Drabble↔Aniołowie Stɑjenni
Przeraźliwe wycie na kozłach, słychać z wierzchołka góry. Strzelają baty i klekoczą bryczki, zaprzężone do setek tętniących kopyt, z doczepionymi końmi. Bogato zdobiony w wielobarwne wstęgi szał, niczym szal, szybuje pośród rżenia spienionych, żółtych zębów. Wichrzy pyszne kłaki, jedynej w swoim mniemaniu, skołtunionej słusznie grzywy.
Spod kopyt wylatują Roziskrzeni Aniołowie Stajenni. Szybują, lecz nie spoczywają na laurach, tylko na spoconych zadach, by zadać pytania i zjednać słońce. Okrągły koński befsztyk, o krwawym smaku przeznaczenia, wiruje na horyzoncie, segregując galopowanie. Balsamiczno wrzące krople, kapią cwałem pincetami, szukając szpilek w żłobie. Grzebią uczciwie, lecz papierowe ostrogi, szalonym popiołem jeno. Na szczęście podkowy ocalały.
Komentarze (16)
"...klekoczą bryczki, zaprzężone do setek tętniących kopyt, z doczepionymi końmi." - na pewno taki był zamiar autora?
Jakoś tak strasznie brzmi... szczególnie te ocalałe podkowy.
Ten szał jest straszny, jest jak strwożone rżenie. Chyba że myśli me podążyły w złym kierunku, a że prostak jestem nieobyty w hiper trudnych arkanach poezji, to uchwycę się tego.
Dlaczego nie na konkurs?
Akwadorze↔Tak. Taki był zamiar autora:)↔ Same kopyta by raczej nie biegły:)
Z całkowitą powagą, to u mnie trudno:)
To jest modyfikacja początku, dłuższego tekstu: Gdy zgasną płonące dzwony:)↔Dlatego tak:)
Podkowa to chyba symbol szczęścia?
Dekaos Dondi wychodzi mi, że kopyta były zaprzężone... ale jak wspomniałem, nie jestem obyty w metaforach.
Dokładnie tak, przyciąga szczęście i chroni przed niebezpieczeństwem, zwłaszcza, gdy jest przybita siedmioma gwoździami (ufnalami).
Specyficzne, klimatyczne, tajemnicze, osobliwe i zastanawiające. 5, pozdrawiam :-)
Piotrek P.1988:)↔Dzięki:)↔Ano. Takie miało być:)↔Pozdrawiam:)
No sto procent Szkodnika w Szkodniku. A po co się ograniczać ;-)
Dałeś do pieca :-) i w tym szale między wierszami takie ukryte smaczki :-)
JamCiówna↔Dzięki:)↔Jak cukru w cukrze:)↔Szal może być szałowy:)↔Pozdrawiam:)
Dekaos, mroczne i enigmatyczne, i guano zrozumiałam, ale fajnie się czytało ?
Szpilka↔Dzięki:)↔E tam... coś zrozumiałaś na pewno:)↔Fajnie, że fajnie:)↔Pozdrawiam:)
Dekaos
Cosik tak, ale nie wszystko, a nie lubię nie rozumieć. O! ?
Bardzo fajne. Dobrze zbudowane opisy i w ogóle to operowanie słowem... Lubię takie miniaturki, przy których można się pozachwycać szalonymi technikaliami i nie tylko
Panie Buczyborze↔Dzięki:)↔Ja też lubię wymyślać... różnorodnie tak:)↔Pozdrawiam:)
Stylówki by pozazdościł Dior, tekst jak dla mnie o bezdysznynm wykorzystywaniu zwierząt przez człowieka, ale nie wiem czy nie spłaszczam. Pozdowiam serdecznie:)
Vincent Vega↔Dzięki:)↔Hmm... raczej nie o to mi chodziło, ale każda interpretacja cieszy:)↔Pozdrawiam:
Pokazałeś tę toczącą się kulę pełną porozrywanych, poodrywanych fragmentów CZEGOŚ, co jest jednak w komplecie, w środku tej kuli, i gotuje się tam, i trzaska, ale jest, jak ten piorun (kulisty) - światło i ogień - całością. Światło i ogień - także - żółtych zębów:) Te zęby, pewnie końskie, każdy oddzielnie, tak to widzę, i do nich przywiązany koń:) Zęby i kopyta bardzo mi się tu spodobały, jako bohaterowie. Podkowiński na opowi... I - wycie na koźle. Oj, dałeś radę, dałeś, Dekaosie.
Trzy Cztery↔To przerobiony pierwszy fragment, dłuższego, dawnego tekstu:)↔Tam dzieje się więcej...:))↔Pozdrawiam:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania