strażnik.

— Co się dzieje? — zapytała.

— Przeszukanie. Rozkaz dowódcy.

Strażnik rozejrzał się po komnacie. Za nim stał drugi, a w głębi garderoby stary służący z pękiem kluczy.

— Tamto pomieszczenie jest puste — powiedział pierwszy. — A ta dziewczyna?

Wskazał Eveline.

— Pomaga przy królu — odparła Florentina.

— Nie było jej tutaj wcześniej.

Eveline odłożyła płótno na krawędź misy.

— Podejdź — polecił strażnik.

Eveline ruszyła w jego stronę.

— Czego od niej chcecie? — zapytała Florentina.

— Sprawdzamy służbę. Niech zdejmie chustkę.

Eveline zatrzymała się przy końcu łoża. Maurits spojrzał na jej twarz. Jego wzrok zatrzymał się na chuście, a potem przesunął ku drzwiom garderoby.

Florentina obeszła łóżko i stanęła przed Eveline.

— Wystarczy.

— Pani nie będzie mi wydawać rozkazów — odparł strażnik.

— Jestem Florentina z Kadenu. Wezwij dowódcę.

Mężczyzna przez chwilę patrzył na nią bez słowa. Drugi przestąpił z nogi na nogę i zerknął na Mauritsa.

— Wasza Wysokość... — zaczął pierwszy.

— Potwierdzam jej tożsamość — powiedział Maurits. — To księżniczka Florentina.

Strażnik natychmiast się wyprostował.

— Mieliśmy polecenie sprawdzić wszystkie pomieszczenia.

— Sprawdziliście — odpowiedział Maurits. — Teraz sprowadźcie dowódcę. Żadnej z tych kobiet nie wyprowadzicie przed jego przybyciem.

— Ale ta druga...

— Pozostanie pod waszym nadzorem. Dowódca sam zdecyduje, co z nią zrobić.

Eveline spojrzała na niego. Nie patrzył już na Florentinę. Stał naprzeciw strażników, z dłońmi splecionymi za plecami.

Starszy z mężczyzn skinął głową młodszemu.

— Idź po dowódcę. Powiedz, że to pilne.

Młodszy wyszedł przez garderobę. Stary służący zamknął za nim zewnętrzne drzwi, schował klucze za pas i ruszył jego śladem.

Drugi strażnik cofnął się do głównego wejścia.

— Nikt stąd nie wyjdzie — oznajmił.

— Tak właśnie powiedziałem — odparł Maurits.

— A drzwi do garderoby?

— Zamknięte. Niech nikt ich nie otwiera przed przybyciem dowódcy — odpowiedział Maurits.

Mężczyzna zacisnął usta i stanął za drzwiami, pozostawiając je lekko uchylone.

Florentina wróciła do ojca.

Eveline została z miską w dłoniach.

Maurits podszedł do niej, lecz zatrzymał się w takiej odległości, by strażnik nie mógł usłyszeć ich rozmowy.

— To pani jest dziewczyną z rysopisu?

— Tak.

— Przy ciele mojego brata znaleziono pani nóż.

— Nie zabiłam go.

Maurits przyjrzał się jej uważnie.

— O tym jeszcze porozmawiamy.

Przeszedł do Florentiny. Ta siedziała przy ojcu, częściowo odwrócona od drzwi.

— Spróbuję zatrzymać dowódcę przy schodach, zanim tu przyjdzie — powiedział cicho.

— Dlaczego?

— Bo kiedy wróci, nie będę już mógł odwlekać jej zatrzymania.

Florentina przez chwilę milczała.

— Nie prosiłam cię, żebyś ją chronił.

— Wiem.

Maurits sięgnął po rękawiczki.

Przy drzwiach zatrzymał go strażnik.

— Miałem nikogo nie wypuszczać.

— Polecenie dotyczyło obu kobiet. Proszę otworzyć.

Strażnik zawahał się, ale ustąpił.

Maurits wyszedł. Eveline usłyszała jeszcze jego kroki na korytarzu, po czym drzwi zamknięto.

Florentina przysunęła do łóżka drugie krzesło.

— Usiądź. Musimy porozmawiać.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania