Drabble → Epizod w Kosmosie
–––//–––
Pięcioletni chłopczyk siedzi na obramowaniu piaskownicy.
Bierze wiaderko. Jest miękkie jak gorący wosk, a on zapada się w drewnianą deskę.
Zaczyna głośno płakać. Nie może wytrzymać bólu. Nogi stają się gęstą mazią.
Cisza łez wchłania ostatnie chwile.
W dolinie umiera wspomnienie miasta. Domy sprawiają wrażenie żywych istot. Bezkształtne ciała, wyzwalają plastyczne odgłosy zapadania.
Bulgocząca plama, która była chłopcem, nie słyszy już tych dźwięków.
Planeta Ziemia przeobraża się w chaotycznie wymieszaną masę wszystkiego, co jeszcze tak niedawno żyło lub po prostu istniało.
*
–– Chyba żeśmy trochę przedobrzyli, z tym rozpuszczalnikiem zła i wszelkiej niesprawiedliwości. Nie sądzisz?
–– Sądzę.
–– Hmm… przecież chcieliśmy pomóc.
Komentarze (22)
Uuu, to chyba był przekaz podprogowy ;)
Pozdrawiam!
AG→Skończyłem pisać, więc podmieniłem na ten co teraz.
Tak, czasem problem do zgryzienia stanowi "motor napędowy".
Natura-ewolucja/Bóg nie wymyślił tego "przypadkiem", to dobrze zaplanowane działanie. Choć bywa druzgoczące i wtedy trzeba rozpuszczalnika...
Bardzo dobre!
Pozdrawiam.
Antoniuszu→Można by przewrotnie rzec, że zło ma jakiś sens.
W przeciwnym wypadku, aż takiej wolnej woli, byśmy nie mieli. A może to cena...?
Moim zdaniem zło nie istnieje bez ludzi, bez aktu woli. I te same czyny, w innych okolicznościach mogą być dobre. I to jest wola - ciągły wybór.
A ceną jest zło i cierpienie. Ale nie byłoby, paradoksalnie, naszego cierpienia rozciągniętego w czasie bez naszej "woli". Jakkolwiek to brzmi. Choć ta nasza "wola" bywa niezamierzona, czasem ukryta.
Antoni Grycuk → No tak. Gdybyśmy nie mieli możliwości popełniania zła, to byśmy nie mieli wolnej woli.
A ona jest widocznie wartością nadrzędną. Chociaż nasza wolna wola nie jest... zupełna.
Nie możemy zdecydować o swoim zaistnieniu - lub nie - na świecie.
Dobrymi chęciami podobno jest piekło wybrukowane - i to mi się nasunęło jako podsumowanie tej historii. Krótkie, a treściwe i plastyczne. Wniosek widocznie musi być taki, że świat bez zła i niesprawiedliwości nie mógłby istnieć, a przynajmniej nie w takiej formie, byśmy mogli w nim żyć. Ciekawa refleksja. ;)
Alfonsynko→ Tak jak rzekłaś, do czegoś jest potrzebne. To jest sprawa trudna do pojęcia.
Widocznie nie udostępniono nam ''wszystkich danych'' by to zrozumieć. Pozdrawiam:)
Tak sobie wyobraziłam "świat" z plasteliny, roztapiający się i zapadający w cieple.
Niestety, żeby było sobą, musi mieć swoje warunki życia. My też. I czasem przychodzi coś, co nas rozpuszcza jak plastelinę. Wcale nie z innego świata. Z tego. Że już nic nie jest takie samo nawet jak ulepi się na nowo. Taka mi jakoś fantazja wlazła.
Pozdrówki :-)
JamCiówna→Masz racje, z tym ''psychicznym rozpuszczeniem''.
Później czasami trudno, wrócić do tego samego kształtu.Pozdrawiam:)
Bardzo... plastyczny opis rozpuszczającego się świata.
Droga_we_mgle→Dzięki. No faktycznie... plastyczny:) Pozdrawiam:)
Ten znikający chłopczyk... wiesz, wydaje mi się, że jest tu, aby zaznaczyć pewną zależność: bez zła, nie byłoby dobra. Bo jak odróżnić te dwa stany? Wszystko zlepiłoby się w jeden bezkształtny, nieostry, rozmyty wszechświat. Tak że tego... uzasadniłeś wady ewentualnej, pseudo dobrej interwencji twórców lub naprawiaczy.
Pozdro, DD :)
Wrotyś→Dzięki→Masz racje.O tym kiedyś pomyślałem.
Skąd byśmy wiedzieli, że to dobro, bez przeciwstawnego punktu odniesienia.
Jest jeszcze - ''szarość'' Wypadkowa. Pozdrawiam:)
Z ową szarością, tak rozumianą zawsze kojarzą mi się Pola Elizejskie - Kraina Zmarłych w mitologii Greków.
Snujące się dusze byłych żywych, bez pamięci, w obojętnym smutku, które zlatywały się do krwi wlanej w otwór ziemi, gdy ktoś chciał się z nimi kontaktować.
Krew nie jest szara :)
Dawno temu czytałem Pola Elizejskie. Muszę sobie przypomnieć.
Chodziło mi raczej o sytuacje, gdzie ''mniejsze zło'' może uchronić przed ''dużo większym'' a czasu na decyzje jest np:10 sek.
Albo zniszczymy ''część''... albo bez decyzji, wszystko zniszczymy.
A to sorry, nie odczytałam tak. :(
Wrotycz → Nie... to ja czasami przesadzam ze... skrótem myślowym:)
Zawsze trzeba umieć dozować zło i dobro, kłamstwo i prawdę. Pomagać ale nie przedobrzyć. Wybierać to co w chwili jest niniejszym złem. Niszczyć tak aby nie ranić. Tylko jak to zrobić?
Ciekawa przemiana ziemi w jedną masę.
Pozdrawiam
Pasjo Dzięki. No właśnie. Jak to zrobić, jak każdy człek inny i inaczej wszystko odczuwa?
Chyba mogą być...''srebrne środki'' ale o ''złote'' to raczej trudno. Pozdrawiam:)
Uuuu, mocne. Wychodzi na to, że proporcje są bardzo istotne.
No pasaran Dzięki:) Na pewno istotne. Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania