Sklep rzeczy utraconych - rozdział 59b
Eveline odstawiła miskę na stolik i usiadła. Florentina sprawdziła, czy ojciec nadal oddycha spokojnie. Dopiero potem zwróciła się do niej.
— Jak się tutaj dostałaś?
— Starą drogą. Grijs czeka przy schodach dla służby.
Florentina spojrzała ku garderobie.
— Myślałam, że jesteś już bezpieczna.
— Byłam, ale nie zamierzałam zostawiać cię samej.
Z korytarza dobiegł odgłos przesuwanych mebli. Obie umilkły. Kiedy wszystko znów ucichło, Eveline odezwała się pierwsza.
— Wennę zabrali.
Florentina odwróciła się ku niej.
— Kiedy?
— Dziś rano. Słyszałam w kuchni. Chłopiec od obierek powiedział, że posłała mnie do piwniczki. Przyszli po nią z pisarzem.
— Dokąd ją zabrali?
— Tego nie powiedzieli.
Florentina położyła dłoń na brzegu kołdry, patrząc na ojca.
— Obiecałam jej, że nikt nie dowie się, co dla nas zrobiła.
— Nie mogłaś wiedzieć, że chłopiec coś powie.
— Mogłam przewidzieć, że ktoś ją zapyta.
Eveline przypomniała sobie Wennę siedzącą przed pisarzem. Nie próbowała wtedy wycofać swoich zeznań.
— Nie zostawimy jej — powiedziała.
Florentina skinęła głową.
Za drzwiami strażnik rozmawiał z kimś o zmianie warty. Eveline słyszała jego głos tuż przy wejściu. Dopiero gdy rozmowa ucichła, zauważyła, że Florentina nadal trzyma dłoń zaciśniętą na kolanach. Spomiędzy palców wystawał skrawek jasnoniebieskiego materiału.
Florentina dostrzegła jej spojrzenie.
— Oddał mi ją.
— Widziałam.
— Byłaś tam przez cały czas?
— Przez większość.
Florentina zerknęła ku parawanowi.
— W takim razie słyszałaś również, że chciał, żebym wyjechała.
— Tak.
Księżniczka przesunęła kciukiem po supełku.
— Nie sądzę, żeby chciał się jej pozbyć — powiedziała Eveline.
— Była z sukni mojej matki — odezwała się Florentina. — Dałam mu ją, kiedy ostatni raz wyjeżdżał.
Rozprostowała palce. Wstążka leżała na jej dłoni, niewielka i wytarta. Florentina wygładziła ją ostrożnie i złożyła na pół.
— Myślałam, że dawno ją zgubił.
Schowała wstążkę do kieszeni fartucha i sięgnęła po książkę ojca.
— Kiedyś czytał nam na głos. Mnie i Mauritsowi. Jeśli padał deszcz, pozwalał nam zostawać tutaj dłużej, chociaż służący zawsze przypominali mu, że powinniśmy już spać.
Otworzyła książkę na stronie zaznaczonej cienką zakładką.
— Później Maurits przestał przyjeżdżać.
Eveline nie pytała dlaczego. Z korytarza dochodziły kolejne głosy, tym razem bliżej drzwi.
Florentina zamknęła książkę.
— Musimy znaleźć Wennę, zanim dowódca wróci.
— Nie wiemy nawet, gdzie ją trzymają.
— Grijs może się dowiedzieć. Zna ludzi, którzy służyli tu przed przybyciem Vermaaru.
— Jeśli nadal im ufa.
Od strony garderoby dobiegł cichy szczęk zamka, a zaraz potem odgłos otwieranych i zamykanych drzwi. Eveline odwróciła głowę ku parawanowi.
Rozległy się trzy uderzenia w drewno.
Eveline wstała.
— Grijs.
Florentina również podniosła się z krzesła.
Eveline przeszła za parawan i odsunęła zasuwę wewnętrznych drzwi. W garderobie panował półmrok. Przy zewnętrznych drzwiach stał starszy służący z pękiem kluczy, a obok niego Grijs.
— Zabronili otwierać garderobę — szepnął służący. — Mówcie ciszej.
Grijs ruszył ku komnacie, lecz służący przytrzymał Eveline za rękaw.
— Poseł zatrzymał dowódcę przy głównych schodach — powiedział. — Sprzeczają się o to, kto ma prawo przesłuchiwać księżniczkę. Nie wiem, jak długo to potrwa.
Eveline stanęła za Grijsem.
Florentina stała obok łoża.
Grijs zatrzymał się w progu, przyglądając się jej prostemu fartuchowi, potem twarzy, a w końcu królowi leżącemu za nią.
— Wasza Wysokość...
— Grijs. Proszę zamknąć drzwi.
Wykonał polecenie. Służący pozostał w garderobie, przy zewnętrznych drzwiach.
Grijs podszedł do łoża. Król nie poruszył się, kiedy jego dawny strażnik stanął tuż obok.
— Od jak dawna jest w takim stanie? — zapytał.
— Nie wiem. Kiedy przyszłam, już nie wstawał. Czasami otwiera oczy, ale nie rozpoznaje nikogo.
Grijs pochylił głowę.
Florentina obeszła łóżko i stanęła przed nim.
— Dobrze, że pan przyszedł.
Wyciągnęła rękę. Grijs ujął ją ostrożnie i pochylił się nad nią, lecz Florentina nie pozwoliła mu dokończyć ukłonu. Ścisnęła jego dłoń obiema swoimi.
— Myślałam, że pana straciliśmy.
— Jeszcze nie, Wasza Wysokość.
Na jego rękawie Eveline dostrzegła ciemne plamy po walce przy magazynie. Grijs nie cofnął ręki, dopóki Florentina sama jej nie puściła.
— Musimy wyjść — powiedział, zwracając się do Eveline. — Na schodach jest coraz więcej straży. Poszukują dwóch osób.
— Jednej już się przyglądali — odpowiedziała.
Grijs spojrzał na chustkę zasłaniającą jej włosy.
— Więc tym bardziej nie możemy tu zostać.
— Nie wszyscy wyjdziemy — powiedziała Florentina.
Odwrócił się ku niej.
— Wasza Wysokość...
— Ujawniłam się strażnikom. Maurits potwierdził, kim jestem. Dowódca został już wezwany.
— Dlaczego?
— Chcieli zatrzymać Eveline.
— Mogli zatrzymać panią razem z nią.
— Nadal mogą.
— W takim razie musimy zabrać obie.
Florentina pokręciła głową.
— Jeśli teraz zniknę, dowódca zacznie szukać nas po całym zamku. A skoro wie, kim jestem, nie uwierzy, że uciekłam sama.
— Dopilnuję, żeby nie znalazł śladu.
— Grijs, nie chodzi tylko o mnie.
Wskazała łóżko.
— Ojciec nie może zostać bez nikogo, kto zna jego zwyczaje. A Wennę zabrano za to, że nam pomogła.
— Kto wydał rozkaz? — zapytał Grijs.
— Nie wiem — odpowiedziała Eveline.
Florentina podeszła do nich bliżej.
— Chcę, żebyście ją odnaleźli.
— Najpierw wyprowadzę panią — powiedział Grijs.
— Nie.
— Z całym szacunkiem...
— Wyprowadźcie Wennę. Dowódca może mnie zatrzymać, ale będzie musiał wyjaśnić, dlaczego więzi córkę króla przy jego własnym łożu. Wenna nie ma nikogo, kto mógłby upomnieć się o nią w podobny sposób.
— To nie oznacza, że będzie pani bezpieczna.
— Wiem.
Eveline spojrzała na zamknięte drzwi komnaty. Za nimi stał strażnik, a Maurits mógł już nie zdołać dłużej powstrzymywać dowódcy.
— Mogę zostać — powiedziała.
Florentina zwróciła się ku niej.
— Nie możesz. Szukają cię, a Maurits wie, kim jesteś.
— Nie wydał mnie.
— Jeszcze nie.
Grijs podszedł do parawanu, nasłuchując.
— Jeśli zabrano Wennę rano, ktoś musiał widzieć, dokąd ją prowadzili.
— Zapytajcie służącego — odparła Florentina. — On zna to skrzydło, a wcześniej pracował dla mojego ojca.
Grijs skinął głową.
— Wyjdziecie przez garderobę. Ja zostanę tutaj — ciągnęła Florentina. — Kiedy dowódca przyjdzie, nie będę już nikogo ukrywać.
— Oprócz tego, że pozwoliła pani uciec poszukiwanej dziewczynie — zauważył Grijs.
— Nie powiedziałam, że zamierzam odpowiadać na każde jego pytanie.
Eveline omal się nie uśmiechnęła. Vaelen odpowiedziałby tak samo.
Grijs otworzył drzwi do garderoby i sprawdził, czy służący nadal czeka.
— Możemy iść.
Eveline podeszła do Florentiny.
— Nie wiem, kiedy wrócimy.
— Nie wracajcie tędy, jeśli będą pilnować przejścia.
— A ty?
Florentina poprawiła fartuch przy pasie.
— Mam jeszcze kilka rzeczy do powiedzenia dowódcy.
Gdzieś pod nimi trzasnęły drzwi i ktoś krzyknął na służącego. Eveline pomyślała o Wennie, która w kuchni pomagała Florentinie poprawić suknię, nie zadając żadnych pytań.
— Znajdziemy ją — powiedziała.
Florentina położyła dłoń na ramieniu Eveline, zanim ta ruszyła za Grijsem.
W garderobie służący trzymał już klucz przygotowany do otwarcia zewnętrznych drzwi.
— Jeśli będziecie szukać kobiety z kuchni — powiedział cicho — zacznijcie od kancelarii przy zachodniej wieży. Tam trafiają ludzie zabrani na polecenie dowódcy. Ale nie wiem, czy wciąż tam jest.
Grijs spojrzał na niego.
— Pokażesz nam drogę?
— Zaprowadzę was do schodów. Dalej możecie iść korytarzem za izbą rachunkową.
Eveline obejrzała się jeszcze raz.
Florentina poprawiła ojcu poduszkę i usiadła przy nim.
Służący otworzył zewnętrzne drzwi.
Grijs wyszedł pierwszy. Eveline ruszyła za nim, a kiedy drzwi zamknęły się za ich plecami, usłyszała z komnaty głos strażnika.
— Wasza Wysokość, dowódca już idzie.
Florentina odpowiedziała spokojnie:
— W takim razie niech wejdzie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania