Poprzednie częściTaniec sokoli część 1
Pokaż listęUkryj listę

Taniec sokoli część 27

Nair, przekazywał zgromadzonym mieszkańcom najbliższej okolicy, swoją autorską wersję wydarzeń. Chcąc być pewnym, jak oni jego wystąpienie odbierają, obserwował ich oblicza. Wizerunki jednych gatunków rozumnych sprawiały go w zakłopotanie, a innych przenosiły go do świata baśni i fantastyki, jaką poznał, przebywając w podziemnym kompleksie. Pośród nich dostrzegł jedną twarz znajomą. Zapatrzony w ludzką dziewczynę z łaźni, zapomniał się i przez chwilę porównywał jej urodę oraz budowę ciała do zarejestrowanego wizerunku na starych fotografiach i filmach. Czas, jaki jej poświęcił, spowodował, że zbyt mocno zbliżył się do autentycznych przyczyn upadku wysoko rozwiniętej cywilizacji. Gdzie pogoń za młodością początkowo przez transfuzje krwi, wstrzykiwanie roztworów chemicznych i operacje plastyczne przerodziła się w chorobowe powstrzymanie efektu starzenia. Kiedy wyczerpano dostępne możliwości, przystąpiono do jeszcze bardziej zaawansowanego etapu, jakim było przeprogramowanie komórek bez zmiany ich tożsamości. Pomocną w kuracji była cudowna cząsteczka przyśpieszająca gojenie mózgu i poprawiająca wydatnie pamięć. Biotechnologia niehamowana prawnymi zakazami, mając do dyspozycji nieograniczone nakłady finansowe, święciła triumfy, nie przejmując się skutkami ubocznymi. Chcąc nie okazać swojego chwilowego zagubienia i zakłopotania, lecz zachować ciągłość w przekazywaniu swojej prawdy, był zmuszony do kontynuacji i ucieczki w stosownym momencie, przez mówienie w sposób mało zrozumiały.

- Ludzcy naukowcy, geniusze w swojej specjalności dokonali niemożliwego, lecz czynem swoim popełnili bluźnierstwo i w sposób niegodziwy zmienili prawa Boskie. Żadnym dla nich usprawiedliwieniem nie było i dalej nie jest to, że nie znali całości, tylko niewielkie części ograniczone ich specjalizacją. Gdy osiągnęli zamierzone cele i zakończyli pracę, ich dotychczasowi mocodawcy zapragnęli za wszelką cenę utrzymać w tajemnicy sekret swojej młodości. Koordynatorzy znający całość zagadnienia i jego początkowy pozytywny wpływ na organizm człowieka zapragnęli dołączyć do grona nieśmiertelnych. Chętnych na bycie wiecznie zdrowym i młodym z każdym dniem przybywało. Posiadacze odmładzającej technologii nie chcieli się dzielić dobrowolnie i darmowo swoją własnością. Niewielkiej części bogaczy o ile nie byli ich konkurentami w gromadzeniu niebotycznych fortun, zaproponowali odpłatnie odmładzanie. Usługę wyceniono wyjątkowo kosztownie i stać na nią było tylko najbogatszych. Tworzyła się kolejna elita, jaka pragnęła tylko towarzystwa sobie podobnych. Powstały ekskluzywne kluby osób z wyglądu młodych, lecz w rzeczywistości składających się z chodzącego próchna i do nich mogli wstąpić tylko ludzie bardzo majętni, którzy przebyli przynajmniej jedną kurację.

Człowiek, tamtej epoki pomimo licznych ostrzeżeń nie słuchał głosu prawdy i rozsądku, wolał postępować niegodnie i zboczyć z boskiej ścieżki zmiany pokoleniowej. Obłuda i kłamstwo kierowały jego poczynaniami. Zamiast postępować godnie i prawie wybrał stworzoną przez innych popaprańców niszczącą rację, którą nafaszerował czystą nieprawdą. Kolejnym nowym pokoleniom objawiał kierunki uścisku i wyzysku, jakie w większości nie były zgodne z prawdą, ani z zasadami dobrego współistnienia. Dlatego jego poplecznicy poszli drogą nieprawidłowości i śmierci. Przez zakłamanie, woleli siebie i innych zniszczyć niż poznać ich punk widzenia. Mocno, wręcz kurczowo trzymali się słów złamanych serc i wypaczonego rozumu, zamiast rozsądku i miłości. Katastrofa z każdym dniem przez ich upór zbliżała się w ekspresowym tempie. Budowali z uporem niegodziwość, kłamstwo i nie zważali na głosy rozsądku. Odrzucali pokój i kompromis, zamiast niego budowali mur żądań niemożliwych do spełnienia. Zanim cokolwiek rozpoczęli, już wybrali konfrontację siłową, jaką nie tylko oni nie byli w stanie wygrać. Stale łudzili się swoim łatwym zwycięstwem, zamiast zweryfikować swoje poczynania, racjonalnym myśleniem.

Mówca, przewał dla mocniejszego efektu i podkreślenia doniosłości wieści, jakie zamierzał zgromadzonym przekazać.

- Wystrzegajcie się podobnego postępowania i podążajcie za światłem, a nie za niegodnym miana reprezentantem waszych interesów, bądź grupy, do jakiej należycie. Źli przewodnicy, którzy myślą tylko o sobie, są gorszymi od najgroźniejszych wrogów. Nieprzyjaciół, jeżeli znacie, to możecie się przed nimi ustrzec. Zupełnie inaczej jest z fałszywym przyjacielem i sprzedajnym przywódcą, oni wykorzystają każdą nić sympatii i wszelkie dobro. Szczególnie uważajcie na wieszczących zagrożenie, ponieważ oni są czystym złem, jakie tylko może przynosić z sobą nieszczęścia, zamiast okruch dobrego. Tej nocy widziałem wasze przeznaczenie, dlatego płakałem, przejęty trwogą wizji waszej doliny w niedalekiej przyszłości. Kiedy wstanie świt, odejdę i wrócę wraz z nastaniem tej albo jakieś wiosny, by na własne oczy przekonać się, co ze swoim życiem zrobiliście. Gdy mnie wśród was nie będzie, pamiętajcie, że każdy wybrany na przywódcę jest tylko waszym pracownikiem. Jego obowiązkiem jest dbanie o wasze dobro i sprawianie by wszystkie kolejne wasze dni stawały, się lepsze od poprzednich. Nigdy nie pozwólcie mu na zastraszanie, ponieważ zlękniona społeczność sama pozbywa się wolności i swobodnego decydowania o sobie. Teraz odejdzie i zastanówcie się, czy was okłamałem, a moja rozpacz była nadaremna.

Przybłęda, przybysz, nieznajomy, albo krzywdziciel, jak określał Naira dwór Jeleniowców, dłonią przetarł oczy, by pokazać wszystkim patrzącym na niego, jak pozbywa się łez. Rozświetlona przez wąski księżyc bezchmurna noc, uniemożliwiła dostrzeżenia kropel na powiekach, lecz dodała dramaturgii plenerowemu widowisku. Zanim zebrani pod domem śniącego ochłonęli i zareagowali. Dziewczyna posługująca w łaźni im to uniemożliwiła, gdy podeszła do brodatego mężczyzny i bez pytania o zgodę, do niego się przytuliła. Nowy człowiek był mocno taką reakcją zaskoczony, a zwłaszcza tym jak ten prosty gest wpłynął na niego. Gdzieś pod twardą skorupą samotnika, którego jeszcze niedawno pokrywały łuski, obudziło się nieznane uczucie, lecz niezwykle intensywne. Przez dłuższy czas nie potrafił nazwać uczucia. Kiedy prawda przedarła się do jego świadomości, wyparł ją i myśl, że przez chwilę pożądał samicy obcego gatunku. Gdyby tego nie dokonał, najprawdopodobniej obsypałby ją pocałunkami i zdarł z niej odzienie. Tylko jego fizyczne przemiany, znacznie wyprzedziły własne postrzeganie. Dlatego nowe ciało, sparaliżowało mocno Naira, pod wpływem dotyku i zapachu ledwo znanej kobiety.

Sztuczna inteligencja, po odebraniu zebranych danych, przesłanych przez komputer biologiczny znajdujący się w staroegipskim sztucznym satelicie, dokonała błyskawicznej oceny i stwierdziła, że wysłannika dotknęła strzała Amora. Powodująca u miękkich zakochanie się. Gdyby dwunożna istota uległa silnemu uczuciu do płci przeciwnej swojego rodzimego gatunku, najprawdopodobniej misja zostałaby zagrożona. Tylko zanim do tego doszło, osobnik wyparł się własnych uczuć i zaczął bardziej stanowczo szykować się do drogi. Szybkość, z jaką wydawał polecenia wilczałom i Jeleniowcowi by szykowali się do wymarszu, zaskoczyła gospodarza, który miał nadzieje na spędzenie z gościem znacznie więcej czasu niż otrzymał do tego sposobność. Uczucie zawodu na chwile zawładnęło nim, lecz gdy usłyszał zapewnienie o powrocie w dolinę wiosną. Znacznie lepiej nadchodzącą rozłąkę przyjął.

Gość wraz ze swoim dziwnym orszakiem odchodził do miejsca wyznaczonego mu przez zespół składający się z inteligentnych maszyn na przezimowanie. Śniący, przez dłuższy czas stał przed swoim domem i machał ręką na pożegnanie za oddalającym się nowym przyjacielem, lecz już bardzo bliskim.

Łuskowiec, na podstawie przesłanej mu wizji szlaku, po jakim miał zmierzać, wyznaczył najwygodniejsze dla nich miejsce opuszczenia doliny. Kamiennym odgradzającym murem nie musiał się martwić, ponieważ podczas jego pobytu Aniołowie jak go zapewnili, w pełni odszyfrowali kombinację niesłyszalnych nie tylko dla niego dźwięków, które poruszały głazy, przez zmienianie ich budowy atomowej. Większym dla niego problemem, było optymalne wyznaczenie przystanków postoju. Ocena pokonywania jednorazowej odległości wynikała z jego zdobytego doświadczenia, lecz nie wiedział jak najlepszy dla niego dystans wpłynie na pozostałych. Wilczałami przywykłymi do patrolowania znacznych obszarów w poszukiwaniu jedzenia, nie musiał się przejmować. Jedynym słabym ogniwem w jego zespole mógł być Jeleniowiec, który choć młody, nie odzyskał w pełni sił po śmiertelnym pojedynku z godnym siebie przeciwnikiem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Vespera rok temu
    Te wszystkie rozkminy dotyczące nieśmiertelności przypomniały mi odcinek Babylonu 5 poświęcony tej tematyce zakończony eksplozją i "You are not ready for immortality."
  • Jakże mi się spodobały substancje odmładzające mózg i przywracające młodość.
    Poniższy fragment jest niesamowity, rządzący jako pracownik wyborców.
    "Gdy mnie wśród was nie będzie, pamiętajcie, że każdy wybrany na przywódcę jest tylko waszym pracownikiem. Jego obowiązkiem jest dbanie o wasze dobro i sprawianie by wszystkie kolejne wasze dni stawały, się lepsze od poprzednich. Nigdy nie pozwólcie mu na zastraszanie, ponieważ zlękniona społeczność sama pozbywa się wolności i swobodnego decydowania o sobie. Teraz odejdzie i zastanówcie się, czy was okłamałem, a moja rozpacz była nadaremna".
    Czy jest to realne, to posłannictwo jest uderzające w sumienia sprawujących władzę. Ideał do naśladowania...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania