Poprzednie części:  Sklep rzeczy utraconych
Pokaż listęUkryj listę

Sklep rzeczy utraconych - rozdział 82b

Eveline wróciła do sali, kiedy pisarz kończył układać dokumenty. Przy drzwiach stało dwóch żołnierzy. Jeden trzymał złożony płaszcz, drugi rozmawiał półgłosem z dowódcą.

Krzesło posła nadal było puste. Maurits wszedł za nią i zajął miejsce obok oficerów Vermaaru.

Florentina pojawiła się chwilę później. Hessel podał jej kartę z przygotowanym zapisem.

— Możemy kontynuować — powiedziała.

Grijs wszedł sam. Prawą rękę miał podwieszoną na chuście, a na lewej pozostały drobne otarcia, które Eveline widziała jeszcze przy grobie Tempa. Nosił zwykły ciemny kaftan, bez płaszcza i pasa z bronią. Stanął w wyznaczonym miejscu przed stołem.

— Grijs — zaczął Hessel. — Został pan oskarżony o napaść na żołnierza Kadenu podczas pełnienia przez niego obowiązków. Czy podtrzymuje pan złożone wcześniej zeznanie?

— Tak.

— Przyznał pan, że zranił strażnika podczas uwalniania zatrzymanej kobiety.

— Przyznałem.

— Czy ma pan coś do dodania?

— Nie.

— Strażnik przeżył — powiedział Hessel. — Medyk przewiduje, że przed zimą będzie zdolny do powrotu do służby. Nie zmienia to jednak charakteru napaści. Według prawa Kadenu napaść na żołnierza pełniącego obowiązki podlega karze dziesięciu lat uwięzienia. W przypadku gwardzisty zarzut obejmuje również złamanie przysięgi służbowej.

Przewrócił kartę.

— Wśród złożonych dokumentów znajdują się również zeznania dotyczące północnego muru. Potwierdzono, że Grijs pomógł odeprzeć atak i utrzymać przejście, którym wyprowadzono rannych.

— Czy chce pan odczytać przygotowane zeznania? — zapytała Florentina.

— Nie, Wasza Królewska Mość. Niczego nie zmienią.

— Uznaję pana winnym napaści na żołnierza — powiedziała. — Ten człowiek pełnił służbę, tak jak ci, którym kazałam zamknąć bramę. Nie mogę pominąć tego, co zrobił pan dla obrony Kadenu. Na mocy prawa łaski zamieniam karę uwięzienia na zwolnienie ze służby i dozór. Przez dziesięć lat nie opuści pan Kadenu.

— Proszę o wygnanie, Wasza Królewska Mość.

Pisarz uniósł pióro znad karty.

— Dlaczego? — zapytała Florentina.

— Czterdziestu jeden. Jeździec z Beken żyje.

— Potrzebuję pana tutaj.

Grijs nie cofnął prośby. Pisarz czekał.

— Zamieniam dozór na wygnanie — powiedziała Florentina. — Bez wyznaczonego terminu powrotu. Prawo odwołania wyroku pozostaje przy koronie.

Grijs sięgnął zdrową ręką do prawego ramienia. Odsunął kołnierz kaftana i odpiął niewielki metalowy znak, który nosił pod naramiennikiem. Zajęło mu to trochę czasu. Raz wypuścił z palców zapięcie i musiał je odnaleźć między fałdami materiału.

Podszedł do stołu. Florentina wyciągnęła rękę i Grijs położył znak na jej dłoni.

— Wasza Królewska Mość.

— Grijs.

Ruszył do drzwi. Eveline chciała wstać, ale nie wstała. Nie obejrzał się, kiedy przechodził obok ławy.

Florentina wciąż trzymała znak, kiedy drzwi się zamknęły. Położyła go przy księdze uchwał.

— Następna sprawa.

Vaelen wszedł wsparty na lasce. Miał na sobie ciemny surdut, a przy prawym boku materiał układał się nieco sztywniej nad opatrunkiem. Szedł sam, wolniej niż zwykle.

— Lordzie Vaelen — powiedział Hessel. — Rada nie sądzi tego, co działo się w Archen. Zatrzymano pana do czasu wyjaśnienia, co z programu Veyr znajduje się pod zamkiem. Zobowiązał się pan pozostać do zakończenia zeznań.

— Tak.

— Nie zostały zakończone. Istnieje również kwestia urządzeń pozostających poza naszą kontrolą oraz człowieka, który je uruchomił.

— Pański brat uciekł z Kadenu — powiedziała Florentina.

— Wiem.

— Zabrano część dokumentów i urządzeń. Nie ustaliliśmy jeszcze, dokąd trafiły.

— Severian nie będzie się spieszył.

— A pan zna go lepiej niż ktokolwiek w tej sali.

— Tak.

— Zna pan również urządzenia, którymi się posługiwał.

— Nie wszystkie.

— Więcej niż moi ludzie.

Vaelen nie zaprzeczył.

— Wasza Królewska Mość wypuszcza człowieka, który przyznał się do Veyr — powiedział Hessel.

— Kogo innego mam wysłać?

Hessel nie odpowiedział.

— Zezwalam panu opuścić Kaden, aby odnaleźć Severiana i ustalić, co wywieziono z podziemi. Nie zwalnia to pana z zeznań.

— Rozumiem, Wasza Królewska Mość.

— Pańskie dokumenty i podpisane zeznanie pozostaną w zamku. Ma pan stawić się ponownie przed radą najpóźniej pierwszego dnia wiosny.

Hessel odczytał dalszą część postanowienia.

— Jeżeli lord Vaelen nie wróci w wyznaczonym terminie ani nie zostanie przyprowadzony przez uprawnionych wysłanników Kadenu, zostanie uznany za zbiega. Nakaz zatrzymania będzie obowiązywał również poza granicami królestwa, o ile inne dwory zgodzą się go wykonać.

Vaelen nie wyglądał na zaskoczonego.

— Czy mogę otrzymać kopię zeznań?

— Tych dotyczących urządzeń. Nie dokumentów zabezpieczonych w kancelarii.

— Wystarczy.

Pisarz przygotował kartę do podpisu. Vaelen odłożył laskę na skraj stołu. Kiedy pochylił się nad blatem, opatrunek pociągnął go przy boku i pióro przesuwało się powoli.

— Czy mogę odejść?

— Tak, lordzie Vaelen.

Przy drzwiach obejrzał się na Eveline. Potem wyszedł.

Hessel zebrał ostatnie dokumenty. Oficerowie Vermaaru opuścili salę razem z Mauritsem, rozmawiając o wymarszu i drodze prowadzącej na północ. Dowódca zabrał od pisarza podpisane postanowienia. Eveline została na ławie.

Przed Florentiną leżał znak Grijsa. Wsunęła go do niewielkiej szkatułki, którą przyniósł Hessel. Pisarz zamknął księgę uchwał.

Królowa wstała. Kiedy przechodziła obok Eveline, zatrzymała się.

— Medyk nadal do ciebie przychodzi?

— Tak. Nie wie, czy czucie wróci.

— Korzystaj z jego pomocy, dopóki będziesz w zamku.

— Dziękuję.

Florentina wyszła bocznymi drzwiami.

Przy drzwiach stał jeszcze strażnik, który od rana jej towarzyszył. Przez ostatnie dni widywała go pod swoją komnatą, na schodach i przy wejściu do królewskiego skrzydła. Znała już odgłos jego kroków. Żołnierz podszedł do dowódcy.

— A panna Vale, panie?

— Nie jest zatrzymana.

— Rozumiem.

Strażnik zdjął rękę z pasa i ruszył do wyjścia. Minął Eveline, nie zatrzymując się przy jej ławie. Drzwi zamknęły się za nim.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania