Pokaż listęUkryj listę

Wiieeersz <*> Ɲíҽҍoաíɑղƙí

jako dziecko

z niebieskiej bibułki wyczarowałaś niebo

 

anioły

schowane głęboko w błękit

szeptały

przytłumione śpiewy

 

byłaś święcie przekonana

że ich szef

może pomóc

 

uparcie wyplatałaś z kwiatów

wianki modlitw

by zranić dłoń

ostrą krawędzią trawy

 

do dzisiaj masz ślad

niewidoczny

dla łąki

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • okruszynka 3 miesiące temu
    Nudziasz.
  • Poncki 3 miesiące temu
    Moim zdaniem zawieszając nasze problemy Bogom tracimy umiejętność rozwiązywania tych problemów sami.
    Są też problemy, których sami nie jesteśmy w stanie rozwiązać. Wtedy umierały. Bogowie nie mają nic przeciwko...
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Poncki↔Dzięki:)↔Jednak ''zraniła dłoń ostrą krawędzią trawy"→nie czekała bezczynnie na zmiłowanie.
    Co do śmierci, to każdy ją ...prze / żyje...↔zdaniem mym:))
    Pozdrawiam:?:)
  • Maurycy Lesniewski 3 miesiące temu
    Jak dla mnie bardzo fajnie wspominkowo-nostalgicznie. I nie jest ważne czy jest Bóg, czy go niema, ważne, że gdy powstawało „niebo z niebieskiej bibuły”, ważne, że wtedy był. I były na pewno jeszcze inne rzeczy, o których możemy, choć niekoniecznie, mieć obecnie inne zdanie.
    Podoba mi się głównie lekkość i nie nachalność tego wiersza, zostawiasz odbiorcy, choć ukierunkowujesz, dużą swobodę, w którą stronę mogą popłynąć jego skojarzenia.
    Pozdrawiam
  • Dekaos Dondi 3 miesiące temu
    Maurycy Lesniewski↔Dzięki:)↔Jam rad z komcia Twego:)↔Starałem się zostawić "furtkę otwartą"
    Pozdrawiam?:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania