Wiieeersz <*> Rozsեɑղíҽ
Obdarzyłam ciebie prawdziwą miłością,
byś lepiej zrozumiał sens współistnienia.
Często otwierałam się przed tobą zupełnie,
lecz ty splugawiłeś nasze uczucie w kloace zła.
Za moim pośrednictwem zniszczyłeś wielu ludzi,
bez możliwości naprawienia czegokolwiek.
Przyznaję. Też jestem za to odpowiedzialna,
w znaczącym stopniu, bo tak bardzo kochałam.
Ty raniłeś, lecz ja nie chciałam ranić ciebie.
W końcu przyszło dokonać wyboru.
Wyostrzyłam zmysły. To nie mogło tak dłużej trwać.
Za dużo wyrządzonych krzywd.
Przejrzałam przez mgłę zauroczenia,
w którą mnie spowiłeś, za moim przyzwoleniem.
Zaproponowałam popłynięcie łódką.
Niczego nie podejrzewałeś.
Pogoda się radykalnie pogorszyła.
Niebo zasłoniły ciemne chmury. Rozszalała się burza.
A zatem zgodnie z tym, co przewidziałam.
Fale targały nami jak łupinką orzecha.
Strach w twoich oczach, był jaśniejszy od światła błyskawic.
Wypadłeś z łódki, lecz ostatkiem sił, tuliłeś mnie mocno,
już tylko jedną dłonią.
Czerwoną smugę ciebie, zmyła ze mnie woda.
Byłam twoją brzytwą.

Komentarze (13)
Kazdy z nas nosi w sobie taką brzytwę, którą zabija siebie... a co później?
MartynaM↔Dzięki za inne, jednoosobowe spojrzenie, co do treści. Tak też można zrozumieć:)
A co później. W sensie końca i... początku, to ów za mgłą tajemnicy?:)
Dekaos Dondi, bo jak zabić źródło zła, skoro skalało się i siebie... przecież to zostaje. Chyba?
MartynaM↔Trza by doprowadzić do wyschnięcia źródła, jakimiś czynnikami, co temu podołają.
Nie złymi. Przeciwnymi i bez kamieni... ?:)
Dekaos Dondi, Syzyf też myślał, że uda mu się wtoczyc ten kamień...
Fajne, zaskakująco zakończone opowiadanie w formie wiersza ?
⭐️ ⭐️ ⭐️ ⭐️ ⭐️, pozdrawiam ? ?
Piotrek P.1988↔Dzięki za ozdobniki, też:)↔No może faktycznie zakończenie, takie trochę jest:)
Pozdrawiam?:)
„Fale targały nami jak łupinką orzecha.
Strach w twoich oczach, był jaśniejszy od światła błyskawic.
Wypadłeś z łódki, lecz ostatkiem sił, tuliłeś mnie mocno,” ładny fragment. Pozdrawiam ?
Rozwiazanie↔Dzięki:)↔Czasami piszę trochę dziwnie, acz świadomie tak↔Pozdrawiam?:)
Trochę zmieniłabym zakończenie. Masz tak:
Wypadłeś z łódki, lecz ostatkiem sił, tuliłeś mnie mocno,
już tylko jedną dłonią.
Czerwoną smugę ciebie, zmyła ze mnie woda.
Byłam twoją brzytwą.
A mógłbyś skrócić:
Wypadłeś z łódki, lecz ostatkiem sił...
Czerwoną smugę zmyła ze mnie woda.
Byłam twoją brzytwą.
Sztucznie i dziwnie brzmi 'tulenie kogoś jedną dłonią, a juz w ogóle - kaskadersko, po samotnym wypadnięciu z łódki. No i "czerwona smuga ciebie" jest słaba.
Zawieszenie opowieści w chwili wypadnięcia z łódki, a później dramatyczna, krótka puenta - tak by było mocniej.
Ale - wiadomo - to Twój wiersz.
(Myślę też, że po takim skróceniu żyleta jako ostra babeczka bardziej jest tu widoczna obok zwykłego ostrza brzytwy).
TrzyCztery↔Dzięki:)↔Chociaż brzytwa jest metaforyczna, to samo jej złapanie, już nie. Tulić (chwytać)ową jedną ręką, to całkiem dla tonącego możebne. Wyobraziłem sobie, jak wysuwa się z dłoni, pozostawiając na ostrzu, czerwoną smugę. Natomiast nie lubię słowa: żyleta. Brzytwa jest dla mnie bardziej ostra.
Wiesz, że lubię pisać... dziwnie:)↔Ale za sugestię dziękuję.
Ostatnio poprawiłem wiersz, według Cię↔Pozdrawiam?:)
Koniec zagadkowy, zaś początek zwyczajowy - wielka miłość i albo zgliszcza, albo ognik do końca.
Zaskakujący wiersz ??
Szpilko↔Dzięki:)↔Ano właśnie. Gdyby człek widział przyszłość, to być może, by ją zmienił.
Bo przeszłość, to już musztarda, po cukierku:)↔Pozdrawiam?:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania